warto go przeczytać
Pseudonim: Miao?
Początkowo nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Ludzie uciekali w popłochu, rozbijając szyby butików. Małpy zniknęły. Oczywiście, gdyby było to "normalne życie", taki widok wydawałby się być nieco dziwny. Ale w tej sytuacji było to całkiem zwyczajne.
- Will, idź tamtą stroną, zajdziemy je od tyłu - rzekła szeptem Emily, cofając się. Chłopak przytaknął, oddychając płytko. Czuł się jak w serialu "Buffy - pogromca wampirów". Szedł wzdłuż krużganku, obawiając się ataku z góry. Wszystko umilkło, ludzie uciszyli się. Każdy ruch przyprawiał go o dreszcze.
Wkrótce obeszli pomieszczenie wokół. Fontanna stojąca na środku, wydawała ciche pluski. Emily popatrzyła w górę. Nie było tam żadnego big foota.
- Gdzie one są? - spytała przestraszonych ludzi.
- Zeszły na dół - powiedział jakiś mężczyzna, przyozdobiony czerwoną szramą na czole.
- Idziemy - zadecydowała cicho.
- Ej! W szkole jestem mistrzem szermierki... Mogę być pomocny - usłyszeli czyjś krzykliwy głos. Obrócili się.
- Ty? Raczej nie - skwitowała krótko, patrząc na młodego chłopaka. Mógł mieć czternaście lat.
- Czemu? Mam może tyle samo lat, co ten tu - burknął, wskazując na Willa. Will spiorunował go wzrokiem.
- Wal się - mruknął brat Emily.
- Walić, to możesz się ty. Idę. Z waszą zgodą czy bez.
- Ej, ej. Grzeczniej. Możemy cię wcale nie ochronić przed tymi futrzakami. A spotkanie z nimi może nie należeć do najlepszych.
- Idę - warknął. - Jestem Ivan. Ivan Bluckeberry.
***
Winda nie działała, musieli zejść schodami. Will zauważył, że w sklepie AGD znajduje się kilka stworzeń. Zadecydowali się wejść. Ivan znalazł gdzieś miecz i, chcąc nie chcąc, Will poczuł się bezpieczniej.
- Ty zostaniesz na czatach - rzekła Emily, wskazując palcem na niego. - Miotła cię nie obroni. Jakby co - wołaj. Na tym piętrze nie ma już chyba big footów.
- Jasne - mruknął, wzdychając. Ivan uśmiechnął się tryumfalnie do Willa. Will obrzucił go wściekłym spojrzeniem, znaczącym: "nie masz się z czego cieszyć".
W końcu weszli do sklepu. Emily szła wzdłuż ściany telewizorów. Stawiała niepewne kroki. Bała się, musiała to przyznać. Ivan zaś znajdował się po drugiej stronie sklepu. Był pewny siebie, pyszny, dumny. Wyczuwając strach u Emily, wywołał szmer, zrzucając radio z półki. Emily napięła mięśnie.
- Co ty robisz, debilu? - szepnęła, choć Ivan tego nie słyszał. Obracają się, natrafiła na coś miękkiego.
- Matko! - wykrzyknęła przestraszona. Przed nią stało wielkie stworzenie, podobne do małpy. Zawyło wściekle. Dziewczynie zwiotczały mięśnie, miecze upadły na podłogę. Stworzenie wyciągnęło ku niej wściekłe łapy. I wtedy miecz przeszył ciało big foota. Kiedy upadło, czemu towarzyszyło drżenie podłogi, Emily ujrzała Ivana.
- Dzięki - powiedziała, wstając. - Chodźmy dalej... Ee... Ivan... Za tobą! - krzyknęła, przestraszona. Ton dziewczyny wyprowadził go z równowagi. Miecz upadł na posadzkę.
- Pod półki! - krzyknęła Emily. W okamgnieniu Ivan upadł na ziemię i przeczołgał się pod żelastwo, zastawione radiami. Emily zrobiła to samo. Przez sekundy królowała cisza. Potem metalowa szafka złamała się na pół. Dziewczyna krzyknęła, Ivan zawył. Wielkie, różowe palce sięgnęły po niego. Potwór wymachiwał chłopakiem jak zabawką.
Kiedy myśleli, że to koniec z Bluckeberrym, telewizor na półce zachwiał się i upadł na głowę potwora. Odrzucając chłopaka, potwór upadł na swojego rówieśnika.
- Kto powiedział, że nie będę potrzebny? - spytał Will, stojąc na wielkiej, metalowej półce.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 15.02.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(38): 32 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Khelben, Wojtex81