Pseudonim: FeliciaM.
O sobie: Nie piszę po to, żeby się wszystkim podobało. Moja twórczość nie jest do "podobania się". Jest po to, by otwierać klapki w głowach. To najcenniejszy wyraz uznania.
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 5
- publicystyka: 10

Średnia ocen: 4.2
Użytkownik uzyskał: 92 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Przedświąteczne Impresje" 22.12.2013
"Tryptyk literacki......" 16.02.2014
""Tryptyk..." 02.02.2014
"Tryptyk literacki......" 10.02.2014
"Tryptyk literacki......" 26.02.2014

Inne prace tego autora:
"Tryptyk literacki......" 10.02.2014
"Tryptyk literacki......" 16.02.2014
"Tryptyk literacki......" 26.02.2014
""Tryptyk..." 02.02.2014
"Przedświąteczne Impresje" 22.12.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Tryptyk literacki... skonsumowany (cz.4)

(...) Po chwili Januszek znowu był w łóżku. I w wielkim szoku. – Co się stało? – powiedział sam do siebie. – To przecież nie był sen. Wszystko pamiętam. Może mnie kosmici uprowadzili? – zastanawiał się. – Właściwie… w sumie to mogli być kosmici. – pomyślał. – Zaraz, zaraz, może ja mam gdzieś jakieś ślady po wizycie, na przykład jakiś czujnik, czy te… no, stygmanty? – przejechał sobie ręką po głowie. Czujnika nie było. Stygmantów (Żeby nie wprowadzać Państwa w błąd, informujemy, że Januszek miał na myśli słowo stygmaty.) również nigdzie na ciele nie zauważył. Wydawało się więc, że nocna wizyta ryb nie miała wiele wspólnego z uprowadzeniem przez kosmitów. Zagadką jedynie pozostało, dlaczego pokój Januszka zmienił się w ocean, a potem w salę sądową. Przecież niemożliwym było, żeby mieszkanie państwa Statystycznych znalazło się pod wodą, gdyż chłopiec nie znalazł w pokoju ani kropli. To nie był również sen, ponieważ wszystko wydawało się Januszowi bardzo realne. – A jeśli te ryby miały rację? – przeleciało przez głowę Januszowi. – Tak, miały rację. Jestem morderca, leń i w ogóle najgorszy. Ale tańczyć i śpiewać to ja się za żadne skarby świata nie nauczę! – pomyślał buntowniczo. – Chociaż z drugiej strony… Skoro mam wystąpić w reklamie, to chyba muszę się czegoś nauczyć… Nazajutrz (była to sobota) rodzina ostro przygotowywała się do castingu. Przesłuchanie miało odbyć się w następnym tygodniu. A każdy z uczestników miał zaprezentować scenkę ze znanej reklamy. Państwo Statystyczni postanowili zainscenizować scenkę ze starej reklamy mrożonej herbaty. – Antonio, facaldo – powiedziała pani Statystyczna. – Ej, to ja mam mówić facaldo – przypomniał sobie pan Statystyczny. – Dobra, to: Antonio! – powiedziała żona. – Mówisz Antonio bez dobra, to – zdziwił się Pan Statystyczny. – Antonio! – mruknęła pani Statystyczna. – Kochanie, Antonio to masz krzyknąć, tak jak ta babka w reklamie – doradził mąż. – Antonioooo!!! – wrzasnęła pani Statystyczna. – No, nie tak głośno! Masz mówić tak… kusicielsko, tak… ze seksem… – Antonio! – Kochanie, bardziej z chrypką. To ma mieć jaja – doradzał mąż. – A czy ja facet jestem?! – zdenerwowała się pani Statystyczna. – No, jak Murzynka to powiedz… albo jak ta z Blue Cafe – drążył mąż. – Kurka! Ja nie jestem Murzynką! Nie wiesz, jak one wyglądają?! – zdenerwowała się Statystyczna. – Jak nie wiesz, to ci, kurde, pokażę na zdjęciu – pani Statystyczna wydawała się flegmatyczną osobą, ale jak widać, i ona miała temperament. – Kochanie, spokojnie. Nie denerwuj się. To tylko (i aż) głupi casting. Wiesz co, powiedz to jak… żaba. – Jak żaba? – Tak! Jak żaba! Tak jak ta dziewczyna w reklamie. – Dobrzee... – Kochanie, dokąd idziesz? – zdziwił się mąż, widząc, że pani Statystyczna wychodzi z kuchni. – Czekaj… Po dwudziestu minutach pani Statystyczna wróciła odziana w zielone getry i ciemnozieloną bluzę. Na nogach miała płetwy, a na twarzy maskę żaby. – Boże, kobieto! To, że powiedziałem, że masz mówić jak żaba, nie znaczy, że masz być żabą! – Złapał się za głowę pan Statystyczny. – Założyłam ten kostium, żeby się bardziej wczuć w rolę – oznajmiła jego żona ze zdziwieniem. – Nie wolno? – Boże, jakie się te baby teraz zrobiły dosłowne… zero wyobraźni, nic – chwycił się za głowę pan Statystyczny. – Ty, uważaj sobie! – ofuknęła go pani Statystyczna. – Dobra, jedziemy z tym. Antoniooo! – zawołała przeciągle i skrzekliwie zupełnie jak żaba. – Facaldo! – jęknął pan Statystyczny. – Mówi się: wakaldo, tato – oznajmiła Aga, wchodząc do kuchni. – Pisze się „facaldo” – targował się ojciec. – Ale mówi wakaldo, tato! Nie uczyłeś się języków obcych? – A to nie po polsku? – zdziwił się pan Statystyczny. – Tato, znasz taki wyraz w języku polskim, bo ja nie! – Dobra, nieważne. Wakaldo! – westchnął pan Statystyczny. – Antoniooo! – zawołała pani Statystyczna. – Wakaldo! – westchnął męczeńsko pan Statystyczny. – Nesta-tii! – zawołał Januszek-kelner, który podał chłodny napój, mający orzeźwić spragnionego. – Antonio! – zaskrzeczała pani Statystyczna. – Afrie… jak to leciało? – zastanawiał się pan Statystyczny. – Wiesz, że nie pamiętam?! – Kurka, co my teraz zrobimy? – pani Statystyczna była naprawdę rozzłoszczona – Na przesłuchaniu też tak powiesz: afrie… jak to leciało? Jeśli tak, to gratuluję podejścia do sprawy! No, naprawdę! – Ja naprawdę nie pamiętam, co to było! – jęknął pan Statystyczny. – Jakieś… jakiś wyraz, który jest dla mnie zbyt trudny do wymówienia – złapał się za głowę. – Widać, że jesteś na bakier z językami obcymi! – Agnieszka pokiwała głową z politowaniem. – No to córciu, powiedz mi, co to było, bo ja nie pamiętam, zamiast się z ojca naśmiewać! – zdenerwował się pan Statystyczny. (cdn.)



Płeć: nieznana
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 26.02.2014r.

1     

FeliciaM. Użytkownik wpmt 09 03 2014 (13:28:09)

"widzę, że to któraś część z kolei, niestety nie miałam okazji przeczytać reszty."
Nie polecam, bo pewnie Ci się nie spodoba, głównie ze względu na możliwą większą ilość takich błędów :).
Dziękuję za komentarz.


Vår Szef Prozy 09 03 2014 (12:48:15)

Użytkownik ocenił pracę na 3

witaj.

zacznę od strony technicznej:
Właściwie… w sumie to mogli być kosmici. – pomyślał.

"w sumie" powinno być od wielkiej litery. niemal każde wypowiedzenie po wielokropku zaczyna się od dużej litery. niepotrzebna kropka po "kosmitach".
(Żeby nie wprowadzać Państwa w błąd, informujemy, że Januszek miał na myśli słowo stygmaty.)

wtrącenia w nawiasach z małej litery i bez kropki na końcu.
Przecież niemożliwym było, żeby mieszkanie państwa Statystycznych znalazło się pod wodą, gdyż chłopiec nie znalazł w pokoju ani kropli. To nie był również sen, ponieważ wszystko wydawało się Januszowi bardzo realne.

Przesłuchanie miało odbyć się w następnym tygodniu. A każdy z uczestników miał zaprezentować scenkę ze znanej reklamy.

powtórzenia.
przeleciało przez głowę Januszowi

strasznie chrzęści przy czytaniu to potoczne słownictwo.

zdarzyły się błędy interpunkcyjne i zgubione spacje. sporo tych błędów na tak krótką pracę. doceniam jednak, że bawisz się absurdem i żartem sytuacyjnym. ten drugi może nie jest najlepszy, ale plus za sam pomysł. widzę, że to któraś część z kolei, niestety nie miałam okazji przeczytać reszty. jednak za to, co pokazałaś tutaj mocna trójka z plusem. nie do końca do mnie przemawia ta praca, ocenę obniżyłam w znacznej mierze za liczne błędy. zajrzyj do poprawnej konstrukcji dialogów, bo w głównej mierze tutaj jest problem. powodzenia w rozwijaniu warsztatu.

pozdrawiam i życzę inspiracji :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(62): 62 gości i 0 zarejestrowanych: