warto go przeczytać
Wczorajsze wino:
Niewysoka, chuda dziewczyna odziana w aksamitną, burgundową sukienkę, uśmiechała się raz po raz. Słała uśmieszki dookoła, jakby usilnie chciała przekonać mijanych ludzi.
‘’Jestem szczęśliwa!’’ – zdawała się wołać w desperacji.
Prawda była jednak taka, że powoli zmierzała ku szczęściu. Powoli wracała do normalności, chociaż wciąż nie potrafiła zapomnieć o swojej miłości, prawdziwej miłości, za jaką uważała zauroczenie Gracjanem. Pomna przestróg ciotki i matki, poprzysiągła sobie, że nigdy nie zakocha się w studencie, że będzie rozważna i dzielna.
Liście powoli zaczynały opadać z drzew, albowiem był już październik, najsłodszy miesiąc jesieni. Wędrowała sobie powoli, lekko postukując obcasami, przycienionymi alejkami parkowymi, w stronę Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W pewnym momencie usłyszała rozmowę dwóch dziewczyn przechodzących tuż obok niej.
- Uważam, że Jaruzelski był winny! – warczała jedna z nich, wypielęgnowana brunetka.
- A ja nie. Nie miał wyboru, musiał wprowadzić stan wojenny. W tamtym czasie to było nieuniknione… - awanturowała się ponętna blondynka.
- Wszystkiego da się uniknąć, jeśli tylko się chce. Jaruzelski nie miał dostatecznej motywacji. On był pionkiem, nic więcej – wypowiedziały usta Marleny, zanim zdołała się opamiętać.
Dziewczyny spojrzały na nią z zainteresowaniem.
- A widzisz?! – zakrzyknęła triumfalnie brunetka i natychmiast podeszła do Marleny. – Czyżbyś szła na historię?
- Tak, na pierwszy rok. Jagiellonka.
- To tak jak my! – wtrąciła się zazdrośnie blondynka.
- Jestem Ewa – brunetka wyciągnęła do niej wypielęgnowaną dłoń i uścisnęła z werwą.
- Marlena – uśmiechnęło się niepewnie brązowowłose dziewczątko.
- A mnie możesz nazywać Jagą – zaszczebiotała blondyna.
- Naprawdę nazywa się Jadwiga – wytłumaczyła Ewa. – Tylko osoby, które Jaga łaskawie do siebie dopuści, tak ją nazywają.
- Ale ja dopuszczam. Historyk ma być zdecydowany, prawda? A ona taka jest! Więc o czym my tu mówimy? Jestem Jadwiga, bo mama jest wielką fanką historii i Królowej Jadwigi. Nie przepadam za tym imieniem, jedynie jego uzasadnienie jest ładne.
- Nie, no, dzięki niej mamy Jagiellonkę… - oburzyła się Marlena, a przerwała jej Jaga.
- Kiedy dowiedziałam się, że się dostałam, to miałam dreszcze przez całe dwa dni! No, bo Jagiellonka! Jak to cudownie brzmi!
- Nie mdlej nam tu, Jaga – zaśmiała się Ewa. – Chodźcie. Musimy się zmierzyć z profesorami.
- Czuję , że będzie dobrze – szepnęła Marlena sama do siebie i oddała się dyskusji na temat PRL-u.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 01.01.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81