warto go przeczytać
Pseudonim: dumel666
Ze snu wyrywa mnie okropny dźwięk budzika. Z wielkim bólem otwieram oczy. Znowu to samo - myślę. Z trudem zwlekam się z łóżka. Szybki prysznic, śniadanie, od którego mnie mdli. Herbata nie dopita z powodu pośpiechu i zdenerwowania, które wywołuje u mnie wyjście z domu. Idę do szkoły. Ból brzucha, to z nerwów. Wchodzę. Czuję na sobie miliony spojrzeń, choć na korytarzu jest niespełna kilkoro uczniów. Pogarda i złośliwy uśmiech na twarzy. To czuję. Paranoja. W rzeczywistości nikt na mnie nie patrzy. Każdy jest zajęty sobą. Swoimi problemami. To fobia społeczna. Wróg niszczący mą kruchą osobowość. Lekcja pierwsza. Paniczny lęk. Lęk przed nauczycielem, przed klasą, lęk przed otwarciem ust, porażką, błędem. Nie ma chwili, która pozwoliłaby rozluźnić moje napięte ze strachu mięśnie. Na przerwie muzyka... pozwala mi zapomnieć, zapomnieć o tym co przeżywam. Ponownie czuje na sobie obce spojrzenia. Słyszę śmiech. "To ze mnie się śmieją" - myślę. Czuję, że każdy jest lepszy ode mnie, że nie traktuje mnie na serio. Oczywiście to wszystko to moje chore urojenia. W gruncie rzeczy jest inaczej. Kolejne żmudne godziny upływają tak samo. Upływają pod znakiem panicznego lęku, strachu przed upokorzeniem.
W końcu wracam do domu. Przede mną zrobienie drobnych zakupów. Tylko to potrafię zrobić. Nie załatwiam żadnych spraw, nie dałabym rady. Nie denerwuje się tylko wtedy, gdy nie musze nic mówić. Milczenie jest w porządku. Wchodzę do domu. Ogromna ulga. Obiadu nie jem nawet wtedy, gdy jestem głodna. Dlaczego? Może z wyczerpania. Codzienny stres odbiera mi apetyt. Nadmiar chwil spędzonych przed monitorem. Ból pleców, głowy. Niechęć do szkoły powoduje, że za nic nie mogę zasiąść do lekcji. Jestem zdolna, ale fobia zrobiła ze mnie nieuka. Nie pozwala się skupić, zapamiętać prostych rzeczy. Fobia zniechęciła do wszystkiego. Kiedy jestem w domu, także nie pozwalam sobie odpocząć. W głowie kotłuje się milion myśli. Nie poukładanych myśli. Wy zdrowi nie wiecie co przeżywam. W waszym przypadku strach wywołują pojedyncze sytuacje. Socjofobicy panicznego lęku doświadczają codziennie. Nie mam żadnych nadziei, nie mam żadnych szans na lepsze jutro. Kiedy nie ma szkoły, piję. Alkohol pozwala zapomnieć. Pozwala zapomnieć na krótko, ale w moim przypadku i to dobre. W niedzielę idę do kościoła, a w nim znowu czuję ból brzucha, strach przed ludźmi, strach przed tym, że zaraz coś mi się stanie. W rzeczywistości nic mi nie grozi.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 31.05.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 25 gości i 7 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Kamil M. Jaszczak, Ell003