Pseudonim: aubrey
Imię: Tomek
Napisanych prac:
- nowości: 19
- wiersze: 31
- proza: 6
- publicystyka: 35

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 1749 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kamil" 20.03.2011
"Światło" 12.10.2011
"Strupy - I etap..." 18.05.2012
"Skostnienie - II etap,..." 27.05.2012
"Klechda dopełniająca się" 24.06.2011

Inne prace tego autora:
"Skostnienie - II etap,..." 27.05.2012
"W spodniach czy w sukience" 30.03.2014
"Klechda dopełniająca się" 24.06.2011
"Kamil" 20.03.2011
"Światło" 12.10.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Światło

Światło. Dziesiątki, setki, tysiące promieni wpada przez maleńkie okno na strychu, rozświetlając miejsca, które od kilku lat spowijała aksamitna czerń. Skąpane w oczyszczającym blasku przedmioty skrzą się, mienią, ma się wrażenie, że każda napotkana faktura jest na nowo zdefiniowana kolorem, zapachem i formą właściwą dla siebie. Biel powoli, niewymuszenie rozlewa się na kolejne metry kwadratowe starej, skrzypiącej podłogi; linie światła przeszywają przestrzeń - zdradzają istnienie kurzu, krążącego chaotycznie w niemym tańcu. Przemieszczam się wraz nimi, skaczę, chowam się naiwnie w cieniu – może mnie nie zobaczy, może nie dotknie swoim ciepłym oddechem. Zamykam oczy. Czekam. Kurz zaczyna drgać, zmienia reguły starej gry. Już przy mnie jest. Czuję jak wdziera się we mnie, zespala się z linią wydętych ust, zarysem kości policzkowych. Już jestem jego. Jestem fotonem, jestem cząstką, która pragnie odbić się od koloru i powędrować w świat. Mogę krążyć po nim do woli, zatopić się w pojedynczych komórkach, napotkanych roślinach, zwierzętach, ludziach… jestem fotonem. Mknę niczym błyskawica po zielonych połaciach falującego morza, które widać przez okno. Zanurzam się w morskiej toni, zakrzywiam się, pędzę coraz dalej, coraz głębiej… nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Zmieniam barwę, aż w końcu łączę się z czernią. Przygarnia mnie, szepcze czułe słowa. Odchylam głowę, by szyję przeszył jej chłodny dotyk. Światło. Cisza. Wynurzenie trwa dłużej niż mogłem sądzić, napotykam opór. Dzień już mnie nie chce. Ale moje oczy! Czekają tam, na strychu, czekają aż do nich wrócę. Wiem, że są puste i nieobecne, zdawać by się mogło, martwe, choć za murem powiek błądzi jeszcze życie. To właśnie ja. Krzyczę, poruszam dynamicznie rękoma, chwytam każdy atom, żeby tylko wrócić. Resztkami sił wzywam Boga, który może w s z y s t k o. Milczy. Głębia mnie wchłania, trzyma kurczowo za kostki, słyszę jej śmiech, bo wie, że znów mnie oszukała. Światło! Więcej światła! Dostrzegam, że ciało, które zostało na strychu, wyciąga ramiona, wydłuża je – wędrują ku zagubionej cząstce; są coraz bliżej. Moje dłonie dają mi się złapać za moje zbłądzone dłonie. Uścisk jest silny, paznokcie wbijają mi się w rozmiękczoną skórę, rozrywają tętnice, żyły, z których tryska jedynie woda. Rozpadam się na kawałki, a te pną się po moście, którego filarami stały się nastoletnie kości. Światło, wracam do ciebie. - Światło… Mrugam raz pierwszy, raz drugi, raz trzeci… upadam. Oparty o ścianę - jestem. Morze wydaje się znów odległe i nie takie złowrogie. Lśni, kołysząc spokojnie kilometrami podwodnych ścieżek, zmierzających ku nieoznaczonej przestrzeni. W lustrze widzę swoje odbicie. Młody mężczyzna. Uśmiecham się. Odbite od starych, skrzypiących desek promienie wbijają się w zwężające się źrenice, wdzierają się na dno oczodołu, gdzie nikt jeszcze nie dotarł. Lustro pozwala widzieć więcej. Zbliżam się, by w końcu ją ujrzeć, a nie jedynie czuć. Światło. Leży spokojnie i oddycha. Niebieska sukienka, którą ma na sobie, pomarszczyła się pewnie, kiedy obsesja zaczęła trawić moje serce. Długie, kasztanowe włosy zakrywają twarz. Nie muszę jej widzieć. Przecież wiem, kogo to rysy, kogo wydęte usta i kości policzkowe. - Pierwiastek… Podnosi się z kremowej płachty, która wyścieliła dno mojego oczodołu. Stoi do mnie odwrócona plecami. Czerwoną wstążką związuje włosy. - Zrób to teraz. Zetnij je. Odejdę na zawsze. W przeciwnym razem nigdy nie zaznasz spokoju. Obsesja wróci, wróci też mur, lęki, wróci pustka, której nie będę w stanie ci wynagrodzić. - Ale Pierwiastek… - Powiedziałam: zrób to. - Pierwiastek, przecież jesteś częścią mnie. Nie mogę cię zabić. Upada. Słyszę jej płacz. Wnikam w siebie, w swoje oczy i rozwiązuje włosy, które opadają na gołe, wątłe ramiona. - Jeśli obsesja wróci, będziemy walczyć razem. Słyszysz? Razem. Pierwiastek, moje Światło, kocham cię. W lustrze widzę swoje odbicie. Młody mężczyzna, a w nim Pierwiastek. Uśmiecham się.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 12.10.2011r.

1     

Nowokaina Użytkownik wpmt 23 12 2011 (10:25:23)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Twój tekst jest potwierdzeniem tego, o czym mówię od jakiegoś czasu - artysta (w tym przypadku pisarz) musi mieć otwarty umysł na wszystko wokół. Artysta dostrzega rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi. Tym samym przyciąga ciekawskie spojrzenia, bo czasami to, co robi jest właśnie inne.
Twoje opowiadanie zmusza do myślenia inaczej można się w nim trochę pogubić. Właśnie z tego względu może, dałam Ci taką ocenę, a nie inną.
Mimo wszystko podziwiam Cię za ten tekst. Pierwszy raz spotkałam się z czymś podobnym, jednak wydaje mi się, że na jakiś czas utkwi mi w głowie.

Pięć.

Mozzie Użytkownik wpmt 14 10 2011 (21:46:45)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Jak zwykle bezbłędnie, płynnie, ciekawie, intrygująco i niebanalnie. To cały Ty. Wydawać by się mogło, że wiersze są trudniejsze od prozy. Nie w Twoim przypadku. Za każdym słowem kolejna zagadka. Tak właściwie, to nie wiem, czy dobrze odbieram to wszystko. Panuje taki nastrój tajemnicy. Oprócz tego jest bardzo subtelnie i delikatnie. Ten opis jest taki senny, leniwy, a jednocześnie marzycielski.

Uosabiasz Pierwiastek i Światło, ukazujesz je jako istoty ludzkie, a nawet parę kochanków, którzy wzajemnie się przyciągają, nie potrafią bez siebie żyć, a jednocześnie wiedzą, że taki stan rzeczy mógłby być bardzo szkodliwy. Nie rozumiem zakończenia. Może po prostu nie jestem w stanie pojąć czegoś takiego. Zresztą sam kiedyś tak mówiłeś. Opowiadanie strasznie mnie intryguje, ale nie potrafię Cię rozgryźć. A więc niech to pozostanie słodkim autorskim sekretem.

Sześć.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(43): 43 gości i 0 zarejestrowanych: