Był piękny, ciepły dzień. Promienie słońca ogrzewały zieloną żabkę siedzącą na małym kamyczku przy jeziorze. Zezowała oczami na lewo i prawo i obserwowała otaczający ją świat. Co chwilę wciągała do swojej malutkiej paszczy latające dookoła głowy natrętne owady. Czuła się jak w raju. Jedzenie praktycznie samo wpadało jej do żołądka, ciepłe promienie słońca ogrzewały delikatną skórę, a gdy robiło się za gorąco, można było schłodzić się w cudownie mętnej wodzie jeziorka. Istny żabi raj.
Nagle zawiał delikatny wietrzyk. Żabka z szerokim uśmiechem zeskoczyła z kamienia i wyciągnęła swoje długie, oślizgłe nóżki. Jej głowy nie zaprzątały żadne problemy, wysypane pryszczami czoło nie marszczyło się od zmartwień. Żabka podskoczyła parę razy, wciągnęła kilka much i podeszła do brzegu jeziorka. Najpierw zamoczyła duży palec u nogi, dopiero po chwili wsunęła całą stopę. Z błogim uśmiechem na twarzy wślizgnęła się do mętnej wody. Pływając czuła ciepłe promienie na odsłoniętej skórze, od tafli jeziora odbijał się blask słońca, co chwilę przerywany przez mknące po niebie białe obłoki.
Żabka przemierzała leniwie jeziorko, machając swoimi długimi łapkami. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Pływała od jednego brzegu do drugiego - raz żabką, raz kraulem. Mimo swojej dość okrągłej figury bardzo lubiła różnego rodzaju sporty. W biegach długodystansowych nie miała sobie równych.
W pewnym momencie na niebie rozległ się jeden wielki krzyk. Żabka spojrzała w tamtą stronę i uśmiechnęła się wyrozumiale. No tak, pomyślała, wracają kaczki. Młode i niedoświadczone w ogóle nie dbały o ciszę i spokój. Podpłynęła do kamienia, na którym wcześniej siedziała, i nie bez kłopotu wdrapała się na niego, lekko sapiąc. Położyła się do góry brzuchem, a łapki poleciały na boki. No cóż, pomyślała, plecy są już wystarczająco opalone.
Ciepłe promienie słońca ogrzewały mokrą jeszcze skórę żabki, a delikatny wietrzyk poruszał liśćmi drzew. Woda jeziorka rozbijała się o brzegi chlupocząc przyjemnie. Żabka zamknęła na chwilę oczy i odprężyła się. Krzyki kaczek oddalających się z każdą chwilą milkły. Wiatr roznosił w powietrzu słodkawą woń kwiatów. Żabka wzięła głęboki oddech i...
... i cap! Już go nie wypuściła. Czerwony, długi dziób bociana zakończył jej szczęśliwy żywot. Bez skrupułów zatrzymał serce małej, radosnej istotki. Podkradł się i bezczelnie zjadł. I co? I nic. Jego też ktoś zje. W końcu tak działa natura.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 14.01.2012r.
Też tak myślę. - Biorąc pod uwagę, że nie treść będzie wyznacznikiem poziomu :). Jak najbardziej wyszła bajeczka :) pozdrawiam serdecznie :)
Użytkownik ocenił pracę na 5
- "Zezowała oczami na lewo i prawo i obserwowała otaczający ją świat." - przed drugim "i" przecinek;
- "Jej głowy nie zaprzątały żadne problemy, wysypane pryszczami czoło nie marszczyło się od zmartwień." - po przecinku sugerowałabym "a";
- "Uśmiech nie schodził jej z twarzy."- w kontekście lepiej czytelnikowi by się czytało "z jej twarzy";
- "Pływała od jednego brzegu do drugiego - raz żabką, raz kraulem." - fragment po półpauzie potraktowałabym jako kolejne zdanie;
- "W biegach długodystansowych nie miała sobie równych." - tu na początku zdania sugerowałabym "a" albo "a natomiast";
- "No tak, pomyślała, wracają kaczki." - to przenieś do kolejnej linijki i zapisz tak:
"No tak" - pomyślała. - "Wracają kaczki".
- "Podpłynęła do kamienia, na którym wcześniej siedziała, i nie bez kłopotu wdrapała się na niego, lekko sapiąc." - przed "i" nie powinno być przecinka, a jak chcesz dać w tym zdaniu więcej przecinków możesz (ale nie musisz) zrobić wtrącenie:
"Podpłynęła do kamienia, na którym wcześniej siedziała i, nie bez kłopotu, wdrapała się na niego, lekko sapiąc."
- "Położyła się do góry brzuchem, a łapki poleciały na boki." - sugerowałabym dodać "jej";
- "No cóż, pomyślała, plecy są już wystarczająco opalone." - tu zasugeruje zrobić tak:
"No cóż! - pomyślała - Plecy są już wystarczająco opalone."
- "... i cap! Już go nie wypuściła." - sugeruje zmienić tak:
"... I cap! I już go nie wypuściła."
- "Czerwony, długi dziób bociana zakończył jej szczęśliwy żywot." - tu radziłabym zmienić szyk zdania:
"Jej szczęśliwy żywot zakończył czerwony, długi dziób bociana".
- "Bez skrupułów zatrzymał serce małej, radosnej istotki." - dodałabym tutaj "on";
- "Podkradł się i bezczelnie zjadł." - dodałabym "ją";
- "I nic." - na końcu dałabym wykrzyknik;
- "Jego też ktoś zje. W końcu tak działa natura." - a tu sugeruję w pierwszym zdaniu dodać "przecież", a przed drugim zdaniem dodać półpauzę.
Jak dla mnie to tekst dla najmłodszych. Mam nadzieję, że Cię tym nie uraziłam, bo to na swój sposób bardzo poważna grupa czytelników i trzeba umieć dla niej pisać. Aktualnie bajeczki są testowane przez psychologów. Dawniej nie było nad tym żadnej kontroli oprócz empirycznych prób na efektywność takiego utworu. Tu krótka baśń zahacza o łańcuch troficzny, więc myślę, że jest przydatna również w ramach edukacji najmłodszych. Hmmm... Ja uważam, że włożyłaś w konstrukcję tego krótkiego tekstu dużo wysiłku i ja, przynajmniej, go zauważam. To wpływa na moją ocenę. Byłoby cztery, a jest pięć.
Dziękuję za komentarz i w żadnym wypadku nie uważam, bym mogła się za cokolwiek obrazić :)
Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeśli naprawdę potrafi się pisać, to temat nie odgrywa najmniejszej roli. Chciałam sprawdzić, czy to faktycznie jest prawda :) A jeśli wyszła z tego bajeczka dla dzieci - no cóż, może podrzucę ją mojej małej kuzynce ;)
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(19): 13 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Ell003
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl