Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Ektoplazma na tropie cz. 3" 07.02.2012
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Brązowy" 22.01.2012
"40 mln dobrych uczynków cz. 9" 29.04.2010
"Przepraszam" 23.01.2012


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Uwierzcie cz.9

Słychać kroki. W głowie dudnią te słowa: Będę na ciebie czekała, wierzę w Ciebie... Kocham Cię”. Ślina zasycha w gardle na myśl o tym pocałunku. Wiecie dłonie mi się pocą, a przecież nic nie brałem. Chwila przeciąga się w cichą wieczność, która spala duszę. Potem otwierają się drzwi i jest niebo radosne, narodzone uśmiechem stygnie powagą. Zdziwienie i pustka w mojej głowie, choć na pewno wiecie, że układałem przemowę tysiąc razy. - Hej – zacząłem nie śmiało i nie mogłem powstrzymać uśmiechu. - Cześć, nie spodziewałem się ciebie tutaj – zarumieniła się na widok kwiatów i zapytała – to dla mnie? - Tak, proszę – musnęła mnie jej dłoń i to było cudowne, bo zbyt ulotne by uchwycić to kiedykolwiek znów – Od czego by tu zacząć? – Stasiu idioto, weź wreszcie się skup i mów. - Może od początku? – była delikatna jak nigdy, mógłbym może ją pomylić, gdyby nie to spojrzenie zadziorne, bez pruderyjne. - Chciałem Cię przeprosić za nasze ostatnie spotkanie – wystrzeliłem jak z karabinu na wdechu – zachowałem się okropnie i nawet nie wiesz jak tego żałuję – przysunąłem się bliżej i wziąłem jej dłoń, mimo tego, że przestraszona, a może zdziwiona cofnęła ją – Kocham Cię Beato i teraz to wiem i dla ciebie chcę się zmienić. Już zacząłem. Nie ćpam tak jak mnie prosiłaś, mam pracę, pogodziłem się z ojcem – zawahałem się patrząc na jej kamienną minę – zależy mi na Tobie. Nic nie mówiła. Twarz miała jak z marmuru. Ważyła moje słowa. Przecież pragnęła, żebym przyszedł. Miała czekać, więc te sekundy milczenia są na pewno karą, za to, że zwlekałem. He he, ale ja głupi jestem, przecież czym ja się przejmuje. Wiecie, to już jest finał tej banalnej historii o ćpunie, który z miłości odmienił swoje życie. Nie wiem jak wytrzymaliście do teraz z tym nędznym przekazem mojej historii, ale szczerze jestem wam wdzięczny i czujcie się zaproszenie na ślub, zresztą kogo ślub interesuje, ważne jest weselicho i wierzcie mi, wódy wam nie zabraknie. Pytacie się kiedy, a ja wam powiem, że za dwa lata, jeżeli za chwilę Beata mnie pocałuje i powie, że mnie kocha, a jak pójdziemy od razu do łóżka, to nawet szybciej. Wiecie, tyle dni abstynencji od seksu dawno nie miałem, a Beatka wyjątkowo apetycznie dziś wyglądała. Niech wreszcie powie, to, co moje serce, tak bardzo chce usłyszeć. Wstyd się przyznać, ale cały praktycznie wcześniejszy akapit, to jedna wielka ściema, żeby ukryć swój strach przed odrzuceniem. Rozumiecie? Uśmiechnąłem się i przelotnie patrząc na jasne niebo, gdzie szare obłoki szybowały dodałem spojonym głosem, w którym wpoiłem całą swoją miłość - Pięknie dziś wyglądasz. - Dziękuje Ci – uśmiechnęła się i złożyła mi buziaka na policzek. Było mi tak dobrze, chciałem latać i skakać i byłem gotowy pomalować tą chmurę nad nami na biało. W chwili gdy cofała się, a twarzy jej nie widziałem, byłem pewny swojego sukcesu. Natalia mówiła, że nie będzie łatwo. W końcu była dziewczyną, a przecież po ostatnich wydarzeniach, naprawdę się rozumieliśmy. Wczoraj wieczorem do późna rozmawialiśmy. Trochę o przyszłości, trochę o wspomnieniach. Potem pograła na fortepianie dla mnie. Pięknie grała i chyba nie umiejąc się powstrzymać, zaczęła dośpiewywać. Nie wiecie chyba jaki to skarb, mieć taką siostrę. Co nie zabije nas to nas wzmocni, spójrzcie na nią, przecież, to ona płakała po nocach, to ona się cięła, a ja brałem życie z całą mocą i teraz nic nie umiem, a jej życie ma już tyle sensu. Nie rozklejam się, nie myślcie sobie. Po prostu zmierzam do tego, że doradziła mi kwiaty, wybrała koszulę, postawiła włosy na żel, naprawdę chciała mi pomóc, a przecież wcale nie znała Beaty, a jak myślicie, że ją polubi, to jesteście dziwni? Wątpię w to, bo są całkiem różne. Wiecie jak to jest, będzie pewnie grać, że się cieszy na spotkanie, że wszystko jest ok., ale nie będzie w tym nic prócz kłamstwa, ale czy to źle? Ja tam tego nie potępiam, zostawię to księżom, których prawda wyzwoli. Po co wybiegam tak w ogóle w przyszłość? Pomału wszystko się ułoży. Przecież autor nie sprawił dotknięciem palca, by róże zwiędły, więc chyba dobrze mi życzy. Nawet on, mimo swego buractwa, zasługuje na dziękuje”. Twarz Beaty nie wyrażała nic, tylko smutek. W sercu coś mnie zakuło. Heh, jestem bystry i od razu zaczaiłem w czym rzecz. Uśmiechnąłem się ironicznie do siebie, czekając na wyrok. Czego ja mogłem się spodziewać. Miłość. Dobre sobie. - Stasiu, Kocham kogoś innego. W dwa tygodnie... O czym my tu mówimy. Kto miał takie chujowe szczęście, ręka do góry. Domyślam się, że las rąk wokół mnie wisi w górze. - Poczekasz tak, kochasz mnie. – ale byłem wściekły – jesteś zwykłą kurwą – puściłem jej dłoń i chciałem odwrócić się i odejść. - Z tobą było mi bardzo dobrze, ale nie zasługuję na ciebie – tandetne hasło przebrało miarę. Z zamachem, z całą siłą, z całym żalem uderzyłem ją w twarz i nie czekając na jej reakcje odwróciłem się plecami. Ruszyłem przed siebie. Nawet nie wiecie jak się teraz czuję. Jesteście do dupy, że nie powstrzymaliście tej farsy na samym początku. Autor tłumaczy się, że Kieślowski wymyślił, że człowiek nie może się zmienić, dlatego jestem tylko tym kim jestem, ale co to mnie kurwa obchodzi. Byłaby pieprzone sielanka, a tak ma pewnie innego frajera na oku. Po co ja to wszystko robiłem? No przecież dla niej, dla nas. Natalia na pewno to czuła, ale nic mi nie powiedziała. Jak mogła! Spadajcie, odpieprzcie się wszyscy ode mnie. Ja wcale nie płacze, to tylko oczy mi łzawią od wiatru. Gdyby tatuś umiał mnie wychować, to teraz bym się upił i rozglądał za kimś innym, ale on wolał iść siedzieć. To wszystko jego wina i wina Beaty. Czemu przez całe życie musi mi towarzyszyć poczucie braku szczęścia? Teraz już wiem, że miłość to pustka i nicość. To pył, który w tej chwili przeklinam i którego się wyrzekam. Nie ma szczęście, jest tylko ciągły niedosyt i zawód. Jakiś frajer jeszcze chce skoczyć z mostu. Ludzie są ogólnie pojebani. Boże, nas nie trzeba sądzić, a leczyć. Tłum ludzi przechodzi, a nikt nawet nie zatrzyma się by krzyknąć skacz”. Co kogo może obchodzić los drugiego gościa, z bladą kartką zamiast twarzy? Gdybym był Dawidem, może bym pokręcił głową i podszedłbym ratować sukinkota, ale nim nie jestem i wiecie co? Wali mnie los tego, być może męża, tatusia, a może kawalera. - Skacz – krzyknąłem. Odwróciłem się i nie mam pojęcia czy skoczył. Czy to ważne? Mamy południe i droga hołoto czytelnicza, uwierzcie mi, nie ma różnicy czy idzie się zaćpać wieczorem czy w południe. Dość tego! Adik poczekaj na mnie, nie długo się spotkamy na gorących diablicach. A teraz zaćpać i czym prędzej sięgnąć po złoty strzał. Cześć! Koniec



Płeć: mężczyzna
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 18.05.2009r.

1     

amymone Użytkownik wpmt 24 03 2010 (22:20:58)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Postanowiłam napisać jakiś zgrabny komentarz po przeczytaniu wszystkich części. I jestem 'po'. Trochę złamałam postanowienie, gdyż pierwszy komentarz powstał po 3 części, a teraz jestem po całości. I sprawiłeś, że najpierw kilkadziesiąt sekund siedziałam i patrzyłam tępo[na pewno tępo] w ekran. Następnie chciałam coś napisać i wiesz... nie wiem co. Mam mętlik... myśl, Justyna, myśl. Kurcze, najchętniej poprawiłabym wszystkie błędy we wszystkich częściach [co zrobię, obiecuję] i wysłała do porządnego wydawnictwa. Chciałabym, by ktoś Ciebie docenił i się zachwycał i miał pustkę w głowie tak jak ja teraz, bo zasłużyłeś. Jak dobra musi być treść, skoro mnie takiej czepliwej i upierdliwej nie przeszkadzały wszelkie mankamenty edytorskie. Czytając poniekąd żyłam tą historią, a Ty słowami muskałeś moją wrażliwość tak delikatnie i naturalnie. Złapałeś za rękę i poprowadziłeś. Nauczyłeś lubić Staszka, rozumieć go. Zadając wszelkie pytania, pozwalałeś odpowiadać na nie także mi, jako odbiorcy. Narracja - bez niej czytelnik nie czułby się czytając tak swobodnie. Nie wzruszyłbyś nikogo, nie oczarował. Twoje słownictwo świadczy tylko o tym, jak bardzo jesteś oczytany, uważny i błyskotliwy. Czytałam trochę Ciebie i widzę jak fenomenalnie balansujesz po stylach, jak w każdy potrafisz włożyć autentyczność, różne odsłony charyzmy i charakterystyczności. Nie opisze bohaterów, klimatu... wrażenie nie przemija, tylko pogłębia. Zaimponowałeś mi, naprawdę, czuję się taaaka mała przy Tobie, co mnie zresztą cieszy, bo czuć Ciebie tutaj i to...wspaniałe uczucie. Dziękuję

tala_anonim Użytkownik 03 06 2009 (12:39:09)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Po przeczytaniu wszystkich dziewięciu części moge powiedzieć że jestem pod ogromnym wrażeniem. Masz zdolność oddziaływania na moje emocje xD Nie wiem co mam napisać, bo to tylko zwykły komentarz, który pewnie i tak nic nowego nie wniesie. Powiem tylko że bardzo przyjemnie czyta się to co piszesz. Masz wielki talent. Chciałabym kiedyś przeczytać jakąś Twoją książkę...

szluagen Użytkownik 28 05 2009 (21:04:51)

a mi najbardziej podobały się wtrącenia Staśka co do autora, niezwykle ciekawy pomysł:) wszystkie części przeczytałam i wątek fabuła jest dosyć ciekawa, ale.. jak dla mnie brakuje jakiejś akcji, emocji, czegoś nowego, niespodziewanego. Chociaż bohater, muszę przyznać wykreowany jest świetnie:D

Dawied Użytkownik wpmt 28 05 2009 (20:10:18)

Dzięki wielkie za oceny i tak miłe komentarze. Dzięki tym, którzy przeczytali. Muszę chyba jako autor dodać, że długo myślałem nad zakończeniem tej historii i wiem, że nie jest ono za dobre, ale myślę, że życie tak naprawdę innego nie mogłoby napisać. Czy ludzie się nie zmieniają? Nie wiem, myślę, że Staszek tak naprawdę zmienił się w chwili, kiedy zmiany zapragnął... Historia pozostaje otwartą, także może kiedyś poznamy wspólnie kilka następnych dni bohaterów. Dzięki

Ilveran Redaktor 19 05 2009 (20:15:31)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie rozumiem... naprawdę. Mam chyba dzisiaj zły dzień, a może rzeczywiście tak świetnie piszesz (;P), że... ach, łza się w oku zakręciła. Ma się tą świadomość, że już skończyłeś, że już nie będziemy czytać o Staśku i jest takie dziwne... rozrzewnienie? W końcu można przywiązać się do bohatera, ja tego na swój sposób polubiłam. Nie wiem co jeszcze napisać... Pięknie. Uwielbiam Twoją twórczość. Uwielbiam.

aubrey Użytkownik wpmt 19 05 2009 (17:42:08)

Przeczytałem ponownie wszystkie części. I chciałbym napisać coś sensownego, ale nie potrafię. Twoja obojętność, tak naprawdę niemożność zmiany głównego bohatera przeraziła mnie. Dla mnie człowiek zawsze pozostaje tym samym człowiekiem, może jedynie pracować nad sobą. Ale zmiana? Nie wierzę w nią. Szkoda, że ta część taka krótka. Zakończeniem mnie zniszczyłeś, bowiem myślałem, że wszystko zakończy się szczęśliwie, a tu proszę, zmiażdżyłeś mnie. Pora na podsumowanie: polecam wszystkim opowiadanie o Staszku i jego "przemianie". Jest to historia o dojrzewaniu do decyzji, o dojrzewaniu do samego siebie. W tym rozdziale pojawiło się trochę błędów, szkoda, że Beata okazała się taka, jak ją przedstawiłeś. Świetna opowieść psychologiczna, chylę czoło przed Twoim talentem. Pozwolę sobie nie ocenić, bo tak naprawdę ta historia mówi sama za siebie. To tylko ocena, nic więcej.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(52): 52 gości i 0 zarejestrowanych: