Pseudonim: Nula007
Imię: Anna Wanda
O sobie: Nie trzeba być Komnatą - aby w nas straszyło - Lub nawiedzonym Domem - Nie ma Wnętrz straszniejszych niż Mózgu Korytarze kryjome - Emily Dickinson 670
Napisanych prac:
- wiersze: 11
- proza: 4

Średnia ocen: 4.4
Użytkownik uzyskał: 78 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wzniesieni z cierpienia III" 17.07.2013
"Teoria wypadania" 14.08.2013
"Tłumaczenie" 09.06.2013
"Duchy w księgarni" 28.06.2013
"Wzniesieni z cierpienia II" 08.07.2013

Inne prace tego autora:
"Duchy w księgarni" 28.06.2013
"Teoria wypadania" 14.08.2013
"Wzniesieni z cierpienia IV" 09.08.2013
"Wzniesieni z cierpienia II" 08.07.2013
"Pozory" 08.06.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Wzniesieni z cierpienia III

Inaczej mówiąc maksimum „złego” jest ceną, którą trzeba zapłacić, żeby dostać maksimum „dobrego” Sławomir Mrożek CZĘŚĆ I/ ROZDZIAŁ II Kiedy Aneta weszła do sypialni ,uświadomiła sobie, że zapomniała zamknąć okno. Wszędzie panował chłód mimo, że lipiec miał się ku końcowi. Walcząc z dreszczami ruszyła szybko, by je zamknąć i usłyszała, że zegar na pobliskim kościele zaczął właśnie wybijać północ. Jak zawsze z niemałym zdziwieniem, a nawet dezaprobatą przywitała kolejną dobę. Rozcierając ramiona żeby się rozgrzać, podeszła do biurka, na które z rana wyłożyła stos dokumentów. Przyjrzała się im pobieżnie, na niczym dłużej nie skupiając wzroku. Ze zdjęć uśmiechały się do niej różne kobiety, a kserokopie wycinków prasowych i akt policyjnych ociekały krwawymi szczegółami spraw , które nadawały, wątły, ale przynajmniej jakiś, sens jej życiu. Westchnęła zmęczona. Tyle razy już w nie patrzyła, że czasem brakowało na to sił. Odwróciła się i z przymkniętymi oczami ruszyła w stronę łóżka, myśląc już tylko o miękkiej poduszce. Szybko odpłynęła w sen. Nie trwał on jednak długo,bo już po 20 minutach obudziło ją delikatne, acz stanowcze pukanie do drzwi. Przetarła powieki i poznając ten dźwięk, ospałym głosem zaprosiła Artura by wszedł. Mieszkali ze sobą już od trzech lat i zdążyła się przyzwyczaić do jego sposobu bycia. Zachowywał się jak cień i udzielał tylko wtedy, kiedy uznał to za absolutnie konieczne. Pamiętała, jak z początku czuła się nieswojo w jego towarzystwie, ciągle mając wrażenie, że ją ignoruje, zajęty własnymi myślami. Z czasem jednak przekonała się, że nie mogła trafić na lepszego przyjaciela. Obserwował ją, zupełnie się nie narzucając i rozumiał do tego stopnia, że często wyprzedzał pytania i prośby. O sobie mówił niewiele, a jeśli już to tylko w odniesieniu do konkretnej sytuacji. W rezultacie mało o nim wiedziała, ale znała aż za dobrze uczucie, jakie niektórym ludziom przynosił powrót do przeszłości, więc nie naciskała. Wiele razy dał dowód, że może mu ufać i to w zupełności wystarczało. Wszedł do pokoju, zwykłym sobie, pewnym krokiem, jednak jego twarz wyrażała niezrozumiałe dla Anety emocje. Wyraźnie nie chciał patrzeć jej w oczy. Dopiero po chwili zorientowała się, że trzyma w ręce bordową teczkę. Otrzeźwiło ją to zupełnie i zapomniała o tym, że powinna się przespać. To, że Artur nie poczekał do rana, mogło oznaczać tylko jedno. - Znalazłeś brakującą- szepnęła, a przez głowę przeszła jej myśl, że może choć tym razem się myli. - Nie ja – odpowiedział spokojnie -Tamara. Podał jej dokumenty, ale wyczuł przy tym, że ma zimne dłonie i bez słowa przeszedł do kominka, który znajdował się w drugim końcu przestronnego pomieszczenia. Przez chwilę patrzyła na niego zaciekawiona. Cały Artur. Zostawał przy niej na czas zapoznawania się z tym, co jej przyniósł, czyniąc to jakby mimochodem, naturalnie. Wiedziała, że kątem oka będzie kontrolował jej zachowanie, ale żadnej reakcji nie skomentuje, zasłaniając prawdziwe powody swojej obecności prozaicznym zajęciem i dając tym samym Anecie tyle wolności, ile potrzebowała. Skupiła więc wszystkie siły, usiadła, okrywając się szczelnie kocem i drżącymi dłońmi otworzyła teczkę. Czwarty i ostatni raz witała nieznaną wcześniej zmarłą. Musiała odrzucić myśli o tym , że być może nie powinna wdzierać się tak do czyjegoś życiorysu. Wolałaby tego nie robić, ale zwyczajnie nie miała wyboru. Chwyciła do ręki opisane czarnym flamastrem zdjęcie. Patrzyły na nią bystre oczy Alaniss Martenko. Odruchowo szukała podobieństw między nieznajomą, a sobą. Kolor włosów, kontur ust i inne, z pozoru tylko nieistotne szczegóły, nie pozostawiały złudzeń. To jej szukali, przez ostatnie pół roku. Dziewczyna miała bardzo nietypowe imię i nazwisko. Zapadało w pamięć, dlatego Aneta bardzo się zdziwiła, że to właśnie ona jest ostatnią ofiarą. Zaczynała odczuwać niepokój, bo jakiś rodzaj intuicji podpowiadał jej, że wybór właśnie Alaniss jest jakąś makabryczną wskazówką. W tym, co o niej mogła wyczytać, nie znalazła żadnego dowodu na potwierdzenie tej hipotezy, jednak nie dawała jej ona spokoju. Za długo siedziała nad tą sprawą, żeby zignorować takie przeczucie. Westchnęła i zsunęła się z łóżka, żeby sięgnąć do szafki nocnej. W jednej z jej szuflad leżał sfatygowany zeszyt. Nie byłoby w nim nic szczególnego, gdyby nie fakt, że zawierał wszystkie podstawowe informacje o ofiarach. Aneta uzupełniała go ręcznie, starannie wpisując wszystkie dane i wklejając zdjęcie ofiary. Wmawiała sobie, że robi to dla tych kobiet, jednak w głębi serca wiedziała to, co Artur kiedyś wypowiedział na głos. - Sama sobie nie potrafisz wybaczyć, że ich wszystkich nie uratowałaś. Łudzisz się, że mogłaś, więc zginęły przez ciebie. Nie odpowiedziała mu wtedy, ale wiedział, że naprawdę tak myśli. Za każdym razem kiedy wracała do tego co zapisała w pamięci nie miała wątpliwości , gdzie leży wina. Teraz nie było czasu, żeby cofać się w objęcia przeszłości, więc odepchnęła ją od siebie. Wsunęła zdjęcie Alaniss między kartki zeszytu i odłożyła go szybko. Wydawał się być za ciężki. Nie mogła uwierzyć, że to, co na początku stanowiło tylko wywołaną bólem obsesję, stało się realne. Przez niespełna trzy lata marzyła o chwili, w której Olaf przestanie być nieuchwytny i poniesie odpowiedzialność, za całe spustoszenie jakie spowodował w jej życiu. Zadał jej tyle cierpienia, że tylko myśl o tym by mu się odpłacić zmuszała ją do życia. Tak. Aneta wiedziała, że to on stoi za czterema morderstwami, jakie badała . Teraz kiedy znała już wszystkie ofiary, zdawała sobie sprawę, że jej mgliste teorie, na temat powodów, dla których zginęły te kobiety są trafione. Poza własną pewnością nie miała jednak żadnych dowodów, na tyle mocnych, by nie zdołał im zaprzeczyć. Znała go jak nikt i zdawała sobie sprawę, że, że jest zbyt ostrożny, żeby popełnić jakikolwiek oczywisty błąd. On natomiast wiedział jest przez nią obserwowany. Zdawał się być zadowolony z takiego stanu rzeczy. Bawił się z nią, póki co zawsze przyjmując na siebie rolę kota w gonitwie. -Artur… - zaczęła niepewnie, zwracając się do przyjaciela, po to tylko, żeby zająć się rozmową- Myślisz, że nam się uda? Przyjrzał jej się uważnie zanim odpowiedział, jakby nie do końca wiedział co ma na myśli - Dobrze wiesz, że nie byłabyś w stanie odpuścić. Nigdy już nie zostawisz przeszłości za sobą, ale byłoby z tobą jeszcze gorzej gdybyś się teraz poddała -przerwał, ale po chwili dodał. - Nie wybaczysz mu przecież Marysi. Anetę zmroziło. Spojrzała na wielkie zdjęcie wiszące nad kominkiem, Mała dziewczynka z dwoma kitkami i w czerwonej sukience wyciągała rączki do fotografa, uśmiechając się radośnie. Poczucie straty, jakiego nie potrafiła od czterech lat wyrazić opanowało jej serce, a do oczu zaczynały napływać łzy rezygnacji połączonej z wściekłością. - Nie wybaczę. * * * Tamara Jabłońska przeglądała właśnie pocztę , którą listonosz wrzucił do jej skrytki, Kiedy dostrzegła, że na ekranie monitora pojawiło się powiadomienie o nowym mailu od daredevilcaps. Idiotyczny nick jej informatora, nawiązujący do znanego z komiksów Marvella bohatera, zawsze przyprawiał ją o mdłości. Konspirator od siedmiu boleści. Brzmiał tak jakby to wszystko o czym piszą, było tylko zabawą. Była wdzięczna bratu, że uruchomił starą, szkolną znajomość, byle tylko ułatwić jej pracę, ale wolałaby mieć pewność, że po drugiej stronie siedzi osoba na tyle kompetentna, żeby trzymać język za zębami. Póki co nie mogła narzekać, informacje uzyskane tą drogą okazały się trafne i przyspieszyły bardzo wykonanie zadania, odnalezienia- jak teraz już było wiadomo- Alaniss. Daredevilcaps napisał: Trafiliśmy? Jeśli tak tu jest numer telefonu do znajomego Nataniela Sasina. O ile wiem, to z nim kontaktuje się prasa i wszyscy inni też. Swoją drogą Sasin był na początku podejrzany, znalazł przecież ciało. Ale to lipny trop. P.S. Zamrażamy kontakt. Węszą , więc usuwam ten adres. Tobie radzę zrobić to samo. Nie mogę Ci więcej pomagać. „Żebyś ty człowieku wiedział, ile masz racji” -pomyślała Tamara, likwidując skrzynkę zaraz po zapisaniu numeru telefonu. Związując teczkę, zastanawiała się co teraz zrobi Aneta. Zakończyli poszukiwania, które zarządziła. Jeśli nawet znali wszystkie szczegóły tych czterech morderstw, nie byli wcale bliżej dopadnięcia Olafa. Szczegóły nie były dowodami. Tamara zupełnie nie widziała w tym sensu i niejednokrotnie pytała o to swoją przyjaciółkę. Ta jednak nie chciała odpowiedzieć na żadne ważne pytanie, albo zbywała półsłówkami. Tajemnicą pozostawało na przykład to, skąd Aneta wiedziała, że ofiar jest cztery, skąd znała Olafa Janę- z pozoru niczym niewyróżniającego się przedsiębiorcę spod Warszawy, którego podejrzewała o ich zabicie i jak do licha się w to wszystko wplątała. Gdyby tak się zastanowić dziury w informacjach jakie podała Tamarze uniemożliwiały normalną przyjaźń. Jak zaufać komuś, o kim się więcej nie wie, niż wie? Problematyczny był też ten jej Artur, którego ciągłe towarzystwo było prawie tak samo dziwne, jak jego charakter. Przerastał możliwości poznawcze Tamary. chociaż przed tym jak go poznała; miała o nich nie najgorsze zdanie. Mimo tych wszystkich przeciwności przekonała się do Anety. Biła od niej szczerość chociaż z niewiadomych względów ograniczona. Mówiła tylko tyle ile chciała, mogła. Niesamowicie kontrolowała emocje, jak gdyby się bała, że kiedy sobie pozwoli je okazać zbyt wylewnie- pęknie.Tamara była odwrotnością przyjaciółki. Wybuchowa, łatwo się denerwowała, reagowała żywiołowo, potem się tego wstydząc. Nie pasowała do stereotypu informatyka patrzącego w swój komputer jak w ołtarz, często porzucając go na rzecz roweru, czy nart. Lubiła to co robi, ale przed zaangażowaniem się w sprawę Anety nie brała tego na poważnie. Miała do tego talent, szlifowany chęcią doścignięcia brata. Wyjęła telefon. Teczka była gotowa, więc czas najwyższy zadzwonić do Artura, żeby ją odebrał. A co dalej? To tylko Bóg - jeśli istnieje - raczy wiedzieć. * * * Siedząc przy swoim biurku Aneta kończyła uzupełniać zeszyt. Ostatnie zdania płynęły same, nie musiała się upewniać w aktach. Przestudiowała je do rana i znała już na pamięć. Przespała się kilka godzin i około10 zadzwoniła pod numer, który zorganizowała Tamara. Teraz czekając na odpowiedź, zajęła się zeszytem, żeby go móc zabrać ze sobą. Musiała przemyśleć jak to wszystko, co miała do powiedzenia przekazać Natanielowi. Niełatwo w końcu przekonać człowieka, że jego cierpienie, które przejęło kontrolę nad wszystkim co robi, jest jednym z wielu. Tym bardziej gdy opowieść ma dziury, a słuchacz czuje, że wie się więcej niż mówi. Zapiszczał telefon. SMS. Przyjmujemy ofertę. Anetę opuściło napięcie. Wreszcie była pewna, że spotka się i porozmawia z Natanielem. To on miał w głowie najwięcej szczegółów z tamtego zdarzenia. Opisy na papierze, nawet najbardziej wierne, nie mogą zastąpić tego, co w tak silnych emocjach zapisuje ludzki mózg. Jak dotąd, każdy z kim rozmawiała prędzej, czy później zaczynał wierzyć w jej wersję, instynktownie czując, że za jej ofertą pomocy kryje się coś więcej, niż tylko chęć pomocy. Każdy przyjmował jednak inaczej fakt bycia wplątanym w coś tak makabrycznego, bez wyraźnego powodu. Chęć dotarcia do prawdy była, na szczęście, zawsze silniejsza. To właśnie tę chęć Aneta planowała dziś wystawić na próbę. Spakowała teczki do torebki i skupiła się na zadaniu jakie ją czekało. Pomyślała, że prawdopodobnie powinna czuć choć lekki strach. Wiedziała, że zbliża się moment kiedy będzie musiała przestać pomijać własną rolę w tym wszystkim. Zaczynali etap wychodzenia z cienia, więc lepiej, żeby wszyscy dowiedzieli się od niej. Tylko jak powiedzieć im, że ktoś, kogo uważali za sojusznika w dochodzeniu do prawdy, jest równocześnie powodem ich cierpienia? Niezależnie od tego co mówił Artur to była prawda, a przynajmniej znaczna jej część. Chwyciła za klamkę. Na szczęście jeszcze miała powód, by zbywać te myśli dość łatwo. Spotka się z nim w fabryce.



Płeć: kobieta
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 17.07.2013r.

1     

Terila Redaktor 21 07 2013 (16:00:43)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Witaj ponownie :D
Na wstępie zaznaczę, że widać, iż do Twojej pracy trzeba będzie przykuć większą uwagę. Co mam na myśli? Szczegóły. Pamiętam zarysowaną przez Ciebie historię, ale dopiero jak przeczytałam poprzednie części raz jeszcze, zdałam sobie sprawę, że Aneta chyba wcale nie jest dziennikarką. A motyw dziennikarki, która nie chce drukować, to świetna przynęta na Nataniela. Jestem mile zaskoczona i pełna podziwu, że na to wpadłaś, że ukazałaś to w tak subtelny sposób dla bystrego, wciągniętego w fabułę oka - przynajmniej taką mam nadzieję.

Pokazanie Anety i Artura ( hah, osobiście przyznam, że wolałam imię Albert, ale to moja subiektywna opinia ) w tej części jest rozwinięciem ich charakterów, ale nie wprowadza nic nowego. Moim zdaniem to dobrze, to na pewno nie jest źle. Dopiero zaczynasz, więc nie musisz pędzić z odkrywaniem kart.

Masz bardzo płynny, naturalny styl, dzięki czemu nie da się obejść wrażeniu, że wszystkie trzy części to jedna całość. Nie da się wyczuć takiego silnego rozerwania między nimi. Utrzymujesz czytelnika na podobnej płaszczyźnie emocjonalnej, bawiąc się jej tonami, jakkolwiek to dla Ciebie zabrzmi. :D

Teraz strona techniczna.

Liczby w prozie piszemy słownie - to tak na zaś. ;)

To, co mi się nie spodobało to nagromadzenie zaimków. Pojawia się ich naprawdę wiele, dezorientując podczas czytania. Najczęściej dotyczą osoby płci żeńskiej, czyli częste powtarzanie "jej, niej, ona itd." Zwróć na to uwagę. ;)

Przyjrzał jej się uważnie zanim odpowiedział, jakby nie do końca wiedział co ma na myśli
-powinno być-
Przyjrzał jej się uważnie zanim odpowiedział, jakby nie do końca wiedział, co miała na myśli


i jak do licha się w to wszystko wplątała.
-poprzez zastosowanie "i jak" na końcu powinien pojawić się znak zapytania, nie kropka. ;)

I taki mały bulwers - co to jest, ja się pytam?!
i około10

wiszące nad kominkiem, Mała dziewczynka

sobie sprawę, że, że jest zbyt ostrożny

Eh, niech Ci będzie, wiem, spieszyłaś się. Tak, tak, co tam parę dziwnie poustawianych wyrazów.
Powiem tak, dla mnie osobiście to nie są jakieś wielkie zarzuty, ale chciałabym, żebyś była świadoma, że w tym momencie pokazujesz czytelnikowi swój pośpiech, pośpiech narratora. Zastanów się czy chcesz, żeby odbiorca to zobaczył. ;)

Pozdrawiam. W moim odczuciu, niższa ocena byłaby krzywdząca.

Nula007 użytkownik 21 07 2013 (19:37:56)
Jak skończę część VI którą piszę wolniej i uważniej, poprawię wszystkie błędy w częściach poprzednich (przynajmniej się postaram) bo porządek musi być. Co do szczegółów, są bardzo ważne, bo uwiarygodniają i nadają głębi- taki jest zamysł." Wzniesieni" to największy projekt nad jakim dotąd pracowałam, dlatego cieszę się , że mi pomagacie. Bardzo to doceniam :) Pozdrawiam :)

Dawied Użytkownik wpmt 18 07 2013 (14:57:47)

Użytkownik ocenił pracę na 5

I teraz po powtórnej lekturze wrażenia. Przede wszystkim masz lekkim styl, który bardzo dobrze oddaje emocje i nastrój jaki powinien towarzyszy takiej historii. Bohaterowie są ciekawi, nieźle zarysowani, ale liczę, że im dalej w las tym będą stawać się bardziej wielowymiarowi. Na tym etapie nie mam zarzutów, ale nie chciałbym, żeby ich charakterystyka tylko tak się skończyła. Po cichu liczę na Tamarę ;p wydaje się mega interesującą laską. Mam też parę uwag krytycznych. Przede wszystkim czemu w połowie tekstu pojawia się kursywa? Rozumiem, że to jakiś błąd przy wklejaniu pracy. Gorzej jest za to z interpunkcją - trochę błędów tam było. No i widać też, że chciałaś szybko oddać kolejną część. Mam identycznie i u mnie identycznie odbija się to na dbałości o szczegóły, stąd oprócz interpunkcji zdarzały się spacje niepotrzebne i trochę błędów stylistycznych. Nie ma tego dużo i nie odbiera to całkowicie przyjemności z czytania, ale na końcu pozostaje jednak poczucie pośpiechu. Przeczytaj sobie ten tekst jeszcze raz, uważnie, a dostrzeżesz niepotrzebne inwersje, czy zbędne wtrącenia. Osobiście zawsze walczyłem o styl, język, bohaterów i fabułę, o to, żeby były na pierwszym miejscu, dlatego nie chce Cię krzywdzić i obniżać ocenę, ale następnym razem odrobina cierpliwości ok? z minusem.

Nula007 użytkownik 18 07 2013 (15:52:15)
Co do kursywy nie wiem czemu się pojawiła sprawdzałam to już wczoraj pojęcia nie mam, nie wstawiłam jej:) Zamierzona jest tylko ta przy cytacie i przy tekście maila. Interpunkcja, to dalej moje nocne koszmary , a inwersje- nie ma co czarować - nawyk z poezji, którego nie jestem w stanie najczęściej wyłapać. Naprawdę się staram, więc dziękuję, że to doceniasz. Zrobię wszystko by przy części następnej błędów było mniej.

P.S. Licz na Tamarę, dobrze robisz :) Nic więcej nie powiem :P





Dawied Użytkownik wpmt 18 07 2013 (01:55:47)

Albert i Artur to nie ta sama osoba? Jest późno i mogłem czegoś nie załapać, ale chyba się pomyliłaś ;)

Nula007 użytkownik 18 07 2013 (02:33:03)
Pomyliłam oczywiście, wahałam się między dwoma imionami i jest tego efekt. Poprawiłam w chyba wszystkich miejscach na ARTUR:) To jest imię ostateczne. Chwała Albertom, ale ten bohater nie powinien się kojarzyć z "Albercik - WYCHODZIMY", albo ze sympatycznym Bercikiem :) Zupełnie nie jego charakter. Dziękuję za uważne czytanie i przepraszam za zamieszanie. :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(40): 40 gości i 0 zarejestrowanych: