Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Zielona Góra
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- wiersze: 22
- proza: 79
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 420 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - IX" 27.07.2010
"Szukając ducha rocka - X" 28.07.2010
"Szukając ducha rocka - XI" 30.07.2010
"Szukając ducha rocka - XIV" 02.08.2010
"Szukając ducha rocka - XXVI" 02.12.2010

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XXXI" 06.02.2011
"Szukając ducha rocka - XXXII" 03.06.2011
"Szukając ducha rocka - XII" 30.07.2010
"Potomkowie Hekate - prolog" 28.10.2010
"Szukając ducha rocka - XXXIII" 28.06.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Szukając ducha rocka - LVII

„It's been a long year Since you've been gone I've been alone here I've grown old I fall to pieces, I'm falling Fell to pieces and I'm still falling…” Klub był zadymiony i wypełniony ludźmi. Uśmiechnęłam się przelotnie do chłopaka, który uniósł powitalnie dłoń w moim kierunku. Zsunęłam kurtkę z ramion, czując gorączkę, jaka panowała w pomieszczaniu. Stoliki rozmieszczono w całej sali. Jedynie po lewej stronie, gdzie we wnęce w ścianie była scena, zostawiono spory kawałek wolnej przestrzeni dla słuchaczy. Oczyma wyobraźni wyobraziłam sobie pogo. Derek, który stał obok wzmacniacz, przywołał mnie ruchem dłoni. Skinął głową z uznaniem, mierząc mnie wzrokiem. - Zaśpiewasz solenizantowi coś ładnego, prawda? Uzgodnij to z Izzy’m – zostawił mnie zaskoczoną i odszedł w kierunku najbardziej zatłoczonego stolika. Podejrzewałam, że siedział Smash. Liczni dziennikarze i znajomi sprawiali, że czułam się na świeczniku. Myślałam, że to będzie miły wieczór w małym gronie, a przerodziło się to w wielkie świętowanie. W końcu to jego dwudzieste czwarte urodziny. Blondyn podszedł do mnie z rękoma w kieszeni. Leniwie przesunął spojrzeniem po sukience. Uśmiechnął się zawadiacko. Przewróciłam oczami. Roześmiał się. Podeszłam niepewnie do mikrofonu, poprawiając potargane włosy. Chłopak podłączył gitarę, patrząc na mnie wyczekująco. „When you seek me you destroy me Rip my mind and smell the poppy's Fallen blood in every single time…” - Przepraszam. Dobry wieczór wszystkim – niezdarnie starałam się zwrócić uwagę ludzi. Rozmowy powoli ucichły i twarze zwróciły się w moją stronę. Zobaczyłam zaskoczone oczy Smash’a, który wstał i przysunął się bliżej. Uśmiechnęłam się zawstydzona, nagle znalazłam się w centrum uwagi. Powinnam być do tego przyzwyczajona, ale dzisiaj czułam się wyjątkowo niezręcznie. - Chciałam powiedzieć kilka słów. Postaram się streścić, żebyśmy mogli zacząć świętować – uśmiechnęłam się porozumiewawczo do Izzy’ego. Kilka zachęcających gwizdów potwierdziło moje przewidywania. - Smash. Chciałabym ci życzyć, żebyś nigdy się nie zmieniał, nie podporządkowywał się innym. Graj jak najdłużej, niech twoja muzyka nadal porusza – spojrzałam na blondyna, który uderzył w struny. Przymknęłam oczy. - Happy birthday to you… - pierwsze dźwięki dotarły do mnie jakby z boku. Zupełnie jakbym to nie ja śpiewała. Czarnowłosy nie odrywał ode mnie wzroku, starałam się nie patrzeć mu w oczy. Unosiłam się na melodii i to wystarczało, żeby na chwilę zapomnieć o tłumie gapiów. - Happy birthday to you… Happy birthday Mr Beast… - uśmiechnął się do mnie czule. Czułam się jak niedoszła Marylin Monroe, kiedy śpiewała dla prezydenta. - Happy birthday to you… - odsunęłam się od mikrofonu. Rozległy się oklaski, więc posłusznie zeszłam ze sceny. Izzy podał mi dłoń, żebym nie potknęła się w wysokich obcasach o kable. Podziękowałam mu uśmiechem. Solenizant podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Zaskoczona schowałam twarz w jego włosy. „When you look you see right through me Cut the rope, fell to my knees Fallen, broken every single time…” - A może w końcu się pocałujecie, cholerni zakochani, a nie czaicie się po bazach bocznych! – z tłumu dotarł do nas głos Razor’a. Był już mocno podchmielony. Roześmiałam się cicho w skórę chłopaka. Chwycił moją twarz w dłonie i pocałował. Jego dotyk sprawił, że na policzki wystąpiły rumieńce. W sercu poczułam przeskakującą iskrę, gdzieś na dnie zatlił się ogień. Kiedy oderwał usta od moich, nie patrzyłam mu w oczy. Uciekłam wzrokiem gdzieś w bok. Wymamrotałam nędzną wymówkę, że muszę iść do toalety. Musnął wargami mój policzek i cofnął rękę z mojej talii. Na drżących nogach ruszyłam w kierunku małego pomieszczenia, odprowadzana spojrzeniami. Spędziłam tam dobrych kilka godzin… „All the years I've tried With more to go Will the memories die I'm waiting Will I find you Can I find you We're falling down I'm falling…”



        Dedykacja: Velvet Revolver - Slither Velvet Revolver - Fall to pieces kolejny mini rozdział. moja głowa jest za ciężka, a szyja za cienka. nigdy więcej tyle headbangingu pod sceną...

Płeć: kobieta
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 26.11.2011r.

1     

Anima użytkownik 26 11 2011 (13:04:43)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Cóż, urodziny z pompą. ;D Na miejscu Ann bardzo bym się wkurzyła na zespół, że w ostatniej chwili dowiaduję się o występie. Rzeczywiście musiało to wyglądać jak występ Marylin, od razu miałam takie skojarzenie. Mam wrażenie, że wyszło to trochę nienaturalnie.
Wydaje mi się, że nie wszystko stracone. W obojgu nadal się coś tli, tyle że z Ann wyraźnie jest coś nie w porządku. Czyżby tłum, presja, a może właśnie ta niepewność losu, uczuć? Nie umiem się w tym do końca rozeznać. Zostawiłaś mnie w takim emocjonalnym niepokoju. Smash żałuje, a jednak cokolwiek by nie zrobił, nie zdoła jej tego wynagrodzić. Smutna prawda...
Błędów jak zwykle nie było, co tylko zmniejsza mi ilość pracy. To jest dobre, można całkowicie oddać się tekstowi. ;) Mimo, że ta część ma w sobie smutny wydźwięk, pocieszyła mnie. Dzisiaj wszystko, co nie dzieje się naprawdę, jest w stanie mnie pocieszyć.
Mam jednak jeden malutki niedosyt: za krótkie!

Patrrryk.Swayze Użytkownik wpmt 26 11 2011 (12:33:36)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Witaj Insomniaof!
Ten tekst, fragment powieści którą chciałbym na pewno kupić i jednym tchem przeczytać, ma w sobie jakąś niebywałą pasję i faktycznie jak tytuł mówi - ducha. Choć nie znam się na prozie, po prostu powiem, że zachwycił mnie ten fragment. Szczególnie dostrzega tu się niesamowite zaangażowanie autora w płynność przechodzenia po sobie wątków, dojrzałe uporządkowanie treści i historię opowiedzianą w bardzo przyjemny sposób. Jak dla mnie tekst celuje w dobrym ujęciu stosunków pomiędzy bohaterami, w zaznaczeniu relacji pomiędzy postaciami i jest precyzyjny w przekazie.
Krótko mówiąc prozaiczna wprawność, która zasługuje na większą uwagę. Jak powiedziałem wcześniej, nie znam się na prozie, więc nie będę oceniać go merytorycznie. Ale 6 należy się jemu jak najbardziej. Pozdrawiam.

P. S. Szkoda, ze narracja personalna w tym fragmencie, nie była narracją chłopaka, tylko postaci tej interesującej
dziewczyny. :)

Vår Szef Prozy 26 11 2011 (12:48:38)
witaj. dziękuję za ocenę i komentarz - nie spodziewałam się, szczerze mówiąc :) ale cieszę się, że się spodobało :) narracja dziewczyny jest od samego początku, więc nie chciałam zmieniać jej co jakiś czas - to byłby jeden wielki chaos :) pozdrawiam


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(49): 49 gości i 0 zarejestrowanych: