Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Leszno
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- artykuły: 1
- proza: 72

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 307 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - LV" 08.11.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLII" 01.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXVII" 01.07.2011

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XLIV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXIV" 29.06.2011
"Szukając ducha rocka - XXXIII" 28.06.2011
"Szukając ducha rocka - VII" 25.07.2010
"Szukając ducha rocka - XIX" 20.08.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szukając ducha rocka - XXVIII

„Nieważne - nie mów proszę więcej nic
To stało się - nie patrz na moje łzy
To boli i nie mogę zrobić nic
Żaden mój gest już nie zatrzyma Cię

I płaczę co noc
A łzy myje mi deszcz
I kocham ten ból
Zbyt mocno Cię chcę…”


Krzyczałam w ciemności… Zagubiona w samotności… Było mi tak zimno i pusto w środku. Jeszcze to niesamowite uczucie lekkości, zupełnie jakbym unosiła się kilka centymetrów nad ziemią. Jak nigdy wcześniej potrzebowałam znajomej dłoni lub głosu. Boleśnie odczuwałam ich brak.
- I co zrobiłaś, głupia? – usłyszałam swój własny głos, ale bardziej rozmarzony i wyższy.
- To, co należało. Tak będzie lepiej – nie wiem, dlaczego ta sytuacja mnie nie zdziwiła. Czułam się dobrze rozmawiając z pulsującym, jasnym światełkiem. Jakbym robiła to już wcześniej miliony razy.
- Lepiej dla kogo? Dla ciebie – chyba śnisz. Dla niego? Raczej nie. Jest jeszcze ktoś? – drwiła ze mnie. Czułam łzy na policzkach, choć wcale nie miałam powodu, by płakać. Wydawało się, że ten dziwny, ciemny świat odblokował każde moje zamknięte i schowane reakcje, których się wstydziłam.
- Daj jej spokój. Dobrze zrobiła – niski i mruczący głos, którego używałam do uwodzenia kolejnych ‘kolegów’ Derek’a, pojawił się znikąd, powodując, że poczułam się niezręcznie. Czułam, że czerwienię się z powodu wszystkiego, co nim zdziałałam lub chciałam osiągnąć. Poczułam się zdezorientowana, widząc identyczne pulsujące punkty odmienne od siebie tylko kolorem – jedno srebrne i migoczące, drugie w kolorze ciemnej purpury, jakby niknące w mroku. Zaczęły się gwałtownie kłócić.
- Chcę odpocząć, dajcie mi spokój – wyjęczałam w swoje kolana, oplatając je ramionami. Pojawiło się obezwładniające uczucie beznadziei i senności. Miałam dosyć… W głowie pulsował ból, promieniując aż do palców dłoni. Moje myśli zmieniły się w cukrową watę, ale nie miałam ochoty jej zjeść, ani nawet na nią patrzeć.

„Tak boli moja miłość i mój grzech
Tak zimno, tak zimno im tu jest
Czy właśnie tego chcesz?
Wtedy, gdy kochasz mnie

Gdy kochasz mnie...
Ze szczęścia znów płakać chcę
Nigdy nie, nie zostawiaj
W ten sposób mnie…”


- Gdzie ja w ogóle jestem? – rozejrzałam się zrozpaczona, mrużąc oczy, by przeniknąć ciemność, lecz nie zobaczyłam nic nowego. W mroku jaśniały tylko światełka tuż przed moim nosem. Chciałam się odsunąć od nich jak najdalej.

“Love of my life - you\'ve hurt me,
You\'ve broken my heart and now you leave me.
Love of my life can\'t you see,
Bring it back, bring it back,
Don\'t take it away from me, because you don\'t know, what it means to me…”


- To twoja świadomość. Przytulnie tu, prawda? – znów drwiący ton, tym razem poruszyła się krwista plamka. Miałam nieodparte wrażenie, że ktoś zaciął się czymś i zostawił to tutaj. Jednak nie mogłam pojąć, od kiedy krew widać na czarnym tle i w jaki sposób delikatnie płonie. Zrobiło mi się niedobrze… Chciałam wrócić do domu, a nie siedzieć w tym przeraźliwym chłodzie, który miał w dodatku obrazować mój stan ducha. „Cudownie…” Chociaż w rzeczywistości tak mogło to wyglądać w tej chwili wyniszczona emocjami, zespołem i własną dobijającą egzystencją nie prezentowały się zbyt kolorowo czy kwitnąco. Gdzieś w oddali usłyszałam znajome dźwięki ballady granej na gitarze. Poderwałam się i rozejrzałam wokół szukając źródła dźwięku. Oba światełka nerwowo zakołysały się w przestrzeni.

- Wracają po nią… - szepnęła ostrożnie biała. Zmarszczyłam brwi, próbując wyciszyć niepożądane głosy i skupić na melodii.
- A czego się spodziewałaś? Myślałaś, że odpuści? Nie byłby sobą, gdyby jej z tego nie wyciągnął. Szkoda… - mruknęła czerwona. Gdyby miała ciało, na pewno skrzyżowała by teraz ramiona i przybrała niezadowoloną minę.

- Uciszcie się… - nasłuchiwałam niczym gończy pies, który zwęszył trop. Przez chwilę zastanawiałam się, że o kim mówią, ale szybko oderwałam od tego tematu myśli. Dźwięk równomiernie zbliżał się do mnie. Chciałam wybiec mu naprzeciw, ale dobrze wiedziałam, że nic by to nie dało. Przymknęłam więc z rozkoszy oczy, przywołując obraz ciemnowłosego. Nie chciałam go teraz widzieć, ale jego złudna bliskość dawała mi spokój. Skoro i tak jest nierealny, nie poczuje nic naprawdę. Ciepło skóry owinęło się wokół mnie jak przytulny koc. Westchnęłam…

„Gdy kochasz mnie czuję, że
Ze szczęścia znów płakać chcę
Nigdy nie, nie zostawiaj
W ten sposób mnie

Samotna moja miłość i mój grzech
W Tobie zasypiać chcę, z Tobą obudzić się
Tak nisko już upadły moje łzy
Jak długo muszę żyć, by podnieść i ocalić je?”


- Zapomnę o nim… Nigdy więcej nie przypomnę sobie jego oczu, ciepła… - niechętnie odsunęłam od siebie jego mgliste wspomnienie, znów zostając sama pośród mroku. Nie będę pielęgnować w sobie tego uczucia, skoro i tak nie spotkam go znów.
- Och, nie bądź żałosna. Po prostu się zabaw… - chciałam zgromić czerwoną wzrokiem, ale wszystko ucichło i rozmyło się w szarą plamę. Jęknęłam z niezadowolenia…

“Love of my life don\'t leave me,
You\'ve taken my life, you now desert me,
Love of my life can\'t you see,
Bring it back, bring it back,
Don\'t take it away from me because you don\'t know - what it means to me...”


Powoli otwierałam oczy… Oszołomiła mnie wszechogarniająca biel. Bolała mnie ręka i klatka piersiowa. W myśli wwiercało się miarowe pikanie aparatury. Moje serce było spokojne, mimo zdenerwowania, jakie mi towarzyszyło. „Gdzie ja jestem?” Podniosłam się na łokciach, ale niemal natychmiast poczułam się jakbym dostała czymś ciężkim w głowę.. jęknęłam głucho, przypomniawszy sobie ostatnie zapamiętane chwilę – chyba przesadziłam… „Nie będziesz płakać, Ann. Nie tym razem”. Pojawił się człowiek w białym fartuchu z czerwonymi plamami na materiale. „Czy to…?” Zrobiło mi się niedobrze, tym razem naprawdę…

“You won\'t remember -
When this is blown over
And everything\'s all by the way -
When I grow older
I will be there at your side to remind you how I still love you - still love you…”


Słońce leniwie prześwitywało przez żaluzję, odkrywając wirujący w powietrzu kurz. Ten taniec był dla mnie fascynujący, więc patrzyłam na niego od dłuższego czasu. Pokój szpitalny stał się moim domem na niemal tydzień. Teraz białe szafki i łóżko było dla mnie złudnie znajome. Siedziałam w tych samych ciuchach, w których mnie przywieźli. Nawet nie pofatygowali się po coś na zmianę. Musieli być naprawdę wściekli… Oczami wyobraźni już widziałam, jak wyrzucili mnie na izbie przyjęć i odjechali. Westchnęłam. Obojętnie prześlizgnęłam się wzrokiem po nagich ścianach i idealnie zasłanej kozetce. Nie mam nawet torby…

-O! Jak się cieszę, że cię jeszcze zastałam – zdyszana pielęgniarka oparła się o drzwi łapiąc oddech. Uniosłam zaciekawiona brwi. „Czego mogła chcieć? Przecież mój wypis jest w kieszeni…”
- Przyniósł to pewien młody mężczyzna. Wyglądał na muzyka – puściła do mnie oko, wręczając małą, lecz dość grubą kopertę. Na jej wierzchu widać było pochyłe pismo, którym wykaligrafowano: „Ann, proszę przeczytaj to w wolnej chwili, może to coś zmieni. Życzę ci szczęścia. Twój Smash”.

Schowałam go do tylnej kieszeni spodni. Nie miałam zamiaru go czytać, ale, z grzeczności do pielęgniarki, nie wypadało go od razu wyrzucić. Mogłaby go na przykład przeczytać, a do tego nie chciałam dopuścić.

- Dziękuję – uśmiechnęłam się do zaciekawionej kobiety. Odwzajemniła uśmiech.
- Czy mogłabym skorzystać z telefonu?
- Oczywiście! – wyszła pośpiesznym krokiem. Posłusznie skierowałam się za nią. Wskazała na stary telefon w pokoju pielęgniarek.
- Jeszcze raz dziękuję.
- Nie ma za co, złotko. Powodzenia – uścisnęła moje dłonie i zniknęła za drzwiami. Stałam chwilę zdziwiona i pokręciłam głową z niedowierzającym uśmiechem. Wykręciłam znajomy numer. Odczekałam kilka sygnałów, ciągnących się w nieskończoność, aż odpowiedziało mi ciche mruknięcie.

- Cześć. Za kilka dni będę w mieście. Możemy się spotkać…?


“Back - hurry back,
Please bring it back home to me,
because you don\'t know what it means to me - Love of my life
Love of my life... Love of my Life…”



        Dedykacja: Ironicznej - za niewyobrażalną pomoc, choć chyba nie do końca dla niej zrozumiałą ;) uratowałaś Ann i Smasha od tragicznej śmieci zapomnienia. dziękuję, kochana ;*

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 11.01.2011r.

1     

Ironiczna 11 01 2011 (14:21:47)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Jestem zaskoczona. O, to chyba dobre sformułowanie do tego tekstu. Tak, diabelnie zaskoczona.
Po pierwsze: co się stało Ann?
Po drugie: te myśli Ann... Kurcze, to było tak realistycznie przedstawione. Może używam tutaj wytartych schematów, ale... Czułam się, jakbym była w ciele Ann, wszystko to przeżywałam tak głęboko. Ech, nie chciałam tego, a zabrzmiało okropnie, nieprawdaż? ;)
Wiadomość od Smasha jest intrygująca, ale nie dziwię się Ann, że nie chce jej czytać. Choć i tak żałuję ich obu. Cierpienie zdaje się być nieodłącznym elementem ich życia. Łatwo jest powiedzieć, że się wierzy lub nie wierzy w lepsze, ale w ich przypadku - chcę wierzyć.
Kurcze, ale nadal mnie intryguje, do kogo ona zadzwoniła. Nie wiem, czy do Smasha... Nieraz czytywałam różne opowiadania i typowałam złe osoby, więc tutaj wolę się nie wygłupić i nikogo nie wytypuję. ;)
Cóż, było trochę błędów, to fakt, ale nie jest tak źle. Piątka. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(41): 34 gości i 7 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Janek Freund, amymone, PookyFan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl