Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Zielona Góra
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- wiersze: 22
- proza: 79
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 420 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - IX" 27.07.2010
"Szukając ducha rocka - X" 28.07.2010
"Szukając ducha rocka - XI" 30.07.2010
"Szukając ducha rocka - XIV" 02.08.2010
"Szukając ducha rocka - XXVI" 02.12.2010

Inne prace tego autora:
"Potomkowie Hekate - prolog" 28.10.2010
"Szukając ducha rocka - XVIII" 18.08.2010
"Szukając ducha rocka - XLIV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXIX" 13.01.2011
"Szukając ducha rocka - LVII" 26.11.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Szukając ducha rocka - IX

- Co?! Nie ma mowy! Ty chyba oszalałeś! – otwarłam usta ze zdziwienia. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego przyszło mu do głowy. - Smash wyszedł dopiero dzisiaj i nie może jeszcze grać całego show. Mamy wieczorem koncert, a potrzebujemy gitarzysty – Derek tłumaczył mi to piętnasty raz. Ja plus gitara równało się katastrofa. Nawet nie potrafiłam grać ich kawałków! - A Mick, albo Swen? Przecież są w mieście – starałam się wykręcić od zadania. Nie miałam ochoty zbłaźnić się przy tylu ludziach, a poza tym wszyscy mnie znają. Perspektywa stania na scenie przyprawiała mnie o zawroty głowy, a co dopiero na tej scenie grać. - Mają koncert w Doxy. Nie rób z tego tragedii. Smash zarzuć riffem. Mała szybko się nauczy – chłopak leżał na kanapie i mogłabym przysiąc, że to był jego pomysł. Wymigując się chorobą, chce, żebym w końcu zagrała. Obiecałam mu to kiedyś w żartach, ale on wziął to na poważnie i cały czas mnie o to męczył. Przebiegł szybko po gryfie, wydobywając z instrumentu dźwięk przypominający rozpędzoną lokomotywę, która właśnie mnie minęła. Tyle, że sto razy za szybko. Moje oczy się rozszerzyły. - Nie nauczę się tego do końca życia. Nie piszę się na to – starałam się jak najbardziej oddalić od zagrażającego mi Derek’a. Izzy i Razor siedzieli spokojnie przy stole, jak dotychczas milczący. - Ann zrób to dla nas. To ważny koncert – blondyn popatrzył na mnie czujnie. Wiedział, że zmięknę. Westchnęłam ciężko – cholerni manipulatorzy. Wzięłam swoją gitarę i szurając nią po wykładzinie, usiadłam obok Smash’a. Popatrzył na mnie roziskrzonym wzrokiem – tak, on jest zdecydowanie ‘zbyt chory’, by występować. - Dawaj mistrzu. Tylko proszę o wersję dla opornych muzycznie – obserwowałam z uwagą jego palce. Skoro już miałam to zrobić, muszę się skupić i wynieść jak najwięcej z tej lekcji. Przesunął znów po progach w znajomym dźwięku. Czułam się, jakbym siedziała obok czarnoksiężnika, który wykłada mi zasady czarnej magii. - To tylko dziesięć piosenek. Pięć umiesz, bo sama pomagałaś przy tworzeniu solówek. Nie będzie tak źle – chłopacy wyszli z sali prób, zostawiając nas samych. Teraz to na pewno się nauczę… - Dobra. Do dzieła – entuzjastycznie zatarł ręce, uśmiechnęłam się słabo wiedząc, że nie ruszę się stąd do wieczora. Rozkręcił wzmacniacz i zaczął od prostej solówki. Powtórzyłam ruchy najpierw ślimaczym tempem, potem już z tą samą zabójcza prędkością, co on. Potem nie było już tak łatwo… How could she look so good (so good) How could she be so fine How could she be so cool How could it be she might be mine Nie sądziłam,że kiedy Smash mówił o podrasowaniu mojego wizerunku, miał na myśli zrobienie ze mnie swojej kopii. Czułam się nieswojo w damskiej wersji zwierzęcia estradowego, jakim był. Wcisnęli mnie w kowbojki z łańcuchami i stanowczo za wąskie, skórzane spodnie – opinały mnie jak druga skóra. Kiedy przekopywali moją szafę, wynaleźli wydekoltowaną podkoszulkę, więc zrobili w niej kilka dziur i kazali założyć tak, żeby było widać pod białym materiałem czarny stanik z koronką. Do tylnej kieszeni spodni włożyli czerwoną chustkę, którą nosi się normalnie na głowie - swobodnie zwisała, lekko muskając moje uda. Biżuteria niemal przyciskała mnie do ziemi siłą ciążenia. Cały ten obrazek jeszcze bym przeżyła, ale zrobienie mi szopy loków i wciśnięcie na głowę cylindra to już była lekka przesada. Spojrzałam niepewnie na gitarę, zawieszoną na moich barkach, jakby to był wąż, który może mnie za chwilę ukąsić. Strój na nic się zda, jeśli zawalę granie. „Ann spokojnie, pamiętasz wszystko, czego uczył cię Kudłacz”. Zerknęłam na Smash’a, który zadowolony siedział obok mnie za kulisami. Patrzył na mnie z błyskiem w oczach – nie podobało mi się to. - Będziesz powalająca – szepnął, żeby dodać mi otuchy. Uśmiechnęłam się nerwowo, głębiej nasuwając okulary 'lenonki', żeby zakryć za mocny makijaż. „To jest rock, mała”. Derek skinął na mnie - zaczyna się. Matko jedyna… Ciemnowłosy pocałował mnie na szczęście i delikatnie popchnął w stronę sceny. Podpinając gitarę do wzmacniacza, kątem oka zauważyłam pełną salę. Czułam, że robi mi się niedobrze, a kolana odtańczyły trzęsienie ziemi – jak oni mogli czerpać z tego przyjemność. Izzy poklepał mnie po ramieniu z uśmiechem. - Spodoba ci się. Pierwszy raz jest zawsze najgorszy – zniknął w ciemnościach sceny. „Świetnie. Szkoda, że dopiero teraz mi to mówi”. Wyprostowałam się i odetchnęłam głęboko. Miałam zacząć solówką do szybkiego punkowego utworu. Zerknęłam jeszcze w stronę zejścia za kulisy, ale zobaczyłam tam Smash’a z uniesionym kciukiem i szerokim uśmiechem. Ucieczka nie wchodzi w grę. Spróbowałam dla pewności gitarę – wszystko było idealnie, jak ustawił chłopak. Rozkręciłam wzmacniacz na największą wartość. Do dzieła. - Hey! Uciszcie się popaprańcy! – usłyszałam głos Derek’a na scenie. Starał się uspokoić salę, która wybuchła gwarem, gdy tylko go zobaczyli. - Jak wiecie, Smash trafił do szpitala i nie wydobrzał do końca. Niech to będzie dla was lekcja, ćpuny! A więc w zastępstwie pojawi się tu ktoś szczególny – ręce trzęsły mi się z nerwów. „Dlaczego ja tu jestem do cholery?!” - Nazywa się Curl. To bardziej oswojona wersja naszej rockowej półbestii. Zachęćcie ją oklaskami, bo to jej debiut! – „Curl? Skąd on wziął tą ksywkę? Przynajmniej nie będą wiedzieć, kim jestem naprawdę. Jakby ta szopa iskrzących w reflektorach miedzianych loków nie mówiła sama za siebie…” Usłyszałam oklaski i gwizdy. Zaczęłam solówkę do pierwszego utworu. Modliłam się, żeby tego nie schrzanić. Gdy wyszłam na scenę, usłyszałam takie ‘och’ ze strony tłumu. Wszyscy podskakiwali w rytm granych przeze mnie nut. Dołączył się Izzy i Michael. To było magiczne... Dreszcz podniecenia przebiegł przez kręgosłup. Głos Derek’a zafalował w powietrzu – brzmiał jak syrena alarmowa. Nawet nie potrzebował mikrofonu, ale musiał się przebić przez setki decybeli, jakie wytwarzały instrumenty, więc zaciskał go w dłoni. Izzy miał rację – spodoba mi się to. Reflektory zmieniały kolor przy każdej zmianie rytmu, a dziesiątki ludzi skandowało teksty piosenek. Oni znali je wszystkie. Niemal czułam łzy w oczach - jak coś może być tak piękne, że aż boli. To było nieprawdopodobne i całkowicie nierzeczywiste. Stałam oniemiała, coraz bardziej wczuwając się w ten fascynujący, ale też okrutny świat. Zaczynałam być bestią. Światło, dźwięk i wibracje podłogi zlały się w jedno… Welcome to the jungle, we've got fun n' games. We got everything you want, Honey, we know the names. We are the people that can find Whatever you may need. If you got the money, honey, we got your disease. In the jungle, Welcome to the jungle, Watch it bring you to your knees, knees! I wanna watch you bleed Z szoku otrząsnęłam się dopiero po drugim bisie. To było niesamowite. Mogłam być sobą, bez żadnych zahamowań, a oni chcieli, żebym dla nich grała… Już wiem, co chłopaków tak w tym kręci. Ta jedność z instrumentem. Wylewanie uczuć przez granie. Uczucie wzajemnego zrozumienia się z tłumem. Było mi gorąco i dobrze. To było naprawdę… poruszające. Smash wpadł na mnie i poczułam się, jak po zderzeniu się ze ścianą. Kudłatą i ściskająca mnie ścianą. - To był prawdziwy rock’n’roll! – wzrok mu iskrzył i uśmiechał się żywiej niż ostatnimi czasy. Wydawał się nagle taki młody - to był jego żywioł. Bolały mnie palce i nogi. Uniosłam kąciki ust. Padałam z nóg. - Miałaś ich wszystkich w garści – pocałował mnie długo. Dla tego jednego pocałunku warto było się męczyć. Byłam szczęśliwa. I wyczerpana – psychicznie i fizycznie. Kręciło mi się w głowie od emocji, a serce dudniło w rytm perkusji z ostatniej piosenki. - To co? Następny koncert gramy już w szóstkę? – Derek uśmiechnął się przebiegle i przybił ze mną piątkę. Izzy i Razor wybuchli śmiechem. Ściągali instrumenty, a Michael bawił się pałeczkami. Nigdy nie przypuszczałam, że głos Derek’a ma taki wpływ na emocje. Całkowicie mnie porwał, szarpał moje serce we wszystkie strony świata i nie miał litości dla słabości. - Nie ma mowy, bo mnie jeszcze wygryzie – Smash pocałował mnie w czubek głowy. Szturchnęłam go pod żebra. To on jest czczony jak bóg rocka, szczególnie przez część żeńską swoich wielbicieli. Nigdy nie chciałam grać w kapeli rockowej – on robił to o wiele lepiej. Poza tym byłabym jedyną dziewczyną. Wolę już moją zakontraktowaną posadę ‘chórzystki’. - Wiesz, ja osobiście nie mam nic przeciwko. Jest bardziej milutka od ciebie – całe kulisy zadrżały od śmiechu. Mój wizerunek nie pasował zupełnie do drapieżnego i ociekającego seksem stylu Whistle. Ciemnowłosy zaczął się siłować z Izzy’m i targać go za włosy, cały czas się śmiejąc. - To teraz na imprezę – pokiwałam przecząco głową. Nie mam już siły na nic… Chciałam trafić do łóżka. Na samo wspomnienie miękkiej kołdry i ciepła zamykały mi się oczy. Czułam, że będę spała co najmniej do południa. - Chodź, fani chcą cię poznać – Derek wziął mnie pod rękę i wyprowadził zza kulis. Przełknęłam ślinę i popatrzyłam w stronę ludzi, tłoczących się przy naszych drzwiach. Witamy w dżungli…



        Dedykacja: Łukaszowi - za wspieranie mnie w moim rockowym szaleństwie i pozawalania, by ogarnęła mnie gorączka bezsennych nocy letnich.

Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 27.07.2010r.

1     

Mozzie Użytkownik wpmt 27 07 2010 (18:22:57)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie było żadnych poważniejszych błędów poza interpunkcją i kilkoma literówkami, a to z przyjemnością pomijam ze względu na drobiazgowość sprawy, a po drugie bogactwo treści w wyrafinowane słownictwo, niezwykle realistyczne dialogi, często karmiące skrzętnym dowcipem, barwne opisy, szczególnie w momentach, gdy Ann grała na scenie, zabawne uwagi Ann w opisach, dotyczące zadania, jakie jej koledzy przydzielili. Smash znów czaruje i zadziwia, po raz kolejny kojarzy mi się z Damonem, mam nadzieję, że wybaczysz mi to, ale nie mogę pozbyć się tego wrażenia. Wiem, że nie utożsamiasz go z nim, ale każdy może odbierać jego postać na inny sposób. Żadnych błędów językowych, czy ortograficznych, przez cały czas tekst jest niezwykle płynny, szybko się czyta, fabuła jest wciągająca... czego chcieć więcej? Znów daję sześć, masz szczęściaro :) Zaczynasz być za dobra. xd

Anima użytkownik 27 07 2010 (14:23:04)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Ale hieny z tych chłopakow! (Przepraszam za moje bledy w wypowiedzi, gdyż z deka szwankuje mi klawiatura. Nie mogę zrobić u zamknięte!) Hieny, ale fajne hieny! ;D
Myślałam, że bardziej nie mogę się wczuć, ale nastąpiła pomyłka. Puściłam sobie Guns'n Roses i z tym akompaniamentem czytałam twoje opowiadanie. Po prostu jakbym tam była...
Biedna Ann przeżyła ciekawą przygodę i poniekąd zazdroszczę jej. Nie tak dawno temu marzyłam, że zostanę gwiazdą rocka ;D.
Wpadłam w trans i zachwyciłam się. Wiem, że piszę bezsensownie, ale dostałam takiej adrenaliny mozgowej, że tańcowałam po pokoju.
Bezbłędnie, boskie opowiadanie! 6 ;)
P.S Mogę zapożyczyć sobie ksywkę Ann? Proszę... ;) Każę się tak ludziom nazywać ;D



Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9702 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68309 | Użytkownicy: 12452
Online(32): 32 gości i 0 zarejestrowanych: