Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Leszno
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- artykuły: 1
- proza: 72

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 307 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - LV" 08.11.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLII" 01.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXVII" 01.07.2011

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XLVI" 26.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLI" 29.07.2011
"Pola dmuchawców - prolog" 28.09.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXI" 06.02.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szukając ducha rocka - XX

Wyłamywałam sobie palce, siedząc na kanapie w pokoju hotelowym. Skrzywiłam się, słysząc strzelającą kość w stawie. To było niesamowite, że w tak małym mieście znajdował się hotel na tak wysokim poziomie. Musieli go wybudować po moim wyjeździe, bo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek go widziała albo obok niego przechodziła, a była to moja rutynowa droga do szkoły.

Skubnęłam materiał czarnej sukienki – nigdy nie wiedziałam, jak się ubrać i jednocześnie zadowolić ich gusta. Może wreszcie pogodzą się z faktem, że nie mam już pięciu lat. Zawsze zamykali mnie w błędnym kole wstydu – mówi, że żaden chłopak się mną nie interesuje, a zarazem nie dopuszczali do nawet przelotnego spotkania z osobami płci przeciwnej. Wyjątkiem był Lukas – miałam szczęście, że to właśnie na niego trafiłam. Zaczęłam się denerwować już na trzy godziny przed spotkaniem. Zerknęłam na zegar stojący przy oknie. Jeszcze cała godzina. „Ann, uspokój się na miłość boską!” Smash od ponad dwóch kwadransów zajmował łazienkę – ciekawe, co robił tam przez tyle czasu… Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze – sukienka na wąskich ramiączkach, sięgająca nieco za kolana, nie była wyzywająca… Kiedy patrzyła się na jej przód i zignorowało dopasowanie do ciała. Z tyłu rozcięcie ciągnęło się niemal do linii bioder. Stwierdziłam, że to bezpieczniejsza opcja niż ta w ogóle bez pleców z dekoltem kończącym się o wiele za nisko. Ubrałam kilka naszyjników i bransolet, by okryć, zbędną przy takiej kolacji, goliznę. Włosy łagodnie opadały na ramiona, przygładziłam niesforne kosmyki – już sam ich kolor był niecodzienny, po co więc psuć to ekstrawagancką fryzurą. Jeśli chodzi o sferę makijażu – zaszalałam. Zaśmiałam się jeszcze raz z określenia Derek’a, jakobym miała być królową ciemności nocy. Brązowe oczy lśniły nienaturalnie, otoczone ciemnymi smugami, a rzęsy sięgały niemal brwi. Otoczyłam się kokonem piękna, by w środku pozostać rozdygotana i bezbronna. Wydawało mi się, że takim wyglądem pozostawiam na dystans niektóre problemy i osoby. Lubiłam moją maskę – nigdy się na niej nie zawiodłam. Drzwi do łazienki cicho skrzypnęły, więc odwróciłam wzrok w tamtym kierunku i zamarłam.

Trzeba było przyznać, że idealnie połączył elegancję ze swoim egzotycznym wyglądem. W takim wydaniu nie widziałam go nigdy, ale bardzo mi się spodobało. Skórzane, te słynne, które opinały go niczym druga skóra, czarne spodnie prezentowały się doskonale, wpuszczone w wysokie kowbojki tej samej barwy z jaśniejszymi o ton wzorami i łańcuszkami wokół kostek. Biała koszula pozostawała rozpięta, niechlujnie związana w okolicach pępka, falami opadała na spodnie. Nie wiem, skąd wytrzasnął górę od smokingu, ale nienagannie pasowała do reszty. Na, przysłaniające oczy, włosy nałożył cylinder. Uśmiechnął się zadowolony, widząc moją reakcję. Tak seksownego i pociągającego nie widziałam go od dawna. Jego pełne usta kusiły mnie jeszcze bardziej niż zwykle. Kiedy się do mnie zbliżył, przesunął dłonią po moich nagich plecach. Zadrżałam…

- Wiesz, co mam zamiar teraz z tobą zrobić? – wymruczał. Bestia… To nie wróżyło nic dobrego dziś wieczór. To nigdy nie zapowiadało niczego dobrego. Zawsze, gdy się taki pojawiał, pozostawiał za sobą zgliszcza i płaczące serca.
- Spóźnimy się – wyszeptałam, kiedy jego usta na dłużej zabłądziły na mojej szyi. Z trudem czepiałam się jego ramion, mimo że wcale tego nie chciałam. Pod powiekami zawibrowała magiczna mgiełka pyłu.
- Mamy dużo czasu. Wyglądasz pięknie… - zachowywał ten ton głosu na specjalne okazje. Nie tyle usłyszałam, co poczułam niski pomruk tuż przy moim uchu. To nie jest odpowiedni moment… Starałam się sama do tego przekonać. Odsunęłam się, co sprawiło mi niemal fizyczny ból i jęk rozpaczy. Wiedziałam, że gdybym została w jego ramionach, nie oparłabym się pokusie. Nie mogłam pozwolić sobie teraz na słabość i nieostrożność.

The first time I ever saw you
You had that far away look in your eyes
And heaven's eyes shined down upon you
And the whole room filled up with light

Now the cruel world it's gonna try and change you
Try to hang you up and mess with your pride
Now the rich just try to chain you
You got to keep your fire burning inside

Promise me
You won’t let them put out your fire
Put out your fire
Promise me...


- Innym razem – odpowiedziałam wymijająco. Uśmiechnęłam się, starając przywrócić go do stanu, kiedy będę mogła pokazać go ludziom bez obawy, że za chwilę się na mnie rzuci i wyciągnie mnie za serce z pokoju. Ogień zajął już całą jego twarz, a oczy zdradzały pragnienia, które nie były zbyt przyzwoite.

- Kiedy wrócimy? – zawsze starał się wymóc na mnie obietnice, widząc, że jestem przyciśnięta do muru. Nerwowo przekalkulowałam moje szanse na odmowę – prezentowały się mizernie, a morale sięgały zeru. Moja słaba siła woli przeciwko jego potężnemu darowi kuszenia. Teraz albo potem. Bezpieczniejsza wydawała się opcja „potem”. Pokiwałam niepewnie głową. Uśmiechnął się swoim najbardziej diabelskim uśmiechem. Bałam się wrócić do tego pokoju. Może udałoby się przenocować u rodziców… Czułam, że nawet to by go nie powstrzymało. A więc niech się dzieje, co chce – raz się żyje…

- Idziemy? – otworzył drzwi na korytarz, biorąc kwiaty ze stolika. Wymknęłam się, starając się uniknąć kontaktu fizycznego – „po co kusić los?” Objął mnie jednak ramieniem, zaciągając się moim zapachem. Oparł głowę na mojej i ruszyliśmy na spotkanie z nieuniknionym, odprowadzani ciekawymi spojrzeniami przechodniów…

And it might not be wise
I'd still have to try
With all the love I have inside
I can't deny

I just can't let it die
Cause her heart's just like mine
And she holds her pain inside...




Stanęliśmy przed drzwiami, czekając aż któreś z nas odważy się nacisnąć dzwonek. Westchnął, czując na sobie odpowiedzialność mężczyzny i dwoma palcami naparł na plastikowy przycisk. Dźwięk wesołej melodyjki, która nie zmieniła się od kilkunastu lat, zabrzmiał nieco wygłuszony przez drewno. Czułam, że moje dłonie drżą. We framudze stanął Lukas. Niemal nie rozpłakałam się z ulgi na jego widok. Nie wiem czy dlatego, że opóźniło to konfrontacje z resztą rodziny, czy widząc, że nadal stąpa po tej samej ziemi, co ja. Zmienił się – nie był już narwanym nastolatkiem, tylko dorosłym, odpowiedzialnym facetem. Pierwszy raz poczułam, że jestem jego malutką siostrzyczką, a on, starszy, zawsze mnie obroni. Ubrał się równie elegancko – to był ważny dzień także dla niego. Przytulił mnie do siebie z uśmiechem. To był naprawdę Lukas, pachniał dzieciństwem i spokojem. Idealnie schowałam się w jego niedźwiedzim uścisku.

- Mała! Jak ty wyrosłaś! – roześmiałam się. To był jego stały tekst, kiedy mnie widział. Kochałam go całym sercem i ono właśnie teraz rosło ze szczęścia. Spojrzał na chłopaka przy moim boku.

- Smash? Co tu robisz stary? – poklepali się przyjaźnie po plecach. Kolejna osoba do uświadomienia…

- To długa opowieść. Mamy sobie dużo do opowiedzenia, prawa? – zerknęłam kontrolnie na ciemnowłosego, który energicznie przytaknął. Wydawał się być opanowany, a ogień zniknął już z jego spojrzenia prawie całkowicie. Zadziwiało mnie, jak różny potrafił być.

- Chłopie, takiej historii w życiu nie słyszałeś – oboje roześmiali się, gdy wchodziliśmy do pokoju. Ta sama tapeta, ten sam rozkład dębowych mebli i zapach domu. To wszystko wydawało się takie odległe i niesamowite. Nic się tu nie zmieniło – zupełnie jakby stanął czas. Ozdobny żyrandol palił się dziesiątkami iskrzących żarówek, które odbijały odblaski szkiełek - uwielbiałam na niego patrzeć wieczorami i odkrywać kolorowe szlaki szkła.

- Córeczko! – mama przylgnęła do mnie. Nawet nie wiedziałam, kiedy pojawiła się obok mnie. Ucałowała mnie w oba policzki. Poczułam łzy w oczach – tyle czasu… Przybyło jej kilka zmarszczek, ale nadal była tą samą, piękną kobietą, którą pamiętam z dzieciństwa. Pogładziłam ją po policzku, patrząc w oczy, które były lustrzanie podobne do tych, przez które sama patrzyłam na świat. Nie byłam w stanie wydusić słowa. Cała miłość i żal naparły na mnie ze zdwojoną siłą. Tata pojawił się ze swoim zwykłym, srogim wyrazem twarzy, zwabiony do pokoju krzykami. Zawsze, gdy zaczynaliśmy się kłócić, przychodził i samą swoją obecnością zasiewał spokój podszyty strachem. Jego spojrzenie złagodniało na mój widok. Ograniczył się do ciepłego uśmiechu. Był człowiekiem pracy, nigdy nie przejmował się czymś tak nieprawdopodobnym jak emocje.

- Dobry wieczór. To dla pani – gdy mama spojrzała na Smash’a, wiedziałam, że kupił ją bez targów. Sama byłam zaskoczona jego dobrymi manierami. Myślałam, że przyjdzie i bez wstępów rozwali się na kanapie, zgarniając ze stołu butelkę wina. Jak dotąd zachowywał się nienagannie, podejrzewałam, że skłoniła go do tego kusząca perspektywa nagrody.

- Dz-Dziękuję, to bardzo miło z twojej strony – przyjęła bukiet czerwonych róż i spojrzała na mnie z pytaniem w oczach. Starała sobie coś przypomnieć, marszcząc brwi, ale nie udało jej się i nadal uparcie przewiercała mnie wzrokiem. To będzie ciężki wieczór…

- Mamo, tato, Lukas chciałam wam przedstawić Smash’a. Chciałabym spędzić z nim resztę życia, oświadczył mi się dwa miesiące temu – widziałam jak z rodziców zeszło powietrze, a atmosfera zgęstniała i znieruchomiała. Jedynie główny zainteresowany uśmiechał się pogodnie do wszystkich. Wydawało mi się to bezczelne, ale urocze w swojej niewinności. W oczach mamy toczyła się walka, a emocje falowały na ich powierzchni niczym spienione morze.

- Siostra gratuluje! – blondyn przytulił mnie nieco za mocno i uścisnął dłoń chłopaka z szerokim uśmiechem. Jeden kamień spadł mi z serca, pozostały jeszcze dwa. Zawsze mogłam liczyć na wsparcie brata, był bardzo tolerancyjny i pochwalał moje decyzje, chyba że były kompletnymi porażkami od samego początku. Z kuchni dobiegł przerażony, kobiecy głos: „Kochanie!” i Lukas zniknął w kuchni.

- To… cudownie – mama niepewnie uśmiechnęła się do ciemnowłosego. Nie była do końca przekonana. Za to ojciec bez wahania podszedł do Smash’a i uścisnął go, jak to miał w zwyczaju witając wyjątkowo miłych gości. Spojrzałyśmy na siebie z mamą zaskoczone. Chłopak również nie krył zdziwienia, ale odwzajemnił uścisk. Tata nie mógł się, aż tak zmienić. Może chce mi wynagrodzić to, że nigdy nie puszczał mnie na przyjęcia do znajomych i zamykał w pokoju, kiedy zobaczył z chłopakiem.

- A więc czym się zajmujesz synu? – nie marzyłam nawet, że ten wieczór będzie taki udany, a zarazem trudny…

"Yesterday, there was so many things
I was never told
Now that I'm startin' to learn
I feel I'm growin' old

'Cause yesterday' s got nothin' for me
Old pictures that I'll always see
Time just fades the pages
In my book of memories
Prayers in my pocket
And no hand in destiny
I'll keep on movin' along
With no time to plant my feet..."



        Dedykacja: z okazji dwudziestego odcinka - panią redaktorką, po raz drugi :) prawie miesiąc wytrzymałyście z moim opowiadaniem. Ironiczna wiem, że zanudzam, nawet nie zaprzeczaj ;) więc jeszcze raz dziękuję za całokształt pracy ze mną :)

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 20.08.2010r.

1     

Ironiczna 20 08 2010 (16:37:50)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Wiem, że głupieję, ale ta chwila, kiedy Ann oświadcza rodzicom, że się zaręczyła... Pobeczałam się, choć to nie jest smutna scena. Teraz staram się pojąć, czy to wynik Natashy Bedingfield i jej piosenki 'Again', czy twojego tekstu. Możliwe, że tyle emocji na raz źle na mnie oddziałowuje... ;).
Dziękuję także za dedykację. Ile razy mam mówić, że nie zanudzasz? Zazwyczaj mam bardzo wąskie grono ulubieńców z WPMT, ale Ty się do nich zaliczasz. ;)
Ale do tekstu przystąp...
Gdzieniegdzie zgubiłaś literkę czy przecinek, ale to nie były, aż tak karygodne błędy.
Opis przerażenia Ann spotkaniem, jej tremy i wyraźne próbowanie dostosowania się do sytuacji, sprawia, że postać jest niezwykle bliska czytelnikowi. Bo jakże wielu z nas może czekać taka sytuacja? Opisujesz to niezwykle naturalnie, widać, że jesteś związana emocjonalnie z tekstem.
Potem, gdy dochodzi do spotkania, widać, że jest jedna osoba z rodziny, na którą Ann zawsze może liczyć - Lukas.
Po zdaniu, z którego wynika, że ojciec Ann to pracoholik, który nie okazuje uczuć, wydawało mi się, że już rozpocznie się dramatyczna walka z rodzicami o szczęście córki.
Ale nie, okazałaś się być przewrotna i znowu pokrzyżowałaś czytelnikowi jego mgliste wyobrażenie, wywołując coraz większą intrygę. Jestem zachwycona. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(42): 35 gości i 7 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Janek Freund, amymone, PookyFan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl