Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: jazzu
Imię: Dawid
Skąd: Poznań
O sobie: Niewiele mówię o sobie na głos, niech przemówią za mnie moje wiersze, lepiej umieją się wysłowić:)
Napisanych prac:
- wiersze: 312
- recenzje: 8
- artykuły: 8
- proza: 11

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 968 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kruczki podświadomości" 13.10.2010
"Wilczy wieczór cz.2" 01.07.2010
"Wilczy wieczór cz.1" 29.06.2010
"Konglomerat cz. 2" 21.11.2011
"Miś i zegar" 18.03.2010

Inne prace tego autora:
"Ars Moriendi cz.2" 10.09.2009
"Miś i zegar" 18.03.2010
"Wilczy wieczór cz.3" 05.07.2010
"Wilczy wieczór cz.1" 29.06.2010
"Konglomerat" 15.11.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Wilczy wieczór cz.3

Te kilka dni, to było za długo dla Tanatosa, wieczorem znów wybrał się na żer, ukrył pod płaszczem swoje zakrzywione ostrze i poszedł ponownie do lasu. Liczył na to, że trafi mu się jakaś parka. Uwielbiał patrzeć, jak w tak okrutny sposób pozbawiał życia, miłości, szczęścia dwójkę zakochanych. Tylko zmartwił go ten wilk, skąd tam się on wziął, co prawda niedaleko miasta znajdują się moczary, olszowe bagna, na które lubił się wybierać jako dziecko, jednak nikt nigdy nie ostrzegał go przed wilkami...
Mrok lasu był dla niego domem, czuł się jak w swoim żywiole, szczególnie, że znał te lasy i żadna droga nie była dla niego obca. Nadrzeczne jesiony wyglądały jak zawieszone na sznurku zielone balony, a między nimi pięły się ku górze kilkuletnie wiązy. Natomiast w nocy ich widok mógł przerażać, gdy patrzyło się w niebo, a nad głową wyrastała wielka głowa jesionu z prześwitującą koroną, która imitowała oczy. Tanatos szedł poboczem, kryjąc się w mroku przydrożnych krzaków, musiał uważać na swój płaszcz, gdyż każde światło księżyca powodowało rozbłysk srebrnych ćwieków na ramionach. Przeszedł już tak około kilometra, nie spotykając żywej duszy...

Wilk tego samego wieczoru postanowił dalej szukać oprawcy. Wiedział, że znajduje się w jego okolicy, chciał dowiedzieć się, dlaczego człowiek, mając tyle pożywienia wokół posiada żądzę zabijania. Zdawałoby się, że to może być konkurencja wewnątrzgatunkowa, tylko o co może walczyć człowiek zabijając innych? Wilk nieraz widział mężczyzn walczących w lesie, jednak nie była to walka na śmierć, przypominała mu jego dziecinne zabawy, gdy z bratem podgryzali się i przewracali próbując udowodnić sobie, kto tutaj rządzi. Brat... Ciekawe, gdzie teraz jest jego rodzina, nie widział ich, od kiedy przegrał walkę z równym sobie basiorem. Podczas walki przeciwnik odskoczył i tylną łapą uderzył w ziemię, tak, że piasek z niej poleciał bohaterowi w oczy i zamroczony o mało nie stracił życia, a przez przegraną zmuszony był na banicję.
Jednak teraz wolał zrozumieć Tanatosa, co lub kto go prowadzi do takich czynów, wilki zabijają tylko z konieczności zdobycia pożywienia, gdy nie są głodne nie marnują nadaremno sił na potencjalne ofiary. Szkoda zachodu, bo później w czasie głodu mogłoby się okazać, że nie ma na co polować, a cała wataha z jednego, czy dwóch zajęcy nie pożyje.

W mieście zaczęły się poszukiwania dwójki młodych ludzi, upłynęło 48 godzin od momentu opuszczenia domu przez zakochanych. Sprawę prowadzi miejscowy detektyw Markheim, od rodziny ofiar dowiedział się, że byli szczęśliwą parą od kilku lat. Młodzieniec pochodził z rodziny średniozamożnej, posiadającej nieopodal miasta tartak, kiedyś dzięki niemu zarządzali znacznymi włościami, jednak kryzys spowodował upadek większości stolarni w mieście.
Dziewczyna też należała do klasy średniej. Po matce była bardzo urodziwa. Całe miasto lubiło patrzeć na jej buzię, promieniującą radością na widok swojego przyszłego męża. Detektyw zdołał się dowiedzieć, że mieli zaplanowane wesele. Zastanawiał się, gdzie w tak małej mieścinie mogła zaginąć dwójka rozpoznawalnych ludzi. Miastowi mówili, że pod wieczór kierowali się w stronę lasu, możliwe, że tam należy rozpocząć poszukiwania. Detektyw nie mając więcej poszlak zebrał ludzi i wyruszył na rekonesans...

Grupa ludzi zaczęła się niecierpliwić, jednak podstawą bezpiecznych poszukiwań było określenie reguł oraz terenu, po którym będą się poruszać. Detektyw przedstawił jasno plan działania:
- Dziękuję państwu za chęć pomocy, jednak leży pamiętać o tym, że jest wieczór i idziemy do lasu. Podstawą będzie posiadanie latarki oraz jakieś broni do samoobrony. Druga rzecz, poruszamy się dwójkami i przeszukując las staramy się nie zniknąć z pola widzenia drugiej osoby.
- Panie Markheim – odezwał się jeden z rodziców zaginionej pary. – a jak głęboko możemy zagłębić się w las? I druga rzecz, czy mamy też szukać po drugiej stronie rzeki?
- Nad rzekę to ja się z państwem wybiorę, gdyż wierzę, że las wokół miasta znacie państwo doskonale. A co do obszaru poszukiwań, to wydaję mi się, że ta dwójka nie oddaliła się dalej, jak dwa kilometry w głąb lasu i to będzie obszar dzisiejszych poszukiwań.
- Dobrze, szybko ludzie, wyruszamy natychmiast!
Na poszukiwania wyruszyło około trzydziestu osób, dwudziestu z nich poszło szukać w okolicy miasta, zaś pozostała część wybrała się wraz z detektywem nad rzekę. Markheim wiedział, że im dłużej od czasu zaginięcia, tym mniejsza szansa na znalezienie, a tym bardziej znalezienie ich żywych.

Tanatos był oddalony od miasta jakieś półtora kilometra, gdy po pewnym czasie spostrzegł rozbłyski latarek oraz głośnie nawoływanie. Domyślił się, że ludzie z miasta wyruszyli na poszukiwania, co nie wskazywało na nic dobrego, przynajmniej dla jego wieczornego polowania. Postanowił zawrócić omijając cały ten zgiełk. Odbił w prawo, kierując się w stronę moczarów. Wiedział, że o tej porze nikt nie będzie na tyle nierozważny, by wybrać się w te tereny. Zdjął płaszcz i wywrócił go, tak by była widoczna jego wewnętrzna strona. Zabieg ten pomógł w ukrywaniu się i spokojnym przebieganiu pomiędzy cieniami drzew.

Wilk wyruszył w stronę miasta, od polany dzieliło go około pół kilometra i z każdym krokiem ten dystans się zwiększał, jednak po pewnym czasie zaczął słyszeć dochodzące z daleka dźwięki. Zastanowiło go to i postanowił iść w ich stronę, by zbadać, co się dzieję. Podszedł na odległość około 300 metrów od ludzi, co w razie potrzeby dałoby mu szansę na ucieczkę. Ludzie chodzili z przyrządami, które rozjaśniały obraz wokół. Nie był pewien, co to za urządzenie, jednak światło niebezpiecznie zbliżało się do niego.
W pewnym momencie osoba trzymające latarkę zaświeciła wilkowi po oczach, ich rozbłysk był widoczny i człowiek trzymający latarkę dostrzegł to zjawisko i postanowił się kierować w stronę wilka, ale nie będąc pewnym, co zauważył, na pomoc zawołał drugą osobę:
- Steve, chodź tutaj, coś zauważyłem, jakiś rozbłysk pomiędzy krzakami!
- Już lecę, Fred, tylko wskaż jeszcze raz latarką, gdzie to było.
- Patrz tam! – zaświecił ponownie i pojawiły się rozbłyski w oczach wilka. – Hej, jest tam kto?! Odezwij się!
Wilk był nieco zdezorientowany i postanowił dać znak ludziom, że mają do czynienia z drapieżnikiem. Uniósł wysoko pysk i zawył na tyle głośno, by ludzie go usłyszeli.
- Fred, to chyba wilk! – odezwał się zaniepokojony Steve.
- Rzeczywiście, głos brzmiał jak wilka, ale chodź podejdziemy bliżej, tylko trzymaj tą drewnianą pałkę, którą wziąłeś ze sobą!
- Dobra, trzymam ją mocno, podejdźmy powoli...
Gdy wilk pojawił się w ich polu widzenia zamarli ze strachu, zaś on wyszczerzył zęby i zaczął na nich warczeć, by nie ryzykować życia postanowili odejść. Cofali się powoli, a gdy ten zaczął kroczyć w ich stronę, zaczęli krzyczeć i uciekać w popłochu alarmując resztę ludzi wokoło. A drapieżnik skorzystał z okazji i uciekł w stronę polany, gdzie było bezpiecznie, przynajmniej tej nocy.

Markheim wraz z grupką osób przetrząsali metr po metrze kolejne części łęgu rzecznego. Część ludzi przeszukiwało południową stronę rzeki, pozostali zaś północną. Detektyw przeszedł na drugą stronę rzeki, gdyż spodziewał się najgorszego i wnioskował, że sprawca mógł być ukryć ciała jak najdalej od miasta. Przejęci rodzice krzyczeli z całych sił, rozpacz w ich głosie zakryła za chmurami jeszcze niedawno uśmiechający się księżyc. Z ich głosami mieszały się odgłosy nocnych ptaków, głównie sów, które wypatrywały swojego pożywienia, tj. głównie gryzoni. Markheim trzymał w ręku ksenonową lampę, która swoim białym światłem tworzyła półokrąg, oświetlając wszystko na odległość 8 metrów.
Szedł już tak około pół kilometra od rzeki i nagle poczuł odrażający odór, który wiatr niósł ze sobą od wschodniej części lasu. Niezwłocznie pobiegł w miejsce, z którego dochodził smród. Jego oczom ukazał się nieprzyjemny widok, gdyż zwłokami młodzieńców zajęły się owady, osiadające się głównie w ranach i otworach ciała. Co prawda były to tylko larwy much zaległe w ranach ofiar, co nie zmienia faktu, że obraz był odrażający. Szczególnie, że to było pierwsze zabójstwo, które prowadził detektyw. Marheim gwizdnął najgłośniej jak umiał, co zwróciło uwagę pozostałych poszukiwaczy, chwilę później dziesiątka ludzi stała w półokręgu patrząc na dramatyczną scenę, jaka się przed nimi ukazała. Rodzice pary ofiar padli na kolana, gdyż jakież nogi mogłyby udźwignąć ciężar, jaki spoczął na ich ramionach. Ciała ofiar leżały jak bezwładne kukiełki porzucone przez Boga, do tego z podciętymi gardłami...



Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 05.07.2010r.

1     

jazzu 07 07 2010 (20:21:04)

Anu, rzeczywiście mam tendencje do powtarzania i w sumie teraz najchętniej bym to usunął i wkleił lekko poprawione, ale cóż;p niektóry będę źli i niedobrzy;p

Ilveran 07 07 2010 (20:14:49)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Bum bum komentarz for ju. Pomimo zmęczenia zdobyłam się na przeczytanie i od razu mówię, że poprzednich części nie miałam okazji. Jednak to w żadnym wypadku nie przeszkadza mi w ocenieniu tego kawałka całości. No. To do dzieła. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to tendencja do tworzenia zdań złożonych i to czasem tak wielce złożonych, że musiałam cofać się i skupiać na sensie. Kolejna rzecz, to podzielenie fabuły. Tanatos, Wilk, Markheim. Dobra myśl, mimo tego, że nie czułam zbytnio ciągłości, raczej przeskakiwanie, ale to już mniejsza. Najważniejsze są teraz te okropne powtórzenia. Coś Ty najlepszego nawyrabiał. Powtarza się często w zdaniach pod rząd i doprawdy wygląda to niesmacznie, to się czyta niesmacznie! Wygląda tak jakbyś miał mały zasób słów, kręcisz się do tego w tych złożonych zdaniach i odbiera się treść jeszcze gorzej. Do tego przyuważyłam zdania tak naprawdę niewiele wnoszące, wałkujące, hm jakby Ci to oddać słowami... powiedzmy że np. Ola ma czerwoną kurtkę. Ta jej kurtka jest brudna na rękawie. Dalej. Fabułę toczysz wolno i trochę szkoda, że jest mało wartka. Patrzyłam na poprzednie części i dziewczyny stawiały Ci 5, chyba muszę się cofnąć. Bo część 3 jest słaba. Albo nie będę wiedzieć za co wystawiły oceny, albo trochę się pogorszyło. Zobaczymy. Na razie te błędy, potknięcia zbyt ubanalniły styl, a i również treść.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl