Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Zielona Góra
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- wiersze: 22
- proza: 79
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 420 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - IX" 27.07.2010
"Szukając ducha rocka - X" 28.07.2010
"Szukając ducha rocka - XI" 30.07.2010
"Szukając ducha rocka - XIV" 02.08.2010
"Szukając ducha rocka - XXVI" 02.12.2010

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XIII" 30.08.2010
"Bezsenność nocy letniej - I" 23.07.2010
"Szukając ducha rocka - XXXIX" 06.07.2011
"Zagubiony myśliwy - II" 23.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXVI" 02.12.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Urywki wyrwane z życia - III

Ciemna ulica. Chłopak leżał na zimnej posadzce i starał się nie zwymiotować. Wczorajsza whiskey dała mu się we znaki. Wszyscy mówili mu, że nie powinien tyle pić. Pokazywał im środkowy palec i zamawiał kolejnego shota. Wciąż miał w pamięci dziewczynę, którą widział w barze. Delikatny uśmiech, który błąkał się w kącikach jej ust. Zupełnie jakby chciała mu powiedzieć niegrzeczny żart albo powierzyć tajemnicę. Musiał ją zobaczyć, przecież sobie tego nie ubzdurał. Przewrócił nawet krzesła i potrącił jakiegoś mężczyznę, kiedy wybiegł sprawdzić, czy nie wyszła na parking. Potem dostał za to w pysk. Kilkanaście razy. Zdawał sobie sprawę, jak bardzo mało prawdopodobne, że tam była, ale wciąż miał nadzieję. Nie spotkali się tyle czasu. Ostatni raz nie należał do najprzyjemniejszych. Płakała, ale nie wyrzucała mu czegokolwiek. Nigdy tego nie robiła, co doprowadzało go do szaleństwa. Czuł się potem jak ostatni drań i idiota - wywołujący kłótnie, odpowiedzialny za wszystkie błędy. Chciałby, żeby wykrzyczała mu w twarz, że jest najgorszym fiutem, jakiego spotkała. Że żałuje każdej chwili z nim. Od razu poczułby się lepiej. Ale zdawał sobie sprawę, że nigdy by tego nie zrobiła. Tylko płakała, przyznając mu rację i przepraszała, mówiąc, że kocha. Próbowała go przytulić albo chociaż dotknąć, lecz zawsze był zbyt wkurzony, żeby jej pozwolić. Oddzielał się murem – fizycznym i emocjonalnym. Widział ból w oczach, które tak kochał, ale nie mógł się powstrzymać od krzyczenia, żeby się waliła. Wychodził. Nie starała się go zatrzymać, zdawała sobie sprawę, że to tylko pogorszyłoby sprawę. Dawała mu się uspokoić. Ostatnim razem, kiedy wrócił do domu, rzucając klucze na szafkę w korytarzu, jej już nie było. Spakowała tylko swoje rzeczy i postawiła je w kącie przy drzwiach. Nigdy po nie nie wróciła. Dzwonił na policję, tłumaczył, że to niepodobne do niej zachowanie, że niepokoi się, czy wszystko z nią w porządku. Wyśmiewali go, że nie potrafi się pogodzić z tym, że zostawiła go kobieta. Szukał jej na własną rękę, ale bezskutecznie. Bała się, że w czasie jednego z takich wyjść po kłótni mógłby ją zdradzić, że upije się do nieprzytomności albo wda się z kimś w bójkę. Widział to w jej zachowaniu, ale zazwyczaj nie robił sobie z tego zbyt wiele. Doskonale wiedział, że gdyby zrobił coś z tych rzeczy – straciłby ją. Nie akceptowała kłamstw. Nie przeszkadzało mu to flirtować z innymi kobietami. Czasami otwarcie przy niej, czasami potajemnie. Wszystko się w niej gotowało i pękało, kiedy spotykał swoje byłe. Wciąż miał z nimi kontakt. Szczególnie z jedną - Nelly. Nie wiedział, że Mary doszła do tego, że chciał ją do siebie zaprosić, żeby pieprzyć się całą noc. Podniecała go. Mary nie miała się dowiedzieć. Na początku, kiedy zaczynali być razem, zdradzał ją. Nie czuł się winny. Perwersyjne smsy, czaty, spotkania u niego. Pisał z jedną ze swoich byłych, namawiając na seks. Pamiętał, jak bardzo lubił to z nią robić. Wciąż coś do niej czuł, choć w większości był to ból. Za wszelką cenę pragnął ją odzyskać. Ją i jej odwoływane spotkania, chwiejną przyszłość i rzadkie rozmowy. Nie miał pojęcia, że pojawi się Mary. Oszołomiła go całym ciepłem, otwarciem i niewinnością, z jakimi pojawiła się w jego życiu. Była czymś… Odmiennym od wszystkiego, czego doświadczył w życiu ze strony kobiet. Absolutnie unikalna. Wydaje się to bełkotem zakochanego, ale taka była prawda. Śliczna, inteligentna i zabawna. Zawsze mówiła wprost, co ma na myśli, chociaż momentami trudno było mu tego słuchać bez uniesienia się. Mówiła, że jest dla niej ważny, nigdy go nie olała. Zupełnie inaczej niż Janet czy Ines – w porównaniu z nią były zimne i oschłe. Kiedyś nie był przekonany, czy jest w stanie pokochać tą dziewczynę. „Po tym wszystkim? W życiu, człowieku!” Był palantem, kiedy jej to powiedział. Wyglądała pięknie w swojej czarnej sukience w środku nocy na Starym Mieście, a on rzucił czymś takim prosto w tą bezgranicznie ufającą mu twarz. Dopiero po jakimś czasie od tamtego wieczoru zrozumiał, że kochał ją od pierwszego spotkania. Nie był tego jedynie świadomy, bo zawsze długo zajmowało mu przywiązanie się do kogokolwiek, jeśli w ogóle się przywiązał. Była wiosna i pamiętał jej śmiech. Fascynowało go, jak bardzo jest naturalna i swobodna. Oczy dziewczyny iskrzyły w ciemności, gdy uprawiali seks do nieprzytomności, tak zachłanni siebie nawzajem. Przez cały ich związek to się nie zmieniło. Zawsze była radosna i zachowywała się stosownie. Przynajmniej w stosunku do niego - był świadkiem, ile złośliwości się w niej mieści, kiedy ktoś jej zalazł za skórę. Jego słodka wojowniczka… Może to banalne, ale widział ich razem przez resztę życia. Rozbudziła w nim dawną pasję do malowania. Kiedyś próbował, ale ówczesna „wybranka” całkowicie zdławiła jego pasję, wyśmiewając pomysły. Odłożył to na półkę, ale Mary delikatnie naprowadziła go na stare ścieżki. Przytulał policzek do zimnego i mokrego kamienia. Oddałby wiele, żeby tamte noce, gdy leżeli razem w łóżku, wróciły. Pełne spokojnych oddechów, splecionych ciał i skopanej w kąt pościeli. Marzła, więc wyciągał drugą pierzynę, jednak wolała być bliżej niego zziębnięta, niż oddzielona materiałem i ogrzana. Zaczynało się od wsunięcia dłoni, a rano już całkowicie leżała pod jego kołdrą. Zawsze miała chłodne ciało, dlatego się do niego przytulała. Lubił ją rozgrzewać, jej bliskość uspokajała mężczyznę. Czuł, że go potrzebuje. Nie potrafiła zasnąć bez jego obecności. Kiedy siedział do późna, zawsze czekała w łóżku, aż się położy. Przytulała się wówczas i z cichym westchnieniem zasypiała. Rozczulało go to, ale nie dawał tego po sobie poznać. Całował ją delikatnie w czoło i z brodą opartą na jej głowie odpływał. Przypominała mu wiosenne słońce. Jego wiosenne słońce. Wywlekła za kołnierz całą ponurość i zastąpiła radością. Irytowała go niejednokrotnie, ale to normalne. W końcu nikt nie jest idealny. Wybuchał wówczas, mając później wyrzuty sumienia, ale nie potrafił wyjść ze schematu. Podźwignął się na łokciach. Świat zakręcił się niebezpiecznie. Zawartość jego żołądka chciała desperacko wydostać się na zewnątrz, eksplorować nowe tereny. Po kilku minutach bezruchu nieprzyjemne uczucie minęło. Zaryzykował i usiadł pod ścianą. Był środek nocy. W myślach przeanalizował sytuację. Nie wiedział, gdzie się znajduje. To pierwsze, co musi ustalić. Po drugie – „facet, straciłeś wszystko…” „Well, I've been haunted in my sleep You've been starring in my dreams Lord I miss you I've been hanging on the phone I've been sleeping all alone I want to kiss you Oh everybody waits so long Oh baby why you wait so long Come on!”



        Dedykacja: Piotrowi

Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 16.10.2013r.

1     

Terila Redaktor 21 10 2013 (20:19:13)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Var, nie wiem, jak Ty to zrobiłaś, ale zupełnie mnie zaczarowałaś.
Ciężko jest mi napisać jakiekolwiek klarowne, logiczne zdanie, ubrać własne myśli oraz uczucia.
Płynęłam z każdym wybrzmianym w mojej głowie słowem. Widziałam Twoich bohaterów, przejmując się ich uczuciami, mimo że poznałam ich dopiero teraz, dopiero w tej części.
Nakreśliłaś piękną pajęczynę relacji damsko-męskich, która pulsowała życiem, iskrą, swoim poplątaniem, jakie towarzyszy nam podczas zawirowań w romansach. Jestem pod wrażeniem. Dawno nie czytałam czegoś takiego, dzięki czemu mogłabym najzwyczajniej w świecie odpłynąć.
Może jestem nieobiektywna, a moje słowa niewiele wnoszą do Twojego warsztatu za wyjątkiem czytelniczego zachwytu. Przykro mi, ale w tym przypadku inaczej nie umiem.
Dziękuję za ten piękny, nakreślony przez Ciebie obraz. Myślę, że warto to czytać.

P.S. Znalazłam dwie literówki, ale zaraz je poprawię.
Pozdrawiam, zawstydzona swoim oczarowaniem Terila. :D


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(32): 32 gości i 0 zarejestrowanych: