warto go przeczytać
Pseudonim: asiunia12345
Każdy ma momenty głębokiego smutku. Motywy są różne.
Wracając do domu wrzuciłam telefon do Odry. W tym samym momencie dzwoniła do mnie lekarka z pobliskiej kliniki. Proszę uregulować rachunki, należy przedłużyć umowę, pani karta wygasa w przyszłym miesiącu. Poszło do Odry.
Choć nigdy nie dowiem się, czego chciała, mogę się domyślać. Wszystko dlatego, że nastał dzień, na który nie czekałam z radością, ale pewnego rodzaju fascynacją. Jestem ważką.
Po drodze wstąpiłam do lodziarni. Wzięłam największą porcję i zlizywałam ociekające po wafelku szczęście. Widziałam wkoło mnie przystojnych mężczyzn. Ale nie. Ważka, to chyba nie modliszka?
Kupiłam w małej księgarence na rogu ulic aforyzmy Leca i zaczytywałam się w cynizmie. Piękna sprawa.
Następnie kupiłam najwyższe szpilki w najdroższym butiku. Ociekały seksem. Czerwone,, zabójczo wysokie, pobudzające wyobraźnię. Założyłam je, nie zważając na nierówności chodnika.
Być może to był najbardziej samotny dzień w moim życiu. Wiatr przywiewał wspomnienia, które niedługo miały zgasnąć. Przypomniałam sobie stygnącą herbatę osoloną łzami. I pierwsze spotkania. Gładzenie policzków w niewiedzy przyszłości. I kłamstwa, najtrudniejsze, bo z miłości. I ten przeraźliwy zawód na twarzy, gdy przyszło stanąć w obliczu prawdy.
Telefon już dawno leżał na dnie. A może popłynął dalej. Bałtyk. Ocean. I ta wolność, o której mogę jedynie marzyć z wyrazem twarzy przerażającym. Może podarowałam mu własne pragnienia. Chyba czuję, że ważka musi odlecieć.
Siadłam w pobliskiej kawiarni i zamówiłam eklerkę. Przestępstwo dla ciała. Chciałam zadzwonić. Wciąż cię kocham. W tej mieszance łez, uśmiechów i codzienności, dalej widzę twoją twarz chowającą się za pięknymi drzewami mojej duszy. A tu przychodzi zima, liście spadają, smutno, ale ciebie widzę wyraźniej. Ale, albo dlatego. Albo bo.
Niestety wyrzuciłam telefon. I znów nie poznasz prawdy w porę.
Pora wracać. Nie doszłam do domu. Pewnie jest zamknięty na cztery spusty i wnętrza świecą pustkami. I wiatr hula, roznosząc podłą samotność.
Czasami jakaś wiadomość potrafi nas zabić. Nas właśnie zabiła. A teraz zabija mnie. Wracam, skąd przyszłam. Jestem ważką. Ważki żyją dwadzieścia cztery godziny.
Ocena: 4.667
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 30.01.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 31 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Khelben, Wojtex81