Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Fivex
O sobie: ,,Nałapałem uśmiechu do słoika... Będzie na później"
Napisanych prac:
- wiersze: 5
- proza: 6

Średnia ocen: 3.7
Użytkownik uzyskał: 40 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Superhuman fridge" 26.07.2010
"Krwawe łzy Rozdział I:..." 17.08.2009
"Bogini miłości" 05.11.2009
"Krwawe łzy Prolog" 16.08.2009
"Przystanek Zwierzeń..." 16.08.2009

Inne prace tego autora:
"Przystanek Zwierzeń..." 16.08.2009
"Superhuman fridge" 26.07.2010
"Przystanek zwierzeń..." 15.08.2009
"Krwawe łzy Rozdział I:..." 17.08.2009
"Krwawe łzy Prolog" 16.08.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Superhuman fridge

Przyłożyłam głowę do chłodnej szyby i mimowolnie westchnęłam. Wprawdzie nienawidziłam dziury, w której mieszkałam przez większość swojego życia, ale jakoś nie uśmiechało mi się trafienie do kolejnej, być może jeszcze większej, nory. Przez pierwsze kilka tygodni będę tematem numer jeden na wszelkich schadzkach emerytek po niedzielnej mszy i każdy mieszkaniec tego durnego Sopotu, oddalonego od rodzinnego miasta o tysiące kilometrów. Czemu zostałam zesłana na takie zadupie? Sama nie wiem... Chyba za to, że byłam szczera.
* * *
Weszłam do mieszkania, trzaskając drzwiami, by każdy domownik mógł usłyszeć, że już wróciłam. Powinni wiedzieć tak istotne rzeczy. Drzwi były otwarte praktycznie cały czas, każdy mógł sobie wejść i ukraść biżuterię mamy, po drodze wypić kawę i przy okazji pożegnać się serdecznie z moją wspaniałą rodzinką. Odrzuciłam na bok klucze, które nosiłam przy sobie już tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia, przestałam nawet wkładać je do zamka – gdybyście przez dwa lata to robili i za każdym razem okazywało się, że drzwi są otwarte, też byście przestali. Weszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki butelkę z mlekiem. Wcześniej pił z niej ojciec, inaczej nie miałabym tylu problemów z odkręceniem zakrętki. Odetchnęłam z ulgą, kiedy po kilku próbach wreszcie udało mi się usłyszeć upragnione syknięcie. Wypiłam kilka łyków, jak zwykle drażniąc zęby zimnym mlekiem. Otarłam usta ręką, nie zwracając uwagi na to, czy to kulturalne, czy nie. Byłam u siebie, miałam prawo chodzić nago po domu i wycierać sobie nos rękawem od bluzy. Nikt mi tego nie zabroni! Przeszłam przez korytarz i zatrzymałam się w salonie, gdzie nad brzdącem zajętym butelką pochylały się mama i ciotki.
- Jeju, jakie słodkie oczątka! No taaak... To masz akurat skarbeńku po mamusi. Dobrze, że to odziedziczył po tobie, a nie po Lewisie. Naprawdę... Nie wyobrażam sobie dziecka z takim kolorem oczu. No tak moje kochaniusie, malusie...
Musiałam wyglądać jak debilka, stojąc tak i gapiąc się na dorosłe osoby, które zachowują się jak niedorozwoje. Najwyraźniej nie zdawały sobie sprawy, że je obserwuję, bo dalej mówiły do Michała – brzdąca, który niby jest moim bratem, ale zupełnie na niego nie wygląda – w języku przepełnionym ,,ś” i ,,ć”. Podeszłam bliżej.
- O, Eliza.
Zerknęłam na matkę i uśmiechnęłam się krzywo. Brawo, zauważyłaś moją obecność. Jeszcze kilka zachowań typowych dla matki i może faktycznie udowodnisz, że mnie urodziłaś.
- Też tak do mnie mówiłaś, jak byłam mała?
- Oczywiście, że tak. Byłaś słodkim brzdącem.
Ryknęły śmiechem, tylko pogarszając swoją sytuację. Teraz nie tylko były niedorozwinięte. Były też niezrównoważone psychicznie. Ostro pojechane...
- To nie dziwię się, czemu jestem taka pierdolnięta.
* * *
Podobno miałam być chłopcem. Ojciec mimo wszystko starał się sprawić, żebym myślała jak facet. Chyba mu nie wyszło... Musiałam nosić durne spodnie na szelkach, kiedy zaczęły mi się podobać lalki, załamał się i chyba wtedy stwierdził, że musi zdziałać kolejne dziecko. Jak się pies spieszył to ślepych narobił... No, może brat ślepy nie jest, ale jak na dziesięciolatka, jest zdrowo rąbnięty. Widzieliście kiedyś mądrego, oczytanego, niezwykle inteligentnego i przyjaznego człowieka? Takiego, który zrozumie, że kobieta ma czasem gorsze dni, daje jej wtedy odrobinę tak upragnionego spokoju. Tak? No to on taki nie jest. Wrzeszczący piegowaty ryj, który cały czas domaga się czegoś nowego, co nie jest mu za cholerę potrzebne. No ale on to musi mieć i tyle. Po prostu musi.
Odkąd zmarł mój przyjaciel, który zresztą uwielbiał moje imię, mówiąc, że Jezus był kobietą i miał na imię Eliza, nikomu nie pozwalam zwiedzić mojej duszy. Niech pilnują własnej dupy, a mnie zostawią w spokoju. Nie szukam przyjaciół. Nie szukam zrozumienia. Nie szukam miłości. Bo to wszystko jest do bani. Prosty schemat, który przedstawić można w kilku punktach.
1. Poznajesz kogoś i wydaje ci się, że to miłość od pierwszego wejrzenia.
2. Spędzasz z tą osobą coraz więcej i więcej czasu, zapominasz o bożym świecie i jedynym tematem rozmów z przyjaciółmi jest: ,,Matko tak bardzo go/ją kocham.”.
3. Pobieracie się, robicie sobie dziecko i żyjecie w spokoju...
4. Przez kilka lat. Potem zaczyna wam się nudzić, zaczynają się skoki w bok, kochanki, kochankowie. I love story diabli wzięli.
Zazwyczaj jest też punkt piąty: Udawaj, że wszystko gra, by rodzina się nie rozsypała. To zazwyczaj kobiety ryczą w łazienkach, ukrywając łzy przed dziećmi... Naiwne.
* * *
Wysłali mnie do szkoły z internatem. Mam nadzieję, że jak zacznę opuszczać lekcje, stwierdzą, że to nie działa i ściągną mnie z powrotem. Nie mam zamiaru zostać tu dłużej niż kilka tygodni. Mój kochany braciszek pewnie już zajął mój pokój i jak tylko wrócę, przez kilka dni będę musiała pozbywać się jego zapachu.
Zapłaciłam staruszkowi za kierownicą i podziękowałam, kiedy wyjął moje walizki. Właściwie nie wiem czemu... To jego zasrany obowiązek. Rozejrzałam się dookoła, szukając czegoś, co mogłoby choć w drobnym stopniu przypominać moje dawne miasto. Po minucie się poddałam.



        Dedykacja: Tym, którzy będą łaskawi to przeczytać :)

Ocena: 4
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 26.07.2010r.

1     

Groszek 26 07 2010 (18:54:05)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Było bardzo mało błędów, praca jest bardzo dopracowana pod tym względem. Jednak znalazłam coś, czego nie powinno tu być. Mianowicie bezsensownie urwane zdanie: "Przez pierwsze kilka tygodni będę tematem numer jeden na wszelkich schadzkach emerytek po niedzielnej mszy i każdy mieszkaniec tego durnego Sopotu, oddalonego od rodzinnego miasta o tysiące kilometrów." Nie kończysz, o co Ci chodzi z tym mieszkańcem Sopotu. Poza tym nie znalazłam nic.
W opowiadaniu jest pełno prawd życiowych, główna bohaterka jest pesymistką, wszystko postrzega jako dno - swoich "bliskich", okolicę, w której mieszka, w ogóle całe życie. Ciekawe jest to, jak umiejętnie wskoczyłeś w umysł kobiety, nawet jeśli myśli one trochę jak mężczyzna. Tym ostatnim skutecznie się ubezpieczyłeś, na wypadek, gdyby jednak nie wyszło. Styl jest nienaganny, aczkolwiek w niektórych momentach jest odrobinę monotonnie, bo moim zdaniem powinno się więcej dziać, z uwzględnieniem ograniczenia ilości opisów, zawierających myśli bohaterki, świadczące o jej pesymizmie. Ewentualnie mógłbyś zrobić jeszcze coś innego - wprowadzić do pracy dużo wypowiedzi ironicznych, żeby czytelnik przy okazji mógł się trochę pośmiać. To tylko takie luźne sugestie, możesz coś z tego wziąć, ale wcale nie musisz. Jest dobrze, aczkolwiek mógłbyś jeszcze popracować nad fabułą, gdybyś chciał to kontynuować. Ode mnie cztery plus :)

Fivex 26 07 2010 (18:24:50)

Nie zaznaczyłem, że to część sporego opowiadania, planowanego na kilkaset stron? Ups... Przepraszam. Mój błąd. Początki zawsze są nudne. Starałem się to jakoś zmienić, ale chyba nie do końca wyszło. Przekleństwa? Chyba nie jest ich aż tak dużo. Później bohaterka się trochę uspokaja. Tu jest wszystko na szybko opowiadane z emocjami, które jeszcze nie opadły po kłótni.

Ironiczna 26 07 2010 (18:51:18)
A skoro to będzie długie opowiadanie, to okej. Ale masz rację z tymi początkami. To tak zawsze jest. Człowiek rozkręca się później i wychodzi coś dobrego. Przynajmniej u ciebie mam taką nadzieję, że bardziej rozwiniesz wątek. I powiem ci nawet, że trochę utożsamiłam się z bohaterką. Ja też widzę rzeczywistość w owych punktach i często nie jestem za miłością. Niby jestem zakochana, ale nie lubię być w związku przez co mój wybranek nie jest zbyt zadowolony ;D. Co ja poradzę, że jestem wolnym ptakiem i wariatką. Rozpisałam się jak głupia, wybacz ;P.

Kamil M. Jaszczak 27 07 2010 (09:03:29)
Życzę wytrwałości ;]

Ironiczna 26 07 2010 (18:07:11)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Dopiero teraz komentuję, mimo, że przeczytałam parę godzin wcześniej. Niestety, moja rodzina to wielcy fani postępu technologicznego, więc nie dane mi było zagrzać miejsca na długo. Przez ten czas przemyślałam komentarz dla ciebie i zdaję relację.
Bohaterka Eliza najwyraźniej zaczyna nowy czas w życiu i opowiada o swojej przeszłości. Od razu widać, że jest pesymistką, dziewczyną samotną i dość wyzwoloną.
Licznymi przekleństwami próbujesz podkreślić ostry charakter dziewczyny, ale skutek wychodzi taki sobie. Nie zrozum mnie źle, sama lubię sobie trochę poprzeklinać, (używam to też w opowiadaniach, ale staram się zachować umiar) ale tutaj prawie ciągle wpada się na jakiś skrót czy przekleństwo... Gdybyś to trochę ograniczyła, miałabym lepsze odczucia.
Wydaje mi się, że to nie pasuje na jedno opowiadanie, bardziej na prolog. Jeśli tak jest, trzeba to było zaznaczyć. Jeśli jednak to zwykłe opowiadanie, to zbyt mało o tej dziewczynie opowiedziałaś, abyśmy mogli ją osądzić. Są jakieś zalążki dobrego prologu, ale nie do końca dopracowane.
Zjadłaś lub zjadłeś, bo nie wiem jakiej jesteś płci, parę przecinków. Ja tego nie mogę poprawić, ale inni redaktorzy z pewnością to zrobią. Daję naciągane cztery.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 28 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl