Pseudonim: BlackQueen
Imię: Olka
Skąd: Straberry Fields
O sobie: Po dość długiej (rok, dwa?) nieobecności oświadczam wszystkim, że wróciłam i mam zamiar wziąć się do roboty. Chętnie zmieniłabym nick, ale jestem zbyt leniwa, by to zrobić, więc pozostanę przy smętnej emo-goth blackqueen.
Napisanych prac:
- wiersze: 69
- proza: 7
- publicystyka: 3

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 295 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Baśń o Utopii" 18.12.2010
"Margines cz.4" 11.05.2009
"Preludium cz. 1" 29.11.2009
"Margines cz.3" 01.05.2009
"Tajemnicze, zielone ślepia" 07.04.2009

Inne prace tego autora:
"Margines cz. 1" 01.05.2009
"Margines cz.2" 01.05.2009
"Margines cz.4" 11.05.2009
"Baśń o Utopii" 18.12.2010
"Tajemnicze, zielone ślepia" 07.04.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Tajemnicze, zielone ślepia

Milena spojrzała na zachmurzone niebo. Pierwsze krople deszczu opadały rzęsiście na jej bladą twarz. Z ulgą zamknęła oczy i wtuliła się w delikatną, otaczającą ją mgiełkę. Już niedługo będzie w domu. Rozmarzonym krokiem ruszyła w dół alejki. Z błogich myśli wyrwał ją niepokojący odgłos. Dziwny, taki jakby go już słyszała. Pełna udręczonych, przerażających myśli zmusiła opadłą głowę do odwrócenia się. Przełknęła ślinę. To tylko kot. Zwierzę płochliwie zbliżyło się do niej. W iskrzących ślepiach kota kryło się coś niezwykłego. Widok owiniętej brudnym bandażem plątaniny krwi i czarnej sierści doprowadzał ją do wymiotów. - Co ci się stało? – spytała drżącym ze strachu i obrzydzenia głosem. Nieśmiało wyciągnęła rękę. Zielone oczy kota mignęły ostrzegawczo. - No chodź…- nie zdążyła. Ostre grafitowe pazury zagłębiły się w jej dłoni. Krzyknęła z bólu, ale sprawcy już nie było. Wieczorem długo nie mogła zasnąć. Gdy tylko przymykała powieki straszliwy, otępiający ból przeszywał jej zranioną dłoń, podsuwając okropne wizje. Rana paliła ją żywym ogniem. Po kilku godzinach daremnej walki, znużona głowa opadła na poduszki w niespokojny i męczący sen. Gdy otworzyła oczy na zewnątrz szalała straszna burza. Błękitne błyskawice raz po raz przemykały po czarnym niebie. Nagle usłyszała stukanie. Głos zastygł jej w gardle. Nieświadomie rzuciła się ku otwartemu oknu. Na parapecie siedział mały skulony kotek. Odetchnęła z ulgą. Lewa łapa owinięta była starannie białym i czystym bandażem, ale w iskrzących oczach wciąż czaił się przerażający blask. Odruchowo dotknęła podrapanej dłoni. Po rękawie spłynęła jej strużka krwi. Kot prychnął z wściekłością. Nagle rozległ się trzask tłuczonej szyby. Ramiona kota rozszerzyły się, kruczoczarna sierść zmieniła się w długie, rozwiane włosy. Serce podeszło jej do gardła. Przed nią stała nienaturalnie piękna, trupio blada dziewczyna. Z dzikim spojrzeniem dumnie stanęła przed półżywą ze strachu Mileną. Podniosła kawałek szkła z rozbitego okna i dołożyła sobie do gardła. - Co ty robisz? – wykrzyknęła zduszonym głosem. Strach zaciskający jej usta puścił. Teraz nie bała się już niczego. W ułamku sekundy podbiegła do zjawy. - Jak to co? – warknęła dziewczyna. – Nie jestem tu nikomu potrzebna! - Jak masz na imię…? – spytała drżąco Milena. Na pewno już gdzieś ją widziała. - Katarzyna…- szepnęła upiornie i stanęła przy oknie. Posłała Milenie smutne, długie spojrzenie spod hebanowych rzęs i wskoczyła na parapet. Machnęła kocim ogonem i zniknęła za oknem. Milena oparła się o ścianę. Rzeczywistość zmieniła się w ciemny, zamazany obraz, a dziewczynka runęła zemdlona na ziemię. Kiedy się obudziła słońce było już wysoko na niebie. Półprzytomna rozejrzała się po pokoju. Na fotelu, oparta o stolik drzemała mama. Z trudem zaczęła przypominać sobie wydarzenia wczorajszej, a może nawet przedwczorajszej nocy. Widok stłuczonego szkła potwierdził jej przypuszczenia. Mama podniosła głowę. - Jak się czujesz? – spytała z troską. Milena spojrzała na nią zdziwiona. - Kto mieszkał tu wcześniej? - Zanim się tu wprowadziliśmy…- odparła po chwili namysłu mama. – Mieszkało tu pewne małżeństwo. Mieli córkę, za którą oddaliby życie. Pewnego dnia znaleziono ją martwą, w kałuży krwi. Podejrzewano, że wypadła z okna, gdy chciała złapać siedzącego na gzymsie kota. ale nikt tak naprawdę nie wiedział co się stało. Milena uśmiechnęła się pod nosem i dotknęła dłoni. Po zadrapaniu nie zostało ani śladu. Zdziwiona wyjrzała za okno. Zza parapetu błysnęły do niej tylko tajemnicze, zielone ślepia.



Płeć: nieznana
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 07.04.2009r.

1     

Black Lady Użytkownik wpmt 12 04 2009 (16:52:10)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Ciekawie, choć trochę rozczarowało mnie zakończenie- przede wszystkim z powodu swej banalności. Ogółem dobrze- krótko, a jednak dość wyczerpująco. Dam 4, bo dialogi odrobinę kuleją.

m. r. vesper Użytkownik 07 04 2009 (22:36:35)

Użytkownik ocenił pracę na 5

A mi się podoba, bo a] główna bohaterka nosi moje imię b]uwielbiam koty c]lubię takie historie, przy których czytaniu nie da sięznudzic i można przez nie szybko i lekko przebrnąć ;] pozytywnie

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 07 04 2009 (22:07:40)

Moim okiem zbyt szybko zmieniasz akcję. Podczas czytania miałem wrażenie, jakby coś mi umknęło, jakbym czegoś nie doczytał, a dokładniej tego czego nie napisałaś. Dialogi sztywne, nie adekwatne do sytuacji, sztuczne wręcz, pisane na siłę. Jeżeli pomyślisz nad delikatniejszymi przejściami, pomyślisz co sama byś powiedziała w takim momencie, czy jeżeli coś takiego by Cię spotkało, nie krzyknęłabyś lub przysłowiowo wzięła nogi za pas. To tyle, nie daję oceny bo... Popraw:)

aubrey Użytkownik wpmt 07 04 2009 (21:30:41)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Początek zapowiadał się obiecująco, jednak później było troszkę gorzej. Opisy są całkiem zgrabnie napisane, większych błędów nie zauważyłem, jednak wg mnie powinnaś bardziej rozbudować akcję, bo zapowiadała się obiecująco. Dialogi są strasznie sztywne, ale to każdy początkujący ma z tym problem. Zakończenie byłoby fajne, gdybyś je poszerzyła, a tak to zbytnio nie dowiedziałem się o Twoim stylu pisania i o możliwościach. Akceptuję i daję 3.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(19): 19 gości i 0 zarejestrowanych: