warto go przeczytać
Pseudonim: AnilG
ostrzegam ! czytasz na własną odpowiedzialność, bo ten tekst jest zupełnie bez sensu !
_________________________________________________
I myślę, że więcej słów w sobie nie pomieszczę, wybuchnę niczym podpalona stacja benzynowa. Gapie staną obok i będą tylko patrzeć z chorą fascynacją na ten widok, kiedy płomienie będą wzbijać się w powietrze, nienasycone języki ognia będą lizać sklepienie nieba. Będę pluć ogniem, wokół, więc kto tylko to słyszy, niech oddali się na bezpieczną odległość, nie ręczę, że w przeciwnym wypadku wszyscy wyjdą z tego w stanie nienaruszonym.
Otwieram usta. Nabrzmiałe wargi tętniące rozpustą, spragnione grzechu. Tak bardzo chcę cię nimi dotknąć tam, gdzie jesteś najbardziej czuły na ich dotyk. Chcę, ale wiem już, że nie mogę, że te usta, te same, które dawały rozkosz, teraz, przygryzione, poranione z tęsknoty, krwawią trującym jadem.
Nie okłamujmy się, to była także moja wina. Historia, jakich wiele. Zdarzyła się na tej planecie dziesięć milionów razy, albo i więcej. Typowa, banalna i co z tego? Ludzie mogą mi to powtarzać nieustannie, dla mnie jest pierwszą i boli tak mocno…Przetrwasz, mówią ludzie, każdy to przeżył, nic nowego. Ale to nie oni cierpią, oni mają twarde serca, tyle razy poklejone, uodpornione.
Suma szczęścia i smutku musi się zgadzać, musi zostać zachowana równowaga, radość nie może być wieczna, logicznie rzecz biorąc – smutek też! Ale ileż ludzi całe życie wiedzie w smutku? Dociera do mnie myśl, że świat jest niesprawiedliwy i nierówny, niekiedy sekundę szczęścia trzeba przypłacić kilkoma latami bólu…
Miałam szczęście, teraz tym szczęściem mogę tylko rzygać.
I nikt, nikt, rozumiesz? Spotkałam ich wielu, żaden nie potrafił skleić mojego serca. Nie pytaj mnie, dlaczego. Być może byłeś tak wyjątkowy, iż wyjątkowo je złamałeś, i teraz żaden nie może sobie poradzić z jego naprawą…nie mam pojęcia, ale nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym, żeby którykolwiek z nich był dla mnie tak wyjątkowy, jak ty.
Na próżno.
Udaję, ciągle udaję, maska sztucznej radości przykleiła się do mojej twarzy już tak trwale, iż nie wiem, czy kiedykolwiek ją zedrę, ludzie pytają, jak tam? Mówię, że w porządku, wszystko fajnie, kręci się ciągle, nieustannie, bajecznie wręcz. Sztuczny uśmiech i ludzie także się uśmiechają, a ja pod swoją maską płaczę, szlocham i drapię twarz z rozpaczy.
Zatracam się w bezsensie. Znikam.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 31.05.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(45): 38 gości i 7 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, PookyFan, aubrey, Khelben