warto go przeczytać
“yeah, I know nobody knows
where it comes and where it goes
I know it\'s everybody\'s sin
you got to lose to know how to win…”
Zobaczyłam czterech mężczyzn, którzy wbiegli do sali. Latynoska uroda, skórzane ubrania i… Matko jedyna! Karabiny maszynowe! Nagle mój świat odwrócił się do góry nogami i leżałam z policzkiem przyciśniętym do podłogi. Usłyszałam jak ktoś wypuścił całą serię pocisków, które świstały w powietrzu rozbijając szkło i pozostając w ścianach. Kilka kobiet krzyczało, mężczyźni zaczęli się szamotać.
- Zostań tu i się nie ruszaj – jego spojrzenie było ostre. Wyciągnął skądś broń i ruszył przed siebie. Miałam wrażenie, ze tutaj wszędzie schowane są jakieś zadające ból rzeczy. Przekleństwa i pociski latały w powietrzu, ktoś jęczał postrzelony. Przyciskałam głowę do obicia fotela. „Gdzie ja się do cholery wpakowałam?!” Potłuczone szkło raniło moje ramię, ale nie miałam odwagi się ruszyć. Dopiero kiedy zobaczyłam idące w moim kierunku stopy, instynktownie przeczołgałam się za kanapę, na której jeszcze chwilę temu spierałam się z chłopakiem. Skuliłam się z malutki kłębek, ukryta w ciemności.
- Tu jesteś, myszko – zobaczyłam nad sobą twarz nieznajomego mi mężczyzny, który wyglądał na mocno potarganego życiem. Ciemne oczy boleśnie lustrowały moje ciało. Uśmiechnął się żółtymi zębami. Pociągnął mnie z góry za włosy. Jęknęłam cicho, czując ból każdego małego włosa, który dźwignął moje ciało. Stanęłam niepewnie na nogi. Zaśmiał się zadowolony z siebie. Mój mózg produkował stanowczo za dużo adrenaliny, czułam się na haju.
“Every time that I look in the mirror
all these lines on my face getting clearer
the past is gone
it went by like dusk to dawn
isn\'t that the way
everybody\'s got their dues in life to pay…”
- Zostaw ją – wysyczał członek klubu, przykładając broń do głowy mojego napastnika. Uśmiech Latynosa zgasł niczym świeczka w wietrzne popołudnie. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Jednak nie wypuścił moich włosów z garści, jakby to była jego karta przetargowa.
- Powiedziałem, zostaw ją – powtórzył raz jeszcze. Jednak mężczyzna nadal nie zamierzał mnie wypuścić. Mój oddech przyśpieszył. Niebieskie oczy mojego obrońcy zwęziły się, na jego ustach wykwitł niebezpieczny uśmiech. „Jego to bawi?” Pociągnął za spust. Moje serce stanęło, gdy poczułam na twarzy jego krew. Dłoń stała się bezwładna i wyplątała z moich włosów. Puste spojrzenie spojrzało na mnie spod dziury ziejącej z czaszki. Przyłożyłam dłonie do ust. Miałam ochotę się rozpłakać. Wszystko, co działo się wokół przestało do mnie docierać. Patrzyłam jak zahipnotyzowana w gasnące oczy.
- Chodź tu – obrońca wyciągnął mnie zza kanapy. Nie mogłam złapać oddechu, czułam tylko zapach prochu i krwi. Miałam ochotę się rozpłakać. „A może najpierw zemdleć?” Silne ramię przytuliło mnie do siebie. Poczułam się nieswojo, gdy ciepłe ciało zetknęło się z moim. Umarł… A on go zamordował… To nie była obrona, to była egzekucja.
- Wychodzimy – mocniej szarpnął mój bark, zmuszając do marszu. Ostatni raz pożegnałam spojrzeniem martwe ciało. To było nie w porządku. ‘Cholera Ann! On chciał cię zabić!” Zabijanie nigdy nie jest w porządku… Nie potrafiłam przetwarzać rzeczywistości w dusznym barze, pełnym trupów i oparów prochu. Nie tylko on jeden zginął. Wszyscy obcy leżeli bezwładnie w rządku na środku lokalu. Kilku facetów oglądało ich tatuaże i wymieniali uwagi dotyczące niezrozumiałych dla mnie spraw. Niektórzy odnieśli rany. Pewnie ci, którzy stali na pierwszej linii. „A… gdzie jest Jackson?” Nieznajomy wyprowadził mnie na chłodne powietrze. Zbliżała się noc. Księżyc ciekawie rozglądał się po bezgwiezdnym niebie, szukając swoich towarzyszy nocnej wędrówki. Będzie rozczarowany tego wieczora…
“half my life\'s in books\' written pages
live and learn from fools and from sages
you know it\'s true
all the things come back to you…”
- Dziękuję… - mój głos drżał. Starałam się uśmiechnąć, ale wszystkie mięśnie były sparaliżowane strachem. Zapalił papierosa. „Czy to była jakaś odmiana rytuału – po numerku papieros? A może wszyscy palili, kiedy kogoś zabili?” Umysły męskie pozostawały dla mnie zagadką. Wypuścił dym z ust, zapatrzył się na ulicę. Dopiero po chwili na mnie spojrzał, jakby nagle dotarły do niego moje słowa, przebijając się przez zwały waty.
- Nie dziękuj. Robiłem, co do mnie należało. Jestem Keith i nie musisz się przedstawiać. Doskonale wiem, kim jesteś – spojrzał na mnie lodowato. Nie wiedziałam, o co mogło mu chodzić. Denerwowały mnie te ciągle niedopowiedzenia. Wszyscy mają jakieś pretensje do mojej osoby. ‘Co ja jestem kurde?! Kozioł ofiarny tego świata?!” Skuliłam się w sobie.
- Ann, kurwa! Nigdy więcej tego nie rób – w jednej chwili znalazłam się w ramionach Jacksona. Przytuliłam się do umięśnionego ciała. Pachniał tak… bezpiecznie. Całował moje potargane włosy. Coś się we mnie rozłaziło, rozklejało. Cicho załkałam w jego koszulkę. Puste oczy nie dawały mi spokoju. Miałam poczucie, że będą mnie prześladowały już do końca. On nawet nie zdążył się wycofać… Odsunął mnie na odległość ramienia. Moje ciało automatycznie się skurczyło. Chciałam mieć jak najmniejszą powierzchnię styczną z powietrzem.
- Jesteś cała? Żadnych ran kłutych? Szarpanych? Jakieś kule? - mimo, że kręciłam przecząco głową, uważnie oglądał moje ramiona i ubranie. Dopiero, kiedy upewnił się, że wszystko jest w jednym, oryginalnie stworzonym kawałku spojrzał mi w oczy. Małe ranki na ramionach zaczęły mnie piec. W jego spojrzeniu był strach. Moje nogi zamieniły się w niestabilną watę. Jeśli ktoś taki jak on się boi, to naprawdę nie jest dobrze… Przytulił mnie mocno. Zaczęłam w miarę normalnie oddychać. A potem świat zakołysał się w posadach i fiknął legendarnego koziołka. Wydaje mi się, że zemdlałam…
“Silence is easy, it just becomes me,
You don\'t even know me, all lie about me.
Everybody says that I\'m looking for a home now,
Looking for a boy or I\'m looking for a girl now,
I can still let it go, I can still learn to grow,
Into a child again…”
Obudziłam się w obcym łóżku. Stwierdziłam to jeszcze z zamkniętym oczami. Było bardziej miękkie od mojego i większe. Uspokoił mnie nieco zapach papierosów i skórzanych rzeczy. Przewróciłam się na drugi bok, nie chciałam jeszcze wstawać. Chyba też będę musiała sprawić sobie takie posłanie. Otwarłam oczy, ziewając. W pokoju nie było nikogo. Czarne ściany obwieszone najróżniejszymi plakatami – zespoły, zdjęcia, nagie kobiety. Jeden wielki kolaż. Wstałam niepewnie i cicho wyszłam. Długi korytarz i kilka par zamkniętych drzwi. Moim celem była łazienka, jednak ciekawość zwyciężyła nad potrzebami. Na placach podążyłam do końca tunelu. Stopy przyjemnie odbierały bodźce, jakie wysyłał dywan. Zeszłam po schodach i nagle usłyszałam dyskusję. Zatrzymałam się wpół kroku i przysiadłam, by posłuchać.
- …nie możesz. To zagraża klubowi! – niski, męski głos wyraźnie chciał przekonać kogoś do swoich racji. ‘O co mogło im chodzić? Czyżby o to, co stało się wczoraj?”
- Wojna trwa już dobry tydzień. To nie jest jej powód – spokojny ton Jacksona sprawił, że zrobiło mi się cieplej na sercu. Może i byłam gdzieś na końcu świata, ale on był tu ze mną.
- Ale jest słabym punktem, który można wykorzystać. Nie możemy sobie pozwolić na takie błędy. Miała tylko wypełnić swoje zadanie i zniknąć. Jeśli natychmiast jej od siebie nie odetniesz to nie tylko klub będzie zagrożony. Przede wszystkim ona – miałam niejasne wrażenie, że mówią o mnie. „Byłam słabym punktem? Dlatego, że Jackson się ze mną spotykał?”
- Jestem w stanie… - nie dosłyszałam reszty zdania. Nagle wszystko zrozumiałam. Znowu byłam czyjąś słabością, czymś co przeszkadzało całej reszcie. Poza tym, byłam tylko kimś, kto miał coś zrobić i nigdy więcej nie pojawić się w ich życiu. Jak sobie życzą. Gdzieś na dnie serca pojawiły się łzy, ale nie pozwoliłam im wyjść na światło dzienne.
Znalazłam wyjście na zewnątrz. Znowu gdzieś uciekałam…
„Everybody says that their looking for a shelter,
Got a lot to give but I don\'t know how to help her,
I should just let it go till they learn how to grow,
And how to liberate…”
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 24.08.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(29): 27 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Mii