Pseudonim: Mozzie
Imię: Gosia
Skąd: Kraków
O sobie: "If you want a happy ending, that depends, of course, on where you stop your story" ~ Orson Welles
Napisanych prac:
- nowości: 7
- wiersze: 63
- proza: 15

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 401 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Z wynurzeń huśtawki..." 06.10.2011
"Stres" 31.12.2011
"Ukartowana" 17.01.2012
"Wyznania pralkoholika" 08.10.2011
"Rozwiane popołudnie" 18.12.2011

Inne prace tego autora:
"Amołs" 14.11.2011
"Pięta antylopy, cz. 1" 21.05.2010
"Rozwiane popołudnie" 18.12.2011
"Chrząkanie deski klozetowej" 24.09.2011
"Szopka, część I" 07.02.2012


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Z wynurzeń huśtawki ogrodowej

Ładną mamy dziś pogodę. Byłabym z niej jeszcze bardziej zadowolona, gdyby ktokolwiek z czytelników uwierzył, że to właśnie ja piszę ten pamiętnik. Jestem w pełni zdrową, zarówno fizycznie, jak i psychicznie huśtawką ogrodową i wystarczająco dużo lat już wiszę na tym świecie, żeby przewidzieć wasze reakcje na mój dosyć nietypowy wpis. Niemniej jednak, moim zadaniem nie powinno być przybliżanie wam istoty swojej własnej huśtawkowej egzystencji, a raczej życia mego szanownego właściciela, wielkiego poety i wieszcza narodowego – Juliana Arcywszechpoety Prawietuwima. Niewątpliwie, jest on bardzo ważną postacią, powszechnie szanowaną, wsławioną nie tylko w gronie znawców literatury, ale także i muzyki, wspaniałym gitarzystą, którego zdjęcie pojawiało się na okładkach takich magazynów jak Rolling Stone czy Vogue. Wyobraźcie sobie teraz, że ten niezwykły człowiek siedzi na moich deskach, trzyma się moich linek, a nawet uderza palcami o mój kawałek ziemi. Gdybym tego nie czuła, nie uwierzyłabym we własne szczęście. Ile huśtawek mogło być na moim miejscu! A on wybrał właśnie mnie. Wy, błotniacy, myślicie sobie, że jesteśmy tylko sprzętem domowym, że nie mamy żadnych uczuć. Tymczasem tylko osoby wrażliwe mogłyby pokochać poezję w równym stopniu, co ja. Chyba właśnie dlatego tak cenię mojego pana, właściciela i mistrza. Chciałabym kiedyś móc pisać tak jak on. - Być albo śmierdzieć – oto jest pytanie! - zawołał nagle, natchniony podobną myślą. - Jeśli śmierdzieć mam, to śmierdzieć będę z godnością, podniesionym czołem i dziurą w kieszeni. Takie jest moje przeznaczenie. A gdy śmierdzieć przestanę, to nie znaczy, żem martwy, acz zniewolony płynem do kąpieli. Zawsze zastanawiałam się, skąd w głowie kogoś tak skrzywdzonego w dzieciństwie przez szczoteczkę do zębów, rodzą się nagle takie błyskotliwe myśli. Ja bym na jego miejscu już dawno postradała zmysły, a on zjawiskowo dobrze radził sobie z wyjątkowo traumatycznymi przeżyciami. - Gardzę plebsem i gardzić nie przestanę, bowiem oni w domu mej poezji nie mają. Mydłem i chlebem raczą ciało, a dusza pusta i prymitywna. Pisać i dla takich będę – nagle zbytnio przeraził się ostatnią myślą, ponadto wyczuł w pobliżu zapach mydła i padł na zawał. Pochowali go w białej trumnie. Pogrzeb był huczny, z fajerwerkami i stadem płaczek. Jednak najbardziej płakali ci, których płaczu nikt nie słyszał. Szlochały doniczki, odkurzacze, sedesy i umywalki. Ja sama nie mogłam się pogodzić z tak wielką stratą. Na jego nagrobku napisano: „Ku pamięci wielkiego wieszcza, którego poezję jeszcze długo będziemy czuć w naszych sercach, duszach i nosach”. Ponadczasowość tej prawdy uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. Musiałam szybko wywietrzyć umysł, ponieważ wspomnienia tak bardzo drażniły nozdrza. Na koniec, o ironio losu, nadeszła huśtawka emocjonalna. Linki się zerwały, drewno zszarzało. * Ładną mamy dziś pogodę - nieumytą, zapleśniałą i skostniałą. O tak, i już wiem, że wierzycie, że to ja. Wielka szkoda, bo to, moi kochani, był taki żarcik na rozluźnienie atmosfery. Ku czci moich nerwic, urojeń i wyżej wspomnianego Żuliana. Adios, mis amigos. Te quiero mucho.



        Dedykacja: Praca powiązana jest z portalową grą prozatorską. Słowo klucz: huśtawka. Płeć głównego bohatera: mężczyzna. Ze specjalną dedykacją dla Mobe i Szaj, bo strasznie się za nimi stęskniłam.

Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 06.10.2011r.

1     

Nowokaina Użytkownik wpmt 18 12 2011 (07:40:27)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Dobrze się bawiłam, pośmiałam. To naprawdę godny uwagi tekst. Niby huśtawka - coś tak banalnego, ale nadałaś jej cechy ludzkie. W końcu kto z nas mógłby przypuszczać, że i huśtawki mają uczucia i własne rozumy? :D
Naprawdę nie wiem, co mogłabym dodać jeszcze od siebie poza tym, że jestem pod wrażeniem. Teraz zaczynam się zastanawiać jak bardzo jestem ograniczona we własnych pracach podczas gdy inspiracje można czerpać dosłownie zewsząd.
Opisy są rzeczowe i konkretne, rozmyślenia głównego bohatera trafione. Nic dodać, nic ująć :)

EdwardSkwarcan Użytkownik wpmt 24 11 2011 (13:37:06)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Masz olbrzymią wyobraźnię :) miło się czyta . Pozdrawiam Edward

Anima użytkownik 07 10 2011 (22:40:02)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Ajajaj, i masz, kliknęłam sobie "edytuj" z przyzwyczajenia, po czym stwierdziłam, że zupełnie niepotrzebnie. Ach, te nawyki.
Cóż, do rzeczy, do rzeczy...
Podoba mi się przesłanie opowiadania ukryte za trywialnością. Przy okazji raczysz nas także świetnymi wypowiedziami bohatera, znaczy się Juliana. Moje ulubione:
" - Jeśli śmierdzieć mam, to śmierdzieć będę z godnością, podniesionym czołem i dziurą w kieszeni. Takie jest moje przeznaczenie. A gdy śmierdzieć przestanę, to nie znaczy, żem martwy, acz zniewolony płynem do kąpieli."
Julian stroni od mydła, przechwala się, uważając się za wielkiego poetę, jednakże jest tylko zjadaczem chleba, cóż, jednak niezwykłym bohaterem. ;) Umiera z powodu mydła, swojego największego wroga. Swoją drogą, jakże straszna to śmierć, umrzeć z powodu czegoś, czego tak bardzo się nie znosi. Nawet dla takiej postaci musiało to być tragiczne. Dawno już nie czytałam czegoś takiego. Piszesz z perspektywy huśtawki, a jednak robisz to w taki ciekawy sposób.
Wbrew pozorom twoje opowiadanie wiele wnosi w codzienne przemyślenia człowieka. Przestrzega przed danym sposobem bycia, tzw. wywyższaniem się. Komizm, dobrane słownictwo i niebanalna historia - tak, oto twoja recepta na sukces.
Żądam więcej, jesteś moją faworytką w portalowej grze, cóż więcej rzec.
Nie skupiam się nawet na stronie technicznej, gdyż błędów nie wyłapałam. ;)


Centaur Użytkownik wpmt 07 10 2011 (12:50:26)

Haha, myślałem, że ja ;)

Centaur Użytkownik wpmt 07 10 2011 (08:08:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetnie! Nic dodać nic ująć... Bohater boi się mydła :D
Te filozoficzne ujęcia przedstawiłaś w sposób niezwykle nonszalancki i bardzo banalny. Ale treść utworu jest nie jest banalna. Huśtawka ogrodowa... ;D
Ech, to się nazywa proza.
I oczywiście... Ocenka powyżej :)

Mozzie Użytkownik wpmt 07 10 2011 (09:51:35)
Wypowiedzi Juliana z założenia powinny wyglądać na wzniosłe i błyskotliwe, a jednocześnie ukazywać jego głupotę. Powiem Ci, że pierwowzorem dla tego bohatera był pewien kolega z obozu, który był chamski, wywyższał się, strasznie śmierdział i twierdził, że pisze wiersze.

mobelek Użytkownik wpmt 07 12 2011 (15:22:11)
a propos Juliana. On nie twierdził, że pisze wiersze, tylko, że pisze wspaniałe wiersze i jest wieszczem. ; )


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(54): 54 gości i 0 zarejestrowanych: