Szkolna Inkwizycja: Łowcy Emo (cz.3)

W gabinecie dyrektora Tomasza Sucharzewskiego rozległo się pukanie. - Proszę - powiedział dyrektor, nie podnosząc głowy znad dokumentów leżących na jego biurku. Do gabinetu wszedł szybko Edward Tarnowicz. Podszedł do biurka dyrektora i generała zarazem i rzucił napisany pośpiesznie raport. - Niech pan przeczyta - wyszeptał gorączkowo. Generał Suchy wziął raport i zaczął go studiować. Nagle zerwał się na równe nogi. - Jesteś pewien tego, co tu napisałeś? - powiedział bardzo, bardzo cicho. - Tak jest - odrzekł komandos. - Jestem pewien co do słowa. - To niemożliwe - mruczał zdenerwowany Suchy. - Niemożliwe! Tyle konspiracji! Tyle tajemnic! I tak ktoś zdołał się o nas dowiedzieć! Jak to możliwe? - Nie wiem, panie generale - odpowiedział na retoryczne pytanie Eustechiasz. Generał Suchy chodził chwilę tam i z powrotem po gabinecie, myśląc gorączkowo. W końcu zwrócił się do podkomendnego: - Nikomu więcej o tym nie powiedziałeś? - Nie, panie generale. - Masz więc nikomu nie mówić ani słowa z tego, co usłyszałeś od Gąsiora na tym spotkaniu. Inni Inkwizytorzy nie mogą wiedzieć tego, czego ty się dowiedziałeś. A to dlatego - uprzedził pytanie komandosa dyrektor - że zaraz zaczną się nawzajem podejrzewać. Być może Gąsior liczył na to, że powiesz innym Inkwizytorom. Wtedy Inkwizycja zostałaby zniszczona od środka. Nikt nie miałby do nikogo zaufania. Zaczęliby się oskarżać i w końcu szlag by trafił całą organizację. W końcu wszystko by się wydało. Ci najbardziej tchórzliwi donieśliby na pozostałych, i to byłby nasz koniec. Koniec wszystkiego. Dlatego pozostali nie mogą o tym wiedzieć. I masz im o tym wszystkim nie mówić! A jeśli dowiesz się czegoś nowego, natychmiast mi o tym melduj. - Tak jest! A co mam napisać w raporcie dla sierżanta Markinusa? - Nie wiem, wymyśl coś. Możesz napisać, że Gąsior chce zrobić coś z nami, jednak nic o nas nie wie i próbuje jedynie nam przeszkadzać. Ale ani słowa o tym, że odkrył istnienie Szkolnej Inkwizycji! - Rozkaz, panie generale! - odparł brat-komandos Eustechiasz. - Dobrze... idź już. Odmaszerować. Inkwizytor posłusznie wyszedł z gabinetu dyrektora. - W życiu nie widziałem bardziej ogólnego raportu, bracie-komandosie - mruknął sierżant Markinus. - Hmmm... tak jak podejrzewałem, Gąsior próbuje nam wykręcić brzydki numer i nas zlikwidować. Ciekawe, czy wie o nas cokolwiek więcej niż cała szkoła, że tak mocno próbuje nas powstrzymać. - Spojrzał na idealnie obojętną twarz komandosa. - No dobra, trzeba coś z tym zrobić. Osobiście zajmę się szpiegowaniem go. Mógłbyś napisać trochę bardziej dokładnie raport, bracie-komandosie, ale mimo wszystko dobrze się spisałeś. - Uśmiechnął się, po czym dodał: - Oczywiście musisz w dalszym ciągu węszyć wokół Gąsiora i jego kumpli. Dowiedz się jak najwięcej o tej jego akcji, rozmawiaj z nim, bądź zawsze na tych spotkaniach itepe. - Rozkaz - powiedział smętnie Eustechiasz. Kiedy komandos wyszedł z pokoju, sierżant Markinus podał kartkę z raportem bratu-porucznikowi Fitelanulosowi i zagaił: - Ciekawe, czemu Eustechiasz chodzi cały dzień taki smutny? - Znasz go, pewnie się tym przejął - mruknął kronikarz, notując w księdze fakt złożenia przez komandosa raportu. Każde działanie związane z Inkwizycją musiało być zanotowane, żeby uniknąć bałaganu w organizacji oraz samowolki ze strony jej członków. Generał Suchy regularnie sprawdzał Kroniki, by upewnić się, że Inkwizytorzy pracują jak w zegarku. W tym tkwiła siła Inkwizycji - porządek i dyscyplina gwarantowały jej spójność oraz efektywność. A każde wykroczenie - dzięki Kronikom - łatwo było wykryć i nieuważny Inkwizytor otrzymywał wówczas surową naganę. - Tylko nie bardzo rozumiem czym - odrzekł sierżant. - Przecież jeśli facet nic o nas nie wie, to nie może nam wiele zrobić. Zbyt dobrze się ukrywamy, żeby ktoś nas wykrył, a zwłaszcza takie nędzne emo, jakim jest Gąsior. - Może i tak, ale wytłumacz to Eustechiaszowi - powiedział porucznik. - Wiesz, że on wiecznie się przejmuje Inkwizycją. - Tak, to dobry chłopak - rzekł sierżant Markinus w zadumie. - Bardzo się zaangażował, i chwała mu za to. 16269919 21:14:32 siema edek Ja 21:14:53 kto ty? 16269919 21:15:02 to ja gąsior Ja 21:15:10 o siema Ja 21:15:19 juz Cie zapisuje Gąsior 21:15:24 spoko Gąsior 21:15:39 co myslisz o naszym planie?? Ja 21:15:57 przede wszystkim dziwi mnie, skąd tyle wiesz o tych inkwizytorach czy jak im tam Gąsior 21:16:11 nie było mi latwo ich wywęszyć, uwierz mi Gąsior 21:16:23 przez dwa lata probowalem sie czegoś o nich dowiedzieć Gąsior 21:16:30 aż ostatnio udało mi sie zebrac o nich troche informacji Eustechiasz zanotował to w raporcie: "próbował wytropić Inkwizycję od dwóch lat". To oznaczało, że mają do czynienia z idealistą, może nawet fanatykiem. Kto inny poświęciłby tyle czasu, by ich tropić? Ja 21:17:02 no dobra, ale wciąż ciężko mi w to wszystko uwierzyc Ja 21:17:15 nie Ty pierwszy próbowałeś ich rozgryść, i nikomu przedtem sie to nie udało Gąsior 21:17:32 uważasz ze klamie?? Ja 21:17:48 nie Ja 21:17:59 zastanawiam sie po prostu jak Ci sie udalo tyle o nich dowiedziec Gąsior 21:18:13 powiedzmy że nie są tacy ostrożni jak myślą Ja 21:18:27 tzn? Gąsior 21:18:33 ojj długo by opowiadać, ważne, że nie pilnują swojej tajemnicy tak dobrze, jak powinni "Drań, nie chce nic powiedzieć" - zdenerwował się Eustechiasz. Zanotował ten fakt w raporcie. Gąsior 21:18:46 no wiec co o tym wszystkim myslisz? Ja 21:19:08 no trzeba cos z nimi zrobic, tylko wciaz nie rozumiem jak chcesz ich zlikwidowac Gąsior 21:19:16 ehhh Gąsior 21:19:29 wszystko chcesz od razu wiedziec Gąsior 21:19:42 ujme to tak: liczę na to ze uda mi sie ich zniszczyc od srodka - Marek? - Hm? - Strasznie się zamyśliłeś. Czy coś się stało? - Nie, nic - odparł Markinus. Odprowadzał właśnie swoją dziewczynę - panią sierżant Marenidę z kapituły Łowców Pokemonów - do domu. Była to bardzo dociekliwa i empatyczna osoba, i dobrze wiedziała, że jej chłopaka jednak coś trapi. - Oj, nie udawaj. Przecież widzę, że coś jest nie tak. - Chodzi mi o Gąsiora - przyznał po chwili Markinus. - niby nic nie może nam zrobić, nic o nas nie wie, ale wciąż nie mogę się pozbyć wrażenia, że coś nam z jego strony grozi. Eustechiasz był tam na jednej z tych tajnych narad i nie usłyszał nic więcej jak tylko czcze groźby, że niby chce nas zniszczyć, ale wciąż nie jestem do końca przekonany o tym, że jesteśmy w stu procentach bezpieczni. - Nie martw się na zapas - dziewczyna uśmiechnęła się. - Przecież wiesz, że to niemożliwe, by o nas cokolwiek wiedział. A jeśli o nas nie wie, to nie może nam w żaden sposób zagrozić. Proste. - Wiem, wiem - westchnął Markinus. - To tylko złe przeczucia. Ale nie potrafię się ich pozbyć. - Po prostu o tym nie myśl - poradziła sierżant Marenida. - No Marek, rozchmurz się! Skup się raczej na tym, jak go unieszkodliwić. Trzeba mu wybić z tego durnego łba pomysł o rozbijaniu Inkwizycji. - Tylko jak? - zasępił się Inkwizytor. - Strasznie się napalił na to, by nas rozwalić. Ciężko go będzie przekonać, by zrezygnował ze swojego zamiaru. - Na pewno ci się uda, Marku - odrzekła z uśmiechem Marenida. - Zawsze sobie radziłeś z najcięższymi nawet przypadkami. Wierzę w ciebie. - Dzięki, kochanie - odpowiedział z uśmiechem chłopak. Po chwili dotarli do domu nastolatki. Pocałowali się na pożegnanie, następnie dziewczyna weszła do środka, a Marek poszedł do domu. Ktoś obserwował go z ukrycia. Następnego dnia sierżant Markinus postanowił śledzić Gąsiora po szkole. Gdy skończyły się lekcje, poczekał, aż ten pójdzie kawałek, a następnie upewnił się, że nikt go nie obserwuje i podążył za nim. Gdy Gąsior wszedł do domu, Marek schował się w krzakach i tam czekał. Minęły dwie godziny. Z nudów zaczął w końcu odrabiać zadania domowe z matematyki, gdy wtem obiekt jego obserwacji wyszedł z domu i podążył w stronę centrum miasta. Sierżant zaraz schował książki i zeszyty, odczekał chwilę i, ponownie sprawdzając, czy nikt go nie obserwuje, kontynuował śledzenie emokida. Nie zdziwił się, gdy ten zakończył swoją wędrówkę obok grupy innych członków jego subkultury. Sierżant Markinus znał imiona większości najgorszych emo w szkole, i bez trudu rozpoznał kolegów jego wroga. Zatrzymali się tuż za rogiem jakiejś bocznej uliczki. Sierżant Markinus natychmiast zorientował się, że jest tam idealne wręcz miejsce do podsłuchiwania - oni nie będą go widzieć zza rogu, a on będzie doskonale słyszał treśc ich rozmowy. Do tej uliczki mógł dostać się okrężną drogą, nie narażając się na to, że spiskowcy zauważą Inkwizytora. Toteż Markinus pobiegł czym prędzej do owego punktu podsłuchowego. Gdy był już blisko, zaczął się po cichu skradać w stronę rogu. W końcu doszły do niego głosy nieprzyjaciół: - Jak myślisz, ile jeszcze mu to zajmie? - usłyszał jednego z emo-licealistów. - Cierpliwości, zaraz powinien gdzieś tu być - odpowiedział mu Gąsior. Markinus zaciekawił się, o kogo może im chodzić. Po chwili zastanowienia uznał, że pewnie czekają na kolejnego członka spisku. - Oho, sms od Gawrona - poinformował towarzyszy Gąsior. - No i doczekaliśmy się. Widział go. Jest tuż za rogiem. Markinus zamarł. Dopiero teraz zauważył, że na drugim końcu ulicy, z którą krzyżowała się boczna uliczka, stoi jeden z najlepszych kolegów Gąsiora - Czesiek Gawron. Inkwizytor chciał uciekać, ale nie zdążył zrobić kroku, bo z dwóch stron otoczyła go nagle banda emo. - No i co teraz, panie Inkwizytorze? - spytał ze złośliwym uśmiechem Gąsior. Nagle ktoś mocno uderzył złapanego w głowę. I to była ostatnia rzecz, jaką zapamiętał brat-sierżant Markinus. C.d.n...



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 05.02.2009r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 23 02 2009 (16:03:31)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Z części na cześć wydaje mi się, że językowo jest co raz lepiej (powtórzenia mnie nie gryzą tak jak w pierwszej), a po za tym akcja dobrze przyśpiesza, ale jednocześnie cały czas jest tajemniczo. Świetny pomysł. Ciekaw jestem jaki będzie finał tej historii i czy uda Ci się uniknąć jakiś nieprawdopodobnych wniosków związanych z odkryciem konspiracji.

Ankaa95 Użytkownik wpmt 06 02 2009 (16:35:40)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo ciekawie napisana i wg mnie najlepsza część "Łowców Emo". Czekam z niecierpliwością na następne :)Zostawiam piątkę

MGryglicki Użytkownik wpmt 05 02 2009 (21:44:44)

Użytkownik ocenił pracę na 5

kolejna część świetnej serii. Robi się, przyznam, coraz ciekawsza. Styl ani troszkę nie spuszcza z tonu, piszesz równo, poprawnie i to przede wszystkim cieszy patrząc z perspektywy wszystkich, jak do tej pory trzech, części. Zasłużona piątka.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(40): 40 gości i 0 zarejestrowanych: