Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Leszno
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- artykuły: 1
- proza: 72

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 307 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - LV" 08.11.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLII" 01.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXVII" 01.07.2011

Inne prace tego autora:
"Rozmowy jednostronnie pisane" 14.05.2012
"Szukając ducha rocka - XXIX" 13.01.2011
"Szukając ducha rocka - XXXIII" 28.06.2011
"Szukając ducha rocka - L" 29.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLIX" 29.08.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szukając ducha rocka - XXV

In the distance light years from tomorrow
Far beyond yesterday
She is watching, heart aching with sorrow
She is broken is broken, as she waits
Hoping when all is said and done we can learn to love and be as one


Budziłam się wielokrotnie tej nocy… Nie mogłam przestać myśleć o tym, co zrobiłam – jednocześnie czując wyrzuty sumienia i ulgę. Gdybym nie pocałowała Izzy’ego, przez cały czas wyrzucałabym sobie moje, niemal niewolnicze, podejście do miłości. „Może najwyższa pora to zakończyć? Iść dalej własną drogą?” – serce zakuło mnie boleśnie, a gardło ścisnęły łzy. Nie miałam pojęcia, co bez niego zrobić. Nie mogłam sobie przypomnieć, jak funkcjonowałam przed poznaniem go w zadymionym barze. To jakiś absurd…

There are shadows sleeping on the horizon
Leave us scared and so afraid
As the fall out of a world divided
It brings her tears and so much pain
And so we take cover from the dark
Hoping to find where we can start


Usiadłam na łóżku, niepewna moich planów. Powoli świtało, ale nie miałam ochoty znów zasypiać. Przeciągnęłam się leniwie i nachyliłam przez poduszkę po ubrania. Na chybił trafił wybrałam obcisły podkoszulek i spódniczkę ze skóry. Wysokie obcasy aż wołały, by je ubrać. Derek sprawił mi je na mój debiut sceniczny, zapamiętany przez wszystkich. W końcu trudno wymazać z pamięci ‘taką’ kreację. Jeden rzut okiem na lustro wystarczył, bym przegrała walkę z moimi włosami, przypominającymi szopę skręconego siana. Uśmiechnęłam się lekko, wiążąc buty i zeszłam na dół. Przy telefonie leżała kartka niechlujnie zapisana pismem blondyna, zmarszczyłam brwi. „Smash razy dwa do Ann, manager razy trzy opierdal o terminy i koncerty, Derek opierdal o Ann”. Zaskoczona przeczytałam ostatni zapis kilka razy. „Czego mógł chcieć Derek?” Postanowiłam, że zajmę się tym później. Otwarłam cicho drzwi i wyszłam w rześki ranek.

Moje kroki skierowały się ku klubowi, gdzie zazwyczaj chłopacy grali koncerty. Chciałam zobaczyć, co słychać w starych progach. Od drzwi uderzył mnie między oczy zapach alkoholu, potu i dymu. Nie wietrzyli jeszcze po wczorajszej imprezie. Niewielu klientów siedziało przy stolikach upchniętych w kącie sali i przy barze. Sączyli zawartość kufli i kieliszków, nie patrząc na nikogo. Na scenie rozkładało się kilku chłopaków. Młodzi i zdezorientowani krążyli wokół wzmacniaczy. Uśmiechnęłam się z politowaniem i współczuciem – to była najgorzej opłacana pora dnia. Przy okazji można było zaliczyć ‘wpierdol’, gdy gościom z corannym kacem nie spodobała się muzyka lub jej głośność.

Usiadłam przy stoliku najbliżej sceny i uśmiechnęłam się do Asha – barmana i mojego dobrego znajomego z czasów, gdy podawałam tu nielegalnie drinki. Prychnęłam w myślach na wspomnienie wszystkich nocy tu spędzonych. Pomachał mi i porozumiewawczo skinął głową, sięgając po butelkę.

The first time I ever saw you
You had that far away look in your eyes
And heaven\'s eyes shined down upon you
And the whole room filled up with light

Now the cruel world it\'s gonna try and change you
Try to hang you up and mess with your pride
You got to keep your fire burning inside


Przyjrzałam się dokładniej zespołowi: chłopacy nie wiedzieli do końca, gdzie są i po co tu przyszli. Tylko dwójka z nich przytomnie podpinała kable do instrumentów. Jeden z nich zauważył moje ciekawe spojrzenie. Postarałam się wyglądać uprzejmie i niegroźnie, co nie było dla mnie dziś trudne. Posłał mi niepewny uśmiech i wrócił do zajęcia. Zastanawiałam się, kim są i jaką muzykę grają. Przypominali mi łagodniejszą i mniej niebezpieczną wersję Whistle. Ale może to tylko złudzenie.

- Hey jak się nazywacie? – oparłam się o wzmacniacz, chwilę balansując na obcasach. Wykorzystałam starą sztuczkę Derek\'a, by wyłudzić informację – bądź diabelnie seksowna i nie zdradzaj się ze szpiegostwem. Spojrzeli na mnie spłoszeni i odwrócili wzrok na chłopaka o czarnych włosach, który szperał przy gitarach.
- Starlight – nawet na mnie nie spojrzał. Poczułam, że całe moje poczucie godności napęczniało ze złości. Prawie się nastroszyłam, ale nic nie zdradziło ostatecznie mojej wściekłości.
- Czy ty jesteś Ann z Whistle? – spytał niepewnie i cicho blondyn, który wcześniej rzucił mi niepewny uśmiech. „Cholera, oni wszyscy mnie znają z tego cholernego wieczoru? Zjechał się wtedy cały stan czy co?!”
- Tak, choć właściwie gra tam mój chłopak, Smash. Ja byłam tylko w zastępstwie – uśmiechnęłam się, ale oni tylko popatrzyli na mnie zszokowani z niemal nabożną czcią. „Co jest do cholery? Czy ja o czymś nie wiem?” Jeden z nich zatrzymał wzrok na mojej dłoni, którą podpierałam brodę. Obrączka - „Cholera jasna!”
- Ach, no tak. Mój mąż gra w Whistle – niezauważalnie zrobiłam pauzę przed ‘mąż’. Otwarli szerzej oczy.
- Ale cicho sza. Inaczej fanki mnie rozszarpią i odprawią nad moimi zwłokami rytuały potępienia – starałam się nieco rozładować atmosferę. Wiedziałam, że jeszcze dziś rano w świat wyruszy wiadomość o zmianie stanu cywilnego Smash\'a, a zespół będzie w centrum zainteresowania kronik towarzyskich. „God damn it!”

- Zagracie coś? Chciałabym usłyszeć, jak brzmicie – pośpiesznie zajęli miejsca przy instrumentach. I wtedy dopiero zaczął się łomot. To, jak grali, było dla mnie czystym absurdem. Żaden z nich nie słyszał drugiego. Poczułam respekt do Whistle, że tak dobrze się rozumieją.

- Hey! Stop, stop, stop! – starałam się przekrzyczeć hałas. Urwali, tylko czarnowłosy nadal grał swoje solo. Muszę przyznać – całkiem dobrze. Westchnęłam.

- Hmm… Jak macie na imię?
- Alan, Bill, Mike, Tom, Gibs, Shone – przedstawili się kolejno. Zaczęłam krótką lekcję na temat muzyki i rock’n’rolla.

Promise me
You won’t let them put out your fire
Put out your fire
Promise me
You won\'t let them put out your fire
Put out your fire




Powstrzymała mnie dopiero twarz Derek\'a, która pojawiła się znikąd całując mój policzek. Trzeba było przyznać, że grali już co najmniej o niebo lepiej, niż na początku.

- Hey Kotko – nienawidziłam, gdy tak do mnie mówił. Przylgnęło to do mnie tuż po moim pamiętnym występie. Ktoś krzyknął ‘kocica’, ale chłopak stwierdził, że dopiero nią będę. Została ‘kotka’.

- Zostawić cię na kilka chwil i już pomagasz konkurencji – szok i niedowierzanie, jakie odmalowało się na twarzach młodych muzyków, rozśmieszyło Derek\'a. Spoważniał jednak momentalnie.

- Rozmawiałem ze Smash’em i Izzy’m. Mam nadzieję, że wyjaśnicie między sobą wszystkie sprawy – skuliłam się i oklapłam. „Czy ten przeklęty wokalista musi wiedzieć o wszystkim?” W końcu wyjaśniła się sprawa telefonu…

Oh Starlight, don’t you cry we gonna make it right before tomorrow
Oh Starlight, don’t you cry we’re gonna find a place where we belong (where we belong)
And so you know, we’ll never shine alone


- Smash będzie tu za chwilę, pytał o ciebie – spięłam się. Chłopacy ze Starlight zasypali Derek\'a pytaniami i nie mogłam zamienić z nim choćby słowa. „Jasna cholera, matko i córko, miejcie mnie w opiece niebiosa…” Siedziałam jak na szpilkach, słuchając ich rozmowy. „Co ja mu powiem? Może najlepiej nic? Ale Derek już wie i nie zawaha się zrobić tego za mnie…” Rozmyślania przerwał mi widok skołtunionych włosów i jasnego spojrzenia czarnych oczu. Uśmiechnął się radośnie. Nie mogłam nie odpowiedzieć tym samym. Wyglądał lepiej niż dotychczas – skóra nabrała czekoladowego koloru, co wyglądało uroczo w połączeniu z białą bluzką i skórzanymi spodniami.

I don\'t know who you are now
Mystery drenches my brain
I wanna jump deep into your cloud
Cuz something tell\'s me it\'s gonna rain

I hear the thunder thumping
And my heart starts jumping
And that\'s when I spin on the pole
Now my head\'s exploding
And your gun is loaded
So I\'m guessing I\'m on a roll
Well it\'s a fine time
Looking for a wine time man
And you said \"baby you ready to play\"
Well come right on this rollercoaster
Cuz it aint over, it aint over


Zerwałam się z miejsca, zwracając uwagę wszystkich na scenie. Rozpędziłam się i skoczyłam na niego, oplatając mu brzuch nogami. Nie miałam pojęcia skąd ten nagły przypływ czułości, ale miałam poczucie, że muszę to zrobić inaczej wybuchnę. Roześmiał się w zagłębienie pod moją szyją. Urwałam ten dźwięk, całując go namiętnie. Mocniej przycisnął mnie do siebie, wzmacniając splot, który nie pozwalał mi spaść, ani zjechać po jego nogach na ziemię. Dym i mięta… Zamruczałam z przyjemności. Poczułam, jak się uśmiecha. Niebo rozpościerało się nade mną i pode mną też. Tak naprawdę również mnie trzymało i wypełniało od wewnątrz. Wtuliłam się w gęstą grzywę włosów.

Rebel on this party
I\'m in love with all your danger, danger
We can live forever
I can be your pagan angel, angel
Beautiful Dangerous

You like it smooth like brandy
Savor the flavor with delight
You can be Sid, I\'ll be Nancy
Cuz sometimes it\'s more fun to fight


- Czym sobie zasłużyłem? – spytał, gdy w końcu odkleiłam się od jego skóry i postawił mnie na ziemi. Popatrzyłam w jego roziskrzone oczy.
- Jesteś – czułam, jak oczy wypełniają się łzami. Zachowuję się jak nienormalna idiotka.

- Oczywiście. Dlaczego miałoby być inaczej? – uśmiechnął się czule gładząc mój policzek. Musiałam mu powiedzieć prędzej czy później… „Potem… Może nigdy… Już?”

- Ktoś bardzo chce cię poznać. Tak mi się wydaje – uśmiechnęłam się, wskazując głową grupkę chłopaków. Objął mnie ramieniem, pozwalając by jego zapach owinął się wokół mnie niczym kokon zapewniając bezpieczeństwo.

- Chodźmy więc – ruszył w kierunku sceny. Zaciekawione, ale też nieco wystraszone spojrzenia odprowadziły nas aż do zacisznego kąta sceny, gdzie rozmawiali.

- To jest Smash – głupio się poczułam, gdy to powiedziałam. Kogo jak kogo, ale jego nie trzeba było przedstawiać.

- Hey ludzie – skinął głową z przyjacielskim uśmiechem. Starał się ich nie wystraszyć, ale i tak byli sparaliżowani sceną, która przed chwilą wydarzyła się na ich oczach. Pewnie uznali to za profanacje z mojej strony. „Oj tam… Ot zwykłe powitanie…” – pomyślałam z diabelskim błyskiem w oku.

- To naprawdę ty? – śmiech potoczył się po całej sali. Długo nie mógł się uspokoić. Drżałam razem z nim, zamknięta w silnym uścisku.
- Chyba tak. Ann jak uważasz? – spytał, patrząc błyszczącymi oczami wprost na mnie.
- Absolutnie – uśmiechnęłam się czule. Czułam ciepło i przyjemne kołysanie w brzuchu… Chyba byłam szczęśliwa…

- Wy tak na serio razem? – po raz pierwszy usłyszałam prawdziwy głos gitarzysty Starlight, a nie burknięcie. Smash mocniej ścisnął dłoń na moim ramieniu i jego wzrok prześwidrował nieznajomego na wylot. Ten jednak nadal patrzył rozluźnionym i aroganckim wzrokiem na obrączkę na jego palcu. Będą kłopoty…

- Nie, na niby… Jeśli ślub to dla ciebie coś błahego to życzę powodzenia w życiu – zamknęłam oczy i modliłam się o koniec kłótni. Miałam ochotę znaleźć się daleko stąd, a przede wszystkim nie chciałam być tak blisko rozwścieczonego Smash’a. To, że kłócił się akurat o mnie nie miało dużego wpływu na to, że niechcący zgniecie mi ramię…

- Naprawdę…?

Rebel on this party
I\'m in love with all your danger, danger…



        Dedykacja: szczególnej osobie, dzięki której odkryłam to, co kocham robić najbardziej. dała mi siłę, bym walczyła o marzenia bez względu na wszystko. oraz wszechogarniającej mnie miłości do grania na instrumentach - akordeon jest najlepszy! ;] <br />
<br />
oraz dla Groszka i Ironicznej za wytrwałość w pracy nade mną :] dziękuję ;*


Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 30.11.2010r.

1     

Ironiczna 30 11 2010 (17:50:20)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Ach, dziękuję za dedykację. Cóż, jeśli ktoś pisze coś dobrego, to wiadomo, że ocenię. ;)
Błędów było niewiele, tak więc, jest dobrze.
Jeśli chodzi o treść - podobało mi się. Ann odżyła, jest w swoim żywiole... Serce czytelnika po prostu się raduje. Zdenerwowała mnie arogancka wręcz reakcja członków zespołu ''Starlight''. Ale cóż, wiadomo, szczypta arogancji często pozwala na większe zabiegi w tekście, a więc popieram, popieram...
Osobiście uważam, że zbyt Ann i Smash zbyt łatwo wrócili do siebie, ale to tylko drobna opinia. Zresztą, całkiem dobrze się to czytało, ciekawie. Zresztą, kiedy człowiek się za kimś stęskni to nie ma zmiłuj, po prostu zapomina się o strachu, jest tylko tęsknota. Myślę, że pod tym względem dobrze rozumiem Ann.
Hmm, i cóż jeszcze rzec mogę... Dobrze, że się pogodzili. Ich perypetie budzą we mną coś dziwnego... Poczułam się znowu jakbym... cóż rok temu napisałam takie dziwne opowiadanie, trochę nawet podobne do twojego. I się wzruszyłam przypominając je sobie. Ech, za całokształt piątka z plusem. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(41): 34 gości i 7 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Janek Freund, amymone, PookyFan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl