warto go przeczytać
Pseudonim: TomaszszCo zrobiłbyś, kiedy budzisz się rano, a trzeci od lewej palec u prawej nogi zdaje się być niemal dwa razy większy od drugiego od lewej palca nogi przeciwnej? W zależności od usytuowania twojego łóżka względem stron świata, a także twojej własnej osi symetrii, podjąłbyś prawdopodobnie decyzję, która nie odbiegałaby zbytnio od tej mojej. Mianowicie, natychmiastowo wybrałem numer cioteczki mojej najukochańszej i poradziłem się o pomoc. Za nim jednak poznałem prawidłową odpowiedź, przebrnąć musiałem przez gąszcz zawiłości, relacji i powiązań naszej rodzinnej tkanki społecznej. Wszystkie ciotki mają to w swoich genach zapisane, ażeby zacząć każdą rozmowę, niezależnie jak istotną, od jakiegoś potwornego i bezsensownego ciamkania, mamlania, ględzenia i wybełtywania z jamy ustnej wszystkich tych niepotrzebnych kretynizmów, zupełnie nikogo nieinteresujących. Jako, że ciotka z ciotką w dobrej komitywie jest – to zaraz po chwili skierowała się ona z zapytaniem do innej ciotki, upewniając mnie o niezwłocznej odpowiedzi na moje zapytanie. Trwało to jednak dłużej niż przysłowiowe nawet „chwilkę”, bo całe to ciamkanie, mamlanie, ględzenie i wybełtywanie z jamy ustnej słów zostało przemnożone przez cały łańcuch pokarmowy ciotczynej instytucji, aż odpowiedź trafiła do mnie. Przewidywalnie odpowiedź ta zawierać musiała dwa słowa kluczowe: „doktor” oraz „ciotka”, jednak nie spodziewałem się, że wystąpią one aż tak blisko siebie. Okazało się bowiem, że jedna z ciotek jest lekarzem, doktorem i to do niej mam się skierować. Przeraźliwy strach, zatrważający lęk, czy paraliżujące osłupienie to tylko niektóre z uczuć, które wtedy mną targały, a jednak zebrałem siły i wyruszyłem w, możliwe że ostatnią w moim życiu, podróż to doktora. Mimo, że chód mój nieco pokraczny, bo przecież z tym palcem szedłem – jeden większy od drugiego, to jednak dotarłem. Pytanie szybkie, kto ostatni, spotkało się z dezaprobatą tak zwanych czekaczy. Zdawali się być na tyle wytrenowani w tym fachu, że mogliby wystartować na olimpiadzie w tej konkurencji (gdyby tylko ktoś poza mną wpadł na tak idiotyczny pomysł). Jedyne, na co mogłem liczyć z ich strony, to niegłupia odpowiedź, że to ja jestem ostatni. Na zbytnio mi to nie pomogło, a jednak wtargnąłem w końcu z rozwianym włosem do gabinetu cioteczki-doktor i się zaczęło. Jak wydoroślałeś, jak wyrosłeś, jaki przystojny chłopak się z Ciebie zrobił. Poruszyła też oczywiście temat pogody (która była akurat dziś wybitnie piękna). Problem polegał na tym, że nadużywała w stosunku do mnie słowa „słoneczko”, co w połączeniu z próbą zabicia ciszy, rozmową o pięknym słońcu w wydaniu zdrobnionym tworzyło mi w głowie niewyobrażalny chaos. Przeszliśmy przez wszystkie części mojego ciała, jak gdyby każda z nich zaczynała żyć własnym życiem. I tak szyje spytała czy napoje gazowe jej smakują, z uchem zgadała się na temat Mozarta, a mój pępek dostarczył jej niebywałego materiału do badań nad spaczeniami na tle seksualnym młodzieży w Bangladeszu. Kiedy zaczynałem powoli tracić już nadzieje, doszliśmy w końcu do palca drugiego od lewej i także drugiego, ale od prawej, u nogi lewej oraz prawej. Okazało się, że zdawało mi się. Ot, co - każdemu się może zdarzyć, winić sam siebie jednak za to nie mam zamiaru!
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 24.03.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(44): 37 gości i 7 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, PookyFan, aubrey, Khelben