Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Jutta
Napisanych prac:
- wiersze: 20
- proza: 11

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 100 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Opowieści mojej mamy" 01.07.2010
"Elimar" 26.07.2010
"Wilk" 20.05.2010
"Zagadka" 18.03.2010
"Łakomstwo Antka" 11.11.2010

Inne prace tego autora:
"Opowieści mojej mamy" 01.07.2010
"Perfumy Soir de Paris" 25.02.2011
"Zagadka" 18.03.2010
"Drobna pomyłka" 15.10.2010
"Johan" 06.06.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Wilk

Często zastanawiam się w którym momencie przychodzi starość. Wiadomo, nie zawsze związana jest z wiekiem. Do niedawna sądziłam, że trzeba wyrazić na nią zgodę, a nawet oczekiwać zmian widocznych gołym okiem. Na wiotczenie skóry i stopniową utratę wydolności wszystkich układów. Wiem, że nie należy poddawać się, lecz walczyć z taką samą determinacją jak przy wszystkich życiowych kataklizmach. Nie pozwólmy by opanowała nas fizycznie i mentalnie.
Nie zadawajmy głupich pytań w rodzaju: "czy mam jeszcze prawo do…". Oczywiście, bezsprzecznie je posiadamy. Przyjrzyjmy się Wiktorii.
Obnosi ona swoje słuszne lata z dumą i radością. Ze swoich źródeł wiem, że codziennie poddaje się skrupulatnym oględzinom, po których przybywa flaszek i pudełeczek z odmładzającą chemią. Sprawność fizyczną podnosi regularnymi ćwiczeniami i zajęciami usprawniającymi. Dzień ma wypełniony po brzegi.

Wiktoria posiada wszelkie przesłanki, by czuć się spełniona i szczęśliwa. Ma piękne mieszkanie, oddanych przyjaciół i przesympatyczne dzieciaki. Kłopot w tym, że marzy się jej partner na stałe. Witający na dzień dobry i żegnający kubkiem gorącej herbaty na dobranoc. Ale im bardziej stara się urzeczywistnić marzenia, tym widoki coraz marniejsze. Owszem są mężczyźni, ale jak te chmurki na niebie - zatrzymują się i płyną dalej.
Janusza znała jeszcze z dawnych, lepszych czasów. Fajny był z niego kumpel. Teraz to wrak człowieka. Waga piórkowa, uzależnił się od trunków i na dokładkę zostawiła go kobieta. Spotkali się w dobrym czasie. Otoczył Wiktorię męskim ramieniem, nie pytał za wiele, rozumiał ból po odejściu partnera i rysującą się samotność.
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Piękny, radosny okres, zwłaszcza wtedy, gdy przygotowania dokonuje się w duecie. Choinka, zakupy, cała ta świąteczna, magiczna krzątanina sprawiła, że ten szczególny czas nabrał form osobowych. Wzajemne przenikanie myśli, uczuć, zmieniło stan przyjacielski na trochę wyższy, intymny poziom. Jednym słowem - sielanka.

Późnym, zimowym wieczorem, przyuważyłam tego pana spieszącego w sobie tylko znanym kierunku. Szedł długim, sprężystym krokiem. Poruszał się cicho i bezszelestnie.
- Takim tempem można przemierzać tylko duże przestrzenie - pomyślałam. - Ma cechy wilka, zdolny jest do wszystkiego.
Zostawiłam dla siebie swoje spostrzeżenia. Nikt nie potrzebuje mojego krakania i przeczuwania faktów. Ufam intuicji, a ta jeszcze mnie nie zawiodła.
Święta minęły w radosnym nastroju. Zbliżał się Sylwester. W rodzinnym dworku zaplanowano bal na dwadzieścia par. Zaproszono Wiktorię z Januszem. Panie zaoferowały pomoc w przygotowaniu, Janusz miał dojechać wieczorem. Nie dojechał, nie odezwał się, ślad po nim zaginął. Wilka poniosło do lasu.
Nie zdziwiłam się takim stanem rzeczy. Typy w stylu wilka tak mają, ale Wiktoria odebrała zmiany jako kolejną życiową porażkę.
- Jestem do niczego, przegrałam po raz kolejny - rozpaczała.

Minęło sporo czasu, słów dobrych i złych, łez przemieszanych ze śmiechem zanim Wiktoria nabrała ochoty do życia.
Kiedy raz jeszcze wilk stanął na mojej drodze, ponownie postanowiłam zachować to spotkanie tylko dla siebie.
Mam dobrą czwórkę brydżową. Raz w tygodniu spotykamy się. Gramy bez pośpiechu nie patrząc na zegar. Wracałam do domu nocnym autobusem. Wysiadam na końcowym przystanku i prawie potykam się o dużego psa – wilczura. Siedział na tylnych łapach i wpatrywał się jakby chciał coś przekazać. Nie powiem, strach mnie obleciał. Te ślepia wprost paliły. Stoję w bezruchu, bo jakaś potężna siła przygwoździła mnie do płyty. Obejrzałam się w poszukiwaniu pomocy. Pusto, ale pies też zniknął. Na jego miejscu stoi uśmiechnięty Janusz z ręką wyciągniętą do powitania. Dzisiaj już nie wiem, może poniosła mnie wyobraźnia, ale to były oczy wilka. Miałam wówczas tę pewność.
- To on, wilk - wyszeptałam i nagle wszystko znikło. Znowu byłam sama, skierowana twarzą w kierunku domu. Tylko księżyc swoim szerokim obliczem wychylił się spoza ciemnego pasażu - zapewne chmury.
Jestem podatna na pełnię księżyca, ale czy powinnam wierzyć w wilkołaki?



Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 20.05.2010r.

1     

Groszek 20 05 2010 (18:41:13)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Muszę powiedzieć, że trudne zadanie spadło na twoje barki - ta charakteryzacja narratora jako osoby dorosłej, doświadczonej, która jest bliska bohaterce, wyraża się dokładnie tak jak powinna. Opisanie życia z perspektywy osoby w średnim wieku (bo wydaje mi się, że taki jest mniej więcej wiek Wiktorii) nie jest łatwe, ale Ty sobie z tym znakomicie poradziłaś. Twoje opisy są naprawdę naturalne, łatwo jest się wczuć w sytuację, bo odpowiednio nas na to przygotowujesz. Oczywiście jest płynnie, czasem stosujesz bardzo wyrafinowane, ale rzadko używane w języku słowa, ale to też element tej stylizacji. To o czym muszę jeszcze koniecznie wspomnieć, to żywiołowość opowieści narratora, która dodaje tekstowi wigoru. W drugim akapicie wprowadzasz do opowiadania dawnego kumpla Wiktorii, Janusza, teraz jak to określiłaś jest to "wrak człowieka". Bohaterka po utracie partnera potrzebowała pocieszenia i jej "przyjaciel" skrzętnie to wykorzystał, pogłębiając ich wzajemne relacje. I potem robisz fajną rzecz, bo ukazujesz go z punktu widzenia narratora, zmieniasz narrację z trzecioosobowej w pierwszoosobową. Dzięki temu brzmi to bardziej osobiście względem narratora, który jest jak anioł, który czuwa nad kobietą. Dostrzegam zarówno metaforyczny sens w oczach wilka - ta drapieżność, dzikość. Z drugiej strony powiązanie z wilkołakami, narrator zastanawia się nad tym faktem. Rozważa, czy tylko jej się przywidziało, czy intuicja jej dobrze podpowiada. Właśnie to zakończenie - zastanawiające i dobitne najbardziej mnie zachwyciło. Strasznie polubiłam Twój styl. Z jednej strony nie należy do lekkich, a jednak jest w nim to "coś", które przyciąga mnie. Gdybym miała Cię przyrównać do kogoś innego, miałabym niezły problem, bo to jest coś naprawdę indywidualnego. Okey, każdy pisze inaczej, ale Twoja praca się szczególnie wyróżnia.

Kredka 20 05 2010 (16:39:24)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Tak. Podoba mi się. Może nie jest to arcydzieło i pod wieloma względami musisz jeszcze popracować, ale widać, że masz pomysł i starasz się zrealizować go jak najlepiej. Przedstawienie człowieka jako zwierzęcia jest zabiegiem mimo wszystko stosowanym dość rzadko, więc masz ode mnie plusa za świeżość. Wiktoria spod Twojego pióra... tudzież klawiatury wyszła nieco naiwnie, sztucznie i babcino, ale wydaje mi się, że w miarę postępowania sytuacji zaszła w niej jakaś zmiana, co przypieczętowało zakończenie. Janusza wykreowałaś jako trochę tajemniczego, negatywnego bohatera, ale w gruncie rzeczy mam wrażenie, że posiadał dobre serce, co z kolei kłóci mi się z symboliką wilka... Ale w sumie może to być tylko moja interpretacja, bo to zwierzę - a raczej osoba, która je kocha - wywarła silny wpływ na moje życie. Zaczęłaś od krótkiej refleksyjnej notki, potem - niestety niezbyt płynnie - przeszłaś do opisu Wiktorii, spisałaś jej historię... i zakończyłaś ją stwierdzeniem bohaterki. Jeśli już decydujesz się na wstęp pisany w pierwszej osobie, warto byłoby podsumować całość z perspektywy tego kogoś, choć ja, gdybym pisała coś podobnego, początek przekształciłabym na fragment bez wyraźnego narratora. No, ale to taka dosyć kosmetyczna uwaga, bo decyzja należy do Ciebie. Muszę Cię za to pochwalić za zakończenie (choć, jak już pisałam wyżej, ja zdecydowałabym się na coś innego) - wyszło zgrabnie i może nieco chaotycznie, ale trafnie. Biorąc pod uwagę stronę techniczną pracy, też nie jest najgorzej. Najbardziej przeszkadzały mi literówki i słowa, które zdarza Ci się wybierać bez większego zastanowienia, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Język jest prosty i mało skomplikowany - dzięki temu czytelnik łatwo wnika w treść, nie skupiając się na zawiłych sformułowaniach. Styl ciągle do wypracowania i podszkolenia, ale przecież trening czyni mistrza, prawda? Myślę, że śmiało mogę postawić czwórkę z maleńkim plusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 30 gości i 5 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl