warto go przeczytać
Pseudonim: Groszek
SCENA I
Przyczepa kempingowa FAŁSZYWEJ WRÓŻBITKI, kobiety w podeszłym wieku, z mocno zniszczonymi włosami, na których spoczywa kolorowa chusta z najnowszej kolekcji Prady, wzorowana na bazarowej szmacie.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(do siebie)
Hokus pokus! Czary mary!
Zróbmy z moczu dwie gitary!
(po krótkim namyśle, zrezygnowana)
Och, to chyba nie moja działka. A szkoda, bo zawsze chciałam czarować, po prostu móc w każdej chwili zrobić coś z niczego. W dzisiejszych czasach nawet na stosie za to nie palą… Nikt się nie interesuje branżą szarlatanów! A i klientów mniej niż wcześniej. Och, jakże wolałabym być homoseksualistką! Przynajmniej ktoś zwróciłby uwagę na mój problem. A tutaj pustka, gniew, zgrzytanie zębów i te cholerne podatki.
Wchodzi HIPSTERKA, młoda dziewczyna ubrana w fioletowo-żółte trampki z czerwonymi sznurówkami, wzorzystą spódnicę i T-shirt z napisem ‘I love Akinom Akcanreb’.
HIPSTERKA
(głośno i melodyjnie)
Ahalan!
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(zdziwiona)
Co, proszę?
HIPSTERKA
(zbita z tropu)
W ulotce przeczytałam, że mówi pani po arabsku.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(z nieszczerym uśmiechem na twarzy)
Aaaa… Tak, faktycznie. Alahan!
HIPSTERKA
(mocno ironicznie)
To chyba brzmiało zgoła inaczej.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(pewnie i kąśliwie)
Najwyraźniej to tobie, drogie dziecko, coś się pomieszało. No, nieważne.
(z przesadną słodyczą)
Co cię do mnie sprowadza?
HIPSTERKA
Pragnę poznać swoją przyszłość.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Niech no spojrzę na karty…
(tasuje, przekłada)
Niedobrze, niedobrze.
HIPSTERKA
Ale z czym?
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Z życiem.
HIPSTERKA
A dokładniej?
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Dokładniej to proszę się chłopaka zapytać, co robił o osiemnastej dnia wczorajszego.
HIPSTERKA
Ale ja nie mam chłopaka.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(zdezorientowana)
To proszę tego przyszłego zapytać.
HIPSTERKA
A kto nim jest?
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Hm… mężczyzna przystojny, wykształcony i dobrze wychowany.
HIPSTERKA
Naprawdę?
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Jasne, że nie. Facet jak facet, kłamliwy, zdradliwy i podły. Jak cały męski ród.
HIPSTERKA
Karty pani to powiedziały?
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Nie, to akurat był smutny głos doświadczenia. Kiedyś męczyłam się, kupowałam perfumy, kremy, lakiery, szampony. Używałam golarek, depilatorów, suszarek, lokówek i prezerwatyw. Teraz wiem – nie było warto. Więc radzę: lepiej nie próbuj, bo się sparzysz.
HIPSTERKA
Ale co w tym takiego strasznego? Przecież wiadomo, że miłość nie składa się z samych miłych chwil.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Właśnie. Miłość… ach, miłość… tak, tak, tak… ona nie istnieje. A jeśli nawet, uczucie to podobne jest do użytkowania słuchawek od ipoda. Na początku wszystko super, fajnie – cieszysz się dobrze zagospodarowanym czasem, świetnie się bawisz. Potem odkładasz je na chwilę, a gdy próbujesz rozplątać, okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem jest ich wyrzucenie.
HIPSTERKA
Miłości bym nie oddała za żadne skarby, nawet gdyby mieli mnie za to rozerwać na strzępy.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Młoda jesteś, życia nie znasz. Jeszcze popamiętasz moje słowa, kiedy los spęta szyki i nagle rozwiąże byt jak twoje czerwone sznurówki w tym momencie, a wtedy nie będziesz w stanie poskładać wszystkiego do kupy.
HIPSTERKA
W tej kwestii nie wygląda mi pani na ekspertkę. Będę kierować się swoim własnym głosem rozsądku. ¡Hasta la vista, señora!
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA.
(zdezorientowana)
Tak, tak. Do widzenia.
SCENA II
Halloweenowa noc, park przy campingu. Miejsce zaniedbane, brudne i odrzucające. FAŁSZYWA WRÓŻBITKA robi pranie i rozmyśla.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(do siebie)
To moje życie tak monotoniczne… jak funkcja kwadratowa! Praca, praca, praca… pranie. Muszę coś z tym zrobić! Trzeba się wyzwolić z grubej i zawiłej sieci pracoholizmu.
Wchodzi BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE, człowiek prosty, ale sympatyczny. Niezbyt przystojny, jednak swoją muskulaturą budzi respekt pobliskich wdów i staruszek.
BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE
Dobry.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
Nie.
BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE
Yyyy... eh... yyyy... ale dzień! Tak, miałem na myśli dzień.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(mocno zdezorientowana)
O co panu chodzi?
BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE
To pani nie wie? Eh, tylko oszuści na tym świecie.
GŁOS ZZA SWETRA
I wredne polonistki.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(wzdycha)
Co pana do mnie sprowadza?
BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE
Ziemniaki mi się skończyły.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
A co ja mam z tym wspólnego?
BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE
Skoro pani leje wodę, to może i ziemniaki się posypią. A mi się dźwigać nie chce ze sklepu.
FAŁSZYWA WRÓŻBITKA
(oburzona)
Toż to absurd!
W tym momencie BRODATY STRONGMAN W DZIURAWYM SWETRZE zachodzi FAŁSZYWĄ WRÓŻBITKĘ od tyłu i zaczyna ją całować. Ona na początku się opiera, ale potem, oczarowana, poddaje się jego „urokowi”. Scena kończy się radosnym „I will always love you” w wykonaniu Justina Biebera. FAŁSZYWA WRÓŻBITKA dochodzi do wniosku, że powinna zakończyć karierę wróżbitki i zająć się poezją. Od tej pory znana jest jako FAŁSZYWA POETKA. Pisze teksty dla wyżej wymienionego Justina Biebera, którego głos podkłada GŁOS ZZA SWETRA.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 17.01.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(46): 40 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, PookyFan, Khelben