Pseudonim: soban84
O sobie: Welcome to the new age !
Napisanych prac:
- proza: 9

Średnia ocen: 4.8
Użytkownik uzyskał: 44 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 01.10.2013

Inne prace tego autora:
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 01.10.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Zaciemnienie- I

Kroniki Federacji Wolnych Planet I Końcówka XXII wieku miała zapisać się na kartach historii wyjątkowo krwawymi literami. Wraz z rozwojem technologicznym ludzkość uzyskała sposobność taniego i ekonomicznego opuszczenia rodzinnej planety oraz eksploracji systemu słonecznego. Po pionierskim okresie pierwszych odkrywców i sprawdzeniu skuteczności innowacyjnych rozwiązań fundowanych przez rządowe organizacje międzynarodowe, na scenę wkroczył sektor prywatny, pompując ogromny kapitał w ulepszenie dotychczasowych technologii. Okres szybkiej i szeroko zakrojonej ekspansji eksploracyjnej śledził mniej szybszy, lecz stabilniejszy, proces kolonizacyjny. Wraz z powstawaniem nowych kopalni helu-3 ziemski księżyc zaczął zmieniać się w ośrodek ciężkiego przemysłu, gdzieniegdzie przetykany kompleksami rozrywkowymi dla kolonistów i bogatszych turystów z Terry. Podobny los spotkał nieprzyjazny Wenus oraz Pas Planetoid pomiędzy Marsem a Jowiszem. Pas Kuipera stał się głównym dostawcą wody, tlenu i paliwa dla stacji w zewnętrznym sektorze Układu Słonecznego. Kosmiczne ośrodki badawcze, zakotwiczone na orbicie Merkurego, dostarczały ludzkości bezcennych danych na temat zjawisk zachodzących w Słońcu. A ekspedycja naukowa na Plutona raz na zawsze udowodniła, że jednak jest on planetą. Jednak największe nadzieje na pozaziemską ekspansję, zawsze pokładano w Marsie. Opracowanie i budowa kopuł środowiskowych zdolnych przetrwać tutejsze burze, pozwoliło na wzrost miejscowej populacji. Wraz ze zbadaniem ogromnych kompleksów jaskiń, oplatających planetę, przyszło odkrycie ogromnej liczby zamarzniętych podwodnych rzek. Jednak prawdziwą rewelację przyniosło mapowanie biegunów planety. Badania geologiczne wykryły „jeziora” zamarzniętej wody na głębokości około jeden koma cztery kilometra pod powierzchnią globu na biegunie północnym. Niedługo później - bliźniacze na biegunie południowym o niemal takiej samej strukturze. Wyliczenie wskazywały, iż oba te zbiorniki wielkością były zbliżone do Morza Sargassowego. Dawało to masę wodną o powierzchni około sześciu milionów kilometrów kwadratowych, na głębokość sięgającą nawet do siedmiuset metrów. Stwarzało to ogromne możliwości terraformacji, wymagało jednak nakładów finansowych i technologicznych, których Mars nie był w stanie spełnić. Po wieloletnich rozmowach zarówno w ONZ, jak i w środowisku korporacyjnym, Marsjanom udało się wynegocjować korzystne warunki pożyczki na rzecz danego przedsięwzięcia. Początki nie były łatwe, jednak drogą prób i błędów udało się skoordynować przetapianie ogromnych podziemnych jezior na obydwu biegunach bez wytwarzania lejów krasowych. Tlen, para wodna oraz sztucznie dodawany azot nadały atmosferze warunki zbliżone do ziemskich, a naturalny w atmosferze dwutlenek węgla sprzyjał efektowi cieplarnianemu i wzrostowi temperatury. Efekty eksperymentu przeszły wszelkie oczekiwania inżynierów, naukowców i ekonomistów. W ciągu niecałej dekady Mars dorobił się warunków i atmosfery na tyle tolerancyjnej, iż możliwe było oddychanie i przeżycie poza kopułami mieszkalnymi. Obszerne groty jaskiniowe, izolowane od zewnętrznych czynników, sprzyjały rozwojowi rolnictwa. Uprawy sztucznie nawożone, oświetlane i nawadniane z pobliskich podziemnych, zamarzniętych niegdyś rzek - były na tyle wydajne, iż pozwoliły planecie przeżywać prawdziwy bum populacyjny. Niezagospodarowane połacie terenu przyciągały osadników z Ziemi, nigdy nieeksploatowane złoża mineralne zapewniły miejsca pracy i obecność ciężkiego przemysłu, a niskie podatki napędzały przemysł lekki. I tak w ciągu zaledwie dwudziestu lat od czasu rozpoczęcia terraformacji, Mars zaczął eksportować więcej niż importować. Jego nagła potęga ekonomiczna przyniosła ulgę wyeksploatowanej i starzejącej się gospodarce ziemskiej. Eksport wysokiej klasy tanich wyrobów, uwzględniając nawet dość spore koszty transportu, rozpoczął złoty okres w systemie solarnym. Jedynie dwie grupy były niezadowolone z obecnej sytuacji. Pierwszą z nich były ziemskie korporacje, które fundując proces transformacji, nie przewidziały tak szerokich konsekwencji. Z roku na rok traciły pozycję lidera na rzecz nowo otwieranych marsjańskich fabryk, przedsiębiorstw i rynków usługowych. Na ich nieszczęście problem nie leżał w technologii - najwydajniejsze rozwiązania były dalej opatentowane i trzymane żelazną ręką. Nie chodziło również o pracowników – na Ziemi wciąż panowało przeludnienie i tania siła robocza nie stanowiła problemu, podczas gdy na Czerwonej Planecie każda para rąk była dosłownie na wagę złota. Wynagrodzenie? Stawki, płacone przez korporacje, były kilkadziesiąt razy mniejsze niż u ich konkurencji. Tak jak i doświadczenie, „Czerwoni” pokrywali ogromne sumy i koszt przelotu każdemu specjaliście, jakiego dali radę zwerbować. Problem stanowiła jedna rzecz, której nie potrafili zmienić. Redystrybucja dóbr. Stanowisko dyrektora na Ziemi robiło z człowieka półbożka, pozwalało żyć ponad stan i pławić się w luksusie. W tym samym czasie jego odpowiednik z drugiej planety mógł liczyć co najwyżej na większy pokój i dodatkowy przydział żywności. Wyeliminowanie przepłacanej kadry dyrektorskiej z ogniwa produkcyjnego sektora prywatnego i państwowego stało się nową dumą i wyznacznikiem społecznych standardów - propagowaną zarówno przez przedstawicieli życia publicznego, jak i zwykłych mieszkańców „nowego świata”. Drugą grupę stanowili dowódcy wojskowi kilku mocarstw z wciąż podzielonej politycznie na państwa Ziemi. Wiedzieli, iż swoją potęgę zawdzięczają jedynie przemysłowi, terytorium, ludności i kontrolowanej liczbie zasobów. W tempie, w jakim przebiegała industrializacja Marsa, zakładali, że to tylko kwestia czasu, zanim w systemie słonecznym pojawi się liczniejszy, bogatszy i lepiej zjednoczony gracz. O ile oczywiście teraz czegoś z tym nie zrobią. Rzeczą jednoczącą obie frakcje stał się ówczesny rząd Stanów Zjednoczonych. Lata infiltracji przez lobby korporacyjne dały się we znaki, gdy prawnicy i sądy uznały samoczynne konstruowanie farm podziemnych za ingerencję w lokalny ekosystem. Było to równoznaczne ze złamaniem jednego z punktów kontraktu, na mocy którego Czerwoni dostali pożyczkę. Delegacja marsjańska naturalnie wyśmiała wielobilionowe roszczenia grup korporacyjnych. Dokładnie to, na co liczyły strony spiskujące. Pod wpływem generalicji oraz przekupionych senatorów, rząd amerykański wydał decyzję o wysłaniu „niezależnych” ekspertów z dziedziny ekologii. Mieli oni ocenić, czy doszło do złamania kontraktu i w razie czego upomnieć się o spłatę należną z tego tytułu zadłużenia. Rzecz jasna pod eskortą kilkuset tysięcznego kontyngentu wojskowego. I choć oficjalnie mieli oni chronić naturalne środowisko Marsa przed dalszą degradacją ze strony człowieka, mieszkańcy Czerwonej Planety od razu zdali sobie sprawę, iż mają do czynienia z okupantem. Na papierze wszystko wyglądało na korzyść Ziemi. Marsjanie nigdy do tej pory nawet nie myśleli o sformowaniu armii. Niewielkie miejscowe garnizony nie próbowały stawiać oporu doskonale wyposażonym wojskom terańskim. Choć trzykrotnie niższa grawitacja wymagała wprawy w poruszaniu się, większość wysłanych miało okazję służyć poza granicami ojczystej planety. Dlatego siły inwazyjne szybko i bezkrwawo przejęły kontrolę nad większymi centrami populacji i ośrodkami przemysłowymi. Stolica planety - Fobos została ogłoszona amerykańską strefą wpływów. Na nieszczęście dla tych ostatnich, dowództwo wojskowe nie zdawało sobie sprawy z potęgi ironii historycznej, a korporacje z siły romantyzmu walki o wolność.



        Dedykacja: Chomiczkowi.

Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 31.10.2013r.

1     

Lauren Yer Użytkownik wpmt 03 11 2013 (18:24:57)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj.

Praca jest... inna :) I bardzo miło mi to widzieć. Z początku czułam, że czytam jakąś książkę naukową, czy coś w tym stylu. Podoba mi się, że posługując się dosyć trudnym słownictwem, pokazujesz czytelnikowi nieco inny rodzaj SF - no, cóż... taki naukowy, trochę jak podręcznik ;). Z drugiej strony, myślę, że dla wielu ludzi byłoby trudnością zrozumienie niektórych zdań Twojego tekstu (ja również miałam problem) - na dłuższą metę czytelnik mógłby się zirytować i odłożyć lekturę (nie chodzi mi o całe opowiadanie, ale poszczególne zdania, fragmenty, które są dość kłopotliwe). Czasem chyba warto postawić na prostotę, ale skoro taki styl bardziej Ci odpowiada, droga jest otwarta; twórz tak jak chcesz, byleby nie kaleczyło zbyt języka polskiego ;)

Sądząc po wypowiedzi Srebrnej, wniosła już poprawki do pracy, ale pozwól, że dołożę coś od siebie :)
1.
wyjątkowo krwawymi literami

Aj, nie podoba mi się ten zabieg. Od razu, w pierwszym zdaniu, bardzo rzuciło mi się w oczy. Albo wykreśliłabym "wyjątkowo", albo zamieniłabym "krwawymi" na jakieś inne słowo. Możliwe, że tylko mi nie przypadło do gustu powyższe sformułowanie, ale rozważ to, jeśli możesz.
2.
zjawiskach, zachodzących w Słońcu

Z uwagi na kontekst zdania, zamieniłam "zjawiskach" na "zjawisk" i usunęłam przecinek, ponieważ wydaje mi się w tym miejscu zbędny.
3.
Opracowanie i budowa kopuł środowiskowych zdolnych przetrwać tutejsze burze, pozwoliło na wzrost miejscowej populacji.

Używając słowa "pozwoliło", określasz tylko "opracowanie". A co z nieszczęsną budową? Żeby określić oba rzeczowniki, poprawiłam "pozwoliło" na "pozwoliły" - czyli liczbę mnogą, która odnosi się do obu wyrazów.
4.
nie eksploatowane

Jakie? - czyli przymiotnik, a "nie" z przymiotnikami piszemy łącznie! (oprócz stopnia wyższego i najwyższego).
5.
tania siła robocza nie stanowiła problemu podczas, gdy na Czerwonej Planecie każda para rąk była dosłownie na wagę złota.

A tutaj został błędnie postawiony przecinek. Gdy używamy konstrukcji "podczas gdy" - przecinek stawiamy przed "podczas", a nie przed "gdy" (podobnie jest w przypadku "mimo że" - przecinek postawimy przed "mimo", a nie przed "że").

To chyba tyle moich uwag. Podsumowując, mam mieszane uczucia odnośnie Twojej pracy. Z jednej strony - bardzo się napracowałeś, to widać, a z drugiej - momentami nie podoba mi się Twój styl (zbyt wyszukane słownictwo, niekiedy kłopotliwe). I jak to wszystko pogodzić? Zastanawiałam się długo, ale w końcu podjęłam decyzję, co do oceny - postawię piątkę z minusem, może trochę "naciąganą", ale tylko za duży nakład pracy. Gdybym tego nie dostrzegła, postawiłabym 4. A tak - 5- ;) Akceptuję.

Pozdrawiam,
Lauren Yer


soban84 Użytkownik WPMT 03 11 2013 (18:48:16)
Dziękuje za uwagi. Byłbym wdzięczny za wskazanie które zdania twoim zdaniem są irytujące. :)
Nie musisz wyjaśniać, tylko wskazać.

Srebrna Użytkownik WPMT 03 11 2013 (21:05:53)
Nie wniosłam poprawek. W tym, co zauważyłaś, widzę sporo rzeczy, na które i ja zwróciłam uwagę ;)

soban84 Użytkownik WPMT 04 11 2013 (10:09:54)
No dobra to czekajac na te zdania odniose sie do twoich uwag. To nie jest polemika, po prostu wyjaśnie co miałem na myśli.
1. Ten tekst ma króciutki prolog, w których wspominałem o bombardowaniach nuklearnych, klęskach głodu i takich tam. Te krwawe litery się po prostu do niego odnosily. Następnym razem prolog opatrze symbolem jedynki.
2, 3, 4 -Mea culpa dzieki za uważność
Wiele rzeczy z wyszukanego słownictwa to nazwy własne, jak np Pas Kuipera, czy morze saragassowe. Choć to SF starałem się zachować wiarygodność np. Kopalne hellu na księżycu są projektowane już dzisiaj i prawdopodobnie powstaną w tym stuleciu, jak tylko dopracuje sie technologie zimnej fuzji( energia atomowa bez odpadu radioaktywnego). Zawsze przy opisach świata spędzam godziny na wikipedi. I staram się zachować wiarygodność, nie robiąc z siebie przy okazji Lema zarzucając czytelnika wiedzą która nie jest mu potrzebna, np jak powstaje lej krasowy.
http://www.google.pl/search?q=lej+krasowy&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl&client=safari#biv=i%7C0%3Bd%7CyodtL1eseiOLJM%3A

Lauren Yer Użytkownik wpmt 05 11 2013 (17:46:07)
Ok, odpowiem Ci na Twoją prośbę ;) A więc to, co mnie głównie irytowało (a może to złe określenie - nie tyle irytowało, co po prostu ciut przeszkadzało w płynnym czytaniu), to właśnie nagromadzenie w niektórych momentach zbyt dużo trudnych wyrazów (nie wiem, może ja jakaś cofnięta jestem, ale mi to trochę przeszkadzało). Załóżmy taki fragment:
Stwarzało to ogromne możliwości terraformacji, wymagało jednak nakładów finansowych i technologicznych, których Mars nie był w stanie spełnić.
- przykładowo: przyznam się, że nie wiem, co to jest takiego terraformacja, toteż musiałabym sprawdzić w słowniku.
Pod wpływem generalicji
- kolejna sprawa - kompletnie nic nie przychodzi mi do głowy, kiedy sobie pomyślę o wyrazie pt: "generalicja".
Okres szybkiej i szeroko zakrojonej ekspansji eksploracyjnej śledził mniej szybszy, lecz stabilniejszy, proces kolonizacyjny.
- a tutaj niby rozumiem to zdanie, ale nie czyta się go płynnie, bo nad trudniejszymi wyrazami trzeba się ciut dłużej zastanowić.
Tak jak mówiłam - czasem warto postawić na prostotę, chociaż rozumiem, dlaczego używałeś takich sformułowań, a nie innych.

soban84 Użytkownik WPMT 02 11 2013 (23:33:54)

Dziękuję ze pozytywną ocenę budowanego przeze mnie uniwersum.
Ten cykl posiada również prolog pod tym samym tytułem :) Choć wkładam w niego całe serce jest on dla mnie tylko odskocznią i wprawką przed kolejnym fragmentem "Kronik Ligi". Nie mniej jestem daleki od zakończenia historii wojny o Marsa :)

Srebrna Użytkownik WPMT 02 11 2013 (23:37:45)
Co do tej ostatniej informacji - całe szczęście, nie mogę się doczekać dalszych części ;)

Srebrna Użytkownik WPMT 02 11 2013 (23:15:11)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj.

Gdy zaczęłam czytać Twoją pracę, pomyślałam: "Tak, to to, na co czekałam, co obudzi we mnie miłość do science fiction. Albowiem to, co tak kocham, czyli planety, Układ Słoneczny i Wszechświat, ktoś postanowił uczynić kanwą wspaniałej historii!". W SF paradoksalnie denerwował mnie ten pierwiastek fantastyczny - (nie bijcie za to, co teraz napiszę) opowiadania Lema denerwowały mnie swoim odrealnieniem. Wiem, wiem, powinnam sięgnąć po innych pisarzy tego gatunku, niestety, szkoła zraziła mnie swoimi lekturami do sf, czego żałuję, ale może właśnie przez tego typu prace jak powyższa, to się zmieni.
Rozpisałam się, ale już trudno. Po powyższym można się domyślić, że pomysł bardzo mi się spodobał. Specjalistyczne słownictwo, które pojawiło się w pracy, nadało jej charakter czegoś rzeczywistego, co jeszcze bardziej wzmocniło efekt, który tak mi przypadł tu do gustu.
Jednakże błędy pojawiające się w tekście sprowadziły mnie na ziemię (czy może raczej Ziemię ;p). Przecinki czasem były stawiane w nieprawdopodobnych miejscach, połowa z nich w ogóle powinna zostać wywalona, zbyt dużo ich. Proponuję powtórzyć autorowi konstrukcję zdań złożonych, a także interpunkcji w nich, aby na przyszłość uniknąć takich pomyłek. Kolejną kwestią są "spacje" (wiadomo, o co chodzi). Czasem autor rozdzielił wyraz, który rozdzielony nie powinien być. Mam na myśli przymiotniki z partykułą "nie", a także rzeczowniki z przedrostkiem "pół" (tak, chodzi mi o półbożka). W oczy rzuciły mi się jeszcze rewelacje z wielką i małą literą - "rząd Amerykański" powinien zostać "rządem amerykańskim", bo to przymiotnik, a nie część jego nazwy (wtedy powinien być pisany wielką literą, ale każdy jej człon). Gdzieś pojawiła się duża litera w środku zdania, radzę zwrócić na to uwagę.
Gdyby nie te nieszczęsne błędy, skora byłabym ocenić pracę na 6, ale, niestety, jestem zmuszona dać niższą notę, a mianowicie 5 z minusem. Liczę, że autor nie poprzestanie na tylko jednej części tej historii, gdyż szalenie mi się podoba, daje możliwość pomarzyć o tym, co znajduje się poza naszą planetą. Nawet narracyjna forma opisowa mi leży - chociaż zazwyczaj mnie lekko nudzi. To znak, że trzeba podążać tą drogą!

Pozdrawiam,
Srebrna


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(42): 42 gości i 0 zarejestrowanych: