warto go przeczytać
Pseudonim: subtelny demon
Miesiąc później
Smukłe nogi opięte włóczkowymi zakolanówkami swój początek brały u beżowych, lakierowanych botek na wysokich obcasach, pasujących do krótkiego, klasycznego trenczu. Wąski kawałek skóry, prześwitujący przez cieliste, delikatnie kryjące rajstopy a kończący się przy skraju płaszcza, prowokująco przyciągał wzrok. Dzieła dokańczały perfekcyjnie karminowe usta i lekkie fale okalające twarz. Natka się spisała. Ostatni raz przejrzałam się w ogromnym oknie wystawy i wsiadłam do autobusu, który miał mnie zabrać na rynek. Był piątek, 28 marca i zaczynałam się denerwować.
Rozejrzawszy się wokół, zwyczajowo nie rejestrując przy tym żadnych szczegółów, zlokalizowałam wolne, odosobnione miejsce przy oknie, do którego skierowałam kroki. Usiadłam, zakładając nogę na nogę. Dłuższą chwilę po prostu gapiłam się na przejeżdżające sąsiednim pasem samochody. Co ja robię? Co mam mu powiedzieć? A jeśli to nie on? Oby to nie on… Ale jeśli to on… Niby wszystko przedyskutowałam z Natką, jednak zaczynały dokuczać mi wątpliwości. No i zwiała gdzieś cała zaciętość. Pozostał jedynie pewien niesmak. I… zawód?
- Dzień dobry, poproszę bilet do kontroli – ktoś dotknął mojego ramienia. Prawie podskoczyłam. Odwróciłam głowę, która znalazła się na wysokości identyfikatora osoby mówiącej. Mówiącej do mnie. Z mocą błyskawicy myśli o Tomku zastąpiła inna, przypominająca, że nie skasowałam biletu. To się nie może dziać! Wyjęłam rękę z kieszeni, w której ściskałam bilet i podniosłam głowę do góry. Moim oczom ukazała się młoda, przyjazna twarz. Byłam skołowana. Musiałam mieć bardzo nieporadny wyraz twarzy, bo stojący nade mną chłopak nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.
- Żartowałem! Szkoda, że nie widziałaś swojej miny. Michał jestem, ale znajomi i przyjaciele mówią do mnie Misiek. Wiesz, to nierozsądnie tak jeździć bez biletu i gapić się w okno. Zwłaszcza że te dwie kobiety stojące przy kierowcy nie wyglądają mi na zwykłe pasażerki. – Spojrzałam w stronę, którą wskazał brodą. – Spokojnie, nie widziały cię. Na szczęście tak się składa, że jestem całorocznym niewidocznym i czuwam. Na następnym przystanku zmieniam linię, dołączysz się? – I posłał mi oczko.
Niby miałam bilet i mogłam go skasować, ale…
- Ostatnimi drzwiami?
- Ostatnimi.
Coś mnie tknęło, by wyjść z tym chłopakiem z autobusu. A jeśli to był znak?
Przywitało nas rozkosznie zimne, wieczorne powietrze. Powoli zaczynała się wiosna, a moje ja, na co dzień zdecydowanie mało egzaltowane, w tej szacie wprost się nią zachłystywało. Wiosną dla lunatyków, powiedziałaby Natka, i takich innych świrów like you. Czy raczej me. Nieważne. Ważne było to, że właśnie zadecydowałam o co najmniej poważnym spóźnieniu się na umówione i jakże wyczekane spotkanie. Uderzyło mnie nagle, że nawet nie wiem, dokąd mój znajomy-nieznajomy zmierza.
- Przepraszam, Misiek, tak? Powiedz mi, Misiek, dokąd ty się w ogóle wybierasz lub choć w jakim kierunku zmierzasz, jeśli można spytać? Bo tak się składa, że… - zawiesiłam na chwilę głos, rozważając, czy chcę zdradzać mu szczegóły mej własnej wycieczki – potrzebuję być pilnie na rynku.
- Hm… Bardzo pilnie?
- A dlaczego pytasz?
- A gdybyś zadzwoniła, że się trochę spóźnisz i odprowadziłbym cię na ten twój pilny rynek? – Nie tracił czasu. Przyjrzałam mu się zmrużonymi oczyma.
- Jeździsz komunikacją miejską dla sportu czy fanu? – Spytałam ironicznie.
- Dla takich zbłąkanych owieczek jak ty.
- Oczywiście.
Uśmiechnął się łagodnie.
- Wracałem z pracy. Miałem w planach skoczyć do kumpla, ale skoro już wysiadłem z autobusu jadącego wprost pod jego mieszkanie, a nadarzyły się takie… echem, taka miła nieznajoma – spojrzał niby ukradkiem, ale tak bym widziała na moje nogi – to dlaczego miałbym nie zaoferować jej swego ramienia?
Ocena: 5.667
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 05.02.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81