Z pamiętnika Śmierci

Niczym ryba wyjęta z wody chłonęła swym roztańczonym wzrokiem to widowisko, a kryształowy ludzik w jej zwierzęcym sercu drżał niespokojnie, aż wstrząsany straszliwymi drgawkami strzaskał się na piaskowcu, który miał pod stopami, gdy jeszcze stał prosto. Cienkie niczym struny języczki ognia pochłonęły go straszliwym żarem. Powieki zatrzasnęły się. Płomyki zgasły. Coś z czystym metalowym brzękiem uderzyło o glebę tuż obok damskiego, posrebrzanego sandałka, po czym znikło. Srebrny nóż. Historia była tak zwyczajna, jak zwyczajny może być taniec wiatru w gałęziach śliw, z których owoców powstają potem przetwory o niebiańskim smaku - on, zabójczy i rozjaśniony wewnętrznym światłem, jego włosy miały odcień dojrzałego żyta. Ona, błądziła pięknymi oczami jak kurczątko, które nie mogąc znaleźć drogi do bezpiecznego schronienia, zabłądziło do domostwa lisa. Kto wie... może to on był jej Lisem? Pierwszy pocałunek dla obojga był niczym zmartwychwstanie dla chrześcijan - co najmniej raz w tygodniu, w najpiękniejszym dniu, oficjalnie i prywatnie świętowany, a w dniu rocznicy anioły mogłyby z zazdrości postradać skrzydła, aby zaznać choć odrobiny ich ludzkiego szczęścia. A gdy nagle w szumiącym polu, po którym wędrowali teraz ramię w ramię, rozlegało się złowieszcze syczenie jadowitego węża, oni słyszeli boską muzę, stworzoną specjalnie dla nich, by umożliwić im taniec do wtóru klaskającego wiatru i śmiechu ptaków. Nagle splecione dłonie oderwały się od siebie, aż oddzieliły je od siebie tysiące dojrzałych, kołyszących kłosów. A między tymi kłosami stanęła Śmierć, jedyny sprawiedliwy władca. Bo to, co dla nich było rajem o stokroć lepszym od tego, który wspominali potomkowie Ewy i Adama, przywiodło górująca nad nimi i drzewem Pierwszego Grzechu Śmierć. Jedyna winna tamtego dnia, gdy po raz pierwszy zaszło słońce, gdy dłonie pary zostały rozdzielone, ona, to ona nie pozwoliła im spleść się nigdy więcej. Ten nóż, zbroczony krwią Lisa, gdy ostatkiem ludzkich sił usiłował połączyć się ze swym Kurczątkiem, Ona naznaczyła jego krwią. Anioły odeszły, by ucztować z Bogiem przy Jego Stole. A Bóg pokroił im chleb pokrwawionym nożem, czując w swych boskich uszach kpiący śmiech Śmierci stojącej wśród poszarpanych zwłok w polu, gdzie na wietrze kołysało się żyto.



Płeć: kobieta
Ocena: 5.667
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 29.07.2009r.

1     

Nowokaina Użytkownik wpmt 12 01 2012 (21:37:16)

Strasznie trudno mi jest ocenić tą pracę. I tu potwierdza się moja teza, że ja nie jestem dobra w interpretowaniu takiego rodzaju tekstów. Widocznie mam zamknięty umysł na pewne sprawy, a w tym przypadku natłok metafor i przenośni był dla mnie nie do pokonania.
Sądziłam, że będzie to zupełnie co innego, spoglądając na tytuł. Nie miałam pojęcia, że będzie to po części opowiadanie dotyczące miłości. Dla mnie głównym wyznacznikiem tutaj miała być Śmierć, jednak jak się okazało, była na nieco dalszym planie.
Nie mogę napisać nic więcej od siebie, bo jak już zaznaczyłam na początku, z trudem rozszyfruję tą miniaturę. Mimo wszystko mam ogromny podziw dla tych, którzy tworzą takie właśnie rzeczy. Trzeba mieć niezwykłą wyobraźnię i lekkość w przelewaniu tego na papier.
Niestety, bez oceny, gdyż przez wzgląd na moje niezrozumienie, byłaby ona niska.

nietoperz4 Użytkownik wpmt 03 01 2010 (18:56:37)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Miniaturka, ale w bardzo krótkim tekście ukazane są głębokie emocje. Też na początku pogmatwało mi się jak supeł, ale z dalszym czytaniem ten supeł się rozwiązywał. Na końcu wiedziałam już prawie wszystko. Gratulacje, za tak wspaniały tekst.

Dawied Użytkownik wpmt 30 07 2009 (21:51:49)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Fajna miniatura, choć przeładowana środkami typowo poetyckimi. Pokazałaś swoje możliwości i brawa Ci za to, ale należy je teraz rozłożyć, zrównoważyć z wartkim dialogiem, ciekawą historią i zarysowaniem postaci. Ode mnie piątka

mountainash taka mała misia 29 07 2009 (15:40:50)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Rzeczywiście, miniaturka. Kurde... Zaczarowałaś mnie nią. Strasznie podobają mi się wszystkie metafory, jakich użyłaś... Z początku mi się pogmatwało, ale to przez to, że robię wiele rzeczy naraz, teraz jest OK. Nie wiem, czemu "Lisa" z dużej, chyba chciałaś to podkreślić, jako nazwę własną. Tak, bronienie swej czystości (?) za wszelką cenę. Wspaniała fabuła, świetny pomysł. Brakuje mi tylko małej pointy. I cóż więcej pisać. Tak króciutko... Ale wiesz? Po raz pierwszy dostajesz ode mnie sześć. Brawo, Liluś.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(51): 51 gości i 0 zarejestrowanych: