warto go przeczytać
Dodane przez kaprys i dla kaprysu.
18+
Wszelka zbieżność osób jest przypadkowa.
\"Gore (ang. rozlana krew, zakrzepła krew) – rodzaj dreszczowca, horroru filmowego, charakteryzujący się dużą ilością brutalności, scen z krwią i wnętrznościami oraz (często, choć nie zawsze) ponurym klimatem.\"
To musiało się tak skończyć. Drugi raz, w przeciągu jednej, pieprzonej doby wyłączyli mi Internet, a teraz jeszcze mój współlokator zaczął mi prawić mądrości o głupich grach. Nie zniósłbym tego dłużej. Musiałem działać więc wziąłem nóż i wbiłem mu go w serce. Wszedł gładko, aż po rękojeść. Nawet nie zauważył. Nie pamiętam, dziesięć, może jedenaście razy uderzyłem go z całych sił, aż w końcu krew rozlała się po całym pokoju. Kopię w jego fotel, obalając go. Czuję posokę na całym swoim ciele i jest mi z tym dobrze. W mieszkaniu jest jeszcze dwóch kandydatów na moje ofiary. Pięknie się składa. Nigdy wcześniej nie czułem takiej potrzeby mordu i nie mogę nad tym panować. Upuszczam nóż i szukam bardziej wymyślnego narzędzia. Tak! Jest! Widzę go – młotek lśni w skrzynce na narzędzia.
Pukam dwa razy do drzwi sąsiedniego pokoju. Słyszę ciche „proszę”. Naciskam klamkę i bardzo wolno otwieram drzwi. Serce mi wali z podniecenia i ekscytacji. Jeszcze chwile i zobaczy moją twarz i ręce purpurowe od krwi. Jestem szybszy niż jego myśl. Rozchyla wargi, by krzyknąć, ale uderzenie młotkiem zamyka mu usta. Nos rozpada się w strzępy. Zaczym mózg przestanie działać, połknie swoje zęby. W końcu, jak u lalki, czoło zapada się do środka. Kilka sekund i jest po sprawie.
Zdecydowanym krokiem ruszam długim korytarzem. Kopniakiem, jak na amerykańskich filmach, próbuję wywarzyć drzwi, ale te ani drgną. Głupi Robert ułatwia mi sprawę. Otwiera je szeroko i klnąc chce mnie opieprzać, ale jestem szybszy. Jeden zamach i jego oczy ślepo wpatruje się w malutkie nogi od szafy. Kopię go bardzo długo. Jest jak szmacianka. Z ust płynie coraz więcej krwi, a skóra ustępuje miejsca nagim, potarganym mięśniom.
Trochę mi lepiej, ale wciąż nie czuję się spokojny. Sprawdzam czy włączyli Internet. Nic. Próbuję obejrzeć film, ale pozostał mi tylko krwawy slasher z lat osiemdziesiątych. Nienawidzę krwi na ekranie, dlatego w mojej głowie rodzi się genialny pomysł. Dziadkowie pod nami na pewno śpią. Czemu by ich nie obudzić? Zaglądam do skrzynki. „Czym by się tu jeszcze pobawić… Wiertarka”. Dzwonie i z całych sił walę w drzwi na dole. Zapala się światło, a w środku czuję jak ekstaza ogarnia całe ciało. Żeby babcia nie krzyczała znów używam młotka, ale nieco delikatniej. Ogłuszyłem ją tylko. Musze załatwić najpierw dziadka zaczym się zorientuje. Ależ fart – głuchy dziadek śpi. Klęczę na łóżku, przystawiam wiertarkę do skroni i błyskawicznie włączam. Krew, kości czaski i mózg zachlapuje białą pościel. Naciskam coraz mocniej, aż czuję, że dowierciłem się na wylot. Zaglądam w otwór, moje malutkie dzieło, ale fragmenty tkanek wszystko zapaprały. Muszę poprawić.
Bawię się tak z dziadkiem kilka minut, w końcu przypominając sobie o babci. Kilka razy na ocucenie uderzam ją w twarz. Mętne oczy spoglądają na mnie. Nie wie. Wciąż nie wie co się dzieje. Mówię jej, że zaraz umrze. Chce krzyknąć, dlatego musze ją uderzyć. Nie sprawia mi to przyjemności. Zrobiło się to nudne. Żeby podnieść adrenalinę, łapię ją za włosy i ciągnę do łazienki. Krzyknęła dwa razy, ale myśl o ryzyku tylko zwiększa frajdę. Uderzam jej głową o płytki i umywalkę. Znów krew, kocham jej zapach. Dyszy coraz ciężej, aż bezwładnej pozwalam upaść na podłogę.
Jestem zmęczony. Gaszę światło. Zamykam drzwi i idę do siebie na górę. Cały brudny, kładę się w ubraniu pod kołdrą i próbuję zasnąć. Czuję ekstazę i radość. Z trudem zbieram myśli, aż w końcu zaczynam czuć pustkę i ciszę. Nagle płaczę jak dziecko i mocniej wtulam się w kołdrę. To straszne jak jest tu cicho. Włączam film, ale zamykam oczy. Muszę kogoś słyszeć, żeby nie zwariować, ale to nie pomaga. Podrywam się, ale wcale nie mam ochoty iść tej nocy mordować. Chcę spać.
- I co dalej? – pyta psychiatra.
- Dalej? – zastanawia się przez chwilę, bierze głębszy wdech i mówi – obudziłem się.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 13.01.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(33): 27 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Kamil M. Jaszczak