Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Ironiczna
Imię: Anna Łucja
O sobie: "„Praca polegająca na dobieraniu słów jest podobna do samotności. Szukanie słów, które mają w sobie siłę. Są jasne. Zmierzające we właściwym kierunku..."
Napisanych prac:
- wiersze: 163
- artykuły: 1
- proza: 137

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 582 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nieumarły kwiat - I etap..." 20.05.2012
"Cztery dobre wróżby - epilog" 06.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 17.01.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.01.2012

Inne prace tego autora:
"Cztery dobre wróżby -..." 13.11.2011
"Depresyjni - Gość od..." 04.02.2011
"Cztery dobre wróżby -..." 16.12.2011
"Cztery dobre wróżby -..." 21.10.2011
"Obdarci cz. 10" 18.06.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Wrzeciono na polu makowym cz. 7

Znużona dziewczyna weszła do pokoju równocześnie z zachodem słońca. Nawiasem mówiąc, właśnie słońce i ciężka praca były przyczynami jej wycieńczenia. Calutki dzień poświęcała na pomoc ciotce w tym koszmarnym skwarze. Nie przyznawała się przed sobą, ale zrobiła to po to, aby nigdzie nie napotkać Gracjana. Nie chciała beznadziejnych rozmów, płonienia się ze wstydu za wczorajsze słowa. Nie miała takiej świadomości, ale całe życie uciekała przed kłopotami. To była przypadłość zapewne zawarta w genach, bowiem także ciotka Marleny, Gabriela uciekała przez długi okres swojego życia. I dotąd nie zechciała wrócić na dawną drogę. Nie zamierzała spotykać swych cieni, roztrząsać ich. Rozbijała je systematycznie, w klątwach niepamięci. I tak oto powiela się błędy.
Zmęczona Marlena automatycznie rzuciła się do wiatraka, umieszczonego w rogu pokoju przez troskliwą ciotkę. Uruchomiła go najwyższych obrotach, po czym usiadła za biurkiem, wzięła do ręki notes i długopis, po czym zaczęła się zastanawiać, co napisać. Była tu już trochę ponad tydzień, a ostatnio zaniechała pisania. Odpoczywała obcując z naturą, starając się odkryć współbrzmienie z nią. Jednak wciąż pozostawała w niej jakaś mała, nikła, lecz jeszcze uchwytna cząstka miasta, którą nie sposób było wykorzenić.
Brutalny dźwięk telefonu. Nie tyle brutalny, co nagły. Dzwonek był bowiem bardzo delikatny; telefon wygrywał ‘’Sabre Dance’’ Vanessy Mae, która to melodia, przynajmniej w pierwszych tonach, brzmi niezwykle spokojnie.
- Halo? – rzuciła Marlena tonem zapaśnika sumo, albowiem nienawidziła, kiedy ktoś wyrywał ją z otchłani zamyślenia.
W telefonie rozległo się głośne, teatralne westchnięcie, które mogło należeć tylko do jednej osoby. Oczywiście, któż inny umiałby zrobić to tak idealnie głupio? Tylko jej matka, Urszula Nowakowska.
- Czy tak powinnaś zwracać się do matki, szczególnie, że na wyświetlaczu telefonu masz napisane, że dzwoni?
- Odebrałam nie patrząc – Marlena automatycznie przybrała uległy ton.
- To mi na ciebie wygląda – zaśmiała się Urszula, nieco afektowanie.
- O co chodzi? – mówi, nieco gniewnie, dziewczyna.
- Ależ o nic, o nic. Czy nie mogę sobie zadzwonić do własnej córki, żeby z nią porozmawiać? Czy to musi być jakaś okazja? To żałosne, co mi sugerujesz, dziecko.
- Mam dziewiętnaście lat, a więc nie jestem już dzieckiem. – Marlena postanowiła wypowiedzieć się bardziej stanowczo niż zwykle. Umilkła na chwilę, zdziwiona swoim zachowaniem. Zazwyczaj matka zastraszała ją w taki sposób, że Marlena nawet nie wiedziała, że jest ofiarą owych relacji. Ale dziś czuła w sobie siłę. Wszystko stało się inne.
- Zawsze będziesz dzieckiem, zawsze. Nie wygłupiaj się. Założę się, że już korzystasz ze swobody i znalazłaś sobie jakąś melinę. Zawsze powtarzałam, że źle skończysz.
- Mając taką matkę… jest to możliwe – burknęła Marlena.
- Jak ty się do mnie odzywasz! Tyle lat byłaś spokojna, a teraz… Wiedziałam, że wysyłając cię do twojej puszczalskiej ciotki źle robię, ale nie spodziewałam się, że, aż tak…
- Ciocia nie jest puszczalska!
- Jest! Niewiele o niej wiesz, prawda? Bardzo niewiele.
- Ciągle kłamiesz, robisz wszystko, żeby ci było wygodnie! O nikogo się nie troszczysz! Nie dziwię się, że ojciec cię zostawił! Ja też bym cię zostawiła.
W słuchawce zapadła mroczna cisza, która odbijała się na sercach obu rozmówczyni, jak rozżarzony stempel.
- Ach, tak… No, ciekawe. Żałosne jest to, że ciotka tak wiele ci przekazała z siebie. Złośliwość, wredność...
- Nawet wysłowić się nie umiesz! Ciocia przynajmniej coś skończyła, a ty? Ty masz tylko maturę, zero rodzinnego spadku i pracujesz jako sprzedawczyni w marnym sklepiku! I myślisz, że pozjadałaś wszystkie rozumy! Mylisz się, ciągle mylisz, dlaczego ty tego nie dostrzegasz?! – krzyczała już Marlena, zupełnie jakby wpadła w trans. Ekspresja wydarzeń podziałała na nią jakoś dziwnie.
- Twoja ciotka nie jest idealna. Dziwne, że tego nie dostrzegasz – przekomarzała się matka dziewiętnastoletniego dziewczęcia, starając się coraz bardziej ironizować.
- Dostrzegam wszystko, co powinnam.
- Ależ tak ci się tylko wydaje, dziecko.
- Zawsze wydawało ci się, że jestem mało spostrzegawcza. Zawsze dawałaś mi odczuć, że nie jestem taka jak ty. A może ja właśnie nie chcę, co? Może mam prawo nie chcieć?
- Prawo to ty masz, ale jednak muszę ci powiedzieć, że naprawdę niewiele widzisz. Tydzień z Gabą i dalej nie potrafisz zauważyć, jaka ona naprawdę jest!
- Przecież ty wcale cioci dobrze nie znasz!
- Mylisz się, znam ją za dobrze. Wiem, kim jest naprawdę…
- To po co mnie tu wysłałaś, jeśli uważasz, że jest…
- Jest dziwką, Marleno.
- Ty naprawdę jesteś psychiczna! Ona jest normalna, bardzo normalna!
- Nie jest. Wiesz, z czego to wnioskuję?
- No, z czego? Wiem, że znowu gadasz głupoty, żeby jak zwykle poudawać, że masz rację… Ale mów, śmiało, śmiało – kpiła Marlena.
- Gdyby nie twoja ciotka, poznałabyś swojego ojca.
- Co proszę?! – wrzasnęła Marlena, myśląc, że zaraz zemdleje. Tego było doprawdy za wiele. Matka nieraz szkalowała ciotkę, ale to było jeszcze w czasach, kiedy Marlena jej nie znała. Ale teraz, kiedy ciotka Gabriela stała się jedną z najważniejszych osób na świecie, należało jej bronić. Matka jak zwykle gada głupoty, trawi ją żal.
- Ależ tak, to przez twoją ciotkę odszedł twój ojciec. Sam mi to powiedział.
- Na litość Boską, przecież oni się nie mogli znać! Mamo, ale ty głupoty gadasz!
- Zapytaj swoją ciotkę. Szkoda, że nigdy mi nie ufałaś… Chciałam cię wychować, ale… może zabrakło czasu. Ja wiem, że i tak będziesz po stronie ciotki.
- Ale ona okazała mi ludzkie uczucia, a w porównaniu z tobą…
- Dobranoc – szepnęła matka i trzasnęła słuchawką, pozostawiając Marlenę w stanie skrajnego załamania.
O cóż mogło jej chodzić z ciotką? Dlaczego chciała w niej zasiać ziarno zwątpienia? Tyle lat, tyle dni, kiedy matka ją bezwstydnie wykorzystywała, zwodziła… Starała się być lepsza od córki. A dziś ma jej wierzyć? Jak można uwierzyć komuś takiemu? Czy warto ryzykować?
Położyła się na łóżku w zwiewnej sukience, zamknęła oczy i zasnęła, wyobrażając sobie, że spotkała ojca. Zamiast niego, ukazał się jej Anioł…



        Dedykacja: Wolności ludzkiej, której nie umiemy wykorzystać...

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 25.12.2010r.

1     

Ironiczna 26 12 2010 (22:20:54)

Również pozdrawiam i dziękuję. Wesołych Świąt ;)

Ridiculous 26 12 2010 (22:06:55)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Tekst dobry, ładny, styl mi przypadł do gustu i jest czysty, a to duży plus.
Dwa błędy brak kropki w jednej kwestii dialogowej i nie ma wrednoty, ani nawet wredoty - jest wredność.
Poza tym, rozmowa matki z córką na wysokim poziomie. Trochę powtórzeń, ale nieszkodliwych, więc oceniam dość wysoko. Fabularnie - proste, acz w ciekawy sposób ujęte. Schematyczność zanika wśród takiego kunsztu.
Piątka. : )
Pozdrawiam i wesołych świąt!
Ridiculous.

Ridiculous 26 12 2010 (21:49:46)

Zaklepuję! XD

Ridiculous 26 12 2010 (21:32:07)

Zaklepuję! XD


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl