Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vulkanicaa
Imię: Agnieszka
Skąd: Bełchatów
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 1

Średnia ocen: 3.0
Użytkownik uzyskał: 5 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Gołąbku, leć!" 28.06.2010
"Szkoła Tolerancji" 05.07.2010
"Julia Bez Romea" 05.07.2010

Inne prace tego autora:
"Szkoła Tolerancji" 05.07.2010
"Gołąbku, leć!" 28.06.2010
"Julia Bez Romea" 05.07.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Szkoła Tolerancji

Dawno temu, w XIX- wiecznej Jerozolimie, w pięknym domu mieszkała bogata rodzina z córką. Pan i Pani Domu sporo zarabiali, dzięki czemu ich dziecko, Salome, otrzymywała wszystko, co chciała: zabawki, ubrania i wiele, wiele innych. Dziewczyna miała własną guwernantkę, która udzielała prywatnych lekcji. Mijały lata i Salome stawała się coraz bardziej przekonana o własnej idealności. Samolubna, zamknęła się we własnym świecie, gdzie autorytetem była nauczycielka i pieniądze. Z chwilą osiągnięcia 13 roku życia, dziewczyna była przekonana, że im coś było droższe, to na pewno lepszej jakości. Jej rodzice, mocno zaniepokojeni zachowaniem córki, postanowili wprowadzić w jej życiu zasadniczą zmianę i posłać ją do szkoły, aby uczęszczała na lekcje religii. Pewnego dnia przywołali córkę do siebie.
- Moja mała... - zaczął ojciec – Wraz z Twoją Matką mamy zamiar zapisać Cię do szkoły. – dodał.
Pani Domu, widząc niezadowoloną minę córki, postanowiła zainterweniować:
- Będziesz spotykać się z rówieśnikami, znajdziesz koleżanki, zaczniesz uczyć się religii…
- Nie! - przerwała matce Salome – Chcecie odesłać Laurette! Nie zgadzam się! Ona pewnie też nie będzie zadowolona, tyle jej płaciliście za lekcje ze mną, szkoda byłoby tracić pracę, w której tak dobrze się zarabia!- dziewczyna wpadła w histerię. Oderwała z rękawa nowej sukienki kawałek koronki i przetarła sobie nim oczy.
- I w tym jest właśnie problem, mała! - powiedział Pan Domu, drapiąc się po brodzie. - Uważasz, że pieniądze i bogactwa to wszystko, a wcale tak nie jest. Powiedz nam, czy nie jesteś tutaj szczęśliwa?
- Jestem. - odpowiedziała Salome.
- No więc, wyobraź sobie, że od urodzenia żyjesz w nędzy, ja i Twoja Matka nie mamy na nic pieniędzy, brakuje nawet na chleb. Potrafiłabyś tak żyć? - zapytała Pani Domu.
Salome zastanowiła się przez chwilę, po czym odpowiedziała z tłumionym szlochem:
- Tak, sądzę, że potrafiłabym.
- To dobrze. W takim razie jutro pójdziesz do szkoły. - padła ostateczna decyzja. Biedna Salome pobiegła do swojego pokoju, aby pożegnać się ze swoją guwernantką.
Następnego dnia, po wcześnie zjedzonym śniadaniu, dziewczyna wsiadła do powozu i po raz pierwszy od 13 lat opuściła rodzinny dom. Po godzinie jazdy ujrzała budynek szkolny – wielki, obcy i tajemniczy. Z początku wydał się też trochę straszny. Gdy kosie przystanęły i Salome zeszła z siedzenia, przed drzwi wyszła jakaś kobieta- prawdopodobnie nauczycielka. Miała schludnie zaczesane włosy i tradycyjna sukienkę, taką, jaką noszą osoby ani biedne, ani bogate. Nic ekstrawaganckiego. Nowo przybyła zmierzyła ją krytycznym spojrzeniem.
- Witam. - powiedziała nauczycielka uprzejmie. - Zaprowadzę teraz panienkę do Sali, w której odbywa się pierwsza lekcja. Wściekła Salome oczami wyobraźni ujrzała salę pełną rozwrzeszczanych dzieci w wieku przedszkolnym, domagających się zabawy. Zamiast tego znalazła się w pracowni religijnej. Na ścianach wisiały krzyże, a na półkach leżały Biblie- Święte Księgi Chrześcijan. Kilkadziesiąt czarno ubranych chłopców i dziewcząt przypatrywało się Nowej z ciekawością, wszyscy wyglądali na sympatycznych. Salome, przechodząc między ławkami, zauważyła jeden wstrząsający szczegół- każdemu obecnemu w tej Sali dziecku brakowało którejś części ciała i wszyscy byli bardzo zaniedbani. W kącie stał chłopiec opierający się na kulach, a jego jedyny ubiór stanowiła mocno już zużyta lniana toga, w pierwszej ławce siedziała dziewczynka o twarzyczce aniołka, ale bez nogi. Miała niesamowicie przetłuszczone włosy i żółte zęby. Salome z obrzydzeniem zamknęła oczy i usiadła jak najdalej od reszty dzieci. Nie chciała przebywać w jednym pomieszczeniu z tymi zapuszczonymi kalekami, miała pretensje do rodziców, że ją tu przenieśli. Zakryła dłonią oczy i zamartwiając się cały czas, nie zrozumiała ani słowa a tego, co tłumaczyła nauczycielka. Gdy wieczorem kładła się spać, marzyła tylko o jednym- o powrocie do domu, do swojego ciepłego, czystego łóżka, do Laurette… Ze swojej torby podróżnej wyjęła koszulę nocną i poszła szukać łazienki. Na korytarzu natknęła się na jedną z nauczycielek.
- Tu nie ma łazienki, złotko. - usłyszała. - Wszystkie dzieci kąpią się w rzece, rano. Zszokowana dziewczyna wróciła do pokoju i przebrała się. Dotychczasowe, dzienne ubranie złożyła w kostkę i odłożyła na krzesło, obok walizek. Gdy się odwróciła, zauważyła ową dziewczynkę o anielskiej twarzy, gładzącej z zafascynowaniem rękaw jej jedwabnej sukienki. Dziecko natychmiast podniosło wzrok i na jednej nodze podskoczyło bliżej łóżka, aby na nim usiąść.
- Cześć, nazywam się Maria. Mam 7 lat. Ty musisz być Salome. Cała szkoła niecierpliwie czekała na Twój przyjazd. - zapiszczała mała. - Tak się cieszę, że Cię poznałam! Masz takie piękne stroje…
- Których ty nigdy nie założysz, ba! Nawet nie dotkniesz! - syknęła wściekła Salome. - Jakim prawem bawiłaś się przy mojej najnowszej sukience? Pewnie mi ją zabrudziłaś. Zresztą, nawet, jakbyś ją kiedyś założyła, nie mogłabyś w niej chodzić, nie byłabyś w stanie… - zaśmiała się ponuro, złośliwie.
Na twarzy Marii pojawiły się łzy. Urodziła się kaleką, ale nie zwracała na ten fakt nigdy uwagi Była zawsze wesoła i szczęśliwa. Aż do teraz…
- Materiał tak mi się podobał. Nie mogłam się powstrzymać… - jęknęła z żalem. Nie tego się spodziewała. Salome spojrzała się na 7- latkę z tłumioną nienawiścią.
- Idź sobie, nie siadaj na tym łóżku, ja tu w końcu będę spać. Albo jeszcze lepiej - umyj się w rzece, dobrze ci zrobi! - wykrzyczała dziewczyna jednym tchem. Zdecydowanym ruchem ręki zepchnęła Marię z łóżka i zabrała się za czyszczenie kołdry. Nowa koleżanka podczołgała się na swoje posłanie i Salome jeszcze przed zaśnięciem słyszała słowa: "Ojcze Nasz, Któryś Jest W niebie…"
Mijały miesiące. Mała bogaczka każdego dnia naprzykrzała się innym dzieciom; popychała słabszych, wyszydzała ich ubogie stroje. Odebrano jej wszystkie sukienki i dano czarną togę z barwionego lnu. W pełni sprawna fizycznie, szybko zaczęła przypominać inne dzieci. Pewnego dnia, za szczególną złośliwość wobec znienawidzonej Marii, Salome miała zostać upomniana przy wszystkich dzieciach. Wszyscy uczniowie zebrali się przed szkolą, na środek wyszła nauczycielka i mała bogaczka.
- Salome… Jest mi bardzo, bardzo przykro, że traktujesz inne dzieci tak, a nie inaczej. Twoi rodzice wysłali cię tutaj, żebyś nauczyła się prawdziwej wartości życia, wartości, która wynosi nie 100 banknotów, wartości, za którą kryje się coś więcej. W związku z Twoim zachowaniem zapraszam Cię na Pewien Pokaz. Mam nadzieję, że wyciągniesz z Niego właściwe wnioski. - powiedziała Nauczycielka, po czym, wraz z Salome znalazła się w Przepięknym Sadzie. Były tu setki drzew ; jabłonie, wiśnie, grusze i wiele, wiele innych. Ale uwagę nowo przybyłej przyciągało drzewo rosnące po środku - Wielkie Drzewo. Tak ogromne, że ostatnie gałęzie sięgały nieba. Po chwili Nauczycielka odezwała się znowu:
- Moja Droga, czy na samej górze widzisz banknot?
- Tak, widzę.
- To bardzo dobrze. Wejdź teraz na górę i przynieś mi go.
Salome, choć zniechęcona wizją utraty kolejnego bogactwa, zaczęła się wspinać. Z początku szło jej nawet nieźle, ale już po jakimś czasie w rekach i nogach dziewczyny rozszalał się pożar- Ból Nie Do Opisania. Nie minęło 10 minut, a Salome poczuła, że nie ma już czym przytrzymywać się gałęzi. Wijąc się w agonii, spadła na wilgotną ziemię. Cały jej tułów pokrywała krew, a w miejscu, gdzie kiedyś znajdowały się nogi i ręce, nie było nic. Pustka… Tylko ból…
- Co ty robisz?! - krzyczała do nauczycielki.- Przestań natychmiast!
- Moja droga. Powiem co teraz coś więcej o miejscu, gdzie przebywałaś przez ostatnie kilka miesięcy: To jest Szkoła Tolerancji. Na lekcjach religii poznajesz Boga i Jego pomocników, a na zajęciach z teorii ogólnej uczysz się, jak żyć i działać z osobami niepełnosprawnymi. Wbrew Twoim przekonaniom, dzieci, które chodzą z Tobą do klasy są takie jak Ty, całkowicie normalne. Może i nie jesteśmy bogaci, ale Twoi rodzice uznali, że doskonale zmienimy twój sposób patrzenia na świat. A teraz wracamy. - powiedziała Nauczycielka. Salome znów znalazła się na dziedzińcu szkolnym. Leżała na ziemi, w kałuży krwi. Spróbowała wstać, ale odkryła, że nie może poruszać rękami i nogami. Ich po prostu nie było…
Przez kolejne miesiące Salome bardzo się zmieniła. Dzięki lekcji w sadzie zaczęła być miła dla koleżanek i kolegów, pomagała innym w lekcjach, jak tylko mogła najlepiej, a najważniejsze, już nie wyszydzała panującej w Szkole Tolerancji biedy. Gdy w wieku 15 lat wracała z powrotem do domu, z nieba zstąpił Bóg.
- Salome. Jestem Pod Wrażeniem Twojej Przemiany. Widzę, Że Zrozumiałaś Moją Naukę. W Nagrodę Mam Dla Ciebie Prezent. - Bóg dotknął rękoma zniekształconego tułowia dziewczyny, a ta w mgnieniu oka odzyskała utracone przed laty kończyny.
- Dziękuję Ci, Boże. Prowadź mnie dalej Swoją Ścieżką Tolerancji. - powiedziała z wdzięcznością. Nikt już od tej pory nie słyszał, żeby kogokolwiek wyśmiała.



Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 05.07.2010r.

1     

Imbir 06 07 2010 (23:05:44)

PS. Pozwoliłam sobie w zdaniu " Salome, przechodząc między ławkami, zauważyła jeden wstrząsający szczegół (...)" zmienić wcześniejsze słowo "Sawkami" na właśnie "ławkami". Nie wiem czy poprawnie, ale nie rozumiałam sensu słowa "sawka". Ponadto, dziwi mnie wyróżnienie poniektórych słów poprzez pisanie je wielką literą. To zabieg celowy, czy po prostu tak przypadkiem wyszło?

Imbir 06 07 2010 (22:58:02)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiem umiejscowienia akcji w XIX wieku. Ba, miejsce i specyfika tej historii same wskazują na to, że jest to starożytna Jerozolima, a opowieść, którą spisałaś traktować winno nie inaczej, jak jasną przypowieść. Zdarzyły się błędy, a całość jest nieco wyidealizowana w swym przekazie, ale czyta się to z pewnym zaciekawieniem. Szkoda tylko, że rozwinięcie i wstęp zajęły Ci większą część pracy, natomiast na zakończenie poświęciłaś zaledwie mały skrawek.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 28 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl