warto go przeczytać
Gdy wracałam do żywych, miałam niezachwianą pewność, że popełniłam głupotę. Kiedy otworzyłam oczy i nieco uniosłam głowę, ból wybuchł tysiącem ognisk. W ustach poczułam nieprzyjemną suchość. O cholera! Przymrużyłam oczy, szukając wzrokiem czegoś, co uciszyłoby dudnienie odbijające się w czaszce. Nagle zobaczyłam obok siebie ciało i niemal podskoczyłam wystraszona. Serce zagalopowało w miejscu, rejestrując nagą nie licząc spodni, postać. Smash. Czy on żyje? Z przerażeniem przysunęłam ucho do jego ust. Cichutko, ale oddychał. Wyglądał bezbronnie i niemal dziecinnie. Wielka szopa czarnych loków zakryła całą poduszkę, przypominając miliony wijących się węży. Wzdrygnęłam się.
Delikatne słońce tańczyło na mocno opalonej skórze. Uśmiechnęłam się, widząc jego rozrzucone ręce i nogi. Wyglądał naprawdę uroczo. Ale moment. Jak on się tu znalazł? Nie żeby nie spał już w tym samym łóżku, co ja, ale nigdy w takim stanie. Pachniało na kilometr whisky i dymem papierosowym. Wody… zajrzałam pod łóżko – tam zwykle leżały zapasy napojów. Materac niebezpiecznie skrzypnął i usłyszałam niezadowolony pomruk chłopaka. Chwyciłam butelkę niegazowanej i pociągnęłam kilka zdrowych łyków. Co za ulga. Umysł powoli przyswajał informacje i nadal mu się coś nie zgadzało.
Moją uwagę przykuł plik kartek. Podniosłam go dwoma palcami i nie uwierzyłam własnym oczom.
‘Na mocy tego dokumentu i przysięgi złożonej w dniu … stwierdza się, że … są małżeństwem’
Moje oczy przybrały wielkość spodków do kawy, szczęka gruchotała na podłodze. Małżeństwo? Mąż… Żona… zerknęłam na serdeczny palec prawej dłoni. Niech go tam nie będzie, proszę. Prosta obrączka ze srebra lśniła jednak w słońcu. Niby niepozorna błyskotka, ale zaciążyła mi tak, że musiałam położyć rękę na kołdrze. Lukas mnie zabije, a rodzice nie wypuszczą z domu przez resztę życia, kiedy się dowiedzą. Co się wczoraj stało? Zmrużyłam oczy – nic, tylko czarna dziura. Smash!
- Hey kochanie – szepnęłam mu do ucha. Zaciekawiony, ale nadal rozespany, otworzył jedno oko niepewnie. Widząc mnie podniósł zdziwiony głowę, jęcząc z bólu. Spoliczkowałam go. Zdezorientowany patrzył na mnie bezradnie, z lekko uchylonymi ustami. Rzuciłam mu na kolana dokument. Im dalej czytał, tym bardziej marszczył czoło. Spojrzał na swoją dłoń, gdzie znajdowała się bardziej męska wersja mojej obrączki, a potem na moją dłoń.
- Cholera. Co myśmy zrobili? – w jego głosie słychać było zdenerwowanie, ale też ogłupienie.
- Mnie pytasz? To nie ja upiłam nas dwoje! Co teraz powiem Lukasowi? A moi rodzice?! Wyobrażasz to sobie?! – z nerwów trzęsły mi się ręce i broda. Poczułam w oczach łzy. Chciałam wesele, akceptację rodziców i ten czas narzeczeństwa. Tymczasem ląduję u boku nieobliczalnego narkomana. Cholernie seksownego, ale jednak. A noc poślubna? Spojrzałam na niego zagubiona.
- Czy my …? – spojrzałam wymownie na łóżko. Zmarszczył czoło.
- Nie wydaje mi się – niemal odetchnęłam z ulgą, ale zaraz dodał zaczepnie – Możemy to nadrobić, jeśli chcesz… - uśmiechnął się nieprzytomnie, patrząc wzrokiem, od którego zrobiło mi się gorąco. Rzuciłam w niego poduszką.
- Idiota – mruknęłam – Co z tym teraz zrobimy?
- Nie mam pojęcia. Może Derek coś wymyśli – wstał leniwie, zostawiając zaświadczenie na kołdrze. Oddalił się do drzwi nieco chwiejnym, ale nadal pełnym gracji krokiem.
- I nie patrz na mój tyłek – odwróciłam wzrok z palącymi policzkami. Przecież nie chcę tego ślubu. Prawda? Ale nie zdjął obrączki. Tak jak i ja. Nie zrobił też kroku w przód. Pozostawał obojętny dając mi swobodę – mój ruch.
Ogarnij się dziewczyno! Jezu słodki ja wyszłam na mąż, i to za niego – najgorętszego gitarzystę w okolicy. Powoli docierał do mnie ogrom tego, co zrobiłam. Byłam kompletnie ogłupiona i ogłuszona. Dopiero przy włożeniu głowy pod zimną wodę odzyskałam ostrość myślenia. Wysuszyłam włosy i szybko się przebrałam, niemal skacząc po dwa schody. Znalazłam go w kuchni. Siedział leniwie sącząc z niezidentyfikowanej butelki. Zajrzałam do szafek.
- Zjesz coś? – spytałam z grzeczności. Zawsze sam się tu rządził. Zmrużył oczy z delikatnym uśmiechem.
- Ładna fryzura – czułam uśmiech w każdej głosce. Powoli smarowałam chleb masłem i nakładałam sałatę.
- Przygadał kocioł garnkowi – mruknęłam, dodając odrobinę startego sera i polewając wszystko sosem. Postawiłam jeden z talerzy przed nim. Wziął pierwszą kanapkę i powąchał ją niepewnie.
- Czy to jest jadalne? – spojrzał na mnie spod włosów. Wzruszyłam ramionami, wgryzając się w sałatę. Nieśmiało przeżuł pierwszy kęs, coraz odważniej biorąc następne kromki. Gdy nie została już ani jedna, zamruczał zadowolony.
- Jestem w raju. Trafiło się ślepej kurze złote ziarno. Moja żona jest urodzoną kucharką. To co? Zaczynamy sielskie życie małżeńskie? – zatarł ręce. Prychnęłam wkładając talerze do zlewu. Obmyłam je i położyłam na suszarce. Oparłam się o zlew zamykając oczy. I co teraz? Poczułam na plecach jego nagą skórę, czarne loki załaskotały mnie w twarz, a ramiona oplotły talię. Jego usta na mojej szyi. Westchnęłam.
- To, że nie biegnę od razu do sądu nie znaczy, że jestem gotowa na ślub. Nawet, a może aż z tobą. Daj mi proszę trochę czasu – mój głos nie należał do mnie – był spokojny i opanowany. Wycofał dłonie. Odliczyłam w duchu ledwie trzy oddechy, gdy wróciły na swoje miejsce i podjął ponowną wędrówkę po mojej szyi.
- Wystarczy tyle? – zamruczał jak kot. Odwróciłam się do niego przodem. Ogień z przymrużonych oczu wymykał się na całą twarz, one same miały barwę ciemnej, płynnej czekolady. Zaśmiałam się cicho.
- Dzieciak – uśmiechnął się szeroko.
- Chodźmy do Derek’a i ubierz się proszę, nie gorsz innych dzieci – wzruszył obronnie ramionami. Prześlizgnęłam się obok niego – ledwie zaczął się dzień, a on już pachnie dymem. W pokoju znalazłam dopasowaną bluzkę z napisem ‘Olać tańce/Chodźmy się pieprzyć’. Zrezygnowałam z niego jednak, znając podejście mojego towarzysza, chętnie wcieliłby to w życie. Postawiłam na Mötley Crüe i wąskie, skórzane spodnie. Roztrzepałam włosy dłonią. Do plecaka zapakowałam dokumenty i kilka paczek papierosów dla Izzy’ego. Kudłacz czekał już na schodach – siedział obserwując ludzi i paląc Malboro.
- Ruszamy? – nie patrząc na mnie, skinął głową i powoli się podniósł. Słońce paliło niemiłosiernie, zdaje się, że było południe. Mimo to na ulicach i chodnikach panował ruch. Objął mnie ramieniem, mocno przyciskając do siebie. Spojrzałam na niego z pytaniem w oczach.
- No co? Daję do zrozumienia facetom, że jesteś zajęta. To dżungla dziecino, nie pilnujesz swojego, to ktoś ci podprowadzi sprzed nosa – uniosłam brwi aż do linii włosów. A więc awansowałam na jego własność? Mijające nas dziewczyny mierzyły mnie nienawistnym wzrokiem.
- Tyle, że tu są niemal same dziewczyny – mruknęłam.
- Im też daję coś do zrozumienia – trąciłam go w bok, krzyżując ramiona. Zaśmiał się głośno, całując mnie w policzek. Kilka blondynek o wymiarach 100-50-100 z oburzeniem prychnęło.
- Bo zakocham się we własnej żonie – zamruczał do ucha. Ostentacyjnie odwróciłam od niego wzrok. Dym i mięta – jak ja kochałam jego zapach. Dziewczyno, wpadłaś po czubek głowy. Zerknęłam na niego – czarna koszula ledwo trzymała się w spodniach, falami opadając na skórzane spodnie, odsłaniała nagi tors. Włosy lekko podskakiwały w rytm kowbojek. Niemal otwarłam usta w zauroczeniu – tego mi tylko brakowało, żebym zaczęła się ślinić na jego widok. Gdy uchwycił moje spojrzenie, posłał mi całusa w powietrzu. Opanuj się dziewczyno! Zamajaczyła przede mną szopa Derek’a. Smash jak zwykle zapadł się w fotelu, wyciągając zza niego butelkę wina. Blondyn zmierzył nas podejrzliwym wzrokiem i przysiadł obok mnie na kanapie.
- Mamy problem – podsunęłam mu przed nos dokumenty. Jego twarz pojaśniała.
- Jaki problem! Gratuluję – uściskał mnie serdecznie, całując w oba policzki.
- Ey hey, nie zapędzaj się – mruknął nieprzytomnie z fotela ciemnowłosy, po czym jego głowa opadła na oparcie.
- Ale przecież ty jesteś nieletnia – zmarszczył czoło.
- Chyba… nakłamaliśmy, że jesteś w ciąży – wymamrotał Smash. Z trudem zlepiał słowa. Że co proszę?!
- Co mam teraz zrobić?? – spytałam. Musiał zobaczyć w moich oczach coś takiego, że uśmiechnął się pocieszająco.
- Na początek spróbowałbym się przystosować, a nuż coś z tego wyjdzie – spojrzałam niepewnie na pochrapującego cicho chłopaka. – Daj mu szansę. Przecież widzisz, że mu się podobasz – westchnęłam opadając na poduszki. Głowa nadal mnie bolała, ale powoli dochodziłam do siebie. Potarłam powieki. – Będzie dobrze. Zawsze możecie wziąć rozwód – Smash zaalarmowany zmienił na chwilę częstość oddechów, po czym uspokojony znów wrócił do swojego snu.
- Mam być rozwódką w wieku 18 lat? Chyba żartujesz… - wzruszył ramionami.
- Naważyliście naprawdę niezłego piwa. Na zdrowie więc – zniknął za drzwiami kuchni, wracając po chwili z butelką wina. – Mam trzymać gębę na kłódkę tak? Dziewczyny rozerwą cię na strzępy i każdy zakopią na innym końcu świata, kiedy się dowiedzą, że im go ukradłaś – zaśmiałam się nerwowo.
- Wierz mi, że niechcący – roześmiał się zwabiając Izzy’ego. Rzuciłam mu paczki przyniesionych papierosów. Uśmiechnął się jak dziecko.
- Kolego, złóż życzenia, mamy nowożeńców – trąciłam go ramieniem – Derek dobrze pamiętał: wie Izzy - wie całe miasto. Izzy jednak widząc śpiącego twardo Kudłacza, zbliżył się do Derek’a i wysyczał, choć niedostatecznie cicho, bym nie usłyszała.
- Chyba nie sprzątnąłeś jej Smash’owi co? – pokręcił z niedowierzaniem głową. Blondyn spojrzał na niego z wyrzutem i walnął go otwartą dłonią w czoło. – Gratuluje Ann – popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Uścisnął mnie i walnął w ramię ciemnowłosego, który podskoczył na fotelu wystraszony. Rozejrzał się zdezorientowany.
- Powiem ci stary, masz cholernie seksowną żonkę – Derek zaśmiał się chicho, tłumiąc dźwięk dłonią. Czułam żar na policzkach. Smash przeniósł nieprzytomny wzrok na mnie.
- Wiem – szepnął, obdarzając mnie czułym spojrzeniem i leniwym uśmiechem pełnych ust. Odwróciłam głowę speszona. Ciekawe jak mam to wytrzymać przez najbliższe hmm… całe życie?
- Nowożeńcy – od śmiechu chłopaków mizerna szopa zatrzęsła się w posadach.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 22.07.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(27): 25 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Mii