Pseudonim: Bramini
Imię: dorota
Skąd: radom
O sobie: „...Fajdros: Widzisz tamten jawor, ten wysoki? Sokrates: Albo, co? Fajdros: Tam cień jest i wiatru trochę, i trawa; jest gdzie usiąść(B), można się i wyciągnąć, jak wolisz(...)”. Platon „D Prawa autorskie zastrzeżone.
Napisanych prac:
- wiersze: 3
- proza: 1

Średnia ocen: 3.4
Użytkownik uzyskał: 45 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Deszcz" 23.03.2015
"Rzeka milczenia" 29.06.2015
"Świat według żywych..." 01.06.2015
"Cichym śledziłam Go lotem..." 14.07.2015

Inne prace tego autora:
"Świat według żywych..." 01.06.2015
"Deszcz" 23.03.2015
"Cichym śledziłam Go lotem..." 14.07.2015
"Rzeka milczenia" 29.06.2015


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Świat według żywych klejnotów

Na pewno znasz wiele takich historii, w których jest miłość chłopaka i nienawiść oraz zawiść dziewczyny, kiedy jedno, niczym w piosence Liroya, stoi na moście czekając, aż drugie da mu znak, lecz im dłużej czeka, tym więcej jest gotowy zrobić, aby ziściło się marzenie, plan, a nawet zwykła zachcianka. Opowieść ta to spis tego, co potrafi wyczyniać z ludźmi ich prawdziwe alter ego skrywane pod płaszczykiem pozorów, bo wychowane, jak i utrwalone przez lata życia w dobrobycie. Każdego dnia Karolina, czyli blondynka o jasnych włosach, długich nogach, jak również, co się rzadko zdarza - brzydkiej duszy, kłóciła się z całym światem, aby znów udowodnić sobie, jaka jest dumna, elokwentna, no i zadufana w sobie... Miała kolegę - wzór cnót wszelakich, ale, jak wiadomo - „z kim się zadajesz, takim się stajesz”, więc lata spędzonego z Nią dzieciństwa zrujnowały trud wychowawczy rodziców. Jednym wyrażeniem mogłabym dzisiaj opisać to, do czego był On zdolny po tym „praniu mózgu”, które przeszedł dzięki przyjaciółce socjopatce. Nigdy temu motylkowi niczego nie brakowało, zawsze rodzice stali u Jej boku niczym gwardziści na warcie, a przyjaciele, którym wiecznie zazdrościła i których kopała, byli gotowi iść za Nią w ogień. Otaczana miłością wzrastała, a gniew za dobroć okazaną rósł w tej istocie jak ciśnienie w korytarzach wulkanu tuż przed erupcją. Najbardziej zła była zawsze na koleżankę, choć ta nie miała ani urody, a nawet tylu talentów co tamta, tak zwana idealna, wymiarowa modelka oraz wymarzony wzrost. Dosłowny cud natury, choć z pewną skazą charakteru. Tamtego dnia, jak zwykle wymuszona przez chłopaka, randka w majowy dzień, kiedy wszystko krzyczało pięknem i zapachem, ta księżniczka, znów na coś wściekła, odstawiała fochy. Bowiem najlepiej wychodziło Jej wzdychanie do lustra oraz malowanie paznokci. Leżeli na trawie, On wtulony w Nią , ale w końcu zapytał - „co mam zrobić, byś w końcu zmieniła do mnie nastawienie”? I, jak to bywa, życie lubi zaskakiwać, lecz narcyz podał mu tak prostą , oczywistą odpowiedź, że zwalała z nóg swoją głupotą. Kamila nie zdziwiła niczym, bo znał Ją od podszewki. Prośba brzmiała niczym w „Zemście” odpowiedź Klary - „Jeśli nie chcesz waść mej zguby krokodyla daj mi luby”. Tylko tym stworzeniem okazała się nieszczęsna przyjaciółka, lecz opętany chucią chłopak zapomniał, iż Jego królewna za kilka dni wyjeżdża do Mediolanu i pewnie Jej już nigdy nie zobaczy. Postanowił spełnić prośbę, dobrze się przygotował - to trzeba mu przyznać. Przestudiował całą historię zbrodni, dosłownie od Kaina i Abla po Hannibala i jego naśladowców. Znalazł receptę, a było nią duszenie foliową torbą, gdyż inne rzeczy wymagały siły i wykwalifikowania, a Jemu brakowało czasu. Nie tyle do nauki, ile do praktyki, ale wykonał zadanie, lecz co się okazało? Ona Go wyśmiała, wyjechała umywając ręce. Zaś ciało denatki odnalazła Policja w rowie gdzieś na trasie pomiędzy Kielcami i Krakowem. Kim jest dzisiaj oprawca? To student medycyny, syn lekarza i trefniś w towarzystwie, bo chyba zapomniał, co zrobił. Dodam, że samochód, którym jechał to czerwony polonez z rejestracją sopocką, a na dodatek jest brunetem, ma czarne oczy, chudy, niepozorny oraz „jeden szczegół”, który może Go zdradzić: Ona, kiedy się broniła, bardzo połamała mu nos, nie mógł wręcz zatrzymać krwawienia, do tej pory widać jest to aż nadto wyraźnie - wpisane w Jego oblicze, wręcz manifestacyjnie. To tyle. Dla prawdy...



Płeć: kobieta
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 01.06.2015r.

1     

Idan Użytkownik WPMT 04 06 2015 (15:41:50)

Dokonałam (mozolnej) korekty i akceptuję pracę - jeśli masz jakieś uwagi, daj znać. Kto wie, może powinni oceniać Cię inni użytkownicy, którym Twoje teksty bardziej przypadają do gustu ;)

moriaty h.ayne Redaktor próbny 03 06 2015 (20:11:23)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Hej.

Zacznę od tego, że niestety masz problem z interpunkcją. Pamiętaj, że stawiamy je również przed imiesłowami(ale nie tylko te zostały "zjedzone") Wiem, że może to źle, że właśnie od tego zaczynam, ale jednak to ważny element każdej pracy.

Na pewno znasz wiele takich historii, w których jest miłość chłopaka i nienawiść oraz zawiść dziewczyny, kiedy jedno niczym w piosence Liroya stoi na moście, czekając aż drugie da nu znak...


To jeden z przykładów, było ich trochę.

Zdarzyło Ci się też zgubienie paru spacji oraz kilka literówek(jedną z nich wytłuściłam w fragmencie zamieszczonym powyżej.

Znalazł receptę, a było nią duszenie foliową torbą, gdyż inne rzeczy wymagały siły i wykwalifikowania, tylko Jemu brakowało czasu.


myślę, że chodziło ci o "a", brzmiało by lepiej :)

Leżeli na trawie. On wtulony w Nią , ale w końcu zapytał - "co mam zrobić byś w końcu zmieniła do mnie nastawienie?"


Tutaj zjadłaś też kropkę. Pamiętaj, że jeżeli decydujesz się mowę niezależną, ważny jest cudzysłów.

Twoja praca ma dosyć dużo błędów na tak krótki tekst. Historia jest prosta - chłopak poznał, jak to określiłaś "socjopatkę", i by po pokochała był w stanie zrobić dla niej wszystko. To pokazuje siłę jego uczucia, ale i ludzką naiwność i głupotę.
Ale mam pytanie, takie praktyczne - jeżeli znaleźli ciało, dlaczego nie został osądzony i skazany? Przecież jeżeli robił to po raz pierwszy, musiał popełnić jakiś, choćby najdrobniejszy błąd. Musiał się bać, a stres dodatkowo sprawia, że częściej się mylimy. Mówisz, że "przestudiował" sztukę idealnego morderstwa. Ale zastanawiam się jak, jeżeli to tylko teoria, nie popełnił zbrodni idealnej - w dodatku ofiara go zraniła, co jeszcze bardziej sprawia, że to, że on jako sprawca nie został odnaleziony, wydaje mi się trochę nieprawdopodobne.

Ode mnie 3.
Zakończenie osłabiło Twoją pracę. Według mnie, oczywiście.
Pisz dalej, praktyka czyni mistrza :)

Pozdrawiam.




Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(29): 29 gości i 0 zarejestrowanych: