Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: psychicznybanan
Imię: Klaudia
Skąd: Gdańsk
O sobie: Klaudia - małe stworzenie płci niewieściej (nazywane również kobiecej), o bardzo zróżnicowanej naturze i częstej sposobności do gwałtownych zmian nastrojów. Długoletnie obserwacje wykazują, iż posiada rozdwojenie jaźni, efektem czego nigdy nie wie co tak naprawdę ludzie o niej sądzą. Pierwsza cząstka jej duszy jest uparta, złośliwa, cyniczna i wręcz sceptyczna. Lubuje się w tasiemcowych dyskusjach tematycznie bliżej nie określonych, czasem apodyktycznie rzucając się w wir kłótni.
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- proza: 1

Średnia ocen: 3.8
Użytkownik uzyskał: 4 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Stare porachunki" 13.01.2009
"O kochaniu słówek kilka" 13.01.2009

Inne prace tego autora:
"Stare porachunki" 13.01.2009
"O kochaniu słówek kilka" 13.01.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Stare porachunki

Życie starego moczygęby jest zaiste nieciekawe. Minione już życie, pełne najgorszych grzechów, występków, malowniczych przygód i szczęśliwych rejsów przebytych na najróżniejszych okrętach pirackich bander, uniemożliwia wizję spokojnego oczekiwania swoich dni. Życie o suchym, żebraczym chlebie w najpodlejszym z możliwych miast Jamajki, Port Royal, niesie za sobą wiele przykrych chwil.
Boleśnie przekonał się o tym sędziwy William Crow, przez pobratymców nazywany Stalowookim, gdyż pomimo wieku jego zimny wzrok wciąż mienił się resztkami jastrzębiego refleksu jakim odznaczał się na pokładach okrętów. Był to przygarbiony mężczyzna, kulejący na prawą nogę. Miał na sobie wypłowiałą koszulę, która wyglądała jakby tęskniła za czasami świetności, tu i ówdzie połatane pludry oraz wyblakłą chustę na głowie. Brudnymi włosami wstrząsał wiatr, a pod haczykowatym nosem czaił się poirytowany uśmieszek.
William przemierzał właśnie przedmieścia Port Royal. Żałował, że w ogóle ruszył się ze swojej szopy. Sprawę jaką miał załatwić szlag trafił, a przybierający na sile deszcz jeszcze bardziej psuł mu humor. Zimne krople siekały powietrze z prawdziwą furią, jakby chciały pokazać ludziom swoją niepohamowaną moc. Starzec zaklął szpetnie, posyłając w diabły Matkę Świętą, wszystkich żydów i Hiszpanów.
Kiedy dotarł - nareszcie! - pod drzwi swojej chałupki, potknął się o wystający na drodze kamień, upadając prosto w błoto. Biorąc pod uwagę kumulację wszystkich dzisiejszych wypadków, był to traf zgoła szczęśliwy. Stalowooki, mimo iż w obłoconej twarzy wyglądał jeszcze bardziej odrażająco niż zwykle, dostrzegł przez szparę budynku błysk podkutych butów. Gdyby się nie wywrócił, przeciwnik czyhający na niego w jego własnym lokum wyszedł by mu na niezbyt zresztą przyjemne spotkanie. Wnet począł się zastanawiać, co u licha robi tutaj ów nieproszony gość? Co on sobie wyobraża, mącąc jego spokój?!
Z wielkim trudem przeturlał się i podniósł z błota. W jednej chwili dobył swój marynarski sztylet, który zawsze nosił przy sobie. Bądź co bądź, nie miał pojęcia kim jest jego przeciwnik, a w razie niepożądanego ataku wypadało by się jakoś obronić.
Ostrożnie ruszył w kierunku chatki. Wzrok utkwił w ciemnym oknie, w którym - przynajmniej jak mu się wydawało - wyraźnie widać zarys chudego, wysokiego jegomościa. "Angielski przydupas", przeszło mu przez myśl, więc mocniej zacisnął dłoń na rękojeści noża. Czuł, jak narasta w nim niepokój, w wirze walki wymieszany z ciekawością. Delikatnie położył rękę na prowizorycznej klamce i z bijącym sercem pchnął drzwi. Stare, zmurszałe zawiasy jęknęły głucho, zwiastując wszystkim powrót domownika. Spod jego stopy umknął w popłochu czarny, tłusty szczur popiskując zajadle.
Crow postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Zdecydowanym ruchem wtargnął do chłodnej izdebki, strącając przy okazji kilka pustych butelek po rumie. Szkło narobiło wielkiego rumoru, tocząc się we wszystkie strony.
Jakież było zdziwienie starego kwatermistrza okrętowego, kiedy to zamiast angielskiego kundla, krwiopijczego lichwiarza, albo jakiego księgowego, zobaczył swojego dawnego kamrata od kielicha - Steva Morgana! Przerażenie natychmiast ustąpiło miejsca szczerbatemu uśmiechu na obliczu starego.
- Bracie! Bym cię nie poznał, w tych wysoko urzędowych szmatach. Co ty w ogóle robisz? - zapytał William, patrząc z niesmakiem jak jego towarzysz macha w powietrzu jedwabną rękawiczką. Morgan nie odpowiedział. Zrobił minę wyrażającą głębokie niezadowolenie z faktu, iż to właśnie on został wysłany z misją do swojego byłego kamrata. Pociągnął nosem, rozejrzał się po licho urządzonym pomieszczeniu, po czym oznajmił oficjalnym tonem:
- Williamie Crow, zostaje pan aresztowany pod zarzutem działania na szkodę korony angielskiej, potajemne zmowy z Hiszpanami oraz piractwo. Pełną listę występków pozna pan przed dokonaniem wyroku.
Stalowooki wyraźnie pobladł pod warstwą błota jaka zbiła się w twardą powłokę na jego facjacie, uważnie wpatrując się w prześladowcę. Czy to możliwe, że zdradził go jeden z jego najlepszych druhów? Czy to możliwe, że ten Morgan, ten sam, który bez mrugnięcia oka wieszał ludzi za żebra, by wydobyć od nich cenne informacje? Ten sam, co urządzał polowania na niewinne dziewice częściej, niż zwykłą kąpiel? Niech cię piekło pochłonie, przeklęty zdrajco!
Chciał walczyć. Nie miał zamiaru poddać się ot tak. Zamachnął się ostrzem, ciągle dzierżonym w dłoni, ale nim zdążył choć drasnąć Steva, został boleśnie powalony na ziemię. Przez chwilę całkowicie stracił kontakt z otoczeniem, samotnie szamocząc się w ciemności. Później dopiero zrozumiał, iż jego były druh nie był jednak taki głupi na jakiego wygląda i z pewnością nie przyszedł tutaj sam. Nim William powstał z brudnej ziemi, miał już dłonie skrępowane kajdanami. Dwoje żołnierzy wyprowadziło go z szopy, wprost na ponurą nawałnicę. Brnąc w bagnie, stary kuternoga poprzysiągł zemstę na Stevie Morganie...





Ocena: 4.667
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 13.01.2009r.

1     

MGryglicki 13 01 2009 (23:23:26)

W polskim występuje wyrażenie kolokwialne i pejoratywne "moczymorda" i wszelkie "zdrobnienia" ("moczygęba") są niewskazane. "uniemożliwia wizję spokojnego oczekiwania swoich dni" - nie wiem o co chodzi do końca. Miałeś na myśli "spokojnie doczekać końca swoich dni"? To wymaga przekształcenia, aby był jakikolwiek sens zdania. "wciąż mienił się resztkami jastrzębiego refleksu" - znów stwierdzenie jakby kulawe. Słowo "refleksu" wymieniłbym na "blasku" ew. "wyrazu". "Zimne krople siekały" - chyba powinno być siekły. Poza tym sztylet to nie nóż, a już z pewnością nóż marynarski nie przypomina w żadnym stopniu sztyletu. Poza tym od razu, w pierwszej linijce, jest rażące powtórzenie. Ponadto styl jest suchy, toporny wręcz, nie zabarwiony w żaden ciekawy sposób, nie oddaje klimatu miasta portowego. Ograniczasz bardzo mocno tym samym odczucia Stalowookiego. Już drobna wzmianka, że gdzieś w karczmie śpiewają, a starego marynarza bierze tęsknota do zabawy by coś zmieniło. A, i jeszcze. W tamtych czasach nie było kobiet w armii, poza tym "żołnierz" to rodzaj męski, więc - dwóch żołnierzy, a nie "dwoje żołnierzy". Chyba tyle uwag. Ostatecznie nie jestem w stanie dać więcej jak 2.

Pustynia 13 01 2009 (19:21:30)

Wiesz, że zawsze cię podziwiałam. Piszesz przecudownie, ja się mogę schować. Do szafki. I zjedzą mnie krasnoludki. Z czystym sumieniem stawiam okrągłą (?) 6.

kana 13 01 2009 (19:07:36)

Bardzo dobre opowiadanie. Może to jest tylko prolog książki, albo ja się mylę. Oczywiście nie pomyśl sobie, że coś sugeruje. Fabuła ciekawa, jak dotąd oryginalna, bo jeszcze nie spotkałam takowego bądź podobnego opowiadania. Bez żadnych wyrzutów mogę ci postawić 6.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 31 gości i 4 zarejestrowanych: exother, dezerter89, Zygmunt Krasiak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl