Pseudonim: zingela
Imię: Aśka
O sobie: Staroświecka jak przecinek. Wredna i wybredna, z brzytwą zamiast języka. Specjalistka od wzruszeń z głową... w chmurach. Nie lubię błędów językowych. (zingela.wjo.pl)
Napisanych prac:
- wiersze: 5
- proza: 3
- publicystyka: 3

Średnia ocen: 3.8
Użytkownik uzyskał: 70 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Ptak z niebem w oczach" 16.08.2013
"W serce" 01.09.2013
"Papieros" 16.05.2014
"Wady posiadania skrzydeł" 10.10.2013
"Za głośno" 27.07.2013

Inne prace tego autora:
"Nocą" 20.08.2013
"Wady posiadania skrzydeł" 10.10.2013
"Tęcza" 02.08.2013
"Papieros" 16.05.2014
"Minitraktat o rozsyłaniu..." 25.07.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

W serce

- Nie ma już nadziei - mówi - proszę się przy­goto­wać na naj­gor­sze. Wystąpiła zbyt duża ut­ra­ta krwi. Dziękuję le­karzo­wi i trzy­mając się za brzuch, wychodzę z ga­bine­tu. NA NAJ­GOR­SZE. A co to, cho­lera jas­na, znaczy? Co to jest naj­gor­sze? Że Ame­ryka stra­ci pre­zyden­ta? A może że ja stracę żonę? Co jest gor­sze? Wy­bit­nie wkur­wiające ok­reśle­nie. Zas­ta­nawiam się nad tym całą drogę do jej sa­li. Rak. Cho­ler­nie idiotyczny, w liczbie złośli­wie po­jedyn­czej, bo prze­cież we dwo­je jest raźniej. I w złośli­wie nieod­po­wied­niej porze. Kur­wa, miesiąc po ślu­bie. Ożeniłem się z naj­piękniej­szą i naj­wspa­nial­szą ko­bietą, z jaką miałem do czy­nienia. I te­raz ona ma ra­ka, złośli­wie za późno wyk­ry­tego. Te­raz, kur­wa, przy­naj­mniej wiem skąd "złośli­wy". Do­mu nie wy­budo­wałem, drze­wa nie po­sadziłem i sy­na też, kur­wa, nie zdążyłem spłodzić. Psa mieliśmy brać. Ko­nie­cznie ze schro­nis­ka chciała. Śmier­działo tam jak na wy­sypis­ku śmieci, ale ona nic, po­ciągnęła mnie za rękę i po­wie­działa, że to za­pach rozkładającej się miłości. I od pier­wsze­go mieliśmy mieć psa. Dochodzę do drzwi. Stoję nap­rze­ciw­ko. Jes­tem tak blis­ko nich, że kiedy wy­puszczam po­wiet­rze, czuję ciepło koło no­sa i ust. Zbieram siły. Trud­no, po­wiem jej, nie jes­tem tchórzem i się, kur­wa, kłam­stwem brzydzę. Le­karz był szcze­ry, ja też będę. „Chciał mieć zwierzątko, dos­tał ra­ka”. Skąd mi się to, do kur­wy nędzy, wzięło? I co za chuj to wy­myślił? Prze­cież to wca­le śmie­szne nie jest. Wkur­wia tyl­ko człowieka. Na­cis­kam klamkę. Trochę za moc­no, ale to ze zde­ner­wo­wania. Drzwi ot­wierają się. Z hu­kiem. Tak na­cisnąłem, żeby się, kur­wa, nie za­wahać broń Boże, tyl­ko mówić szczerze. Pat­rzę od ra­zu w głąb sa­li. Leży na łóżku z wi­dokiem na ok­no, jak chciała. Bla­dy uśmiech na twarzy za­wie­sza os­trożnie, jak­by się bała, że zer­wie tym wszys­tkie mięśnie. Też się boję. Tak cho­ler­nie, zu­pełnie nie po męsku. Prze­raźli­wy smu­tek dra­pie w gardło. Kur­wa mać, prze­cież się nie rozpłaczę. - Wi­tam piękną pa­nią - mówię we­soło i czu­le całuję w za­pad­nięty po­liczek. - Cześć, kocha­nie. - Da­lej uśmie­chnięta. - Roz­ma­wiałeś z le­karzem? Ame­ryka nie stra­ci pre­zyden­ta? - Naj­bar­dziej urodzi­wego ze wszys­tkich do­tychcza­sowych, chciałaś do­dać. - Zde­cydo­wanie naj­bar­dziej. - Uśmie­cha się od­ważniej i pew­niej. - Dob­rze, że przyszedłeś, rzad­ko zaglądasz... Lu­bię, jak jes­teś. - Wiem, kocha­nie, próbuję. Dziś jes­tem cały twój. - Uśmie­cham się i puszczam oko. Wy­bucha śmie­chem. Daw­no nie miałem w uszach tak pięknej mu­zyki. - Co mówił le­karz? I weź te­raz po­wiedz, że um­rze, no weź jej, kur­wa, spójrz w oczy i po­wiedz. - Ja­mes, co z tobą? Co mówił le­karz? Nag­le ot­wierają się drzwi. Z hu­kiem. - Pa­nie pre­zyden­cie, złapa­li te­go gno­ja, co do pa­na strze­lał. Po­woli wstaję. - Kocha­nie, muszę iść - pośpie­sznie całuję ją w czoło. - Strze­lał?! Ja­mes, o co chodzi? Miałeś zos­tać - szep­cze, płacząc. - Amy, niedługo się spot­ka­my. - Ja­mes! - Amy, tak po­wie­dział le­karz - niedługo się spot­ka­my. - Ja­mes, prze­cież ja mam ra­ka! - słyszę jeszcze. Za­mykam drzwi. Z hu­kiem i mok­ry­mi po­liczka­mi.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 01.09.2013r.

1     

Srebrna Użytkownik WPMT 02 09 2013 (19:52:07)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj.

Praca mnie zaciekawiła, a zwłaszcza to niejasne zakończenie. Ale od początku...
Wpierw myślałam, że narrator ma tego raka, potem informacja, że to jednak ktoś inny - jego żona. Interesujący przewrót kazał mi się skupić jeszcze bardziej na pracy. Pod koniec kolejny przewrót, tym razem w formie pojawienia się jakiegoś człowieka, który oznajmia, jak się okazuje, prezydentowi, że "złapali tego gnoja", co do niego strzelał. Fakt, że narrator jest prezydentem, też był sporym zaskoczeniem. Jak na taką krótką formę, to rzeczywiście sprytnie wszystko upchałaś. Wodziłaś czytelnika za nos i gdy już mu się wydawało, że idzie we właściwym kierunku, dodawałaś nową informację, która stawiała całość w innym świetle. Czuję się wstrząśnięta i zmieszana, ale podobało mi się to, chociaż zakończenie nadal wydaje mi się niejasne. Czyżby owy posłannik wiadomości był w pewnym sensie umówiony z prezydentem na wyprowadzenie go z sali tak, żeby pierwsza dama nic nie zauważyła? Z drugiej strony taka ucieczka od prawdy jest sprzeczna z tym, co zaplanował narrator. Może ta wiadomość o schwytaniu napastnika go zaskoczyła, a może wręcz przeciwnie? I pozostaje jeszcze niewyjaśnione " tak po­wie­dział le­karz - niedługo się spot­ka­my". Skoro śmierć jego małżonki jest już przesądzona, to czy on zamierza w najbliższym czasie też umrzeć?
Liczę, że powstanie kontynuacja, która rozwiałaby moje wątpliwości.

W oczy rzuciło mi się tylko "niech" zamiast "nich", które pozwolę sobie poprawić.
Pracę akceptuję i oceniam na 5+. Była naprawdę intrygująca.

Pozdrawiam, Srebrna.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(59): 59 gości i 0 zarejestrowanych: