warto go przeczytać
Znużona dziewczyna weszła do pokoju równocześnie z zachodem słońca. Nawiasem mówiąc, właśnie słońce i ciężka praca były przyczynami jej wycieńczenia. Calutki dzień poświęcała na pomoc ciotce w tym koszmarnym skwarze. Nie przyznawała się przed sobą, ale zrobiła to po to, aby nigdzie nie napotkać Gracjana. Nie chciała beznadziejnych rozmów, płonienia się ze wstydu za wczorajsze słowa. Nie miała takiej świadomości, ale całe życie uciekała przed kłopotami. To była przypadłość zapewne zawarta w genach, bowiem także ciotka Marleny, Gabriela uciekała przez długi okres swojego życia. I dotąd nie zechciała wrócić na dawną drogę. Nie zamierzała spotykać swych cieni, roztrząsać ich. Rozbijała je systematycznie, w klątwach niepamięci. I tak oto powiela się błędy.
Zmęczona Marlena automatycznie rzuciła się do wiatraka, umieszczonego w rogu pokoju przez troskliwą ciotkę. Uruchomiła go najwyższych obrotach, po czym usiadła za biurkiem, wzięła do ręki notes i długopis, po czym zaczęła się zastanawiać, co napisać. Była tu już trochę ponad tydzień, a ostatnio zaniechała pisania. Odpoczywała obcując z naturą, starając się odkryć współbrzmienie z nią. Jednak wciąż pozostawała w niej jakaś mała, nikła, lecz jeszcze uchwytna cząstka miasta, którą nie sposób było wykorzenić.
Brutalny dźwięk telefonu. Nie tyle brutalny, co nagły. Dzwonek był bowiem bardzo delikatny; telefon wygrywał ‘’Sabre Dance’’ Vanessy Mae, która to melodia, przynajmniej w pierwszych tonach, brzmi niezwykle spokojnie.
- Halo? – rzuciła Marlena tonem zapaśnika sumo, albowiem nienawidziła, kiedy ktoś wyrywał ją z otchłani zamyślenia.
W telefonie rozległo się głośne, teatralne westchnięcie, które mogło należeć tylko do jednej osoby. Oczywiście, któż inny umiałby zrobić to tak idealnie głupio? Tylko jej matka, Urszula Nowakowska.
- Czy tak powinnaś zwracać się do matki, szczególnie, że na wyświetlaczu telefonu masz napisane, że dzwoni?
- Odebrałam nie patrząc – Marlena automatycznie przybrała uległy ton.
- To mi na ciebie wygląda – zaśmiała się Urszula, nieco afektowanie.
- O co chodzi? – mówi, nieco gniewnie, dziewczyna.
- Ależ o nic, o nic. Czy nie mogę sobie zadzwonić do własnej córki, żeby z nią porozmawiać? Czy to musi być jakaś okazja? To żałosne, co mi sugerujesz, dziecko.
- Mam dziewiętnaście lat, a więc nie jestem już dzieckiem. – Marlena postanowiła wypowiedzieć się bardziej stanowczo niż zwykle. Umilkła na chwilę, zdziwiona swoim zachowaniem. Zazwyczaj matka zastraszała ją w taki sposób, że Marlena nawet nie wiedziała, że jest ofiarą owych relacji. Ale dziś czuła w sobie siłę. Wszystko stało się inne.
- Zawsze będziesz dzieckiem, zawsze. Nie wygłupiaj się. Założę się, że już korzystasz ze swobody i znalazłaś sobie jakąś melinę. Zawsze powtarzałam, że źle skończysz.
- Mając taką matkę… jest to możliwe – burknęła Marlena.
- Jak ty się do mnie odzywasz! Tyle lat byłaś spokojna, a teraz… Wiedziałam, że wysyłając cię do twojej puszczalskiej ciotki źle robię, ale nie spodziewałam się, że, aż tak…
- Ciocia nie jest puszczalska!
- Jest! Niewiele o niej wiesz, prawda? Bardzo niewiele.
- Ciągle kłamiesz, robisz wszystko, żeby ci było wygodnie! O nikogo się nie troszczysz! Nie dziwię się, że ojciec cię zostawił! Ja też bym cię zostawiła.
W słuchawce zapadła mroczna cisza, która odbijała się na sercach obu rozmówczyni, jak rozżarzony stempel.
- Ach, tak… No, ciekawe. Żałosne jest to, że ciotka tak wiele ci przekazała z siebie. Złośliwość, wredność...
- Nawet wysłowić się nie umiesz! Ciocia przynajmniej coś skończyła, a ty? Ty masz tylko maturę, zero rodzinnego spadku i pracujesz jako sprzedawczyni w marnym sklepiku! I myślisz, że pozjadałaś wszystkie rozumy! Mylisz się, ciągle mylisz, dlaczego ty tego nie dostrzegasz?! – krzyczała już Marlena, zupełnie jakby wpadła w trans. Ekspresja wydarzeń podziałała na nią jakoś dziwnie.
- Twoja ciotka nie jest idealna. Dziwne, że tego nie dostrzegasz – przekomarzała się matka dziewiętnastoletniego dziewczęcia, starając się coraz bardziej ironizować.
- Dostrzegam wszystko, co powinnam.
- Ależ tak ci się tylko wydaje, dziecko.
- Zawsze wydawało ci się, że jestem mało spostrzegawcza. Zawsze dawałaś mi odczuć, że nie jestem taka jak ty. A może ja właśnie nie chcę, co? Może mam prawo nie chcieć?
- Prawo to ty masz, ale jednak muszę ci powiedzieć, że naprawdę niewiele widzisz. Tydzień z Gabą i dalej nie potrafisz zauważyć, jaka ona naprawdę jest!
- Przecież ty wcale cioci dobrze nie znasz!
- Mylisz się, znam ją za dobrze. Wiem, kim jest naprawdę…
- To po co mnie tu wysłałaś, jeśli uważasz, że jest…
- Jest dziwką, Marleno.
- Ty naprawdę jesteś psychiczna! Ona jest normalna, bardzo normalna!
- Nie jest. Wiesz, z czego to wnioskuję?
- No, z czego? Wiem, że znowu gadasz głupoty, żeby jak zwykle poudawać, że masz rację… Ale mów, śmiało, śmiało – kpiła Marlena.
- Gdyby nie twoja ciotka, poznałabyś swojego ojca.
- Co proszę?! – wrzasnęła Marlena, myśląc, że zaraz zemdleje. Tego było doprawdy za wiele. Matka nieraz szkalowała ciotkę, ale to było jeszcze w czasach, kiedy Marlena jej nie znała. Ale teraz, kiedy ciotka Gabriela stała się jedną z najważniejszych osób na świecie, należało jej bronić. Matka jak zwykle gada głupoty, trawi ją żal.
- Ależ tak, to przez twoją ciotkę odszedł twój ojciec. Sam mi to powiedział.
- Na litość Boską, przecież oni się nie mogli znać! Mamo, ale ty głupoty gadasz!
- Zapytaj swoją ciotkę. Szkoda, że nigdy mi nie ufałaś… Chciałam cię wychować, ale… może zabrakło czasu. Ja wiem, że i tak będziesz po stronie ciotki.
- Ale ona okazała mi ludzkie uczucia, a w porównaniu z tobą…
- Dobranoc – szepnęła matka i trzasnęła słuchawką, pozostawiając Marlenę w stanie skrajnego załamania.
O cóż mogło jej chodzić z ciotką? Dlaczego chciała w niej zasiać ziarno zwątpienia? Tyle lat, tyle dni, kiedy matka ją bezwstydnie wykorzystywała, zwodziła… Starała się być lepsza od córki. A dziś ma jej wierzyć? Jak można uwierzyć komuś takiemu? Czy warto ryzykować?
Położyła się na łóżku w zwiewnej sukience, zamknęła oczy i zasnęła, wyobrażając sobie, że spotkała ojca. Zamiast niego, ukazał się jej Anioł…
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 25.12.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81