Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Zakochana_wariatka
Imię: Monika
O sobie: Chciałabym wierzyć, że to jeszcze nie koniec
Napisanych prac:
- wiersze: 90
- proza: 12

Średnia ocen: 4.4
Użytkownik uzyskał: 245 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nigdy więcej" 14.09.2009
"Z pamiętnika staruszki" 08.05.2009
"Szepty mijającego..." 07.07.2010
"Monolog ze śmiercią" 31.05.2010
"Autoportret" 18.03.2009

Inne prace tego autora:
"Morderstwo promieni..." 07.09.2009
"Szepty mijającego..." 07.07.2010
"Istnienia" 26.09.2009
"Konwersacja o..." 30.10.2009
"Zniszczony świat" 11.09.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Wspomnienie

Wiatr rozwiewał jej kasztanowe włosy, które stawały się jego poddanymi, reagującymi na każdy ruch, nawet najmniejszy podmuch.
Pewnie na kogoś czekała, stojąc przy murku porośniętym bluszczem. Przechodni nie zwracali na nią uwagi, pędzili do swoich spraw,
pieczołowicie pielęgnowanego egoizmu, domów, tak chłodnych, pozbawionych gorących oddechów. Czasem tylko ktoś nieprzytomnie
zerknął, by już po chwili o niej zapomnieć jak o kolejnej, bezkształtnej postaci wyciętej z kartonu.
To był listopad, większości ludzi kojarzący się z zimnem i poszarzałymi dniami. Już mało kto myślał o nim, jako chwili zadumy
i refleksji nad grobami bliskich osób. Świat biegł, kręcił się niczym najszybsza karuzela w wesołym miasteczku.
Na sentyment nie było w nim miejsca. A ona... ona wciąż czekała na spotkanie ze wspomnieniami, z ogniem palącym się w kominku,
z "uważaj na siebie" wypowiedzianym jakby od niechcenia, ale kryjącym w sobie potężną dawkę czułości i troski.
Do niedawna myślała, że on tak po prostu zapomniał o niej, wymazał ją ze swojej opowieści. Pamiętała chwilę, gdy się rozstawali.
"Niedługo wrócę kochanie, nawet się nie obejrzysz, a ja znów będę przy Tobie", krótki pocałunek złożony na jej wargach niczym nieme
"żegnaj". Miał powrócić, wszystko miało być tak, jak dawniej, a tymczasem... Mijały kolejne dni powypełniane masą pracy, bzdurnych
obowiązków; wszystko po to, by zahamować tęsknotę, nie zatapiać się w samotności. Jednak nocami wciąż nachodziły ją kolejne urwane wspomnienia, rozpoczęte, lecz niedokończone historie. Przybiegał do niej smutek, przysiadał na jej ramieniu i wyszeptywał do ucha słowa, które tak mocno bolały. Dziś miało się coś zmienić, coś wyjaśnić i choć to nie gwarantowało, że przestanie tęsknić i tak
z nutką kwitnącej nadziei czekała na spotkanie. Na chwilę otuliła swoje oczy zasłoną powiek i po raz kolejny poddała się refleksjom.
Nagle poczuła dotyk czyjejś dłoni na swoim ramieniu. Wyrwana z rozmyślań spojrzała na człowieka, który ją zaczepił.
Tak, to musiał być on. Nawet był trochę podobny. Miał praktycznie identyczne, czekoladowe oczy. Także coś w uśmiechu przypominało jej Grzegorza.
- Witaj... to ty jesteś tą Julitą? - zaakcentował ostatnie wyrazy mężczyzna.
- Tak, to chyba ja. - odpowiedziała niepewnie.
- Jestem bratem Grześka. Przyjechałem tu, do ciebie, bo taka była ostatnio wola mojego brata. Prosił, żebym ci coś dał... - zamilkł.
było widać, jak mocno przeżywa utratę brata.
- Dziękuję, że... przyjechałeś. - wyszeptała dziewczyna. Jej głos załamywał się, a w oczach połyskiwały łzy. Nie chciała płakać,
lecz to zbyt mocno bolało. Już od paru tygodni wiedziała, że Grzegorz nie żyje, lecz gdy przyszła chwila, kiedy musiała ostatecznie
zmierzyć się z tą okrutną prawdą, śmierć zaczynała nabierać nowych znaczeń.
- Musiałem to zrobić. Musiałem i...chciałem. Chcę, żebyś wiedziała, że on nigdy o tobie nie zapomniał, że na toaletce przy łóżku
zawsze stało twoje zdjęcie. - kontynuował mężczyzna. Obydwoje zaczęli powoli spacerować chodnikiem. - Proszę, oto list, który miałem
ci przekazać. - podał kobiecie białą kopertę.
- Jak umarł? - zapytała cicho, trzymając przy sercu ostatni list od Niego.
- Miał raka i on o tym wiedział, zanim wyjechał. Wyjechał dlatego, żeby cię przed tym chronić. Wolał, żebyś myślała, iż o tobie zapomniał niż przeżywała tę chorobę. wiem, to dość pokrętny sposób myślenia, ale przecież go znasz. Zawsze taki był. Uważał, że lepiej, gdy dowiesz się o chorobie i o jego śmierci już po fakcie. Myślał, że będzie mniej boleć. - zakończył.
- Ale nie boli mniej - powiedziała cicho. - Mimo wszystko dziękuję ci. Może teraz, znając prawdę, uda mi się to wszystko poukładać.
- Tego ci życzę. Do widzenia. - pożegnał się i odszedł, tak jak kiedyś jego brat.
A ona ruszyła w kierunku cmentarza, choć nie mogła pójść na grób Grzegorza, gdyż znajdował się on zbyt daleko.
Gdy doszła na miejsce, przysiadła w pustym zakątku, bez najmniejszego nagrobku. Otworzyła kopertę. Okazało się, że oprócz listu, znajduje się tam też wisiorek w kształcie serca z napisem "Always". Od razu na myśl przyszła jej piosenka Bon Jovi'ego. On też będzie zawsze kochał?
Zaczęła czytać. Po zakończeniu listu uśmiechnęła się słabo i rękami próbowała wykopać w lekko zmarzniętej ziemi mały dołek. Gdy w końcu się udało, złożyła tam kopertę, a w niej ten ostatni list. Zakryła ją ziemią, palcem napisała "nasza miłość" i zapaliła świeczkę. Nie, to nie znaczyło, że przestała kochać. Wierzyła, że miłość też ma nieśmiertelną duszę, a to, co symbolicznie zakopała, to tylko jej ziemskie szczątki.
Wiedziała, że tej nocy w końcu zaśnie spokojnie.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 19.11.2009r.

1     

Sofie 22 11 2009 (19:46:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Zakochana Wariatka pisze miniaturkę i to pewnie oznacza to samo. Cóż... szczerze? Lubię, bardzo lubię Twoje miniatury, są niepowtarzalne, szczere, z nutką dywagacji. Poruszają. Ta też z początku wydała mi się niepowtarzalna, ta "postać z kartonu", smutek, melancholia, a potem... Potem wszytko w moim odczuciu runęło jak domek z kart. Człowiek, który zaczepił, imiona... Nie lubię imion w miniaturach, wolę sama odziewać w imiona zwane miłość bądź nienawiść osoby. A tu tak przyziemnie: GRZEGORZ. I list. Wiesz, mogłaś to napisać na innej podstawie- oczekiwała listu. Aż nagle go zastała, wkłada do kasetki i zakopuje we własnym ogródku. To by mi chyba bardziej do gustu przypadło. Urocze, ale trochę nie twoje. Wiesz, brakuje mi niedomówień, tajemniczości, zaskoczenia i niesamowitego odczucia na koniec. Taką dałaś sobie poprzeczkę ;b. Na dziś z czystym sumieniem czwórka z plusem. Pozdrawiam, Bell


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl