Pseudonim: Marzycielka
Imię: Nikoleta
O sobie: Powiadają bowiem, że każdy musi się raz w życiu zakochać, a ja wykręciłam się sianem. /Jane Austen/
Napisanych prac:
- wiersze: 60
- proza: 5
- publicystyka: 5

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 273 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wiatr koloru miedzianego" 28.12.2011
"Okna w podłodze" 01.06.2012
"Witraże z rozbitych..." 09.02.2013
"Łyżeczka idealna" 31.05.2013
"Między niebem a lasem" 01.07.2013

Inne prace tego autora:
"Witraże z rozbitych..." 09.02.2013
"Okna w podłodze" 01.06.2012
"Między niebem a lasem" 01.07.2013
"Łyżeczka idealna" 31.05.2013
"Wiatr koloru miedzianego" 28.12.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Wiatr koloru miedzianego

Nadia zawsze niezmiernie różniła się od swoich rówieśników, nie tylko pokrętną osobowością, ale też wrażliwością na otaczający ją świat. Kochając się w deszczu i wietrze, sama podobna była do majowego słońca, prowokującego ludzi do uśmiechu. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, iż pewnego dnia wydarzy się coś, co wywróci do góry nogami jej mały świat. Tylko Bóg, którego Nadia była ulubienicą wiedział, jak tragiczny w skutkach może być ten dzień. Poranek zaczął się całkiem zwyczajnie. Rozanielona dziewczyna zmówiła pacierz przy otwartym na oścież oknie, z zamyśleniem wykonywała codzienne czynności. Wychodząc z domu, zakręciło się jej w głowie, jednak zignorowała ten fakt. Zdarzał się nazbyt często, by Nadia zwróciła na niego uwagę. Gdy doszły zawroty głowy, nie chciała wracać do domu, gdyż była w połowie drogi do celu. Prowadziła jedne z zajęć zainteresowań dla dzieci, odbywające się w domu kultury. Wybiegając na przód myślami, zaczęła przechodzić przez drogę. Nie pamiętając niczego więcej, wyglądała jakby po prostu zasnęła. Lekki powiew wiatru rozwiał jej gęste włosy, o tym samym kolorze co otaczające ją jesienne liście. Wszyscy myśleli, że to koniec. Nikt nie wiedział, kim teraz jest Nadia. Bóg nie potrafił zabrać dziewczyny całkowicie z kuli ziemskiej. Uczynił ją ciepłym, przyjemnym, błąkającym się po Ziemi wiatrem, niewidzialnym dla ludzkiego oka, jednak odczuwanym. Młoda kobieta mogła się zmienić w człowieka tylko na krótki czas, w nocy. Mimo to polubiła swoja nową postać. Dzięki temu mogła często być z bliskimi, ale również spędzać czas w górach, lasach i miejscach, które szczególnie przypadły jej do gustu. Pewnej nocy czuła nieznośny niepokój. Popchana własnym instynktem, postanowiła wrócić do rodzinnej miejscowości. Znalazła dom jednego ze swoich dawnych podopiecznych- Tobiasza. Siedmiolatka wychowywała samotna kobieta w podeszłym wieku, chłopiec był wszystkim co posiadała, jej jedyną nadzieją na przyszłość. Dziewczę dobrze wiedziało, jak bardzo staruszka kochała chłopca, sama była z nim mocno związana. Weszła przez szparę w oknie i jej najgorsze oczekiwania potwierdziły się. Chłopiec leżał z bardzo wysoką gorączką, majacząc niezrozumiałe historie. Nadia z przerażeniem zobaczyła coś, czego zwykła, ludzka istota nie potrafiła dostrzec. Stworzenie w czarnym, długim płaszczu powoli zbliżało się do Tobiasza, by złożyć na jego głowie śmiercionośny pocałunek. Nastolatka zaczęła krzyczeć na cały głos, nie zgadzając się na uczynek swojego przeciwieństwa. Śmierć usłyszała gorliwe prośby Nadii i dziwnie radosna ruszyła w jej stronę. Od dawna nie umiała sobie wybaczyć,że dała sobie wyrwać z bezlitosnego uścisku tak barwną zdobycz. Ofiara pobladła, jednak nie ruszyła się z miejsca, zdawała sobie sprawę, iż jest to o wiele mniejsze zło. Nie zdawała sobie sprawy, że jest to kolejna próba, próba dobroci jej wielkiego serca, której zadaniem jest przywrócenie jej z powrotem do życia. Tobiasz w jednym, zadziwiającym momencie utracił gorączkę. Razem ze swoją opiekunką zauważył kilka liści w różnych odcieniach pomarańczu, leżących pod parapetem. Nie zważając na to dziwne zjawisko, postanowili napić się gorącej herbaty. Dziewczyna ze zdumieniem stwierdziła, że leży na szpitalnym łóżku. Nie umiała oddzielić rzeczywistości od własnych urojeń, nie miała świadomości, co się stało. Po krótkiej chwili dowiedziała się,że była kilka dni w śpiączce, potrącił ja samochód. Cudem wyszła cało z wypadku. Z niedowierzaniem słuchała, jak ludzie szemrali między sobą, że Bóg nie zabiera tak dobrych ludzi, poprzez zwykłe zrządzenie losu. Po pewnym czasie Nadia wybrała się na jeden z ostatnich, jesiennych wypraw. Wyglądała jak leśna wróżka, wiatr potargał jej włosy, słońce dodało lekkiego, złocistego blasku jej twarzyczce. Wszystko wróciło do normy, jednak to, czego naprawdę doświadczyła dziewczyna, na zawsze zostanie tajemnicą, tajemnicą wiatru o miedzianym kolorze.



Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 28.12.2011r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 03 01 2012 (00:42:38)

Jak dla mnie to wszystko ładu składu się nie trzyma i jest strasznie naiwne. Nie chodzi o sam pomysł, bo ten może być dobry, ale dla małego dziecka styl będzie za trudny, a dla kogoś starszego treść za naiwna.

pasieczny14 Użytkownik wpmt 03 01 2012 (21:20:28)
Nie wydaje mi się, aby każde opowiadanie, każdy przekaz powinien być czytelny dla każdego, bez względu na wiek. Nigdy, żadna osoba, nie będziemy w stanie dogodzić każdemu. A pewne treści są kierowane do zaledwie pewnej grupy ludzi.

Lokata Użytkownik 29 12 2011 (16:02:07)

- "Gdy doszły zawroty głowy, nie chciała wracać do domu, gdyż była w połowie drogi do celu." - tu pasowałoby coś dodać;

- "Prowadziła jedne z zajęć zainteresowań dla dzieci, odbywające się w domu kultury." - zajęć mi tu nie pasuje;

- "Po pewnym czasie Nadia wybrała się na jeden z ostatnich, jesiennych wypraw." - "jedną.

Ostatnie zdanie się rozsypało hmm.....

Tekst napisany przez marzycielkę. Nie umiem go ocenić. Są drobne błędy stylistyczne. Ale tez duża fantazja. Bardziej poetyckie niż prozatorskie podejście.

pasieczny14 Użytkownik wpmt 28 12 2011 (21:21:06)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Tekst tak lekki jak sam wiatr za dnia szalejący na naszymi oknami, by nocą schronić swoje potężne skrzydła, gdzieś na skraju horyzonty, gdzie, tak jak my ludzie, mógł ułożyć się spokojnie do snu :)

Piękny tekst :) Choć to tylko rzeczywistość poetycka udowodniłaś, że Bóg czuwa nad swymi dziećmi, niezmiernie obdarzając je swą miłością, pragnąc jednego, zaufania ludzi do Jego planów :)

Pozdrawiam. Dziękuję za wzruszającą opowieść o miłości Boga :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(55): 55 gości i 0 zarejestrowanych: