Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Kłamca cz.4" 26.10.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Cierpienia młodego Dawieda..." 29.01.2014
"40 mln dobrych uczynków cz. 4" 16.03.2010
"Pamiętnik cz.6" 18.08.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Wieczne miasto odc.4

Dag wsunął się do ciemnego pomieszczenia. Nim stopy dotknęły podłogi, Indiana porządnie przyfasolił kolanem w małą szafkę nocną. Zaraz za nią, w mroku, delikatnie jaśniało drewno potężnego łoża. Zwykle w takich sypialniach, można było, spodziewać się zdobionego baldachu, ale tutaj nie było tej ostatniej granicy ludzkiej pruderyjności. Zresztą, czy ktoś, mógłby podglądać nocne igraszki na takiej wysokości? Dalsza część pokoju skryła się w cieniu i nasz bohater musiał odkryć wyjście z niego po omacku. Najpierw dłońmi odnalazł regał z książkami, a gdy czołem uderzył w potężną szafę z licznymi szufladami, przekonał się o dwóch stopniach prowadzących do obniżenia, w którym mógł dalej próbować odnaleźć wyjście. W końcu klamka idealnie się wpasowała w wyciągniętą dłoń i zamek pod jej naciskiem, ustąpił wydając nie przyjemny odgłos, który mógł śmiało kojarzyć się z skrzypieniem nienaoliwionych zawiasów, - No tor przeszkód za mną, teraz będzie już tylko prosty zjazd z górki – szepnął do siebie, zastanowił się chwilę i dodał – gdyby tak mieć jakąś pochodnię, bądź nawet drobną świecę. I zdarzyło się coś niezwykłego. Daggerowi dopisało szczęście, zaraz za drzwiami jaskrawo jaśniała pochodnia. Wyciągnął ją ze stojaka mocno wbitego w kamienny mur i zawrócił do sypialni. W świetle wszystko nabrało innego kształtu, no może prócz schodów, które pasowały idealnie do wyobrażenia zapisanego guzem na czole. Dag przeszukał szuflady, regał z książkami, zajrzał pod łóżko i sprawdził materac. Pieniędzy jednak nie było, a nie mógł wiedzieć, że sześć jaśniejących tomów z górnej półki, jest warte dużo więcej niż cały dom. Nim wyszedł, ironia losu chciała, że spojrzał na nie i przeczytał tytuł: - Wiedźmin, czyli słów kilka od barda Jaskra. Rozczarowany brakiem łupu, uświadomił sobie z wielkim przerażeniem, że całkiem zapomniał o misji, które stała przed nim stromym klifem. - Eh i Rein znów będzie drzeć na mnie gumiora. Nawet jednego tandetnego pierścionka na udobruchanie jej wybuchowej natury. Co za los – pokręcił z niedowierzaniem głową i wbił na kilka sekund wzrok w podłogę, Ku jego zdziwieniu pełzała po nim malutka jaszczurka. Jako niedoszły przyrodnik i znawca gadów po ostatnim spotkaniu z Tangami, perfidnie ją rozgniótł. - No i mam nadzieję, że właściciele za degadyzację sypną jakimś groszem, gdyby mapy ukraść się nam nie udało. Krótki hol przeszedł w kręte schody stromo wznoszące się w górę. Na ich szczycie były potężne drzwi lekko uchylone. Unosiła się jeszcze zza nich czerwonawa poświata niedawnego pożaru. Dag zawahał się, wyciągnął Viviego, poprawił spodnie i niepewnie ruszył przed siebie. - Dalej, śmiało, ile będę jeszcze na ciebie czekał, chce wracać spać. - zimny głos echem rozniósł się po schodach. - Kim jesteś? - zapytał głupio, z pustką w głowie. - Typowe głupie pytanie poszukiwaczy sławy, skarbów i takich tam. Jestem strażnikiem, o którym wam na pewno mówiono. Ten wasz pomysł z Jasiem to totalna tandeta i dziecinada – zaśmiał się basowo i dodał – no wchodź, że wreszcie. Dagger ruszył śmielej. - Całkiem miły strażnik – pomyślał i dodał – liczyłem, że mnie nie zauważysz, zajęty tym co dzieje się na dole, a w takiej sytuacja jak ta teraz, spodziewałem się ataku z zaskoczenia i błyskawicznej śmierci – zaśmiał się nieco ironicznie. - Typowe, my, stworzeni z magii, jesteśmy bardziej wyrafinowani. - Aha, miałem nadzieję, że powiesz, że – wszedł do pokoju – puścisz mnie wolno, ale dzięki za szczerość – strażnik sali odwrócił się, wywołując silne uczucia obrzydzenia w śmiałku – Ależ ty brzydki - rzekł bezceremonialnie. - Ty też nie owijasz w bawełnę- mruknął i za-lewitował nieco wyżej – w tej szafce jest mapa, której szukasz, W najwyższej szufladzie, w najwy... - Ale tu jest tylko jedna szuflada – przerwał tą patetyczną, nieco mistyczną przemowę strażnika, - Kiedyś było więcej, ale taki głupek jak Ty teraz, wyłamując zamki, zniszczył je. Tylko tą udało mi się zachować – nutka smutku zabrzmiała w tym lodowatym głosie. - I co z nim się stało? - A słyszałeś imię Syzyf? - Nie, ale brzmi orientalnie – pomyślał chwilę i dodał – a to nie jest też jakaś potrawa? - Nie!! - ryknął – to nie potrawa – dodał spokojniej. - O rany, nie musisz krzyczeć – Dag podrapał się za uchem – a teraz niech los rozstrzygnie kto jest silniejszy – rzucił śmiało i przyjął pozycje do ataku. - Nie rozśmieszaj mnie – ryknął śmiechem - Z tym nożykiem na mnie?? - Tak, z vivim utoczymy ci, podła istoto, nieco krwi – zamarkował pchnięcie. - Przecież ja nawet krwi nie mam – strażnik wył ze śmiechu – Jestem czystą magią, potęgą i mocą, nieokiełznaną – jego gruby głos wyrażał wielkie rozbawienie. - To czemu tu siedzisz? - Bo – wyraźnie było widać, że to pytanie zbiło go z pantalonu – umowa to umowa, dość miałem w swoim istnieniu wierzycieli. A teraz giń – ryknął z udawaną furią - Hm, ale czemu taka istota magiczna jak Ty, służy strażnikom? Przecież to oni walczą z magią? - Nie boisz się? Przed chwilą powiedziałem giń, a ty zadajesz takie naiwne pytanie - A czego mam się bać? Ciebie? Nie błaznuj stary magio pryku. Jestem Dag Indiana Dagger i za chwilę skopię Ci tyłek. - Poprawił Viviego w ręku i z głośnym krzykiem, który miał zagłuszyć strach, popędził na wroga. - Eh, kolejny głupi – szepnął wartownik sali. * Cluod huknął barkiem w chodnik. Kość strzeliła, coś chrupnęło w stawie, a z jego ust wydobył się okrzyk przeszywającego bólu. Cholera – przeklął. - Ty? - zapytał zdziwiony Back i od razu podbiegł pomóc koledze – Co się stało? - Tangowie, musieli Cię zauważyć i rozpoznać – wysapał – chyba złamałem rękę – rzucił szybko między zdania i wrócił do głównego wątku, ale wyraźnie ciszej – czają się na końcu ulicy, a dwóch czy trzech, obstawiało wyjście – zamachnął się i zdzielił mocno Backa. - Za co? - Bo skurwysynie nie mogłeś wybrać normalnej ulicy, tylko taką wypizdówkę? - Gubiłem ewentualny ogon, no i nie chciałem, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę. Nie bij mnie, bo ci oddam, a w takim stanie nie masz żadnych szans. Za rogu wydobył się odgłos klaskania, a po chwili wyłoniła się postać, którą mgliście pamiętali z karczmy. - Kogo my tu mamy – zaśmiał się i skończył oklaski – Flik, poznajesz ich? - za rogu wyłoniła się kolejny Tang. - No, no upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu – zaśmiał się, a na twarzach złodziei pojawiło się przerażenie – ze skorpionami się nie zadziera. - To wpadliśmy – szepnął Cluod, a ręka znów zapiekła bólem. Jego długi ogon przekręcił się z niechęcią pomieszaną z niedowierzaniem, ciekawe co by powiedział, gdyby mógł mówić.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 13.08.2009r.

1     

Lilka Użytkownik 13 08 2009 (13:41:14)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Przeczytałam. I wiesz co? Było warto. Odprężyłam się, pośmiałam, podenerwowałam. Chichotałam całą scenę z Wiedźminem i rozmowę Daga ze strażnikiem ;] że też musiałeś kończyć w takim momencie! Oczywiście koniec na plus. Błędów nie widziałam, pewnie gdzieś się pochowały kiedy czytałam ;] najbardziej podobał mi się fragment z Syzyfem. I wiesz co Ci powiem? Że za to, że Twoje opowiadanie jako jedne z nielicznych pobudza moją wyobraźnię(co jest, szczerze mówiąc, trudnym osiągnięciem) oraz wyżej wymienione dostajesz sześć. Ciekawe już, które. Trzecie?


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(54): 54 gości i 0 zarejestrowanych: