Szkolna Inkwizycja: Łowcy Emo (cz.2)

Sprawozdanie z walnego zgromadzenia członków kapituły Łowców Emo dowodzonej przez brata-kapitana Tekalusa, trzeci rok i dwieście siedemnasty dzień od utworzenia Inkwizycji Spisał brat-porucznik Fitelanulos pełniący funkcję naczelnego kronikarza Po sprawdzeniu obecności w oddziałach dokonanego przez sierżantów brat-kapitan Tekalus odebrał od każdego z nich raport o stanie liczebnym Inkwizytorów obecnych na zgromadzeniu. Stan: szeregowi Inkwizytorzy w komplecie, liczba obecnych: dwudziestu; oficerowie dowodzący niekompletni, nieobecny generał Suchy, usprawiedliwiony (wpis własnoręczny do Kroniki z trzeciego roku i dwieście czternastego dnia za powód nieobecności podaje zbyt wielką ilość pracy w planowanym dniu zgromadzenia), liczba obecnych: sześciu. Po zaprotokołowaniu stanu obecności brat-kapitan Tekalus zażądał od brata-sierżanta Entylemona raportu o działalności resocjalizacyjnej jego oddziału. Brat-sierżant Entylemon złożył raport, w którym stwierdził, iż jego oddział nawrócił od ostatniego walnego zgromadzenia kapituły siedemnastu emo, a nad kolejnymi ośmioma jego oddział aktualnie pracuje. Następnie brat-kapitan Tekalus zażądał podobnego raportu od brata-sierżanta Tinekrylona. Brat-sierżant Tinekrylon złożył raport, w którym stwierdził, iż jego oddział od ostatniego walnego zgromadzenia kapituły nawrócił dziewięciu emo, a nad kolejnymi dwunastoma jego oddział aktualnie pracuje. Brat-kapitan Tekalus zwrócił uwagę na niską efektywność jego oddziału w ostatnim czasie i zażądał zapewnienia poprawy, które brat-sierżant Tinekrylon uroczyście mu złożył. Następnie brat-kapitan Tekalus zażądał podobnego raportu od brata-sierżanta Markinusa. Brat-sierżant Markinus złożył raport, w którym stwierdził, że... - Strasznie to drętwe - rzekł z niesmakiem brat-sierżant Bunderon, któremu nie chciało się doczytać dzisiejszego sprawozdania nawet do momentu, w którym jest zaprotokołowane, iż jego oddział w tym miesiącu nawrócił rekordową liczbę dwudziestu ośmiu emo, co nie zdarzyło się wcześniej jeszcze nikomu. - Musi takie być, bracie-sierżancie - odparł z naciskiem brat-porucznik Fitelanulos. - Gdyby kronikarze pisali jak chcą, zaraz zrobiłby się tu niezły burdel. - Agencja towarzyska, bracie-poruczniku - sprostował brat-kapitan Tekalus, co wywołało uśmiech na twarzy całej kapituły. - No dobrze - kapitan spoważniał. - Powiedz mi, bracie-komandosie Eustechiaszu, dlaczego Gąsior nie chciał z tobą gadać. - Nie wiem - odparł komandos. - Kręciłem się dyskretnie w jego pobliżu i starałem się zachowywać i wyglądać jak najbardziej emowate emo, ale jakoś nie zaprosił mnie na pogawędkę. - Jest ostrożny. Musi się najpierw upewnić, czy jesteś dostatecznie zepsuty, żeby chciał z tobą spiskować.- powiedział sierżant Markinus. - Z resztą, nie gada ze wszystkimi naraz. Może na brata Eustechiasza przyjdzie jeszcze kolej. - Mam nadzieję. Bardzo mnie ciekawi, co ten frajer kombinuje - mruknął komandos. - A generała Suchego jeszcze bardziej - dodał dowódca kapituły. - Podejrzewa jakiś wielki przekręt. No i jest podejrzliwy i jak tylko ktoś zaczyna się zachowywać dziwniej, niż ustawa przewiduje, to od razu zaczyna się niepokoić i każe nam to sprawdzać. - Tak jak podczas afery z plotkami - wtrącił porucznik. Inkwizytorzy przypomnieli sobie, jak pewnego razu po szkole poszła wieść, że ktoś zdemaskował Inkwizytorów i zamierza donieść na policję, a wtedy generał Suchy kazał śledzić i podsłuchiwać każdego emo, jakiego się tylko dało, bojąc się, że informacja jest prawdziwa. Na szczęście okazała się tylko plotką rozpuszczoną przez jakieś emo-dziewczyny w celu wylansowania się na osoby dobrze poinformowane. Jednak po jakimś czasie już wszyscy powtarzali sobie te kłamstwo i nikt już nawet nie wiedział, kto wymyślił taką bzdurę. Inkwizycji ciężko było ustalić prawdę, i przez tydzień z hakiem byli niespokojni o swoją tajną organizację. - Tak na poważnie, sądzicie, że on coś kombinuje? - spytał brat-Inkwizytor Letorinus z oddziału sierżanta Entylemona. - Wydawał mi się spokojnym gawędziarzem i w miarę nieszkodliwym, jak na emo oczywiście. - Dopóki młodzi nie zaczęli go naśladować - przypomniał mu przełożony jego oddziału. - Moim zdaniem generał Suchy słusznie się niepokoi. Kto wie, co może strzelić takiemu emo do łba. - Taak, i strasznie utrudnia nam robotę - zezłościł się sierżant Bunderon. - Co kogoś nawrócimy, to on już poleca farbę do włosów i salony piercingu dziesięciu kolejnym przypadkom. - To czemu nikt go do tej pory nie nawrócił? - zdziwił się brat-Inkwizytor Gunderius, najmłodszy w kapitule. - A spróbuj wszystkich naraz nawrócić, jak w tej szkole co trzeci to emo, a co drugi to pokemon. A kiedyś to nie stwarzał takiego zagrożenia, więc nie zajęliśmy się nim od razu - odparł brat-Inkwizytor Cynulerius. - No a kiedy już zauważyliśmy, co on odwala, było trochę za późno, bo już wszyscy zaczęli za nim łazić i pytać, gdzie można kupić arafatkę - dodał Markinus. - A jak zacząłem nad nim pracować miesiąc temu, to zaczął te swoje emo-spotkania. - Trzeba było zrobić większą Inkwizycję - rzucił złośliwie Gunderius. - To wskaż nam w takim razie przynajmniej piętnastu ludzi w tej szkole, którzy byliby na tyle dorośli, żeby od razu nie pochwalić się wszystkim kolegom, że należy do supertajnej organizacji, Inkwizytorze Gunderius - zezłościł się kapitan Suchy. - Zamiast rzucać takimi głupimi żartami, przyłożyłbyś się bardziej do pracy. Ile można nawracać jednego emo? Ja dla przykładu nie potrzebuję na to całego miesiąca. - Jedno emo na miesiąc to i tak dobry wynik, bracie-kapitanie - mruknął nowy Inkwizytor. - No niech ci będzie - odrzekł dobrodusznie kapitan, który w ciągu miesiąca potrafił sam zresocjalizować nawet piętnastu emo. Wolał jednak nie dołować nowego członka Inkwizycji - Gunderius był dobrym kolegą, bardzo inteligentnym i mądrym, ale jeszcze nie nauczył się wszystkiego i jego praca była póki co mało efektywna. Inkwizytorzy rozmawiali jeszcze jakiś czas - o co gorszych emo, o ich organizacji, o szkole i o życiu. W końcu jednak kapitan Tekalus postanowił zakończyć spotkanie. Wyznaczył więc sierżantom listę emo, którymi ich oddziały miały się zająć w najbliższym czasie, po czym rzekł: - No, na dzisiaj wystarczy. Zarządzam rozwiązanie spotkania. Fitelanulos, zaprotokołuj zakończenie zgromadzenia. Zgodnie z planem urządzamy sobie imprezkę - uśmiechnął się, po czym dorzucił: - Pekonius, Wertolus, Eustechiasz, Onduralon, Centykjal, Angijlus, Gunderius cały oddział Entylemona - wypad. - Czemu? - zbuntowali się koledzy. - Ponieważ to impreza dla dorosłych. Będą kawały nie dla dzieci. No a poza tym gdyby ktoś was zobaczył wracających ode mnie... jeden emo, pierwszoklasiści i kilku kolesi, których oficjalnie nie znoszę bardziej niż psora od fizyki... Ten argument był, niestety, dla niezaproszonych na imprezę Inkwizytorów nie do odparcia, więc niechętnie powlekli się do wyjścia. Tymczasem kapitan schował kronikę i raporty w bezpiecznym miejscu i wraz ze starszymi Inkwizytorami rozpoczął balangę. - Zaleski, do odpowiedzi! - rozległ się w klasie donośny głos nauczyciela historii. Marek Zaleski aka brat-sierżant Markinus powlókł się niechętnie do stolika profesora. Nie był zbyt dobry z historii, a poprzedniego dnia, zamiast się uczyć, pisał raport na zgromadzenie kapituły, a później balangował do wieczora u kapitana Tekalusa (lub, jak kto woli, Tomka Kowalskiego z trzeciej "d" liceum). Ponadto w chwili obecnej zastanawiał się nad zachowaniem Gąsiora, które wciąż było dlań niezrozumiałe. Cwaniak, pomyślał. Jest bardziej ostrożny, niż sądziłem. Bardzo uważnie dobiera sobie "kolegów" do rozmów. Gdy nauczyciel ubolewał nad jego nikłą znajomością historii narodu Polskiego, Marek zastanawiał się nad raportem brata Sinuderusa, śledzącego jednego emo, który na spotkaniach pojawiał się najczęściej. Był bardzo podobny do Gąsiora - "mhhhoczny", ale na swój sposób sympatyczny (a na widok jego włosów każdemu brakło epitetów). Może szykują jakąś ogólnoszkolną akcję społeczną? Może chcą masowo szerzyć tą przeklętą subkulturę w szkole? Oby nie, westchnął w myślach. Tyle czasu i pracy poświęciliśmy, żeby ich tępić, a oni teraz mogliby prowadzić kontrofensywę? Rozmyślań nad tą możliwością nie przerwała również groźba zaledwie oceny dopuszczającej na koniec półrocza, którą posłużył się pedagog. Całkowicie też zignorował gest załamania rąk, który sprawiał pozory zmartwienia nauczyciela sytuacją podopiecznego. Był zbyt zajęty wspominaniem podobnego zjawiska dwa lata temu, kiedy to emo zaczęli się grupować i bezczelnie zarażać pierwszoklasistów fascynacją ich destruktywną subkulturą. Inkwizycji bardzo ciężko było stłumić ich aktywność, a wizja nowego ruchu promującego emo w szkole była bardzo nieprzyjemna. Pierwszaki miały najsłabsze umysły, wszystko w szkole było dla nich nowe, i - naśladując zachowanie tłumu - zostawali emo. A jako że filozofia "mhhhoczności" i beznadziejności życia była tu znacznie bardziej rozpowszechniona, ciężkich przypadków emokidów przybywało. Problemem nie było nawet nawrócić nowych, zagubionych uczniów - prawdziwym wyzwaniem było unieszkodliwienie propagujących przeklętą subkulturę starszych i zaawansowanych emo. Sierżant skarcił się w myślach. "Przecież przysięgałem Suchemu - przypomniał sobie - że nie będę zaniedbywać nauki i innych obowiązków przez pracę Inkwizytora. Na Gąsiora przyjdzie jeszcze czas". A na pytanie nauczyciela, czy zamierza poprawić w podanym terminie ocenę niedostateczną, którą właśnie dostał, odpowiedział pokornie: - Tak, panie profesorze. - Czekaj, czekaj, czekaj, czekaj... teraz! - szepnął brat-Inkwizytor Wertolus. Brat-Inkwizytor Quitomirus tylko czekał na ten sygnał. System kamer w szkole był akurat poddawany pracom konserwacyjnym, więc jedyną ochroną szkoły byli chodzący tu i ówdzie dyżurni nauczyciele. W tej chwili jeden z nich - obserwowany z ukrycia przez Wertolusa - skręcił za róg, dając tym samym Inkwizytorowi Quitomirusowi okazję do przekradnięcia się do szatni. Chwila grzebania w kurtkach kilku osób z listy wydała na światło dzienne parę arafatek, zostawionych nieprzemyślanie przez swych właścicieli. Zazwyczaj nie rozstawali się z nimi, ale mały "wypadek" spowodowany przez tajemniczą osobę w kapturze, polegający na przypadkowym, acz całkowitym zamoczeniu przez śnieg wspomnianych elementów ubioru wśród wielu osobników z subkultury emo dziś rano zmusił ich do zostawienia rzeczonej garderoby w szatni. Teraz jedno było pewne: długo ich nie znajdą. Inkwizytorzy nigdy niczego nie zabrali na stałe w celach resocjalizacyjnych. Rekwirowanie arafatek było normalnym elementem nawracania, a po udanej procedurze ex-emo dostawali je z powrotem, choć nie chcieli wtedy już ich nosić. Co prawda samo zabieranie arafatek nie powodowało natychmiastowego nawrócenia, ale poprzez nawarstwianie się drobnych złośliwości udawało się złamać wolę większości emo, szczególnie, jeśli nie wciągnęli się do końca. Inkwizytorzy mieli przeróżne schematy działań resocjalizacyjnych. Podstawowym było nawracanie "na ofiarę", które działało najlepiej przy zwykłych emo. Polegało ono na zrobieniu tylu złośliwych rzeczy, by doprowadzić emo do rozpaczy, a następnie skontaktowanie się z nim przez np. gadu-gadu czy smsy. Wielu wtedy zapierało się przed - jak to określali - szantażem, który stosowali wobec nich Inkwizytorzy. Jednak rozsądne argumenty oraz szczerość w rozmowie wielu przekonywała. Natomiast na bardziej wrażliwych emo najlepsza była metoda "na anioła stróża", polegająca na zainscenizowaniu sceny znęcania się nad emo przez kilku Inkwizytorów oraz wstawieniu się jednego z nich za tymże osobnikiem. Zaufanie, jakim często obdarzał emo nowego przyjaciela praktycznie zawsze prowadziło do pozytywnego wyniku nawracania. Natomiast zdecydowanie najtrudniejszą była tzw. "hardkorowa". Polegała ona na złamaniu woli emo poprzez długą, nasyconą emocjonalnie przez Inkwizytora rozmowę o żałosnym żywocie tegoż członka przeklętej subkultury. Podejmowali się jej tylko najstarsi i najbardziej doświadczeni Inkwizytorzy. Pretekstem do rozmowy była np. wizyta w domu celu uzasadniana chęcią odpisania pracy domowej czy czegoś w tym rodzaju. Kazanie musiało być umiejętnie przeprowadzone, by skłonić emo do zastanowienia się nad treścią rozmowy. Jednak stosując porady generała Suchego Inkwizytorom zwykle wychodziło nawrócenie w ten sposób emo już po kilku dniach. Metoda, choć niebezpieczna, była też najefektywniejsza - Inkwizytor przemawiał wtedy do rozsądnej części emokida. Warunkiem powodzenia resocjalizacji były wysoka umiejętność w rozmawianiu i znajomość (choćby podstawowa) kilku zasad psychologii, których generał uczył Inkwizytorów. By móc nawracać, trzeba było przejść długie ćwiczenia teoretyczne i praktyczne, które wkrótce owocowały kolejnym świetnie wyszkolonym Inkwizytorem do pracy. Dwaj młodzi Inkwizytorzy, którzy dokonali właśnie zarekwirowania arafatek kończyli właśnie to szkolenie, a początek dzieła resocjalizacji swoich pierwszych emo mieli już za sobą. Nie mogli się już doczekać części psychologicznej zadania. Schowawszy arafatki pobiegli do nadzorującego ich pracę sierżanta Markinusa. Po drodze nagle zderzyli się z jakimś chłopakiem niosącym stos książek i wszyscy trzej spadli na ziemię - książki też. - O kurcze, sorry, ziomek - zaczęli przepraszać poszkodowanego i nagle zdali sobie sprawę, że to komandos Eustechiasz. - Dobra, pomóżcie mi zebrać te książki - rzucił, a potem dodał szeptem: - Idziecie do sierżanta Markinusa? - Tak, a bo co? - odszepnął Quitomirus. - Nie mogę się z nim skontaktować, bo bardzo się spieszę, i lepiej, żeby nikt nie widział, że z kimkolwiek rozmawiam. Przekażcie mu tylko, że Gąsior w końcu postanowił mnie wciągnąć do swojego spisku. Sam bym mu powiedział, ale nie chcę wzbudzić podejrzeń, rozmawiając z nim. Jeszcze by Gąsior zauważył. Po chwili zebrał już wszystkie książki i poszedł dalej, a Inkwizytorzy dopiero zdali sobie sprawę, jak sprytnie komandos przekazał im tą informację bez wzbudzania żadnych podejrzeń. - Cześć Edek - przywitał komandosa Gąsior. - Już wszyscy są, więc zaczynajmy. Eustechiasz spojrzał na pozostałych członków spotkania. Gąsior nie uprzedził go, kto jeszcze będzie - powiedział jedynie, by przyszedł o czwartej do najgłębszego kąta w szatni, gdzie nikt ich nie podsłucha. Inkwizytor oczywiście wiedział już, o co chodzi. Nie zaskoczyło go więc towarzystwo: otaczali go najgorsi emo w szkole. W dodatku żadnego nie znał jeszcze z imienia i nazwiska, ponieważ byli w trzeciej klasie liceum, z której znał niewielu uczniów. Żaden się też nie przedstawił, a Eustechiaszowi było głupio spytać, kto jak ma na imię. Gąsior jeszcze raz upewnił się, że nikt ich nie może podsłuchać, i rozpoczął przemowę. - Drodzy przyjaciele - zaczął. - Niektórzy z was już wiedzą, dlaczego tu są, a niektórzy jeszcze nie. Zapewne was również denerwuje to, co denerwuje mnie - bezkarne ataki na naszych kolegów i nasze koleżanki. Czas położyć temu kres. O ile w tej chwili Eustechiasz był zaniepokojony, to teraz prawie nie krzyknął z przerażenia. Gąsior powiedział bowiem: - Musimy zniszczyć Szkolną Inkwizycję.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 4.75
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 23.01.2009r.

1     

folk_queen Użytkownik wpmt 23 02 2009 (12:13:30)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Kolejne genialne opowiadanie! Uzależniam się od tego. Błagam napisz coś jeszcze poza trzecią częścią!

skandalistka Użytkownik WPMT 01 02 2009 (21:07:46)

Oszalałam na punkcie opowiadań ''Szkolne inkwizycję''. xD Ej, ta ironia to coś dla mnie. ;p Tylko wiesz... to emo. No, emo to też teoretycznie ludzie, ale mam nadzieję, że to tylko taka ironia na potrzebę opowiadania. Dobra, czekam na następne części. Piątkę z plusem dostajesz. ;p

dreamsss Użytkownik wpmt 29 01 2009 (20:40:12)

Fajnie piszesz. Na pewno masz dar. Tylko temat za bardzo mi się nie podoba. Emo to też ludzie.Ode mnie masz 4

Anonimka1826 Użytkownik wpmt 24 01 2009 (00:25:34)

No, no, robi się coraz bardziej interesująco. 'Zniszczyć szkolną inkwizycję' brzmi groźnie. ;] Cóż, ciekawi mnie kolejna część. 5. :)

MGryglicki Użytkownik wpmt 23 01 2009 (23:05:38)

no, zaczyna się robić coraz ciekawie. Widzę, że masz konkretny, ciekawy pomysł, czekam tylko teraz, aż wykonanie będzie lepsze. Zwróć uwagę na drobne literówki na przyszłość, taka drobna uwaga.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(34): 34 gości i 0 zarejestrowanych: