Pseudonim: Mozzie
Imię: Gosia
Skąd: Kraków
O sobie: "If you want a happy ending, that depends, of course, on where you stop your story" ~ Orson Welles
Napisanych prac:
- nowości: 7
- wiersze: 63
- proza: 15

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 401 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Z wynurzeń huśtawki..." 06.10.2011
"Stres" 31.12.2011
"Ukartowana" 17.01.2012
"Wyznania pralkoholika" 08.10.2011
"Rozwiane popołudnie" 18.12.2011

Inne prace tego autora:
"Wyznania pralkoholika" 08.10.2011
"Stres" 31.12.2011
"Nowo(nie)żeńcy" 17.11.2011
"Pięta antylopy, cz. 1" 21.05.2010
"Pięciolistna koniczynka..." 05.04.2012


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Wyznania pralkoholika

23 września, 23:45 Przeżywam koszmar. Przez cały dzień marzyłem o tym, żeby zrobić pranie. Pralka się zepsuła, a kiedy wreszcie ją naprawiłem, skończył się płyn do płukania. Żona śpi, bo co niby miałaby robić o tej porze. Wszystkie sklepy pozamykane (no, może oprócz nocnych, ale tam raczej takich rzeczy nie kupię). Trudno, poczekam sobie do świtu. Nieco później, 23:53 Dłużej tego nie wytrzymam. Wykorzystałem już wszystkie chusteczki higieniczne, została tylko rolka papieru toaletowego. Jakoś nie mogę przestać płakać. Totalnie panikuję. Po czterech minutach Uderzyłem się o wannę. Żona obudziła się przez ten hałas, wstała z łóżka, przyszła do mnie i chciała wiedzieć, co robię o tej porze przy pralce, w dodatku cały zapłakany. Powiedziałem, że zgubiłem gdzieś skrzynkę z narzędziami i nie mogę jej nigdzie znaleźć, a przecież muszę jutro naprawić kran. Trochę się zdziwiła, ale bez słowa wróciła do sypialni. Nie chcę, żeby wiedziała o mojej obsesji. W środku nocy Trochę przysnąłem. W sumie nawet dobrze, kilka godzin snu bardzo mi się przyda. Szkoda tylko, że na dywaniku łazienkowym. Niezbyt wygodnie, w dodatku z psem w nogach. Chyba powinienem zmienić skarpety. Może jutro. Dobrze byłoby je od razu wyprać. Nad ranem Amelia wpadła do łazienki i chciała się ubrać, bo zaraz idzie do pracy. Przeniosłem się ze spaniem na kanapę. Na szczęście mam dzisiaj wolne. Pójdę do sklepu, kupię płyn do płukania, a potem nareszcie zrobię pranie. Co za ulga. W południe Właśnie wróciłem z Tesco. Kupiłem wszystko, co potrzebne i nagle okazało się, że nie ma prądu. Dobrze, że zrobiłem spory zapas chusteczek, bo byłem bliski zalania mieszkania. Jeszcze trochę i powieszę się na zasłonie prysznicowej. Za dużo stresu jak na tak krótki okres czasu. Po powrocie Amelii Nareszcie mam prąd. Włączyłem pralkę, zrobiłem, co do mnie należało i teraz patrzę, jak wiruje. To lepsze od telewizji, daję słowo! Po skończonym praniu Jak ładnie pachnie! Można się tylko zachwycać. W końcu to Lenor. Od razu poprawił mi się humor. Żona trochę marudziła, że za bardzo się tym podniecam, ale już od dawna nie przejmuję się jej gadaniem. Robię to, co kocham. Pół roku później Amelia twierdzi, że powinienem iść do psychologa. Uważa, że przez moją dziwną pasję zbyt mało czasu spędzamy razem. Kompletnie mnie nie rozumie. Wczoraj ostro się pokłóciliśmy, ale kupiłem nowy proszek do prania i dlatego to już dla mnie nie takie ważne. Czasem dobrze odreagować. Trzy dni po sprzeczce Pogodziłem się z żoną. Trochę bardziej się staram. Czuję jednak, że nie jestem w pełni szczęśliwy. Próbowałem z nią szczerze o tym porozmawiać. Znowu doszło do kłótni. Teraz to już naprawdę nie wiem, co robić. Jakiś czas później Amelia oświadczyła, że jest w pierwszym miesiącu ciąży. Trochę się przestraszyłem, bo nie lubię dzieci i nie wydaje mi się, że będę dobrym ojcem, ale starałem się tego nie okazywać. Wyżaliłem się matce-pralce. 8 miesięcy później Amelia urodziła córeczkę. Jest śliczna, ale nie potrafię się nią naprawdę cieszyć. Chyba się jej boję. Ma takie dziwne oczy, które zdają się przeszywać mnie na wskroś, gdy na nią patrzę. Obawiam się, że zbyt dużo o mnie wie. Do tego ciągle płacze. Kiedy nie mogę przez nią spać, zwykle chodzę do łazienki i rozmawiam z pralką – jedyną „osobą”, która mnie rozumie. Po tygodniu Amelia mnie nakryła podczas dialogu z pralką. Uważa, że mam schizofrenię. Próbowałem jej to wszystko wytłumaczyć, ale nie chce mnie słuchać. To chyba koniec. Miesiąc później Amelia wystąpiła do sądu o rozwód. Chyba ma rację, dlatego nie będę z tym walczyć. Trzeba stawić czoła prawdzie. Po dwóch dniach To ja, Amelia. Właśnie zastałam męża martwego, w łazience. Powiesił się na zasłonie prysznicowej. Co za ironia. Sam tak często żartował, że to zrobi. Ale trudno, to niezbyt wielka strata. O jednego wariata na świecie mniej.



Płeć: kobieta
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 08.10.2011r.

1     

Nowokaina Użytkownik wpmt 24 01 2012 (11:52:19)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Postanowiłam wziąć się za czytanie twórczości Groszka, a co! :)
Czytam i czytam, i zastanawiam się, co ma wspólnego pracoholik z pralką gdy nagle mnie olśniło, że tytuł jest przecież inny! Tak to jest jak się nie do końca dobrze przeczyta.
Wyznania w formie pamiętnika chociaż niezupełnie, ponieważ wpisy są bardzo krótkie i zwięzłe. Ale po cóż się rozwlekać skoro wiadomo, że nasz bohater kocha pralkę, a ona go?
Teraz z kolei zaczynam się głowić nad tym, skąd Ty bierzesz pomysły na swoje teksty? Pralka, huśtawka... Naprawdę jestem pod wrażeniem. Wielu twórców cierpi podobno na brak weny. Zaskakujące, gdyż natchnienie może nas spotkać nawet w łazience!
Według mnie nic dodać, nic ująć. Trafiasz prosto do czytelnika i nie pozwalasz mu odejść. Bardzo mi się podobało :)

Piątka z plusem.

mobelek Użytkownik wpmt 21 11 2011 (12:16:49)

Użytkownik ocenił pracę na 6

bardzo się cieszę, że zakręciłaś się wokół prozy, doskonale pamiętam kryzys w branży szarlatanów, stoisko 'Groszek-poetka'
'Wyznania' jak do tej pory są moimi ulubiony, może dlatego, że czytając je od razu przypomniała mi się pewna książka Eduarda Mendozy (przepraszam, jeśli jego nazwiska się nie odmienia, to Ty tutaj jesteś specem od hiszpańskiego), mianowicie 'Brak wiadomości od Gurba'. Ogólnie nie przepadam za pierwszoosobową narracją, ale w niektórych dziełach jest to bardzo potrzebne. Wręcz krzyczy. Wyznania są doskonałe na odstresowanie się, z pracy wypływa wręcz hektolitrami różowa ironia autora. Zdania są proste, ale wyrażają wiele konkretnych informacji. Typowo męskie ; ) Nie podoba mi się tylko wyznanie Amelii, wiem, że to piękne podsumowanie niedoli pana pracoholika, ale która żona chciałaby wpisywać się do dziennika swojego niezrównoważonego męża? Chyba że natchnie Cię i dziennik przejdzie w ręce Amelii...? ; )

Lokata Użytkownik 21 11 2011 (07:50:20)

Ok, bardzo się cieszę :). Prześlij mi na adres justynab84_84@o2.pl pozdro! :)

Lokata Użytkownik 20 11 2011 (12:35:26)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Praca bezbłędna i bardzo ładna, świetne poczucie humoru. Na sześć do momentu zakończenia... Jak dla mnie kompletnie ono tutaj nie pasuje. Jest smutne - ani nastrojowe ani śmieszne. Chociaż może "sens jest w braku sensu", bo mimo że o jednego wariata mniej, już na jego miejsce pojawia się inny - żona, która nie odczuwa dla męża nawet współczucia :(. Ja osobiście nie lubię momentów kiedy jestem czymś zachwycona aż do właśnie - aż do nietrafionego zakończenie... Opowiadanie przykuwa uwagę. Daję Ci pięć! :)

Mozzie Użytkownik wpmt 20 11 2011 (19:53:22)
A więc pewnie dużą pociechą będzie dla Ciebie to, że zakończenie zmieniłam i rozwinęłam opowiadanie. Jak chcesz, mogę Ci przesłać na maila ostateczną wersję :)

VampireDream Użytkownik wpmt 14 10 2011 (16:23:59)

Użytkownik ocenił pracę na 6

bardzo dobra praca

Anima użytkownik 09 10 2011 (18:32:39)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Zaczęłam od twojej pracy, bo już wczoraj ją przeczytałam, aczkolwiek nie zdążyłam skomentować. Mama mi groziła, że mi odetnie internet, jak nie zejdę. Ponoć jestem uzależniona, ciekawe! Raczej od Worda, Portalu i Nancy Ajram. ;)
Oj, uśmiałam się bardzo. Emanujesz pomysłami, groteską, nawet już gdzieś zetknęłam się z podobnym stylem, ale gdzie - nie pamiętam na tą chwilę. Takie są skutki wkuwania mitoz i mejoz w niedzielę, kiedy winno się odpoczywać. ;p
Bohater kocha prać, jego ulubionym zapachem jest zapach płynu do płukania, zawsze stara się, aby był on w jego domu. Pochłonięty pasją i uzależnieniem zaniedbuje swoją żonę Amelię, która próbuje odciągnąć go od łazienki. Chora pasja sprawia, że bohater zupełnie traci kontakt z rzeczywistością. Nawet wieść o dziecku nie robi na nim większego wrażenia. Kiedy przychodzi na świat, nie umie być ojcem, wciąż potrzebuje rozmów z pralką. ;) Wreszcie cała sytuacja kończy się śmiercią i podsumowaniem Amelii, które było istną kwintesencją, taką wisienką na torcie. ;)
Każdy z nas jest wariatem, tylko na punkcie innej rzeczy. Pracoholik uwielbia pracę, taki humanista książki. ;)
Ogólne wrażenie bardzo przyjemne. I masz, znowu się zastanawiam, co ci dać. Bo tak - zaskakujesz, błędów nie ma.
A dobra, szóstka. ;) Schizofrenicy to przecież ludzie bardzo oryginalni.

Centaur Użytkownik wpmt 09 10 2011 (09:41:47)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Jak zwykle zaskakujesz! :)
Świetne. Błędów- brak. Praca zwariowana, niecodzienna. Nie wiem, co dalej napisać, wybacz ; )


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(61): 61 gości i 0 zarejestrowanych: