Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Striptiz (I)

Lubiłem zaczynać dzień od piosenki Radiohead „True love waits” i przy niej wyobrażać sobie, że Baśka już wie, że mogę ją kochać i mogę razem z nią z jednej szklanki pić wodę mineralną o smaku jabłkowym; że w cieniu parkowych drzew bardzo, ale to bardzo chcę obierać dla niej pomarańcze i ją nimi karmić. I czekać, aż górną wargą muśnie moje palce. Lubiłem moją wiarę w miłość, czymkolwiek ona była. I to nieważne w jaki sposób i gdzie spotkałem Baśkę po raz pierwszy, istotne jest to, jak uzupełnialiśmy nasze osobowości i pragnienia po każdym z tych spotkań. Jak ona wypełniała mnie i jak ja pragnąłem wypełnić ją. Nigdy do pełna, nigdy tak, żeby miała mnie dość.
Pamiętam imprezę u Karoliny. Namawiała mnie długo, a ja, im dłużej mówiła „No, chooo, Jędrek, ty dupku!”, tym bardziej odpowiadałem niedbale „Nie, Kala, ty upierdliwcu”. Byłem tak twardy, że w końcu poszedłem na tą cholerną domówkę mimo egzaminu z anatomii, który szykował się kolejnego dnia. Gdyby nie Wkrent, pewnie bym nawet o niej nie pomyślał, ale ustaliliśmy jeszcze na stancji, że jesteśmy wykuci jak nikt inni, zajebiści niczym habilitanci i bardzo, ale to bardzo pewni siebie. Poszliśmy, nie wiedząc, że najmniejsza, zupełnie błaha chwila może coś odmienić w życiu, dać początek czemuś nowemu, albo... albo to życie kompletnie wywrócić do góry nogami, skierować je na dotąd nieznany tor. A na torach nietrudno się wykoleić, oj, nie trudno.
- Jędruś, cycu, widzisz tu jakieś fajne dupeczki? - zagaił rozmowę, jak zwykle nad wyraz inteligentnie, Mleczu. Skurwiel, jakich mało.
- A czy ja wyglądam na takiego, któremu to własna dupa nie wystarcza? - odpowiedziałem nonszalancko, chowając ręce do kieszeni i odwracając głowę.
- Heh, z tobą to gadka, koleś, jak jedzenie wątróbki. Na myśli miałem oczywiście jutrzejszy exam, no wiesz, praktyczne tere-fere.
- Ty to jednak potrzebujesz izolacji, Mleczu, słowo daję. Pilnuj swego wacka, bo kiedyś ci z gaci ucieknie i zginie nadziany na drut kolczasty.
Cięte, bardzo cięte.
I odszedł, a ja w oczekiwanym spokoju sączyłem drinka. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Niewątpliwie Kala musiała być dziana, naprawdę dziana i ja na jej miejscu przed imprezą ubezpieczyłbym wszelkie skórzane kanapy poplamione winem i błyszczący niegdyś parkiet. Medycyna jednak potrafi się bawić i pić, jak mało, który kierunek. Było około czterdziestu osób, przychodzili, chlali, tańczyli, zasypiali tam, gdzie siły ich opuściły. Anka zgrabnie wywijała z Batorym, który w oczach miał jedynie upragniony seks i pieszczenie jej nabrzmiałych piersi, Tereska... no, nie... opowiadała o konflikcie serologicznym, a Kisiel upijał kobity z dietetyki. Nagle wzrok zatrzymał mi się na czymś bardzo długim, bardzo szczupłym, bez wątpienia szalenie seksownym. Nogi, wspaniałe, gazele nogi w kolorze oliwkowym. Mniam. Wzrok mój wędrował wyżej i wyżej, i w połowie uda obraz zaczął się zmieniać i dojrzałem, podkreślającą cały seksapil, niezwykle krótką i delikatną, Bóg to wie z jakiego materiału, sukienkę, zgrabne pośladki, wątłe plecy, szczupłe ramiona i burzę loków koloru kasztanowego. Dziewczyna, bo bez wątpienia była to przedstawicielka płci pięknej, odwrócona tyłem, przyglądała się, wiszącemu obrazowi, który... hm, to dobre, zdecydowanie przypominał mi rysunki naćpanych sadystów. O sztuce nie wiedziałem prawie nic, oprócz tego, że był taki Picasso i miał chyba błękitne okresy w swoim życiu, cokolwiek to znaczyło. Raz się żyje, o czym wie każdy, ale nie każdy o tym pamięta, toteż podszedłem, a raczej przybujałem się do niewiasty i zupełnie olany przyglądałem się wątpliwemu dziełu sztuki.
Stać w nieskończoność nie lubię, z dziewczynami doświadczenie mam znikome, chyba, że tymi z prosektorium.
- Ktoś, kto to namalował, musiał być na niezłym haju, nie? - i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem jej twarz – piękną, zjawiskową, oburzoną, drobną. Duże, dzikie, zielony oczy patrzyły na mnie, jak na kompletnego ignoranta, którym zresztą byłem. Miała gładkie, zaróżowione policzki, mały nos i pełne, zmysłowe usta. Zachwyciła mnie i z pewnością w tamtej chwili moja twarz przybrała wyraz skrajnego kretyństwa.
- Przypuszczam, że to ty jesteś na haju, gadając takie farmazony – miała wysoki, ciepły głos osoby zdecydowanej i wrażliwej.
- Może... może oświecisz mnie i powiesz przynajmniej kto to namalował?
- Witkacy – odburknęła, ale oczy jej rozświetlił nieznany mi blask - „Maskarada” z 1917 roku. Pastele.
- Hmm...
- Inteligentny komentarz...
- Jędrek.
- Baśka.
- Medycyna?
- Filmoznawstwo, a ty panie „gówno wiem o sztuce, a chcę na nią wyrwać panienkę”?
- Tak, to ja, dziękuje za etykietkę. Chyba na nią zasłużyłem, hm?
- Bez wątpienia – uśmiechnęła się przy tych słowach tak promiennie i niewinnie.
- Medycyna, IV rok.
- Tyle mi wystarczy – zaśmiała się serdecznie i obróciła tyłem, odchodząc – miłego, Jędrek!
- Baśka, czy Witkacy był chory psychicznie?
Odwróciła się zupełnie poważna i odległa.
- Nie, po prostu cholernie smutny. Bolał go świat.



        Dedykacja: pierwszym miłościom

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 10.09.2010r.

1     

Ilveran 11 09 2010 (22:00:49)

Przeczytałam i wiele mówić nie będę, po prostu czuję że muszę. Włączyłam sobie to 'true love waits', włączyłam, i wiesz co? Skończyło się na ostatnim słowie Twojego striptizu! Czad. Czyta mi się lekko i z uśmiechem, nie trudno się wplasować w literki, więc jestem zadowolona i lecę dalej. A raczej, spacerkiem podążam. Bo wieczory trzeba przeżywać wolno. Nie zabierać im spokoju i magii.

Ironiczna 10 09 2010 (21:58:30)

Użytkownik ocenił pracę na 5

No, no powiem ci, że już dawno nie czytałam takiego dobrego opowiadania, a to ci się chwali.
Błędów prawie wcale, styl genialny, niebanalny, przyprawiony ironią, pokropiony bardzo realistycznymi dialogami.
Postacie wręcz z życia wzięte, mowa tu oczywiście o Mleczu. Jędrek jest perełką, po prostu perełką.
Chłopak idzie na imprezę, mimo, że nazajutrz ma ważny egzamin. Uważa, że się nauczył i pojawia się na zabawie, gdzie zabawnie i niebanalnie komentuje sytuację.
I wtedy poznaje istotę, która zapiera mu dech w piersiach. Najpierw zwraca uwagę na jej wygląd, seksapil, a dopiero potem stara się zgrywać inteligentnego i obeznanego (oczywiście, w dziedzinie sztuka, rzecz jasna). Mimo swojej porażki, dalej brnie w zaparte.
Cóż, o Witkacym niewiele wiem, niemniej widziałam parę jego obrazów w podręczniku. Zaciekawiłaś mnie tą jego melancholią, smutkiem... W najbliższym czasie będę zgłębiać jego historię.
Hah, ale nie mogę ci przebaczyć jednego. Medycyny. Mama mnie zamęcza od pewnego czasu, abym była lekarzem, gdyż ona sama jest związana z medycyną. Ale chyba takie moje szczęście, że gdzie się nie obrócę, to tam medycyna. Bezapelacyjna piątka. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 30 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl