Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: DamaKier
Imię: Kasia
O sobie: "Gdy zobaczysz, że tak biegnę rzuć mi przez okno słonecznik, złoty jak serce."
Napisanych prac:
- proza: 13

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 30 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Jeszcze tylko jedna" 21.11.2011
"Doskonałość" 21.03.2012
"Zostać bohaterką romansu" 11.01.2011
"Scenarzystka" 28.12.2010
"Małgorzata" 23.11.2010

Inne prace tego autora:
"Małgorzata" 23.11.2010
"Calineczka" 31.07.2011
"Stokrotka" 20.05.2011
"Jeszcze tylko jedna" 21.11.2011
"Autokorekta" 15.01.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Stokrotka

Budzę się w swoim łóżku, otulona pościelą obleczoną w fioletowo-kremowe, atłasowe poszewki. Jestem sama w mieszkaniu, wychodzę do kuchni, a ona lśni czystością – ani jednego brudnego kubka w zlewie. Za to na stole stoi bukiecik stokrotek w małym szklanym wazoniku. Potem biorę prysznic i myję włosy swoim ulubionym szamponem. Jem na śniadanie kawałek grejpfruta i nic mnie nie interesuje, że to zachowanie jest nieodpowiedzialne, że dorosły człowiek musi zjeść kanapkę, najlepiej z wędliną (w piątek z białym serem). Następnie zakopuję się w mięciutkiej kołdrze i czytam cały dzień, aż do zmierzchu. Na obiad jem sałatkę i piję kieliszek białego wina. A kiedy już zrobi się ciemno wsiadam do tramwaju i jadę nad Wisłę. Nikogo nie pytam o zdanie, nikt na mnie nie krzyczy, nikt nic do mnie nie mówi. Jestem sama i się nie boję. Woda odbija niebo, jest czarna, smolista, brudna. Oddycham pełną piersią i zaczynam krzyczeć. Krzyczę z całych sił, po policzkach płyną mi łzy, a nikt mi nie mówi, że go wkurwia, kiedy płaczę. I jestem sama, singielką, czy tam starą panną, jak kto woli. Jestem sama.

To moje ulubione wyobrażenie, mam je dopracowane w każdym calu. Odtwarzam w głowie rolkę z tą fantazją kilka razy dziennie. Zamykałam oczy i wierzyłam, że kiedy je otworzę to będę szczęśliwa. Że wtedy strach zniknie.
Budzę się rano w trochę już spranej, żółtej pościeli z kory. Cicho wyplątuję się z ramion i nóg męża (codziennie zastanawiam się, czemu on od lat przerzuca przez moje ciało ręce i nogi – boi się, że ucieknę?) i przebiegam do kuchni w której panuje niesamowity bałagan. Mąż nie lubi bałaganu, ale nie lubi też kiedy sprzątam wieczorami, więc naczynia po obiedzie i kolacji myję dopiero rano, wpółubrana, szykując się do wyjścia do pracy. Słyszę, że w sypialni dzwoni budzik, ale mąż ignoruje go. Nastawiam wodę na herbatę i mieszając jajecznicę na patelni, smaruję trzy bułki grubo masłem, kładę na nie trzy plasterki wędliny. Między kuchnią a sypialnią wciągam na nogę pierwszą pończochę, biegiem wpadam do sypialni, budzę go, ubieram się i przez następne pół godziny do wyjścia biegam za nim, żeby się pospieszył, żeby się nie spóźnił, żeby nie zapomniał kanapek. Za każdym razem, kiedy wypowiadam: „Kochanie, pospiesz się” zasycha mi w gardle.

- Kochanie, pospiesz się, proszę!
- Kurwa, nie jesteś moją matką! Nie będziesz mi rozkazywać i mówić co mam robić! Nie jestem małym dzieckiem do cholery! Na każdym kroku pospiesz się i pospiesz się! Gdybyś wstawała wcześniej, nigdy bym się nie spóźnił!
Uchwyt jego palców na moim nadgarstku boli. Łzy mimowolnie pojawiają się w oczach.
- Jasne, znowu wyjesz. Nawet nie wiesz jak to mnie wkurwia!
- Przepraszam…
- Ja pierdole! Nie przepraszaj! Wkurwia mnie to! Zdenerwowałaś mnie!
Puszcza moją rękę, usiłuję powstrzymać łzy, które same cisną się do oczu.
- Widzisz co zrobiłaś?! Przez Ciebie się zdenerwowałem, nie wyj!


Dzisiaj jest spokojnie, ale jego krzyk ciągle echem odbija mi się w głowie. Tak jak tysiące innych krzyków. Echo wrzasków, przekleństw szumiących mi w uszach, buszujących w moim umyśle, krępujących moje ruchy, moje myśli. Wrzaski, które organizują mi życie, które słyszę na każdym kroku. Każda konkretna sytuacja ma w mojej pamięci kolor i zapach, ale też dopisany do niej krzyk, wibrujący dźwięk jego głosu w uszach wspomnień.
Jadę do pracy. Zatłoczony tramwaj linii nr 9 powoli wtacza się na przystanek „Hale Banacha”, wysiadają ludzie z koszykami, przysadzista pani obok mnie ręką przegania zagubioną wśród ludzi muchę. Gimnazjalistka w krótkich spodenkach, z wielkim pryszczem na czole patrzy na mnie krytycznie, dumna, że ma na nogach buty na wyższym obcasie niż ja. Mój mąż nie lubi butów na obcasach, więc noszę płaskie, chociaż jedne, fioletowo-czarne szpilki śnią mi się od miesięcy (kupiłam je, ale kiedy tylko zobaczyłam wyraz jego twarzy powiedziałam, że to prezent dla siostry; ucieszyła się). Hale Banacha kojarzą mi się z pierwszą awanturą, tą o niekupiony pasztet.

Stał oparty o blat kuchenny, nad nierozpakowanymi zakupami. Przestraszyłam się, bo miał taki wyraz twarzy, jakby ktoś umarł.
- Kupiłem tyle rzeczy – powiedział cicho, smutno. – Zrobiłaś taką długą listę zakupów. A nie było na niej nic, co ja bym lubił. Co ja chciałbym zjeść.
Przez chwilę wpatruję się w niego zaskoczona i po chwili zaczynam się śmiać. Podchodzi do mnie gniewnie. Chcę powiedzieć, że to on robił zakupy, miał sobie kupić coś na co ma ochotę, ale nie zdążyłam. Uścisk jego dłoni na nadgarstku boli.
- Jesteś cholerną egoistką! Wcale o mnie nie myślisz, wcale! Wydałem 90 złotych a wcale nie pomyślałaś, że ja też chciałbym zjeść coś co lubię! Myślisz tylko o sobie!
Siada na krześle, załamany. Ja chyba nadal jestem w szoku.
- Zawiodłem się na Tobie. Nigdy nie myślałem, że jesteś taką egoistką.
Klękam przy nim. Na końcu języka mam, że przecież to on był na zakupach, to on miał kupić sobie to na co ma ochotę. Po głowie kołacze mi się to jakiś absurd, to jakiś absurd, to jakiś absurd.
- Przepraszam Cię – przepraszam go. – Przepraszam Cię. To moja wina, tak bardzo Cię przepraszam.


Nie wiedziałam przecież, że od tej pory moją winą będzie wszystko. Że wszystko od tej pory będę robiła źle. Za mało kochała. Za mało myślała. Za mało cieszyła się na jego widok.
Ale on jest taki dobry dla mnie. Taki kochany. Kupuje mi kwiaty raz w tygodniu. Ogromny wiecheć róż i zielonych liści. Uśmiecham się na ich widok i mówię „dziękuję Kochanie, są piękne”, wstawiam je do wody i nie umiem się nimi cieszyć. Dokładnie za tydzień, w sobotę wyrzucam je do śmieci i wkładam na ich miejsce kolejny wiecheć.

- Ale Ty masz z nim fajnie – mówi moja koleżanka z zazdrością patrząc na bukiet zajmujący pół stolika w salonie. – Musisz być z nim bardzo szczęśliwa.
- Tak – mówię. – Muszę.


W pracy na biurku czeka na mnie mały bukiet. Wdzięczny klient zostawił mi kwiaty, są śliczne, delikatne, białe goździki o różowo zabarwionych końcach. Uśmiecham się do nich i pochłaniam spojrzeniem. Wiem, że nie zabiorę ich do domu. Kiedyś już przyniosłam stokrotkę.

- Co to jest? – pyta spokojnie.
- Stokrotka. Zobacz jaka piękna – uśmiecham się. – W styczniu, stokrotka, rozumiesz? Mój klient ją przyniósł, był wdzięczny, że tak szybko…
- Podoba Ci się?
- Tak – uśmiecham się dalej. – Jest piękna.
Z wściekłością pochyla się nade mną. Uścisk jego palców na przedramieniu boli. Jego oczy z tej perspektywy są wielkie, ciemniejsze niż zwykle. Zagryzam wargi, bo już wiem, że nie mogę płakać.
- Cieszysz się z niej bardziej niż z kwiatów ode mnie! Z jakiejś głupiej stokrotki w doniczce! Jakiś palant Ci ją przyniósł a Ty się , kurwa, cieszysz!
Już nie rozumiem słów. Jego krzyk wypełnia przestrzeń. Stokrotka wraz z doniczką leci w dół przez otwarte okno.
- I widzisz co zrobiłaś?! Ja pierdole, ale się przez Ciebie wkurwiłem!
- Przepraszam Cię, przepraszam – płaczę.
On siedzi spokojny już, załamany.
- Zawiodłem się na Tobie. Jesteś egoistką. Nie doceniasz tego co masz ode mnie. Jak ja mam się czuć? No jak?! Jak Ty się cieszysz z byle kwiatka od byle debila, a z moich bukietów się nie cieszysz?! Zrobiłaś mi przykrość!


Kiedy wracam do mieszkania jest spokojnie. Mąż siedzi przed telewizorem, szybko gotuję to co on lubi i siadam przy nim, przytulam się do niego. Przecież tak naprawdę jest dobrze. Może jest trochę nerwowy, ale kocha mnie tak bardzo, że bardziej naprawdę nie można. I gdyby mógł toby mi nieba przychylił. I stworzyłby mi taką przestrzeń życiową, w której byłabym bezpieczna, bo on by mógł ją kontrolować. I może właśnie dla tej chwili, dla tego spokojnego teraz, może właśnie dla tej chwili warto. Jeszcze gdyby te wrzaski trochę ucichły w moich uszach, jeszcze gdyby ten strach i te kotłujące się myśli.
Może kiedyś naprawdę przestanę się bać. Ale jeszcze nie dzisiaj.



        Dedykacja: Tej części mnie, która ciągle jest Małgorzatą.

Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 20.05.2011r.

1     

Ironiczny 14 06 2011 (14:55:03)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Przeczytałem tekst. Jest poprawny ale wybrałaś taki okrutny temat przedstawiający tego tyrana , szczerze nie lubię takiej tematyki bo żal mi takich ludzi będących poniżanymi przez kogoś. Za tekst daje 4 . Dałbym 5 ale zmniejszam ocenę o jeden stopień przez tematykę. ;) Pozdrawiam.

Angelika596 20 05 2011 (22:18:14)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Kolejny trudny temat opisany przez Ciebie z taką łatwością, że ma się jakieś przerażające wrażenie, że to wszystko przeżyłaś. Mam nadzieję, że nie, że to tylko Twoja wielka wrażliwość, zdolność obserwacji i empatii pozwala Ci tak dobrze opisywać ludzkie, bardzo skomplikowane uczucia.

Tutaj również mamy stadium kobiety maltretowanej psychicznie i fizycznie przez własnego męża. Osoby, która powinna jej być najbliższa. A okazała się katem. Dziewczyna z jednej strony pragnie jakoś to wszystko posklejać, załagodzić, pokochać, sprawić, że będzie kochana... Ale z drugiej ma swoje marzenia o byciu singielką. To jest jej marzenie. Zupełnie odwrotne pewnie niż to z dzieciństwa.. I to jest jej tragedia. Pragnie samotności, bo bliskość sprawia jej ból i siniaki...

Błędów nie zarejestrowałam, treść jak już wspomniałam naprawdę mi się podobała, a więc Piątka. Oby tak dalej :)



Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 31 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl