Pseudonim: civilizacja
Imię: Kamil
O sobie: And now my watch begins
Napisanych prac:
- proza: 33
- publicystyka: 2

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 102 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Bezsenność" 27.01.2013
"Portal cz. VI" 13.07.2013
"Portal cz. VII" 29.07.2013
"Portal cz. VIII" 01.08.2013
"Portal cz. IX" 08.08.2013

Inne prace tego autora:
"Portal cz. II" 09.06.2013
"Portal cz. III" 10.06.2013
"Portal cz. V" 26.06.2013
"NIEŚWIADOMY: rozdział II" 02.08.2012
"Spotkanie po latach" 12.07.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Spotkanie po latach

Chwila, na którą czekał James Withrow pojawiła się niemal tak nagle, jak pojawił się przed nim krótki pistolet Smith&Wesson. – Wiedziałem, że przyjdziesz – powiedział. Oczy Franka Dillowa płonęły nieskrywaną złością, kiedy zaciskał spoconą dłoń na chwycie pistoletu. – Oczywiście, że spodziewałeś się tego, dziadku – furia rozbrzmiewała w jego głosie wraz z każdym słowem, które wypowiadał. – Czekałem na tę chwilę bardzo długi czas. – Porozmawiajmy, Francis. – Nie mamy o czym rozmawiać. Wszystko zostało powiedziane, pamiętasz? Teraz miewasz wątpliwości, co do tego faktu? Piętnaście lat temu nie wyglądałeś, jakbyś je miał. – Popełniłem błąd – powiedział przepraszającym tonem. Frank pokręcił głową. – Zrujnowałeś mi życie. To nie byle jaki błąd. – Masz rację– powiedział Withrow. – Możemy jednak zachować chociaż pozory dobrego wychowania i zapalić ostatniego papierosa? James wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Frank spojrzał na niego podejrzliwie, potem na zegarek, następnie znów na niego. Krótkim ruchem głowy zgodził się na propozycję i opuścił broń. – Ciesz się nim – powiedział. – Jeśli kiedyś chciałeś rzucić palenie, to teraz zrobisz to na dobre, prokuratorze. Siedli pod kamiennym murem, delektując się smakiem tanich papierosów. Withrow spojrzał na broń, którą Frank ściskał w ręku. – Myślisz, że to cokolwiek naprawi? – Na pewno wyrówna rachunki, dziadku. Rzeczywiście był stary. Siwe włosy pokrywały teraz jego całą głowę. Pamiętał, że kiedy prowadził sprawę Dillowa, były jeszcze mocne i połyskujące brunatnym kolorem. Nigdy nie sądził, że kiedyś dojdzie do takiej sytuacji, a już na pewno tego nie przypuszczał, kiedy zapisywał się na uniwerek Southern Methodist w Dallas. Bo jak mógł przewidzieć, że kiedyś pomyli się tak fatalnie? Spojrzał na człowieka siedzącego obok znad białego papierosa. Francis był błędem, tak, bez wątpliwości. Był błędem, którego nie udało mu się naprawić, kiedy piętnaście lat temu wysłał go na resztę życia za kratki. Tak, a błędy… błędy mają dziwny zwyczaj do przechodzenia w reakcję łańcuchową. Francis Dillow był niewinny. Teraz wiedział to na pewno. Francis Dillow nie zamordował swojego współlokatora. Underwood wrobił go w to wszystko, nie było co do tego najmniejszych wątpliwości. Ale wtedy – dla czterdziestopięcioletniego mecenasa, potrzebującego głośnej, zwycięskiej sprawy w sądzie, aby móc wygrać wybory na prokuratora okręgowego – nie miało to żadnego znaczenia. Nie chciał słyszeć jego tłumaczeń o niewinności. Wysłał go za kratki na karę dwudziestu pięciu lat więzienia i nigdy nie podejrzewał, że ta sprawa kiedyś do niego wróci. Nigdy. Aż do tej jesieni. Znaleziono nowy dowód. Nie miał pojęcia jak, ale takie rzeczy czasem zdarzały się. Może miała na to wpływ niesamowita aktywność Księżyca, a może po prostu przyjaciel-detektyw Franka Dillowa odnalazł zaginioną taśmę i zdjęcia, które potwierdzały jego alibi? Teraz, po zdarzeniach, jakie miały miejsce później – wliczając w to odsunięcie go od prokuratury i wysłanie na wcześniejszą emeryturę – nie był już tego w stu procentach pewien. Teraz, mógł być pewny tylko jednego – że wypalił właśnie ostatnią fajkę w swoim życiu. Wstał. To samo zrobił Dillow, upuszczając na ziemię papierosa i podnosząc broń. – Odpłacisz mi za te wszystkie lata. Opanowanie, które do niedawna czuł, teraz ustąpiło gwałtownej fali strachu. – Wiesz, że ja… ja nie chciałem tego. Jak mogłem to przewidzieć? – Trzeba było mnie słuchać! Trzeba było wierzyć w moją niewinność! Reprezentowałeś prawo, a prawo ma być po stronie obywatela, do cholery! Nastała cisza. Dyszące odgłosy oddechów docierały do uszu każdego z nich. Znad lufy Withrow rzucił mu zrezygnowane spojrzenie. – Przepraszam cię. – Tak – wziął głęboki oddech – tyle, że teraz trochę już na to za późno. Withrow patrzył na napastnika, gdy ten odbezpieczał pistolet, kierując go między jego oczy. Nie próbował uciekać. To nie było w jego stylu. Ojciec zawsze powtarzał mu, że trzeba zmierzyć się z konsekwencjami popełnionych błędów. Zamknął oczy, kiedy huk wystrzału potoczył się po ciemnej uliczce.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 12.07.2013r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 16 07 2013 (00:42:15)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Zgrabnie napisana miniaturka, szkoda, że bohaterowie nie byli nieco bardziej charakterni.

Srebrna Użytkownik WPMT 13 07 2013 (00:40:48)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Witam.
Mimo że to bardzo krótka praca, pokazałeś w niej wiele, przede wszystkim talent. Nie zauważyłam żadnych błędów, no, może tylko te nieszczęsne "uszy". Zamiennie je na "uszu", żeby już nikt się do niczego nie mógł przyczepić ;p Historia, choć mało przybliżona, bo jedynie znamy jej ogólny zarys, pokazuje nam to,co jest w niej najistotniejsze - do czego jest w stanie posunąć się człowiek, by osiągnąć swój cel i jak chęć zemsty przechodzi w czyn. Nie ma jasno powiedziane, że zabito tego prokuratora, można jedynie się domyślać dalszych zdarzeń, chociaż broń wystrzeliła. Jestem ciekawa końca, chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o tych ludziach.
Wstawiam 6 i akceptuje.
Pozdrawiam,
Srebrna







civilizacja Redaktor 13 07 2013 (00:46:12)
Dzięki wielkie :D tekst pisany był na konkurs... tylko szkoda, że nie spojrzałem w regulamin odrobinę wcześniej :D "zgłoszenia do 30.06", DAMN! :D


Srebrna Użytkownik WPMT 13 07 2013 (00:58:10)
Oj tak, daty konkursu bywają zdradzieckie ;p. Najgorsze, gdy zbliża się termin wyslania pracy, a praca w ogóle nie chce się pisać. ( nie mylić z tym, że nie chce się pisać pracy, po prostu nie można jej pisać)

civilizacja Redaktor 13 07 2013 (01:03:42)
Trzeba się sporo nagłowić, żeby znaleźć temat do pisania zgodny z tematem konkursu, który będzie ci dobrze leżał, fakt. Ale teraz wymyśliłem, zmieściłem się w 4000 znakach (słusznie zauważyłaś, że to jedynie zarys historii, ale w jednej stronie a4 wiele pisania nie zmieścisz :D) i okazało się, że pomyliłem date zgłoszen z data roztrzygniecia (15.07), ale cóż... bywa. Pocieszeniem może być jedynie fakt, że nagrody były w sumie słabiutkie :D


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(55): 55 gości i 0 zarejestrowanych: