Pseudonim: Idan
Imię: Dominika
Skąd: Warszawa
O sobie: Próbuję na nowo nauczyć się pisać, a więc myśleć, a więc patrzeć.
Napisanych prac:
- wiersze: 38
- proza: 13

Średnia ocen: 4.8
Użytkownik uzyskał: 193 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Marionetka" 27.04.2010
"Hikikomori" 15.06.2011
"Powiedzmy, że chcę coś..." 06.07.2009
"Kolor" 27.08.2010
"Melancholia" 18.09.2010

Inne prace tego autora:
"Jak to jest, kiedy nie masz..." 05.09.2011
"Kolor" 27.08.2010
"Marionetka" 27.04.2010
"Zabawa słowami cz.2" 22.05.2009
"Mrok" 31.12.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Zabawa słowem cz.3

3 "Niech wszechświat mija, nic mu do nas”* Znalazłam te słowa gdzieś w internecie, kiedy wróciłam do domu. Rzadko siadałam do komputera, ale kiedy już go włączyłam to od razu znajdowało się mnóstwo spraw do załatwienia. Zajrzeć na pocztę, poczytać przemyślenia innych ludzi, odpisać komuś na komunikatorze internetowym. Czasem przez miesiąc nie wchodziłam na komputer, ale potem siadałam i siedziałam pięć godzin bez przerwy. Co do tych słów - chciałabym, żeby tak było. Niestety świat jest beznadziejnie wprost materialny i trudno uciec od czasu choć na chwilę. Czas lubi biegać, pływać, mijać – za to nie cierpi się nie ruszać. Wiem, że chwila, w której się zatrzyma byłaby chwilą mojej śmierci, jednak niczym mała, uparta dziewczynka, którą byłam kilka lat temu – mam mu za złe, że nie chce usiąść i odpocząć. Może okazałby się całkiem miłym Panem? A może Czas to kobieta? No i liczba mnoga w podmiocie tego zdania. "Nic mu do nas”. Ja nie miałam nikogo, z którym mogłabym stanowić liczbę mnogą. Przyjaciółka odeszła, na moją nieliczną rodzinę nie ma co liczyć, o znajomych ze szkoły nie wspominając. Swoją drogą, ciekawe co by się stało, gdybym wróciła do centrum, podeszła do pierwszej lepszej osoby i powiedziała: "Zostań moim przyjacielem”. Patrzył by na mnie w osłupieniu? Udawał, że nie słyszy? Odtrącił by, mrucząc coś pod nosem? Bo na pewno nie przytuliłby i nie powiedział: "Dobrze, kochanie. Choć do mnie, zapraszam Cię na herbatę." A tego ostatniego właśnie potrzebowałam. Dobrze już, nie łudź się. Nie poszłabyś z nikim obcym do domu. To podstawowa zasada wpajana do głowy dzieciom przez strachliwe matki. Skąd bym wiedziała, czy ta miła pani nie jest nożownikiem? A ten łagodny pan – czy nie porwałby mnie dla okupu? Takie sytuacje nie zdarzają się tylko w filmach amerykańskich – ich pierwszym reżyserem było życie. Poza tym, w tych słowach była wyrażona niejaka obojętność odnośnie Wszechświata. "Niech mija" znaczy tyle, co niech robi co chce, mnie to i tak nie dotyczy. A przecież Wszechświat był krępujaco i żałośnie ważnym problemem, który krępująco i żałośnie dotyka każdego z nas. Beznadziejnie. Po co ja to wszystko roztrząsam? Proste pytanie – prosta odpowiedź. Tak jak alkoholik, który pije, by nie pamiętać, tak jak człowiek uzależniony od narkotyków, który bierze, by oderwać się od problemów – tak samo ja rozmyślałam aby zapomnieć. I podobnie jak alkoholik i uzależniony – dobrze wiedziałam, że zapomnienie o troskach było tylko chwilowe. Właściwie nad czym płaczę? Nad tym, że moje wyobrażenie rozwiało się i poleciało gdzieś indziej? Nad tym, że dorastam? To czeka każdego, ale czy ktokolwiek płacze z tego powodu? To chore, wiedziałam o tym, ale co z tego? Wiedziałam, czy nie wiedziałam – pozwalałam nieprzyjemnym łzom spływać, mocząc moje policzki i spodnie a przede wszystkim – oczy, które podobno są oknami duszy. Łzy też szlochały współczująco, jak niepotrzebne przyjaciółki, które tylko pogarszają sprawę. Jeśli płaczesz, a chcesz być sama, to im więcej podejdzie przyjaciółek, tym bardziej się rozklejasz. Tak samo było ze łzami. Czym są łzy? Nieświadomie znów uciekłam w świat refleksji. Wytworem emocji? Brudem na oknach duszy? Czy istnieją tylko po to, by ochraniać oczy przed wysychaniem, czy mają jakiś inny, znany tylko sobie cel? Czy głowa boli mnie dlatego, że płaczę? Czy płacz jest czymś złym? Tak, bolała mnie głowa. Zbyt wiele niespodzianek jak na jeden dzień. Zerknęłam na ekran włączonego jeszcze komputera. Przecież była dopiero piętnasta! Minie jeszcze dobrych parę godzin, zanim położę się spać i minie ta koszmarna sobota. Wiedziałam, że nie zasnę, ale przynajmniej będę miała względny spokój. Za półtorej godziny wróci mama. Za półtorej godziny będę musiała wmusić w siebie kolejny odgrzany obiad albo pizzę – moja rodzicielka po pracy nie miała siły gotować normalnego obiadu. Szczególnie w soboty, kiedy zmęczenie całym tygodniem bardzo ją dołowało. Szykują się co najmniej dwie kłótnie i cisza przy jedzeniu. Czy kiedyś było inaczej? Nie pamiętam. Od zawsze mnie i mamę dzielił jakiś mur, który złowrogo patrząc, dzielił jedną istotę na dwie części. Bo przecież ja i mama byłyśmy kiedyś jedną istotą. Niestety to był pierwszy i ostatni raz. A mur został. Tata… Nigdy mi go nie brakowało. Nie pamiętam go. Odszedł, z własnej woli. Byłam mała. Jestem mała? Tak, jestem maleńka. Maleńka, przerażona istotka w ciele i umyśle dorastającej dziewczyny. Straszne. Zwykle muzyka mi pomagała. Otulała mnie swym brzmieniem, ukrytym, widocznym tylko dla mnie sensem, uśmiechała się i kołysała jak prawdziwa matka, podczas gdy moja rzeczywista mama czas miała tylko dwa tygodnie w ciągu roku. A ja potrzebuję więcej czasu niż dwa tygodnie na trzysta sześćdziesiąt pięć dni. Teraz też chciałam przytulić się do muzyki. Wyszłam z pokoju, poszłam do salonu i włączyłam odtwarzacz. Włożyłam płytę "Lazy Hours" . Była dość smutna, ale pasowała. Usiadłam na sofie i starałam się tylko słuchać. Wczułam się w instrumenty, w ich brzmienie. Nie złagodziło bólu, ale pozwalało spojrzeć na niego z innej strony. Nawet nie zauważyłam, kiedy CD przestało się kręcić. Chyba zasnęłam – w każdym razie na pewno zapadłam w drzemkę. Jak na złość, dzisiaj wszystkie pokryte kurzem i nadgryzione Czasem problemy i wspomnienia zebrały się na jakieś posiedzenie szyderczych uśmiechów. Choć na chwilę pragnęłam się uwolnić. Tak bardzo chciałam, by mama wróciła z pracy i przytuliła swoją córkę. Oczywiście odsunęłabym ją lekko, dając znać że nie chcę tkliwych scenek, co nie zmienia faktu, że bardzo na to czekałam. Zresztą – kto wie? – być może dziś bym jej nie odtrąciła? Było mi tak źle. Brzdęk kluczy na klatce schodowej. Wąska fala zmęczenia przeciskająca się przez zamek i drgająca w powietrzu. Otworzenie i zamknięcie drzwi. Podejście do stołu w kuchni, zdjęcie torebki i płaszcza. Zerknięcie do salonu. - Jesteś chora? - Nie. Trochę się zdrzemnęłam. - Mnie też dziś bolała głowa. Jakby głowa miała tu coś do powiedzenia! Owszem, bolała, ale bardziej bolało serce. Dlaczego mama tak bezbłędnie wyczuwała? I czy czuła coś… innego? Nie. Możliwe. Niemożliwe. - Jaki jest obiad? – spytałam wypranym z emocji głosem. - Kurczak w cieście. - Mhm. Wypadało dopowiedzieć chociaż "mhm". Nadopiekuńcza mama mogła uznać, że nie mam siły na odpowiedzi, co równa się u niej (jak u większości mam, z tego co wiem) z zaniepokojeniem i zdenerwowaniem. - Mamo? - Co? - Jutro masz wolne? - Tak… - odpowiedziała zaskoczona. Nigdy nie pytałam się o takie rzeczy. – A co? - Po prostu się pytam. Sama nie wiem – może rzeczywiście byłam chora? Może nudziło mi się, i potrzebowałam luźnej wiązanki zdań z drugą istotą ludzką? Zwykle milczałyśmy we własnym towarzystwie, a jeśli już któraś z nas się odezwała – to tylko po to, by wszcząć kłótnię. Miło było ze sobą porozmawiać, chociaż śmiałam się z siebie – nudzi ci się, to pogadasz z mamą, tak? A jak będziesz zajęta, to nie? Mama zawołała mnie na odgrzany obiad z pobliskiej budki. Nie zdążyłam, zasnęłam. Może śniłam o tym, że moja rodzicielka gładzi mnie podczas snu ręką. A może nie. _______________________________________ * - słowa pewnej bloggerki, za jej pozwoleniem



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 26.05.2009r.

1     

DrWall19 Użytkownik 27 05 2009 (16:33:48)

Użytkownik ocenił pracę na 5

;)

seska Użytkownik wpmt 27 05 2009 (10:42:55)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Znów ujeło mnie Twoje opowiadanie. Błędy były nieliczne, troszkę gorzej jeśli chodzi o styl i myślę, że nad tym najbardziej powinnaś popracować. Zdarzają się niepotrzebnhe wyjaśnienia, spowalniają tylko czytanie, a nie pomagają opowiadaniu. Mimo to twoje przemyślenia pozwoliły na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Jak na dzisiejszy stan 5 z minusem. Pozdrawiam.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(33): 33 gości i 0 zarejestrowanych: