Uderzyłam go... cz.1

To już dwa dni od chwili, kiedy boję się ciszy. Szukam czegoś, co zagłuszy moje myśli, moje popaprane myśli. Wczoraj chciałam się powiesić. Chciałam pozbyć się wszystkich problemów, które na siebie sprowadziłam. Poddałam się alkoholickiemu prądowi i nie pamiętam, co zrobiłam, dlaczego zareagowałam jak osoba opętana złością, zazdrością, urojeniami. Przecież ja go tak kocham. Nie mogę zabronić mu odejść ode mnie, nie chcę jednak być sama. Moja mama powtarzała, że o tym, jak bardzo kogoś kochamy, nie decydują jedynie wspólne spędzone chwile, ale kwestia rozstania. Honor każe zwrócić mu wolność, tyle, że mój wewnętrzny głos nakazuje walczyć o tego wspaniałego człowieka. Nie zasłużył na to wszystko. Demolowałam jego poczucie godności, odebrałam wiarę w ludzi. Alkohol zniszczył każdą piękną chwilę. Odebrał mi pana T., mojego ukochanego pana T. Zdjął obrączkę. Powiedział, że nie chce jej nosić. Nie chce też mnie znać. Zbyt długo znosił te upokorzenia, by móc dalej w nie brnąć. Uderzyłam go. To nie był pierwszy raz(płaczę, gdy o tym myślę). Uderzyłam go tak mocno(jęczę z bólu). W tył głowy, potem w twarz. Poprzednio rozcięłam jego wargę silnym ciosem. Dlaczego ja mu to robię? Dlaczego on uratował mnie przed śmiercią? Uderzyła go w jego cudowną twarz, jego wspaniałe usta, które wypowiedziały wiele pięknych słów, obiecywały, że nigdy mnie nie zostawi, całowały moje ciało... Jestem złym człowiekiem. Zabiłam jego miłość, choć on twierdzi, że nadal mnie kocha. Rozterka, okropne rozdarcie między tym, co powinnam zrobić, a czego nie chcę. Bo w głębi serca nie chcę odchodzić, chcę walczyć, dopóki pan T. powie, że odchodzi. Tak właściwie powiedział to, ale nie odszedł. Powiedział też, że daje mi niewielkie szanse na bycie razem. Muszę być silna, nie mogę się przy nim rozklejać. Teraz, gdy nie ma go w domu, płaczę i wyję z bólu na myśl o tym, że go uderzyłam. Co zrobić? Zwrócić mu wolność, czy trwać przy nim niczym skamlący pies, który czeka, aż pan T. przygarnie go i powie: "wybaczam ci", "wracam do ciebie", "zaczniemy od nowa". I potem przytuli, tak jak kiedyś. Nie pozwala mi na pocałunki ani objęcia. Jestem blisko mnie, pół metra dalej, a ja nic nie mogę z tym zrobić. Dwa dni temu tuliłam się do niego, przykładałam głowę do jego serca i słuchałam, jak pięknie bije. On mówił wtedy "to dla ciebie". Jego słowa są dla mnie niczym ciernie, różane ciernie. Przypominam je sobie, a wtedy ogarnia mnie wstręt do samej siebie. Nie zasłużył na takie traktowanie. Widzę jednak światełko w tunelu. Pan T. nazwał to szansą z serii "jeden procent". Pocieszam się, że jeszcze nie do końca z nas nie zrezygnował, choć widzę w jego oczach ogromny ból. Nie naprawię tego zbyt szybko. Pan T. jest nieugięty, a ja skamlę u jego stóp, choć wiem, że tylko go tym zdenerwuję. A więc przestaję skamlać. Rozdzieram serce na kawałki w ciszy i samotności. Przy nim muszę być uśmiechnięta, aby zatęsknił za mną i w końcu pozwolił na mały pocałunek. Uderzyłam go... Zraniłam. Zabiłam. Ośmieszyłam. Nie chciałam. Pan T. wciąż mnie kocha, a ja czuję, że ten sznurek na szyi nie znalazł się przypadkiem. Mam kilka tabletek. Ukryłam je. Obawiam się dnia, w którym po nie sięgnę. Jestem tchórzem. Boję się śmierci. Myślę jednak, że moje miejsce jest z dala od ludzi. Być może powinnam umrzeć. Wewnętrzny głos mówi jednak, że mam o kogo walczyć, że się poprawię, że nie wypiję ani grama alkoholu, nie uderzę pana T. Panie T., kocham pana miłością trudną. Panie T., niech mi pan pozwoli wrócić. Udowodnię panu, że nie jestem złym człowiekiem. Uderzyłam go...



        Dedykacja: Panu T.

Płeć: nieznana
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 09.08.2015r.

1     

Amy Sol Redaktor 14 10 2015 (18:28:17)

Pracę zaakceptowałam ze względu na pozytywną ocenę Redaktorki próbnej.

moriaty h.ayne Redaktor próbny 07 10 2015 (18:04:22)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Witaj

zacznę od strony technicznej, będzie mi później łatwiej edytować :)


Poddałam się alkoholickiemu prądowi i nie pamiętam, co zrobiłam, dlaczego zareagowałam(,) jak osoba opętana złością, zazdrością, urojeniami.


zbędny przecinek

Odebrał(a) mi pana T., mojego ukochanego pana T.


literówka - wcześniej wspominasz o alkoholu, więc pewnie rozumiesz :)

Zbyt długo znosił te upokorzenia, by móc dalej w nie brnąć.


coś mi w tym zdaniu zgrzyta. Brnąć w upokorzenia? Nigdy nie słyszałam takiego sformułowania, a poza tym nie najlepiej to brzmi. Lepiej byłoby coś w stylu "brnąć w to dalej".

Uderzyła(m) jego cudowną twarz, jego wspaniałe usta, które wypowiedziały wiele pięknych słów, obiecywały, że nigdy mnie nie zostawi, całowały moje ciało...


lepiej: "uderzyłam go w jego cudowną twarz". To trochę brzmi jakby bohaterka uderzyła twarz, a nie samego człowieka ;)

(...)który czeka, aż pan T. przygarnie go i powie "wybaczam ci; wracam do ciebie; zaczniemy od nowa".


wyglądało by lepiej, gdybyś każdą kwestię oddzieliła cudzysłowem(zakładam, że jesteś płci żeńskiej) "wybaczam ci", "wracam do ciebie", "zacznijmy od nowa"

Nie pozwala mi na pocałunki(,) ani objęcia.


przed "ani" nie stawia się przecinków, chyba, że będzie więcej niż jedno w jednym zdaniu :)

Jestem blisko mnie, pół metra dalej, a ja nic nie mogę z tym zrobić.


chyba "jest", bo w takiej formie zdanie jest pozbawione sensu

Pocieszam się, że jeszcze nie do końca z nas (nie) zrezygnował, choć widzę w jego oczach ogromny ból


zrezygnował ;)

Twoja praca jest dość przyjemna. Piszesz nawet płynnie, mimo błędów technicznych. To krótki tekst, znalazło się w nim niezbyt dużo błędów, ale jak dla mnie wciąż trochę za dużo. Dobrze radzisz sobie z interpunkcją, znalazłam tylko parę błędów. Cieszy mnie to.
Dobrze oddajesz emocje, przedstawiasz sytuację głównej bohaterki, jednak według mnie trochę za dużo używałaś słowa "skamleć". Ale nie było to dosyć denerwujące, żebym mogła się jakoś specjalne przyczepić.
Zdziwiła mnie miłość pana T., musiał naprawdę darzyć tę kobietę wielką miłością i być posiadaczem nieskończonej ilości cierpliwości. Pewnie kiedyś wkurzyłabym się i powiedziałabym "to nierealne", ale dobrze wiem, że wszystko jest możliwe.
Jestem ciekawa czy rzeczywiście główna bohaterka się zmieni i będzie potrafiła żyć z tym, co zrobiła i przełknąć ogromny żal do samej siebie. Tak. Żal, wręcz nienawiść, którą żywi do swojej osoby jest zrozumiała, i powiem Ci, że dobrze oddałaś to w tym krótkim tekście.

Ode mnie 4 +, ale wciąż jeszcze Tobie brakuje do piątki/

Pozdrawiam

moriaty h.ayne



Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(39): 39 gości i 0 zarejestrowanych: