Pseudonim: subtelny demon
O sobie: Diabeł tkwi w szczegółach.
Napisanych prac:
- nowości: 6
- wiersze: 109
- proza: 33
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 610 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Tylko nie miej dla mnie bólu" 16.04.2013
"Dziewczyna z portretu [2]" 26.04.2014
"Dziewczyna z portretu [5]" 31.05.2014
"Dziewczyna z portretu [6]" 05.06.2014
"Wiraże [4]" 05.02.2012

Inne prace tego autora:
"Nadgryzienia" 21.03.2013
"Wiraże [6]" 07.03.2012
"W oku uczuć. Rozdział 9,..." 09.05.2011
"Dziewczyna z portretu [6]" 05.06.2014
"Wiraże [11]" 01.06.2012


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Wiraże [10]

Na ławce przed moją kamienicą siedział chłopak, którego nigdy wcześniej nie widziałam na oczy. Z daleka może i był podobny do Miśka, ale z bliska wydawał się raczej jego młodszą i szczuplejszą kopią, czyli, prawdę powiedziawszy, nie różnił się zbytnio od innych chłopaków, pałętających się tą wiosną po Krakowie. Siedział z szeroko rozstawionymi nogami i patrzył na mnie pewnym, wyraźnie zaintrygowanym wzrokiem. Niewiele się zastanawiając, strzeliłam pierwszym pytaniem, jakie przyszło mi do głowy. - Możesz mi powiedzieć, kim jesteś, co tu robisz i skąd, do cholery, masz mój numer? - Spokojnie, Lil, i bez sypania kwiatkami. Na imię mi Janek. Nie znamy się. To znaczy ty mnie nie znasz. – Mówił spokojnym, miarowym głosem o bardzo ciepłej barwie, co nie umknęło mej uwadze. Tak samo jak fakt, że zwrócił się do mnie imieniem, które znane było jedynie garstce ludzi. – Tak naprawdę to całkiem zabawna historia. I ty w jej środku. Gdybyś tak mogła zobaczyć teraz swoją minę… - nie skończył, bo przerwałam mu zdenerwowana: - Minę, tak? Tak cię to bawi? Skąd ty się w ogóle do... do diabła urwałeś? - Sprzed komputera – mrugnął do mnie. W momencie doznałam efektu déjà vu. To się już wydarzyło, już ktoś tak do mnie mrugał! Z tym samym szerokim uśmiechem. Popatrzyłam skołowana na mego rozmówcę. - Sprzed komputera. Aha. - Coś się stało? – Uśmiechnął się serdecznie, a mnie nagle olśniło: przecież Misiek, Misiek się tak do mnie dzisiaj uśmiechał! Nasuwające się samo przez się pytanie wydało mi się strasznie idiotyczne, ale przecież cała ta sytuacja zakrawała na jakiś kompletny absurd, więc postanowiłam je zadać. - To chore, ale… ale może jakimś kosmicznym, totalnym przypadkiem znasz kogoś, kogo wołają Misiek? Wysoki blondyn… - …wyrywający dziewczyny w autobusach na kanara – wszedł mi w słowo; ledwo zdusił śmiech. – Tak, znam. Bardzo dobrze znam. Od jakiś dwudziestu lat. To mój brat. – Zatkało mnie. Totalnie, nieodwołalnie mnie zamurowało. Zamrugałam intensywnie oczami, wyrzuciwszy z siebie zdumione „co!?”. - Mój brat. Cóż, rodziny się nie wybiera – zabrzmiał lekko ironicznie. – Chyba mi tu zaraz nie padniesz? – Poderwał się z ławki. – Może lepiej usiądź, to jeszcze nie koniec rewelacji. – Opadłam na ławkę i spojrzałam spod grzywki na Janka, który usiadł obok. - Nie koniec? - Jak tak patrzę na ciebie, to może lepiej poporcjuję ci tę historię. Wpadnę jutro, pojutrze, tak sobie będziemy sympatycznie siedzieć na ławeczce i rozmawiać, tak odrobinę tylko, by cię zanadto nie przemęczać… – rozpaplał się. Bezczelny, pomyślałam. W momencie się ocuciłam. - Poporcjujesz? Przemęczać? - Tak, wiesz, nie chciałbym cię mieć na sumieniu. Chłopaki by mi nie darowali… - Chłopaki? – Zrobił minę w stylu „ups, a się wygadałem”. - To może ja zacznę od początku. - Byłoby wyśmienicie. - Wygodnie ci? - Możesz już zacząć? Jest późno – położyłam wyraźny akcent na ostatnim słowie. - To naprawdę długa historia. Jesteś pewna, że… - TAK! Jestem pewna – okrzyczałam go. Podniósł ręce do góry w geście poddania. - Już, już, szefowo, zaczynam. – Wyprostował się na ławce, poprawił nogawkę spodni i rozpoczął opowieść. - Moi rodzice mają księgarnię obok rynku. Taka stara, z tradycjami, dobrze zaopatrzona. Często w niej bywasz. W zasadzie przesiadujesz. Gdyby nie to, że jesteś dziewczyną, niebrzydką dziewczyną, to ktoś z obsługi już dawno pogoniłby ci kota. W końcu to nie biblioteka. A te sofy są dla klientów, którzy coś k u p u j ą – podkreślił ostatnie słowo. Chciałam coś wtrącić, gdy na chwilę zamilkł, jednak powstrzymałam się. – Oboje z Michałem w niej pracujemy. Wiesz, któryś z nas kiedyś przejmie ten biznes, a tymczasem to niezły sposób na zarobienie grosza na drobne wydatki. Ale jak się okazuje, nie tylko. Pamiętam ten dzień jak dziś, choć to nie mnie powinien tak zapaść w pamięć. A jednak… - uśmiechnął się krzywo do siebie. – Oblałem ważny egzamin, trzecie podejście, na dodatek dziewczyna wywinęła się sianem ze wspólnego wyjazdu w góry, który planowaliśmy od dawna, dowiedziałem się zresztą później dlaczego… kogo, nieważne. Miałem naprawdę podły humor i snułem się między regałami, poprawiając grzbiety książek, gdy Michał niespodziewanie kuksnął mnie z całej siły w bok. Co?, warknąłem. Wskazał mi dziewczynę sadowiącą się na jednej z naszych wygodnych, skórzanych sof. Na ciebie. Z tym że wtedy jeszcze żadne z nas nie wiedziało, kim jesteś. Miałaś na sobie beżowy płaszcz, a na nogach bardzo wysokie kozaki. To głównie te kozaki utkwiły mi w pamięci. Kozaki, na których wniosłaś do środka całe mnóstwo błota. Sorry za wypominanie, ale pamiętaj, że naprawdę nie byłem w nastroju, a zgadnij, który z braci według starszeństwa biega z mopem, gdy zajdzie potrzeba. Tak, to było pytanie retoryczne, nie musisz odpowiadać – już otwierałam usta, by powiedzieć coś na swoją obronę. – Michał za to ujrzał anioła o blond włosach, który spadł na ziemię wraz z deszczem w odpowiedzi na jego modlitwy. Jakby się modlił – mruknął bardziej do siebie niż do mnie. – To jego słowa, mniej więcej, na pewno mówił coś o deszczu i blond aniołach. Gapił się na ciebie bite półtorej godziny, czyli dokładnie tyle, ile przesiedziałaś w naszej księgarni. Wiem, bo przyszłaś akurat na zmianę warty. Odliczałem czas do zamknięcia, zerkając to na duży, ścienny zegar, to na ciebie, to na Michała. I tak w kółko. Ty czytająca „Jedwab” Alessandra Baricco, Michał wlepiający w ciebie bawole oczy i zegar drwiący sobie z mej potrzeby opuszczenia tego miejsca. Gdy skończyłaś czytać, odłożyłaś książkę na stolik, podniosłaś z ziemi torbę i wyszłaś, rzucając do widzenia gdzieś w przestrzeń. Przychodziłaś później częściej, dość regularnie, na ogół we wtorki i piątki. Brałaś z regału książkę, wybierałaś wolną kanapę i pogrążałaś się w lekturze. Odpływałaś. Michał stawał na głowie, byś zwróciła na niego uwagę, jednocześnie bojąc się zagaić, ale to było jak walenie głową w ścianę: czytając, totalnie nie kontaktowałaś. W konsekwencji biedak snuł się po księgarni nieobecny, podskakując na każdy odgłos otwieranych drzwi. Prawie się załamał, gdy przez trzy marcowe tygodnie ani razu się nie pokazałaś. Wszystko zmieniło się kilka dni temu, gdy pojawiłaś się u nas z jakąś koleżanką, taką rudą, strasznie nadpobudliwa, i wtedy Michałowi udało się podsłuchać, no, w sumie to chyba wszyscy słyszeli, że ten durny kurier znów pomylił mieszkania i zamiast na Wrocławską 22/9, dostarczył paczkę do tej wścibskiej sąsiadki spod ósemki. Od tamtego czasu czatował na ciebie pod domem. Nie widziałem w tym większego sensu, bo skoro nie potrafił zebrać się w sobie, mając cię tyle razy na wyciągnięcie rąk… No ale. Dziś również tu siedział, możliwe, że nawet na tej samej ławce. Zauważył cię, jak wychodzisz na autobus. Dalszą część znasz. część. Bo to jeszcze nie koniec. - Nie koniec – spojrzałam na niego zdumiona. – A co tu jeszcze dodawać? - Oj, Złociutka, uwierz mi, ta historia jest dużo bardziej pokręcona, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. A w twą wyobraźnię to akurat nie wątpię. Nieśpiąca? - Nie. - No to jedziemy dalej.



Płeć: kobieta
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 27.04.2012r.

1     

Mozzie Użytkownik wpmt 28 04 2012 (18:07:33)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Miło mi, że mamy na portalu osobę, która tak potrafi czarować samym swoim stylem pisania. Jest naprawdę uroczy, sprawiasz, że czytam, czytam i nie mogę się oderwać. Uśmiecham się cały czas, bo nawet sformułowania, których używasz są tak barwne i dobrze dobrane, że aż wywołują uśmiech na twarzy. Należysz do tego typu twórców, którzy, o czym by nie pisali, zawsze będą przykuwać wzrok i intrygować. w tej dłuższej wypowiedź brata Michała widzę coś w stylu Daniela Handlera, a mianowicie - piszesz wszystko, wtrącając wiele niepotrzebnych szczegółów, co może u kogoś innego byłoby nie do zniesienia, ale u Ciebie jest (wybacz, że po raz kolejny użyję tego słowa, ale nie potrafię tego inaczej określić) po prostu urocze. Twoje opowiadania powinno się czytać przy kawie i ciastkach, najlepiej w Filozoficznej.
Dialogi są naprawdę naturalne, ale jednocześnie nie sypiesz banałem, wypowiedzi bohaterów są barwne i do tego stopnia interesujące, że z niecierpliwością czekam na każdą kolejną linijkę tekstu. Opisy są piękne, wcale mnie nie nudzą. W każdej ilości byłyby przeze mnie przyjęte z dużą radością.
Błędów nie robisz. Jestem szalenie szczęśliwa, ponieważ nie zauważyłam ani jednego. Wszystko jest tak, jak powinno być. Dawno nie czytałam tak dopracowanego i wciągającego opowiadania.
Co więcej - sama stwierdziłam, że powinnam coś napisać, bo dawno tego nie robiłam, więc mój wniosek - nie tylko dajesz upust emocjom, wykorzystujesz swój talent, ale jeszcze inspirujesz innych do tworzenia. Jestem pełna podziwu.
Z niecierpliwością czekam na następną część i w miłej atmosferze, z głową pełną ochów i achów na Twój temat, stawiam w pełni zasłużoną szósteczkę.

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 28 04 2012 (15:50:03)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Po pierwsze: dlaczego czytam opowieść od środka zamiast od początku?

Po drugie: dlaczego to Twoje arcydzieło dopiero teraz zauważyłem?

Po trzecie: dlaczego "tę część" napisałaś tak krótką?

Po czwarte: podoba mi się to opowiadanie i zamierzam po maturach pochłonąć je w całości. Właściwie nie wiele rozumiem z tego fragmentu, ale już zdążyłaś mnie zaintrygować. Szczególnie, że nie musiałem zbytnio zwracać swojej uwagi na błędy, bo albo ich tu nie ma, albo nie rzucają się w oczy czytającemu.

Moje ego trochę cierpi, że muszę to powiedzieć, ale... moje szczere gratulacje. Jak się okazuje niewielki urywek całości wystarczył, abyś dowiodła swego kunsztu. Chylę czoła!


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(39): 39 gości i 0 zarejestrowanych: