Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: DamaKier
Imię: Kasia
O sobie: "Gdy zobaczysz, że tak biegnę rzuć mi przez okno słonecznik, złoty jak serce."
Napisanych prac:
- proza: 13

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 30 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Jeszcze tylko jedna" 21.11.2011
"Doskonałość" 21.03.2012
"Zostać bohaterką romansu" 11.01.2011
"Scenarzystka" 28.12.2010
"Małgorzata" 23.11.2010

Inne prace tego autora:
"Zostać bohaterką romansu" 11.01.2011
"Stokrotka" 20.05.2011
"Autokorekta" 15.01.2011
"Calineczka" 31.07.2011
"Doskonałość" 21.03.2012

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Według planu

Wybrałam szary cień do powiek. Jak zawsze. Z całej palety najróżniejszych, najpiękniejszym kolorów świata zawsze wybierałam ten sam odcień, przywiązana do niego. Delikatnie pędzelkiem nałożyłam go w kąciku lewego oka. Zrobiło się jakby większe. Ruch miałam już opanowany do perfekcji. Jeszcze tylko prawe oko. I tusz. Jeszcze tylko podumam troszkę nad kolorem szminki, ale i tak sięgnę po tą w odcieniu cafe latte. Jeszcze tylko przeczeszę włosy i będę gotowa. Jeszcze chwilkę.
Zerknęłam na siebie. Oczy. Jedno pomalowane, drugie nie. Patrzące badawczo. To chyba moje oczy, nie wiem, jakieś inne, lustrzane. Zaznaczone szarym cieniem. Wpatrywanie się w siebie w lustrze toaletki spełnia troszkę funkcje terapeutyczne. Można sobie spojrzeć w oczy, choć czasami chciałoby się tego uniknąć. Ludziom czasami też wstyd w oczy spojrzeć przecież, co dopiero sobie. A ja patrzę. Dość chłodno. Najchętniej odwróciłabym głowę od siebie samej, a przecież tak nie mogę. Przecież muszę wyciągnąć dłoń po tusz, muszę skończyć malowanie, przecież nie czas na robienie rozrachunków, kiedy Grzegorz czeka. Teraz jest czas na niepamiętanie, na szybkie założenie zaręczynowego pierścionka, na uśmiechnięcie się mdłym kolorem ust. Nie na uciekanie od swoich oczu!
Jak łatwo było obrócić twarz, żeby Maciek nie mógł mi w nie zajrzeć. Zarówno wtedy w tramwaju, kiedy trzymałam się kurczowo rurki – wybawicielki, udawałam, że zajmuję się nieprzewracaniem, chowałam spojrzenie po kątach, przemykałam nim po stojącym obok mnie tłumie. Trudniej było dzień wcześniej we własnym mieszkaniu nie spoglądać na niego, siadać tyłem, bokiem, wpatrywać się uparcie w pomidora, we własne dłonie. Ale Maciek nie spojrzał mi w twarz, nic nie wyczytał z oczu, odszedł sam i nieszczęśliwy. Za to ja teraz muszę się męczyć z parą niespokojnych oczu, mających uparcie smutny wyraz, podkreślanych szarym kolorem.
Grzegorz uwielbia szary kolor, uwielbia moją chłodną elegancję, stukot moich szpilek. Podziwia mój gust, kiedy wybieramy się na zakupy, które planuje kilka tygodni wcześniej. Nauczyłam się nic nie proponować. Nie lubi gdy wypada mu coś nie tak, jak jest w planie. Nauczyłam się być według planu, nie zaskakiwać. Ten sam cień od lat? Proszę bardzo. Mdły kolor szminki? Czarne szpilki, które uparcie stukają rytm moich kroków? Nawet biegać przestałam, bo jak biegać w takich butach. Tak mi było dobrze w takim ułożonym życiu. Nawet Maciek to zauważył: „Masz wszystko to czego chciałaś, jak sobie wyobraziłaś. Idealny facet, idealne mieszkanie, idealny świat”. Potem z przekąsem zapytał, czy na pewno jestem szczęśliwa, a ja nie wiedziałam, czy w chwili takiej szczerości mogę go okłamać. Lubiłam mieć w życiu porządek i Grzegorz mi go nadawał. Czasem tylko brakowało mi w życiu kolorów, ale nie można mieć wszystkiego – w gruncie rzeczy byłam bardzo zadowolona. Zabierał mnie do teatrów i na wystawy. Raz do roku tańczyliśmy na balu sylwestrowym a ja nauczyłam się chodzić w szpilkach. Nauczyłam się też robić porządek wokół siebie.
Maciek nie mógł mnie poznać, gdy pewnego dnia wpadliśmy na siebie zupełnie przypadkiem po latach niewidzenia. „Zrobiłaś się starą kobietą” – powiedział zlustrowawszy mój strój, buty i ciasny węzeł nad karkiem. Upierałam się, że po prostu dojrzałam. „Jesteś starą już, młodą kobietą”. W ciągu tych dwóch tygodni, kiedy próbowaliśmy odbudować naszą przyjaźń, nagle coś mi zajaśniało. Założyłam trampki i biegaliśmy po lesie. Tego dnia nie założyłam złotego pierścionka zaręczynowego, żeby nie łupał na nas jasnym oczkiem diamentu. A potem przyszła ta noc, w którą przeudawałam, że śpię. Zaciskałam powieki za każdym razem, gdy tulił się do mnie, zapomniałam, że miał taki zwyczaj, że kiedyś spaliśmy ciasno do siebie przytuleni. Uspokajałam oddech kiedy wsparty na łokciach obserwował moją twarz, przekonany, że śpię głęboko. Przekonany, że jutro się obudzi i bajka sprzed chwili będzie trwała dalej. Niestety kiedy się obudził, ja siedziałam już tyłem do niego i jadłam pomidora. Nie chciałam rozmawiać, nie spojrzał mi w twarz. Żeby odszedł, powiedziałam mu w tramwaju, pośród dalece obojętnego tłumu, przytulona do rurki, chowająca oczy po kątach. Nie zdołał zajrzeć mi w oczy i odszedł. Nie zdołał zobaczyć, że ja też płaczę.
I mnie zostawił. Samą z moimi oczami. Pełnymi wyrzutu i nienawiści do siebie samej. Teraz też jakaś pojedyncza łza zawitała mi w rogu lewego oka, gdzieś poniżej szarej plamki cienia. Grzegorz stał za mną już w garniturze i błękitnej koszuli, wpatrywał się we mnie pytająco. Już, już – powiedziałam i nieuważnie sięgnęłam po cień. Tak naprawdę przecież nic się nie stało, a życie musi biec dalej zgodnie z planem. Nabrałam pędzelkiem niewielką ilość szarego puszku. W lusterku zamigotał mi złoty pierścionek i łypnął na mnie dużym oczkiem diamentu. Po chwili i prawe oko było ujednolicone. Idealnie. Teraz już nie muszę patrzeć na moje oczy lustrzane, nie będą mi czyniły wyrzutów o niespotkanie tamtych, brązowych. A ja spotkam się z nimi dopiero jutro rano, będę powtarzać tą samą czynność. Wszystko mam ułożone i jest tak, jak chciałam, według planu.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 31.10.2010r.

1     

Groszek 01 11 2010 (12:09:02)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Mam mieszane uczucia, opowiadanie jest dobre i w miarę ciekawe, ale nie perfekcyjne. Czasem zdania nie są sformułowane prawidłowo, brakuje płynności. Myślę, że musisz popracować nad swoim stylem pisania, widzę wyraźnie, że pragniesz, żeby wszystko co piszesz było lekkie i subtelne dla czytelnika, lecz osiągasz tego w pełni. Jest też trochę monotonnie, ale akurat to wyjaśnia styl życia bohaterki. Mimo wszystko moim zdaniem powinnaś wyróżnić te momenty, gdy spędza czas z Maćkiem, bo to są chwilę takiej radosnej frywolności, wszystkie bariery zdają się nie istnieć, znika także ta gorzka strona stabilizacji, wiążąca się z rutyną, która codziennie wkrada się w życie kobiety.
Trochę mnie dziwi postawa bohaterki, chciała spokoju w życiu, więc wybrała zwyczajność, nie zważają na nudę, brak szaleństwa, kreatywności...
Technicznie jest w porządku, błędy znajduję rzadko, aczkolwiek nadal są. Cztery minus.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(36): 30 gości i 6 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Khelben, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl