Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: PookyFan
Skąd: W życiu mnie nie znajdziecie
O sobie: Chora administracja jest rakiem toczącym WPMT.
Napisanych prac:
- wiersze: 4
- recenzje: 8
- artykuły: 14
- proza: 23

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 200 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wyimaginowana imaginacja (6..." 20.08.2009
"Imaginacja tu sentencyjna,..." 01.11.2011
"Yandere" 30.12.2011
"Szkolna Inkwizycja: Łowcy..." 22.02.2009
"Szkolna Inkwizycja: Wywiad..." 02.01.2010

Inne prace tego autora:
"Wyimaginowana imaginacja..." 19.07.2009
"Szkolna Inkwizycja: Łowcy..." 04.05.2009
"Yandere" 30.12.2011
"Brudnopis - "Wyzwanie..." 15.05.2012
"Szkolna Inkwizycja: Łowcy..." 05.02.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szkolna Inkwizycja: Łowcy Emo (cz.5)

-Panowie, sprawa jest poważna - rozpoczął swą przemowę generał Suchy.
Była dziesiąta wieczorem. W domu generała zebrali się wszyscy wyżsi oficerowie: kapitanowie Tekalus i Oterlejon, porucznik Fitelanulos oraz porucznik Geridolos, główny kronikarz kapituły Łowców Pokemonów; na zebraniu obecni byli ponadto: sierżanci Markinus i Entylemon oraz pani sierżant Marenida, jak również komandos Eustechiasz. Dyrektor postanowił nie wtajemniczać na razie pozostałych oficerów - od powiadomienia ich tylko krok dzielił Inkwizycję od ogólnej paniki również wśród szeregowych Inkwizytorów. Jeśli sam generał był aż tak zaniepokojony, to reakcja szeregowców byłaby zgubna dla ich organizacji.
-Nie będę owijał w bawełnę: w naszych szeregach jest człowiek współpracujący z emo Pawłem Sokołem, zwanym powszechnie Gąsiorem - podjął po chwili milczenia Suchy. - Nasz komandos, brat Eustechiasz, dotarł do jego grupy spiskowców i dzięki temu dowiedzieliśmy się o naszej dekonspiracji. - Generał znów przerwał i powiódł wzrokiem po zebranych w pokoju Inkwizytorach. Ufał każdemu szeregowcowi, a oficerom powierzyłby własne życie - inaczej ci ludzie nie znaleźliby się w jego organizacji. Jednak teraz wiedział, że nie może ufać nikomu ze swych najbardziej zaufanych ludzi, i to było okropne. Sukces i gwarancja bezpieczeństwa Inkwizycji miały swe źródło właśnie w świadomości, że każdy z nich jest godny zaufania. Jeśli to poczucie upadnie - nie będzie żadnych szans na uratowanie ich organizacji.
-Wezwałem was tu, by podzielić się moim zaniepokojeniem i prosić o czujność. Wiem, że zbudowaliśmy Inkwizycję na fundamentach zaufania i wierności ideałom, a teraz ktoś z nas zdradził wszystkich pozostałych. Nie możecie ufać nikomu, zwłaszcza szeregowcom. Obserwujcie ich. Bądźcie wrażliwi na wszystkie dziwne zachowania naszych braci, i pod żadnym pozorem nie powiadamiajcie ich o niczym, co tu usłyszeliście. Zrozumiano?
-Tak jest! - odkrzyknęli chórem jego podkomendni.
-Dobrze. - dyrektor Sucharzewski westchnął. - Bardzo mnie martwi ta sprawa. Wy wiecie i ja wiem, że nasza działalność przynosi pozytywne skutki. Oddajemy społeczności naszej szkoły ogromną przysługę. Nie możemy dopuścić do tego, by Szkolna Inkwizycja upadła.
Markinus spojrzał na Marenidę - miała łzy w oczach. "Wrażliwa, jak zawsze" - pomyślał. "Bardzo ją boli ludzka podłość. To dobra dziewczyna".
Potem spojrzał na Eustechiasza. Pod jego kamuflażem - wiedział to - krył się człowiek o dobrym sercu. A przecież sam kiedyś był jednym z tych, których Inkwizycja systematycznie tępiła i wciąż tępi. "Komu więc można ufać, skoro były wróg jest najwierniejszym przyjacielem, a jeden z najbardziej zaufanych ludzi okazał się podłym zdrajcą?" - zastanowił się.


Kolejne dwa tygodnie były bardzo nerwowe dla wszystkich oficerów. Szeregowi Inkwizytorzy byli bardzo zdziwieni nagłym odwołaniem akcji oddziału brata-sierżanta Entylemona, a kapitanowie ani porucznicy (oraz dwaj sierżanci i komandos) nie mogli im nic powiedzieć, co bardzo ich obciążało psychicznie. Nie mogąc się nikomu z nich zwierzyć, rozmawiali o zdradzie między sobą, jednak nie poprawiało im to humoru, wręcz przeciwnie - sprawiało, że coraz bardziej się tym martwili. Jednocześnie każdy z nich starał się obserwować pozostałych Inkwizytorów, a nawet oficerów - nie przyniosło to jednak żadnego skutku. Nikt w Inkwizycji nie zachowywał się ani trochę podejrzanie.
Co zadziwiające, mimo świadomości zdrady i stracie zaufania do każdego, żaden z wtajemniczonych oficerów nie podejrzewał mocniej niż innych komandosa Eustechiasza, i choć wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że sam był kiedyś emo, to teraz - dobrze o tym wiedzieli - był przecież najaktywniejszym i najbardziej zaufanym szeregowym Inkwizytorem w całej ich organizacji. Wychowanie generała Suchego odniosło skutki - żaden z nich nawet nie pomyślał, by zwalić winę na - bądź co bądź - najbardziej podejrzanego w takiej okoliczności Inkwizytora.
Oprócz generała, najbardziej zmartwionym z oficerów obecnych na ostatnim tajnym zebraniu był sierżant Markinus. Choć ślady pobicia zniknęły, wciąż obawiał się, że atak na niego nie był ostatnim z zaplanowanych przez Gąsiora - bał się, że innych też to dotknie. Był to kolejny skutek wychowania przez Suchego - myślenie w pierwszej kolejności o innych, a dopiero potem o sobie było pierwszą rzeczą, jakiej uczył wszystkich oficerów w Inkwizycji.
Po dwóch tygodniach od narady powstała konieczność odwołania kolejnej akcji. Banda emo-spiskowców z Gąsiorem na czele dowiedzieli się bowiem o kolejnej akcji planowanej na dużej przerwie w piątek - był to idealny moment na masową akcję resocjalizacyjną skierowaną w stronę emo przebywających wówczas na stołówce szkolnej. Inkwizytorzy - jako ludzie inteligentni - zażądali wyjaśnień od sierżantów, ponieważ i oni zaczęli podejrzewać zdradę. Kapitanowi Tekalusowi zajęło sporo czasu ogłaszanie oficjalnego powodu, który i tak nie przekonał do końca szeregowców i sierżantów - nie uwierzyli bowiem do końca w to, że warunki są jednak zbyt niebezpieczne na przeprowadzenie akcji, ponieważ wielokrotnie analizowali ten plan, opierając się na obserwacji stołówki trwającej wiele tygodni. Niestety, na tym incydencie się nie skończyło - Eustechiasz na kolejnym spotkaniu bandy Gąsiora odkrywał bowiem, że emo wiedzą bardzo dużo o wszystkich akcjach zaplanowanych na cały miesiąc, również tych, które przeprowadzić mieli Łowcy Pokemonów. Gdy generał Suchy dowiedział się o tym, wpadł we wściekłość. Był jednak bezsilny - nie mógł nic zrobić Gąsiorowi, ponieważ ten mógłby zacząć go szantażować. Ta niemoc była dla niego i dla wszystkich wtajemniczonych oficerów najgorsza - nie mogli pogodzić się z tym, że doprowadzili do sytuacji, w której ich najgorszy wróg trzyma ich w szachu.
Sytuację źle znosił również komandos Eustechiasz. Nie było bowiem tak, że to sam Gąsior śledził Inkwizycję i starał się złapać jej członków na gorącym uczynku - na każdym spotkaniu każdemu wspólnikowi przydzielał zadanie obserwacji konkretnego terenu, na którym rzekomo mieli działać Inkwizytorzy. Do tej pory większość z tych "posterunków" była nietrafiona, a te, w których naprawdę odbywały się akcje przeciw emo, Eustechiasz zdołał jakoś odwoływać albo opóźniać tak, by nikt nie przyłapał jego braci z organizacji. Oprócz tych - najczęściej bezsensownych - zadań, członkowie spotkań z Gąsiorem mieli za zadanie propagować styl emo w szkole, przede wszystkim wśród głupich pierwszaków, które pragnęły mieć wzór do naśladowania w nowej szkole, i często znajdowały go właśnie wśród emo. Oczywiście komandos starał się unikać tego, jak mógł, a nawet zniechęcać innych do tego, by sami zostali emo, jednak samo uczestnictwo w tym bardzo go upokarzało i zasmucało. W dodatku żył w ciągłym strachu, że Gąsior może go w każdej chwili zdemaskować. Wiedział już tyle o Inkwizycji - dlaczego miałby nie wiedzieć i o tym, że i on do niej należy? Jednak nie to było ostatnio głównym powodem jego zmartwienia. Przyzwyczaił się już do złych wieści, jednak po ostatnim zebraniu emo zagrożona stała się dziewczyna sierżanta Markinusa...


-...Martyna Dąbrowska - rzekł Gąsior z uśmiechem - będzie naszym następnym celem.
Co bardziej prymitywni emo zaczęli się głupio uśmiechać. Należeli do takiego typu człowieka, który nie dość, że zrobi to wszystko, co jego koledzy, to jeszcze czerpie wielką satysfakcję z faktu, że komuś może to zaszkodzić. Natomiast Eustechiasz zaniepokoił się, jednak zdołał powiedzieć naturalnym i swobodnym głosem:
-I co, sklepiemy ją tak, jak Markinusa? Nie wstyd ci bić bezbronne damy, Gąsko? - komandos uśmiechnął się z przymusem.
-Nie zamierzałem jej sklepać - odparł Gąsior, gdy ucichły nieliczne śmiechy. Nie był to bynajmniej najśmieszniejszy żart Eustechiasza. - Zaplanowałem już dla niej cały zestaw rozrywek.
-To znaczy? - spytał któryś z zebranych emo.
-To znaczy, że wykorzystamy ją... nie, nie to miałem na myśli, Mati... wykorzystamy ją jako przynętę.
-Na co?
-Na Markinusa.
Zapadło milczenie. Żaden z kolegów Gąsiora nie zrozumiał, o co mu chodzi.
-A po co nam Markinus? - zapytał w końcu jakiś chłopak. - Czemu on jest akurat taki ważny?
-Ponieważ, mój ty drogi przygłupie, jest ważną szychą w Inkwizycji, najlepszym sierżantem - odpowiedział Gąsior, kręcąc z politowaniem głową nad niedomyślnością kolegi. - Ktoś na samej górze z ich dowództwa ceni go ponoć najbardziej spośród wszystkich oficerów ("A więc o hierarchii też wiedzą", pomyślał Eustechiasz), a więc przyda się nam w osłabianiu morali ich szeregów. Czaisz? No to wyjaśnię łopatologicznie - warknął, gdy kolega podkręcił głową. - robimy coś przykrego jego dziewczynie, mówimy mu, żeby poszedł na współpracę, bo inaczej jej stanie się coś jeszcze gorszego, cała Inkwizycja dowiaduje się o jego zdradzie i tracą zaufanie najpierw do niego, a potem do siebie nawzajem, bo wtedy zaczynają myśleć, że nie mogą już ufać nikomu. A wtedy przestaną stanowić zagrożenie, bo nie będą mogli efektywnie ze sobą współpracować. Kapujesz?
"Ja aż za dobrze" - pomyślał ze strachem brat-komandos Eustechiasz.


Zdrajca sunął przez ciemny pokój. I choć wciąż czuł opór, wiedział, że teraz już nie ma wyboru - zmienił stronę i teraz "oni" to również "ja", i nic już na to nie poradzi - choćby nawet chciał. Jednak nie chciał.
Ha! Upadek Inkwizycji to tylko kwestia czasu. Już nigdy żaden chłopak ani dziewczyna nie będą celem obłąkanych manią tak zwanej "normalności" szaleńców. Już nikt im nie będzie dyktował, jak mają żyć.
Tylko... dlaczego w takim razie się nie cieszy?
Oddalił te myśli od siebie. Oczywiście, że działa w słusznej sprawie. Zdrada, owszem, rzecz przykra i bolesna, ale w końcu cel uświęca środki. A jeśli celem jest zatrzymanie krucjaty przeciw ludziom, którzy naprawdę chcą... się... niszczyć... nie, przecież mają prawo żyć, jak zechcą. Prawda? I on zamierza naprawić swój błąd i im to prawo przywrócić.
Próbował wmówić sobie, że to Inkwizycja jest "tymi złymi". Znów bezskutecznie. A do niedawna nie miał jeszcze żadnych wątpliwości. Co sprawiło, że zechciał się wycofać?
Może pobicie brata-sierżanta Marki... Marka Zaleskiego?
A zresztą - to nie jest jego sprawa. Swoją drogą, to wina Marka. Nie powinien się w to angażować - tak samo jak on sam.
Zbliżył się ostrożnie do szafki, spod której wyciągnął skrzynię. Wyjął klucz z kieszeni i otworzył.
Wiedział, że jeśli generał się dowie, będzie nie tylko wściekły, ale również ogromnie zawiedziony. Tak naprawdę Suchy nie wierzył, że któryś z oficerów mógłby ich wszystkich zdradzić.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 04.05.2009r.

1     

Dawied 04 05 2009 (22:53:03)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Stylowo mnie nie zachwyciłeś. Chwilami za bardzo wlekłeś zdania, nie podobało mi się to. Też to jak opisałeś zamieszanie w szeregach inkwizycji według mnie niedopracowane. Trochę się to wlekło wszystko bez jakiś zdecydowanych impulsów. Postacie zeszły na dalszym plan, nie potrzebnie. Zakończenie wprowadza coś ciekawego, ale te pobudki zdrajcy mnie zawiodły. Działania emo za mało emo chyba... nie wiem, wcześniejsze części lepsze wrażenie na mnie zrobiły.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 28 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl