Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Sofie
Imię: Kamila M.
Skąd: Nowy Sącz
O sobie: Ja tu tylko narzekam. Chcesz, ponarzekaj ze mną.
Napisanych prac:
- wiersze: 90
- recenzje: 3
- proza: 21

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 424 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wędrówka w głąb duszy" 14.05.2010
"Zorza w Kopenhadze- cz. 3.1." 04.01.2010
"Zorza w Kopenhadze- cz. 1.3" 19.08.2009
"Zorza w Kopenhadze- cz...." 25.01.2010
"Zorza w Kopenhadze- ... z..." 02.09.2009

Inne prace tego autora:
"Kolejna infantylna miniatura" 26.09.2011
"Grzech" 14.10.2011
"Ukryte 1" 31.01.2010
"Szpilki" 25.02.2010
"Zorza w Kopenhadze-..." 17.08.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Wędrówka w głąb duszy

W ramach przeprosin, dedykowane dla Tomka N. Długo wahałam się z tym, czy powinnam - bardzo możliwe, że tak osobistego tekstu jednak nie powinnam. I najprawdopodobniej wyjdzie tak, że wyjdą na jaw te uczucia miażdżące, niszczące mnie od środka. Teraz nie mam już nic do stracenia, to tak, jakbym nie miała nikogo.



Czasem, gdy bardzo jest nam to w życiu potrzebne, nadzieja zapala w nas światełko, podświadomość spiskuje z mózgiem, który zaczyna wydzielać hormony, po prostu próbuje nas pocieszyć. Ale szczęście nie przychodzi samo. Musi przyjść wraz z osobą. Duszą, spełnieniem. Podobno zawsze wszechświat sprzyja nam w spełnianiu marzeń – więc co ze mną? Czy byłam inna, a może wcale nie miałam marzeń? To było mało możliwe. Każdy poeta marzył. Nie każdy odkrył całkiem inny świat na tym zwykłym, ziemskim.

Siedziałam więc na sofie, przy kominku, upojona nie wiadomo czym. Czekałam na telefon od ciebie. Niego znaczy. To już druga godzina, jak obserwuję płomienie rozbawionych świec podskakujących w rytm mojego oddechu. Przede mną kilka książek, kilka wierszy napisanych przed chwilą. Świeży atrament pachniał weną, schludnością, prawdziwym szczęściem. Litery, pochylone w prawą stronę, śmiały się do mnie. Ten wiersz udał się jak mało który. Przecieram oczy, dopisuję kolejne wersy.

na pustyni kłamstw i łgarstw
szukam sensu
jesteś endorfiną


Przypominam sobie brzmienie jego głosu. Nie oszukujmy się, przecież ja nie chciałam się w nim zakochać. Nie chcę nadal. Ale serce, niezależne i wolne, zawsze sprawiało mi ból. Zabierało to, co najpiękniejsze. Przecież ja nie chcę z nim być. Nie chcę stracić. Wzrok się znów zamydlił. Pomyślałam o tamtych wakacjach, u cioci. O poprawianych wieczorami wierszach, nie przeze mnie – przez Sarę i Marikę. I jego. Dobrze mi z nimi było. Spojrzałam na zegar, stary, kunsztowny i piękny. Wskazywał dwudziestą pierwszą czterdzieści.

Tomku, pamiętasz? Umówiliśmy się na dziesiątą.

Nieświadomie wodzę palcem po konturze ust. Zastanawiam się – wypada mi zadzwonić? Czy nie? Miałam zadzwonić. Wstrzymuję oddech. Martwymi od uczuć opuszkami wystukuję numer. Przykładam słuchawkę do ucha. Pierwszy sygnał. Drugi, trzeci, po ósmym, sparaliżowana, kończę połączenie. Obiecałeś. Zadzwonię za chwilę.

– Kamila… Kamila, przepraszam, naprawdę nie mogę rozmawiać. - Uśmiecham się smutno i patrzę za szybę. Zima w pełni. Tracę wątek, znów to robię, znów topię się w nutach twojego głosu. – Jestem z przyjaciółką, oglądamy film… jeszcze nie teraz, może potem? - wzdycham, zaprzeczam, mówię, że lepiej jak porozmawiamy kiedy indziej. Kłamię, jak zwykle, miętoląc w lewej ręce babciną pidżamę. Co mogę zrobić? Może chcesz porozmawiać, a może nie. Może to nie jest tak, jak ja to widzę.
– Porozmawiamy jutro – śmieje się subtelnie, ja uciekam gdzieś wzrokiem. – Dobranoc.
– Dobranoc. Śpij dobrze, Kamila – słyszę. Tak, to chciałam usłyszeć. Mogłam nie dzwonić drugi raz. Potem, potem już nie dzwonię. Ani w następny dzień. Nie przesadzajmy. Nie mogę wpadać w paranoję. Przecież Tomek… on jest daleko. Zbyt daleko, by mógłby być przyjacielem. Dlaczego w życiu tak jest – nie potrafiłam zadać sobie odpowiedzi na owe pozornie proste pytanie. Dla mnie zawsze był przyjacielem, takim od serca. Ja dla niego byłam zawsze dobrą znajomą. Nigdy nikim więcej.

Miałeś podarować mi bajkę na dobranoc.

Losie, znów to robisz! Znów jestem sama, spójrz, nie mam nikogo przy sercu. Ile można czekać na odrobinę człowieka przy duszy? Nie chcę czekać dłużej, szukać przyjaciół na siłę, nie czas na to, nie pora. Teraz trzeba pisać, bo płoną lasy, bo róż blask niknie w ich nikczemnym ogniu. Pora pisać, bo rękopisy i tak nie spopieleją w tym podłym świecie. Szkoda czasu na zrywanie kwiatu, bo gdy nasycę się ich pięknem, pójdę z dymem w niepoznane krainy, a wtedy już nikt nie szepnie zakochanym, jak harmonijne były te rośliny.

Upadam więc prosto na łóżko, gdzie Morfeusz prowadzi mnie prosto do niego. Do Tomka. Mogę poczuć jego dłonie, pocałunki we włosach. Objąć – jak przyjaciela – i tylko przyjaciela. Zapomnieć, że dzielą nas cztery lata… To nie ma znaczenia, bo przecież to nie tak. Pokażę ci mój świat, Tomku, będziemy się śmiali i rozumieli bez słów, komu potrzebne słowa, gdy w pobliżu są czyny? Chodź, mój poeto, mój Mistrzu, twoja Małgorzata zaprowadzi cię daleko, gdzie słońce kryje się w kotlinach Sądeckiego świata, jakby nic poza nim nie istniało. Nawiedź mnie w mym śnie ponownie, zagnieżdżę ci kulę przy nodze. Pod ciężarem mych spojrzeń spadniesz na dno mej duszy, gdzie jesteś niezastąpiony wraz ze swym głosem. Nawiedź, proszę, nauczycielu, pokażesz mi jak mam iść, rozgrzeszenia potrzebuję z twych słów. Do ręki dam ci gitarę i utopisz mnie w dźwiękach własnych dzieł. Usłyszysz, jak moja dusza śpiewa i ginie w blasku ośnieżonego stoku, by niczym feniks odrodzić się potem daleko, w głębinach ciebie, gdzie panuje lato niezmącone pogodą mej duszy. I będę topiła usta w słodkim winie, w poezji, którą schowałeś właśnie tam. Dla kogo? Dla mnie? Nie dla mnie, bo dla kogo innego. Nie szkodzi. I tak jest piękna. A potem zmoknę w deszczu łez, który przykryje nasze złączone ręce, gdy zanurzymy się tam, gdzie bywasz tylko ty. Powiedziałeś już kiedyś to, co cię bolało. Mogłabym zobaczyć wspomnienia, do których podchodzisz z ironią. W twojej duszy szukałabym powodu, dla którego jesteś tak dobry i tak bardzo kochasz ludzi. Kiedyś powiedziałeś, że wędrówka do tego miejsca to bilet w jedną stronę, tu nie da się wytrzymać.

Ale to nie szkodzi. Ja mogę tu zostać.



        Dedykacja: j.w.

Ocena: 6
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 14.05.2010r.

1     

KN19 16 05 2010 (21:12:36)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Ciężko przy tym opowiadaniu zastanawiać się nad odpowiednią oceną bo jest ona oczywista, lepiej zaś zastanowić się nad jej uzasadnieniem. Język i ogólnie sposób pisania jest jak dla mnie idealny. Uwielbiam jak pod wpływem zaledwie kilku słów moja wyobraźnia wędruje do tych wszystkich miejsc i wydarzeń które opisujesz. Wstęp do tej pracy w pewnym momencie nawet mnie zastanowił czy będzie w porządku wobec ciebie czytać tak osobiste doznania. Jednak nie żałuję swojej decyzji. Nie znam co prawda tej całej sytuacji, ale za opowiadanie dam spokojnie 6

Kredka 15 05 2010 (22:39:06)

"Podobno zawsze wszechświat sprzyja nam w spełnianiu marzeń – więc co ze mną?" - "Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć" - może to i luźne skojarzenie, ale od razu po przeczytaniu Twoich słów pomyślałam o "Alchemiku". Jeśli zaś chodzi o utożsamianie Ciebie z bohaterką... "I jednak nie utożsamiałabym jej ze mną, bo opowiadanie było pisane w ferie zimowe, o ile się nie mylę, od tamtego czasu zaś wiele się zmieniło" - chwilka, zgubiłam się. Czyli aktualnie nie powinno jej się z Tobą utożsamiać, a w ferie było to jeszcze do przyjęcia? Twojej "Zorzy..." jeszcze nie czytałam, ale w wolnej chwili się do tego zabiorę.

Sofie 15 05 2010 (21:18:21)

Zrozumiałam i nie obwiniam, prostuję tylko, że motyw zimowy nie pojawił się przypadkiem. :)

Groszek 15 05 2010 (21:16:40)

Ja nie powiedziałam, że znam całą sytuację. Chodzi mi raczej o jej zarys. Tzn. to, co mogę wywnioskować na podstawie tego, co czasem mówiłaś i tego, co tu napisałaś. Nic więcej. :)

Sofie 15 05 2010 (20:57:45)

Kredka- miło mi. W mojej pracy osobiście nie widzę nawiązania do "Alchemika", za Coelho nie przepadam, bo jest banalny i ogólnodostępny- jeśli mogłabyś mi to uzmysłowić (książkę czytałam dawno), byłabym wdzięczna. I jednak nie utożsamiałabym jej ze mną, bo opowiadanie było pisane w ferie zimowe, o ile się nie mylę, od tamtego czasu zaś wiele się zmieniło. I za każdym razem, gdy je czytam, rysuje mi się przed oczami pewien obraz, za każdym razem, tak samo jak "Zorza..." mnie zaskakuje. Cóż, Kredko, niewiele osób zna mnie na tyle, by móc poczuć i dotknąć choć namiastki takiej właśnie twórczości, jaki jej ogrom tu pokazałam, z czego sprawę sobie zdaję. Groszek, w pewnym momencie nagle staje się obojętne, czy ludzie wiedzą czy nie, nagle przestaje obchodzić wszystko wokół. I nie sądzę, byś wiedziała, jak stoi sytuacja, chyba że Marika ma długi język, w co nie wierzę :). Jak mi się chcę, to potrafię powalić... z tym właśnie, że nigdy mi się nie chce. Wtedy się chciało, bo za poduszką był schowany kubek z winem i puściła fantazja, opowiadanie zaś dopracowane w myślach niczym jakiś błahy pyłek zostało spisane dopiero po kilku dniach.

Groszek 15 05 2010 (16:23:39)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Opowiadanie bardzo płynne i nie da się ukryć osobiste. Czyta się szybko, z łatwością wyrażasz uczucia, ale to nie to jest tu najważniejsze. Potrzeba ogromnej odwagi, żeby otworzyć się przed czytelnikami jako pisarz, to tak jakbyś dawała komuś do przeczytania swój pamiętnik. Komuś obcemu, lub znajomemu. W tym wypadku lepiej, żeby czytał to ktoś obcy, bo może się nie pokapuje o kogo chodzi. Powiem tyle, że ja nie miałabym tyle odwagi. Ale nie o tym teraz. Praca bardzo wzruszająca, zaskakująco piękna, bezbłędna pod względem merytorycznym i poprawności ortograficznej i interpunkcyjnej, bardzo głęboka, czytelnik naprawdę przeżywa to wszystko razem z Tobą, bo to wszystko tak świetnie opisujesz. Okey, może z tym wczuwaniem się nie jestem zbyt obiektywna, bo pokapowałam się, jak stoi sytuacja, jednak ode mnie sześć. Powaliłaś mnie tym opowiadaniem. Oby tak dalej i weź się w garść :)

Kredka 15 05 2010 (12:40:22)

Jeszcze jedna mała kosmetyczna uwaga: wstęp jest do przebudowy. Napisałaś to tak, jakbyś zapomniała wpleść niektórych słów, albo nie uważała na powtórzenia. Mimo to, szóstka pozostaje. Bez dwóch zdań.

Kredka 15 05 2010 (12:30:17)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie wiem, co mam Ci napisać. Że mi się podoba, że jest świetne? To mało, za mało na powyższy tekst. Oczarowałaś mnie. Piszesz niesamowicie lekko, przyjemnie ocierasz się o banał i patos w dobrym znaczeniu tych pojęć. Twoje słowa się chłonie, nie czyta. Przez nawiązanie do innych dzieł - "Mistrza i Małgorzaty" i "Alchemika" idealnie wpasowujesz się w mój charakter, w moje odczuwanie świata, gdyż sama często porównuję własną sytuację do myśli wielkich poetów i pisarzy. Bohaterka - we wstępie twierdzisz, że praca jest bardzo osobista, więc myślę, że mogę śmiało utożsamiać ją z Tobą - wydaje się bliska, realna, a jednocześnie taka... przesycona wierszami. Tak, to dobre określenie. Stylem pisania i historią, którą nam przedstawiasz, wprowadzasz nastrój idylli (siedzenie u cioci z przyjaciółkami), a zarazem nieszczęśliwej, nie do końca określonej miłości. Zakończenie smutne, takie wbrew wszystkiemu, co zbudowałaś wcześniej, ale przez to jeszcze bardziej prawdziwe. Mogłabym godzinami rozwodzić się nad tym, co wykreowałaś w mojej wyobraźni, ale nie widzę w tym sensu, bo sama musisz wiedzieć, że opowiadanie wyszło Ci świetnie. Wyłapałam kilka literówek, ale przecież to jest do poprawy i absolutnie nie zmienia mojej oceny. Rzecz jasna, szóstka. Nie znałam Twoich opowiadań, a przynajmniej nie w takim wymiarze. Muszę to nadrobić. Dziękuję.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 27 gości i 5 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl