Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Leszno
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- artykuły: 1
- proza: 72

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 307 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - LV" 08.11.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLII" 01.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXVII" 01.07.2011

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XIX" 20.08.2010
"Szukając ducha rocka - XLVIII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXV" 30.11.2010
"Szukając ducha rocka - XLIV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - LIII" 24.09.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szukając ducha rocka - I

Oczy zamykały mi się same. Buty ściągnęłam już w połowie drogi do domu. Jakże cieszył mnie ten stary, piętrowy domek, w którym mieszkałam z bratem. Po jego wyrzuceniu z uczelni i przeniesieniu się do innego miasta, zajmowałam go sama. Lukas nic nie powiedział rodzicom, więc formalnie nadal tu jest, lecz praktycznie zagląda nie częściej niż raz w tygodniu. Uśmiechnęłam się sennie do nikłego odbicia w lakierowanej powierzchni drewna. Przekręciłam kluczyk z cichym zgrzytnięciem – ciekawe czy Kudłacz poszedł już do siebie. A raczej czy poszedł już gdziekolwiek w swoją stronę, bo z tego co wiedziałam, nie miał chwilowo stałego miejsca zamieszkania. Zostawiłam go w stanie stuprocentowej niezdatności do niczego, oprócz snu. Ustawiłam wysokie buty na półce i zajrzałam do byłej sypialni. Od razu przeszła mi ochota na spanie.
Rozpościerał się wygodnie na łóżku w samych spodniach, cicho brzdąkając na niepodłączonej gitarze, a obok niego leżała naga – jak sądzę - dziewczyna w rozmazanym makijażu i potarganych włosach. Oboje popalali swoje papierosy zajęci wyłącznie sobą. Po podłodze walały się ciuchy i biżuteria, na stoliku stał rząd szklanek, kubków i pustych, lub prawie pustych butelek po whisky i winie. Do pokoju wpadało chłodne powietrze nocy. Oparłam się o ścianę, żeby nie upaść. Jak mógł to zrobić w moim domu, na tym łóżku…
- Ann? – spojrzał na mnie z mieszaniną niepokoju i zaskoczenia. Urwał melodię w pół nuty. Spojrzałam mu w oczy – przekrwione, ale w tej chwili jak najbardziej trzeźwo patrzące.
- Twoja dziewczyna? – głos dziewczyny był tak szorstki i arogancki, że niemal zazgrzytałam zębami. Była ładna. Bez skrępowania nago zbierała swoje ciuchy, by zniknąć za drzwiami łazienki. Czułam się jak po długiej wędrówce – wypalona i chcąca wrócić do bezpiecznego miejsca. Podszedł do mnie bardzo blisko. Czułam ciepło bijące od jego ciała – zrobiło mi się niedobrze – nie wiem od domysłów czy alkoholu, jaki wypiłam wcześniej. Zgięłam się wpół, przytrzymał mnie w mocnym uścisku, żebym nie osunęła się w dół. Spojrzał na mnie z troską.
- Wytłumaczę – zaczął, ale stanęłam o własnych siłach przerywając mu. Byłam zawiedziona.
- Nie trzeba. Nie jestem twoją cholerną dziewczyną. Nic nas nie łączy, więc nie musisz. Po prostu nie sprowadzaj swoich dziwek do mojego domu – wyszeptałam sennie, obojętna i spokojna. Nieco chwiejnie ruszyłam do drzwi, przytrzymując się jedną ręką ściany. Zacisnęłam w garści buty i plecak.
- Zostań… - spojrzałam na niego ostatni raz – zarumienione policzki, zamglone oczy, roztrzepane włosy i niechlujnie ubrane spodnie opadające miękko na biodra.
- Zostaw klucz, gdzie zwykle. Wynieście się przed 13. O 15 przyjeżdża Lukas. Muszę zdążyć posprzątać – nadal nie byłam w normalnym stanie. Opuściły mnie wszystkie siły, chciałam tylko łóżka. Łóżka w innym domu. Kierunek Izzy. Albo Derek. Zresztą, co za różnica. Przeszłam przez próg, ale zdążyłam jeszcze usłyszeć stek przekleństw wyrzucanych z jego ust z prędkością karabinu maszynowego. Zmrużyłam oczy, ale nadal nie rozróżniałam słów – szkoda, mogłabym się nauczyć czegoś nowego. Szłam wolno, męczył mnie każdy krok. Zresztą czego się po nim spodziewałam? Że będzie siedział grzecznie? Prychnęłam bezgłośnie, drwiąc z własnej naiwności. To nie jest normalny chłopak – to diabeł w naciągniętej na siebie skórze niewinności. Dla niego liczy się tylko alkohol, papierosy, seks i muzyka. Nie czeka aż otworzysz mu łaskawie złotą bramę do serca, by mógł wjechać na swym rumaku. On znajdzie otwarte drzwi i skorzysta z okazji, po czym wymknie się po cichu. Zacisnęłam zęby. Dlaczego tylko on może pogrywać według tych zasad? ‘Dziecino, świat należy do ciebie’ – jak mawia Derek.
Kiedy stanęłam przed siatkowymi drzwiami dochodziła trzecia rano, a ja byłam po kilku butelkach niezłego piwa – pięć, a może piętnaście? Nie liczyłam… Otwarłam je, mało nie rozkrwawiając sobie nosa o framugę. Z wewnątrz płynęła miła, pulsująca muzyka The Sex Pistols, czyjeś krzyki i jęczenie. W lekko przymglonym tłumie wyłowiłam kilka par obściskujących się na środku, jedną, która bez skrępowania urządzała sobie striptiz w kącie oraz mnóstwo pomniejszych osób w trakcie, lub czających się do miłosnych igraszek. Tak wyglądała każda impreza Izzy’ego. Derek krzyczał coś do telefonu w kuchni, ale kiedy mnie zobaczył rzucił tylko ‘zadzwonię’ i rozłączył się. Potknęłam się i spojrzałam w dół – ziemia pulsowała do rytmu gitary przybliżając się i oddalając. Zachichotałam z radości.
- Gdzieś się tak urządziła? On odchodzi od zmysłów – wziął mnie pod ramię, sadzając na stołku przy stole. Wydawał się groteskowo zły.
- To skończony idiota… sukinsyn szukający nowych dup do zaliczenia – położyłam głowę na blacie stołu. Wyrwało mi się urywane czknięcie.
- Zdzielę go jego własną gitarą po tym pustym, napuszonym łbie! Znowu się naćpał – czknęłam znów, podziwiając orgię kolorów w kuchni. Sięgnęłam po butelkę szampana. Delikatnie wyciągnął mi ją z dłoni. Mruknęłam niezadowolona.
- Na dzisiaj koniec zabawy, mała. Idziemy spać – pomógł mi wstać, posłusznie poszłam z nim na górę. Po drodze szepnął coś Izzy’emu, pomachałam mu i uśmiechnęłam się do niego radośnie. Wtedy urwał mi się film, jakby koniuszek uśmiechu zerwał linę trzymającą kotarę…



        Dedykacja: Saulowi za niesamowitą energię i użyczenie swojej bogatej osobowości w tworzeniu pojedyńczych atomów mojego świata

Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 21.07.2010r.

1     

Marybeth 21 02 2012 (13:54:26)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Od jakiegoś czasu bardzo chciałam zacząć czytać Twoje teksty i teraz znalazłam czas, by w końcu zrealizować moje plany.
Muszę Ci powiedzieć, że rzadko kiedy naprawdę wczuwam się w centralną postać, którą przedstawia autor. W tym wypadku była to dziewczyna, która stara się w jakiś sposób posklejać koniec z końcem, nie rozumiejąc zachowania brata.
Masz dobry styl, jednakże momentami zdania wydawały mi się skonstruowane w bardzo dziwny sposób, ponieważ używałaś słów potocznych. Jednak nie zmienia to faktu, że od początku do końca przeczytałam z zaciekawieniem.
Czwórka z ogromnym plusem. :)
Pozdrawiam

Vår 21 02 2012 (15:40:32)
cieszę się, że zainteresowała cię moja seria. odnośnie dziwnie skonstruowanych zdań - taki już mam sposób pisania. czasami łapię się na tym, że tak samo mówię, więc chyba nie da się chyba tego naprawić. mam nadzieję, że dotrwasz do końca jak niektórzy wytrzymali. pozdrawiam :)

Groszek 21 07 2010 (13:38:01)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Od początku do końca jest płynnie i ciekawie. Wprowadzasz mnie w historię brata - gitarzysty, ćpuna, kobieciarza i jego siostry, którą strasznie denerwuje jego zachowanie. Dziewczyna mieszka sama w domu, jej brat natomiast pojawia się tam bardzo rzadko, zwykle niezdatny do życia. Znalazłam jedną nieścisłość, Lukas jest w domu z dziewczyną, wiadomo do czego to prowadzi, ale bohaterka mówi mu, żeby Lukas wyniósł się przed 13, bo o 15 przyjedzie Lukas... Nie uważasz, że to trochę bez sensu? Może to zbieżność imion, albo ja pogubiłam się w treści, ale od mojej strony tak to wygląda. Zabrakło odstępów w dialogach, jeśli chodzi o błędy, zdarzały się te interpunkcyjne, ale nie było ich wiele. Pozwoliłam sobie poprawić jedno zdanie, bo według mnie lepiej brzmi: "Oboje popalali swoje papierosy zajęci wyłącznie sobą." niż "Oboje popalali swoje papierosy zajęci wyłącznie własną osobą." To drugie w zasadzie jest trochę błędne w moim odczuciu, ale to nie tak ważne. Chciałam jeszcze powiedzieć, ze praca jest bardzo żywa i dzięki temu wciągasz i łatwo się czyta. Z plusem :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(28): 26 gości i 2 zarejestrowanych: exother, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl